<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Blog Gunfire &#187; milsim</title>
	<atom:link href="http://blog.gunfire.pl/tag/milsim/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.gunfire.pl</link>
	<description>Militaria Wojskowość AirSoft</description>
	<lastBuildDate>Tue, 07 Feb 2012 20:27:32 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Bałkańska misja</title>
		<link>http://blog.gunfire.pl/2011/07/21/balkanska-misja/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=balkanska-misja</link>
		<comments>http://blog.gunfire.pl/2011/07/21/balkanska-misja/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 21 Jul 2011 11:06:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr "Procent" Łopaciński</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ciekawostki]]></category>
		<category><![CDATA[Po godzinach]]></category>
		<category><![CDATA[Wiadomości]]></category>
		<category><![CDATA[Bałkany]]></category>
		<category><![CDATA[Chorwacja]]></category>
		<category><![CDATA[Jugosławia]]></category>
		<category><![CDATA[Kocioł Bałkański]]></category>
		<category><![CDATA[milsim]]></category>
		<category><![CDATA[ONZ]]></category>
		<category><![CDATA[Serbia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.gunfire.pl/?p=3057</guid>
		<description><![CDATA[[...]wychodząc z namiotu łapię jeszcze swoich ludzi ładujących się do BRDMa i dwóch innych pojazdów konwoju. Życzę im powodzenia i patrzę jak odjeżdżają. Nie dalej jak 1,5 h później w radiu zaczynam łapać dramatyczne komunikaty informujące o stratach, także wśród dowódców. Dwóch moich ludzi nie wróci z tego patrolu…]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Ze snu wyrywa mnie czyjaś ręka i głos.<br />
Jest parę minut po 0600, otwieram oczy po 3h, to dużo jak na warunki misji.<br />
Nade mną stoi dowódca bazy ONZ i oświadcza, że jedzie na akcje wymiany serbskich jeńców, w operacji przejęcia  których sam brałem udział. Informuje mnie też, że bierze 4 ludzi z mojej 9-osobowej grupy.<br />
Najgorsze jednak jest to, iż jako następny w łańcuchu dowodzenia przejmuje odpowiedzialność za bezpieczeństwo bazy.<br />
Szybko wywlekam się ze śpiwora, który wydaje się być zawsze szczytem komfortu, wychodząc z namiotu łapię jeszcze swoich ludzi ładujących się do BRDMa i dwóch innych pojazdów konwoju.<br />
Życzę im powodzenia i patrzę jak odjeżdżają.<br />
Nie dalej jak 1,5 h później w radiu zaczynam łapać dramatyczne komunikaty informujące o stratach, także wśród dowódców. Dwóch moich ludzi nie wróci z tego patrolu…<span id="more-3057"></span></p>
<p style="text-align: justify;">W dniach 24-26 czerwca w Bystrzycy Kłodzkiej i okolicach odbył się MilSim <em>Kocioł Bałkański</em> organizowany przez 22. SAS z Wrocławia, pod dowództwem Lucka, który cała imprezę ogarniał.<br />
W imprezie brało udział ponad 80 uczestników + zaplecze logistyczne (załogi pojazdów itp.).<br />
Scenariusz oparty na realnych wydarzeniach wojny na Bałkanach w I połowie lat ’90 ubiegłego wieku zakładał 3 strony konfliktu – Chorwatów, Serbów oraz wojska ONZ. Dodatkowo epizodycznie pojawiały się inne strony jak ludność cywilna czy przemytnicy. Razem ze swoim teamem byliśmy (jako kontyngent amerykański) po stronie błękitnych hełmów, czym nie byliśmy zachwyceni.<br />
Naszym żywiołem na MilSimach jest ciągłe działanie w terenie, permanentne pozostawanie poza bazą i z dala od głównych sił. Słysząc więc , że tym razem mamy siedzieć w bazie jako siły pokojowe ciężko było o entuzjazm, tym bardziej, iż wiemy, że pasywna obrona wcale nie jest łatwiejsza od zadań rozpoznawczych.</p>
<p style="text-align: justify;">Baza ONZ znajdowała się na trawiastym lotnisku w obrębie miasta Bystrzyca Kłodzka.<br />
Była ona oddalona o parę km od terenu najintensywniejszej działalności wojsk zwaśnionych stron, od pasma Krowiarek, nad które wyraźnie wybija się niedaleka Czarna Góra.<br />
Sama baza składała się z paru namiotów, nielicznych umocnień, wieży obserwacyjnej itp. Jako element ochrony bazy wykorzystywane były pojazdy, jak np. BRDM. Sercem campu było HQ znajdujące się w największym namiocie. Wewnątrz stworzono coś na kształt prawdziwego sztabu, z zapleczem analityków i techników.<br />
Poza papierowymi mapami topograficznymi i sztabowymi, wykorzystywano również technologie informacyjne. Na rzutniku wyświetlano zdjęcia satelitarne, jako uzupełnienie standardowych form odwzorowania terenu.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>Czarne chmury nad bazą:</em></p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://blog.gunfire.pl/wp-content/uploads/2011/07/19.jpg" rel="lightbox[3057]"><img class="aligncenter size-medium wp-image-3078" src="http://blog.gunfire.pl/wp-content/uploads/2011/07/19-640x480.jpg" alt="" width="384" height="288" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Dodatkowo wprowadzono elementy mające z jednej strony podnieść klimat, a z drugiej realizm.<br />
Wykorzystano dość prostą graficznie komputerową grę strategiczną, dzięki której symulowano ataki lotnicze w czasie rzeczywistym.<br />
Na ekranie komputera można było obserwować jak samoloty przemieszczają się z włoskiej bazy Aviano nad Bałkany, jak wykonują misje i jaki jest jej efekt. Symulacje te smakowicie uzupełniały puszczane obrazy wideo (realne, z okresu wojny w b. Jugosławii) z samolotów czy rakiet NATO biorących udział w operacji na której oparty był scenariusz. Te wirtualne działania nie były oderwane od MilSimowej rzeczywistości, ale miały realne przełożenie na toczącą się rozgrywkę.<br />
W jaki sposób? O tym w dalszej części wpisu, ale zacznijmy od początku…</p>
<p style="text-align: justify;">Przyjeżdżając na miejsce zastaliśmy… gołe pole.<br />
Baza miała dopiero powstać, lecz nie mieliśmy co liczyć na SeeBees, musieliśmy to zrobić sami.<br />
Naszym pierwszym przeciwnikiem okazała się pogoda, gdyż nagle na horyzoncie pojawiły się czarne chmury, a niedługo potem zaczęły zasnuwać już niemal całe niebo. Zaczęła się walka z czasem, by postawić rozkładane namioty przed spadnięciem pierwszych kropel deszczu, a już na pewno przed sporą burzą, która nadciągała.<br />
Na szczęście cała nawałnica ominęła nas dosłownie o setki metrów, camp dosięgło jedynie chwilowe oberwanie chmury, jednak co gorsza całkiem długo targał nami silny wiatr.<br />
Niejako w nagrodę po tym wszystkim niebo przybrało piękny kolor i pojawiła się tęcza&#8230; o czym ja mówię, trwa wojna.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>Piękne okoliczności przyrody (czyt. BRDM i .50 cal)  po burzy</em></p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://blog.gunfire.pl/wp-content/uploads/2011/07/23.jpg" rel="lightbox[3057]"><img class="aligncenter size-medium wp-image-3079" src="http://blog.gunfire.pl/wp-content/uploads/2011/07/23-640x480.jpg" alt="" width="384" height="288" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Baza była gotowa na krótko przed zapadnięciem zmroku.<br />
Ustalono grafik wart, wysłano pierwsze jednostki w teren.<br />
Pod bazę zapuściło się dwóch pijanych ludzi. Zostali oni proceduralnie zatrzymani i przeszukani.<br />
Nie stwierdzając żadnego zagrożenia z ich strony kazano im oddalić się od bazy. Jednakże niedługo później okazało się, że nasi goście wcale pijani nie byli, że to oficerowie serbskiego wywiadu. W międzyczasie od patrolu w terenie doszła informacja, że paru żołnierzy ONZ zostało wziętych do niewoli. HQ bardzo szybko podejmuje decyzje o wysłaniu QRFu, by zlokalizować serbskich wywiadowców, którzy prawdopodobnie dalej pozostają w naszych okolicach . Akcja kończy się powodzeniem, błękitne hełmy aresztują dwójkę Serbów, którzy wcześniej podchodzili pod bazę.<br />
Mamy kartę przetargową w walce o naszych ludzi – jeńców. Jednakże do rana już nic więcej się nie wydarzy. O 0300 kończę swoją wartę i idę spać, planowo 4 godziny, ale nie liczę, że plan uda się wykonać w 100%.</p>
<p style="text-align: justify;">Jeśli nie byłby to tekst pisany, a film, to teraz powinno nastąpić powtórzenie sceny rozpoczynającej dzieło, by wszystko ułożyło się w spójną całość.<br />
Jednakże ja nie będę kopiował tutaj pierwszego akapitu, mam nadzieję, ze jeszcze coś z niego pamiętacie i przejdę od razu do tego, co wydarzyło się po odebraniu transmisji radiowych o stratach.</p>
<p style="text-align: justify;">Konwój wrócił do bazy bez 9 osób, co stanowiło praktycznie połowę jego stanu.<br />
Nie powrócili dowódcy, nie udało odzyskać się naszych żołnierzy &#8211; jeńców, na szczęście przynajmniej serbscy jeńcy wrócili do bazy. Najgorsze było to, że wobec tej sytuacji przejmowałem formalnie obowiązki dowódcy bazy. Rozpoczęło się zbieranie informacji od członków patrolu, którzy przeżyli – nie widzieli wiele, stanowili głównie zabezpieczenie akcji wymiany, gdy zorientowali się w sytuacji wycofali swoje jednostki.<br />
Nie wiedzieliśmy dalej, czy nasi żołnierze nie żyją, czy zostali wzięci do niewoli. Nagle na radiu słyszę, że do bazy zbliża się jakiś ranny mężczyzna, biegnę na bramę, przyglądam się z bezpiecznej odległości akcji jego zatrzymania i przeszukania – jest <em>czysty</em> i bezpieczny, mówi, że jest mieszkańcem Bystrzycy, że był atak moździerzowy na centrum, że wiele osób nie żyje, chce pomocy…</p>
<p style="text-align: justify;"><em>Sztab &#8211; miejsce koordynacji działań wielu rodzajów sił, w tym lotnictwa:</em></p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://blog.gunfire.pl/wp-content/uploads/2011/07/32.jpg" rel="lightbox[3057]"><img class="aligncenter size-medium wp-image-3080" src="http://blog.gunfire.pl/wp-content/uploads/2011/07/32-640x479.jpg" alt="" width="384" height="287" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Przy obecnym stanie osobowym i braku uzupełnień nie jestem w stanie wysłać żadnych jednostek do miasta, by pomóc ludności cywilnej, nie wiem tez, czy to nie kolejna zasadzka. Zgodnie z prawdą historyczną bije od nas właściwa dla ONZ, w niektórych momentach, bierność. Dodatkowo kontakt ze mną podejmują siły chorwackie, ale nie występuje w tej konwersacji jako dowódca ONZ, ale jako  przedstawiciel USA.<br />
Chcą pomocy, otrzymali deklaracje wymiernego wsparcia od naszych władz w D.C. … cholera, CIA znowu kręci jakieś krzywe operacje naszymi rękami.</p>
<p style="text-align: justify;">Moje rozterki przerywa jednak kolejna transmisja radiowa. To wzięty do niewoli dowódca bazy, który rano wyjechał na wymianę jeńców. Twierdzi, ze uciekł i błąka się po górach, podaje swoja przybliżoną pozycje. Po radiowej weryfikacji do akcji rusza mój QRF. To ryzykowna akcja, bo jestem w stanie wysłać maksymalnie jeden pojazd, bez możliwego wsparcia, na teren kontrolowany przez Serbów.<br />
Ci ostatni kontaktują się ze mną i żądają wydania swoich jeńców w zamian za… naszego dowódcę. To oczywisty blef, bo przecież przed chwilą po naszego CO wysłałem ludzi. Serbowie znowu chcą nas wykiwać, ale do tego nie dojdzie, czas uknuć intrygę, teraz inicjatywa jest po naszej stronie&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;"><em>Żołnierze ONZ w skupieniu i z zaangażowaniem wypełniali swoje obozowe obowiązki:</em></p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://blog.gunfire.pl/wp-content/uploads/2011/07/42.jpg" rel="lightbox[3057]"><img class="aligncenter size-medium wp-image-3081" src="http://blog.gunfire.pl/wp-content/uploads/2011/07/42-640x480.jpg" alt="" width="384" height="288" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://blog.gunfire.pl/wp-content/uploads/2011/07/52.jpg" rel="lightbox[3057]"><img class="aligncenter size-medium wp-image-3082" src="http://blog.gunfire.pl/wp-content/uploads/2011/07/52-640x480.jpg" alt="" width="384" height="288" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Serbowie nie dają za wygraną, przy kolejnym kontakcie grożą atakiem moździerzowym na miasto, są wściekli, jeden z ich dowódców w furii przyznaje się do porannej rzezi naszych żołnierzy, wszyscy wzięci do niewoli nie żyją. Ja jednak muszę zachować zimną krew i realizować plan, który chwile wcześniej uknuliśmy z dowódcą wszystkich sił ONZ w regionie.<br />
W zamian za wstrzymanie ataków na miasto, mam oddać dwóch jeńców za godzinę w umówionym miejscu.<br />
Przystaje na to, ale wiem, ze kupuje jedynie czas, a nie spokój. Nie mam żadnej gwarancji zaprzestania ostrzału, mam godzinę, by zlokalizować te cholerne moździerze i je zniszczyć.<br />
Baza lotnicza NATO w Aviano we Włoszech dostała już informacje o możliwej akcji, F-16 grzeją silniki, a za dowódcą Serbów zostaje wysłany list gończy, jest ścigany przez MTK dla byłej Jugosławii…</p>
<p style="text-align: justify;">Kolejny kontakt to strona chorwacka. Chcą broni, mogę im ja zaoferować, poprzez kanały CIA, ale nie oddam niczego za darmo. W zamian za dostawę uzbrojenia chcę informacji o Serbach, które posiadają. Jak się okazuje, to bardzo dobre informacje, poza pozycją serbskiej bazy dostaje też lokalizację baterii moździerzy, więcej do szczęścia mi nie potrzeba.<br />
Z Aviano podrywają się F-16, zostało 40 min do upływu  ultimatum Serbów, to czas w jakim musi odbyć się udany atak lotniczy, inaczej znowu zginą niewinni ludzie.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>Checkpoint przy wjeździe do bazy:</em></p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://blog.gunfire.pl/wp-content/uploads/2011/07/62.jpg" rel="lightbox[3057]"><img class="aligncenter size-medium wp-image-3083" src="http://blog.gunfire.pl/wp-content/uploads/2011/07/62-640x480.jpg" alt="" width="384" height="288" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Po ponad godzinie poszukiwań, QRF odnajduje zbiegłego z niewoli dowódcę naszej bazy, maja wracać jak najszybciej, bo cały teren intensywnie przeszukują serbskie patrole.<br />
Docierają do naszych pozycji cali i zdrowi, przekazuje uratowanemu przełożonemu wszelkie informacje niezbędne, by mógł znowu przejąć dowodzenie. Nad cel nadlatują F-16 dosłownie parę minut przed końcem czasu, moździeże zostają ozniszczone, nic nie może już zagrozić pobliskiemu miastu.<br />
Jednakże pojawia się kolejny problem, misja USAF wcale nie kończy się szczęśliwie. Jeden z F-16 zostaje strącony przez serbską obronę przeciwlotniczą, pilot się katapultuje, ale to ostatnie co widzi jego skrzydłowy, podaje tylko jego przybliżoną pozycje. Kolejny raz z bazy wyrusza QRF, we wzmocnionym składzie, z misją bardzo podobną do poprzedniej.</p>
<p style="text-align: justify;">W tym czasie dostajemy informacje o rozbiciu sporego oddziału sił serbskich, które zostały już i tak osłabione przez nasz atak z powietrza.<br />
Brak jednak było w tej grupie poszukiwanego dowódcy. W tym samym czasie QRF melduje o przechwyceniu sygnału z nadajnika ratunkowego zestrzelonego pilota. Niecałe 30 min później znajdują go, to cud, że nic mu się nie stało, gdy lądował w zalesionym i górzystym terenie.<br />
Cały patrol wraca do bazy. Po porannej masakrze wszystko zaczyna się układać pomyślnie, chociaż to marne pocieszenie po stracie ludzi.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>Uratowany pilot i ekipa ratunkowa, po dotarciu w bezpieczny rejon:</em></p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://blog.gunfire.pl/wp-content/uploads/2011/07/72.jpg" rel="lightbox[3057]"><img class="aligncenter size-medium wp-image-3084" src="http://blog.gunfire.pl/wp-content/uploads/2011/07/72-640x479.jpg" alt="" width="384" height="287" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Na radiu odbieram transmisje od strony, która w tym konflikcie nam się jeszcze nie ujawniła. To przemytnicy, najemnicy.<br />
Dostali ofertę przerzutu serbskiego dowódcy wraz z paroma ludźmi ochrony, na drugą stronę granicy. Przemytnicy wiedząc, jak to dla nas cenna postać chcą nam go sprzedać, mamy tylko założyć zasadzkę w umówionym miejscu i czasie oraz czekać. Nie możemy przecież jednak zapłacić najemnikom, przynajmniej oficjalnie nie możemy… W moim namiocie nadal leży kasa przekazana mi przez CIA dla wsparcia Chorwatów.<br />
Ale Chorwaci nie chcieli kasy, tylko broń, tak więc mam 100 000 wolnych dolarów, chyba warto zaryzykować <img src='http://blog.gunfire.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> .<br />
Cały plan układam w tajemnicy przed dowódcą bazy, dowie się o nim, gdy wszystko będzie gotowe. O tym, co się dzieje wiedzą tylko moi ludzie. Czasu jest mało a stawka wysoka.</p>
<p style="text-align: justify;">W końcu przychodzi moment, by powiedzieć o sytuacji przełożonemu. Zgadza się on na akcje, jednak nie zna wszystkich jej szczegółów (przecież nie powiem mu, że mam w gotówce 100 000 dolców, by dać je najemnikom). Miejsce wybrane na zasadzkę przez przemytników jest świetne.<br />
Wąska droga w głębokim wąwozie, po jednej stronie strumień, a po drugiej 4 nasze lufy, 2 jako strefa śmierci i 2 studzące zapędy tych, którzy chcieliby się  wycofać, lub przebić do przodu. Nie wiemy ilu dokładnie będzie ludzi do wyeliminowania, nie wiemy czy przemytnicy to właśnie na nas nie szykują zasadzki.<br />
Czekamy 10, 20 minut, pół godziny, w końcu po trzech kwadransach słychać nadjeżdżający samochód. Zatrzymuje się na wysokości naszej linii, zaczynają wysiadać z niego przemytnicy, radiową ciszę przerywa jeden z nich i informuje mnie, że nie ma nikogo więcej poza nimi i dowódcą Serbów. Ochrona zbrodniarza zginęła z rąk najemników po tym, jak zaczęła coś podejrzewać.<br />
Nie mieli zbyt wielkich szans, w walce został lekko ranny tylko jeden z przemytników.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>Patrol MP na drodze do Bystrzycy Kłodzkiej:</em></p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://blog.gunfire.pl/wp-content/uploads/2011/07/82.jpg" rel="lightbox[3057]"><img class="aligncenter size-medium wp-image-3085" src="http://blog.gunfire.pl/wp-content/uploads/2011/07/82-640x479.jpg" alt="" width="384" height="287" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Po wymianie Serba na kasę zbieramy się do drogi powrotnej.<br />
Najemnicy oferują dalsze wsparcie w razie potrzeby, oczywiście za odpowiednie wynagrodzenie. Wracamy do bazy z celem naszej misji, powoli zapada zmrok, to był ciężki dzień. W bazie panuje jakieś dziwne rozprężenie, niektórzy nawet odpuścili sobie używanie ochrony wzroku. Czas wrócić do rzeczywistości, już po wszystkim.<br />
Organizator zakończył MilSima.</p>
<p style="text-align: justify;">Rozgrywka skończyła się dla mnie bez oddania ani jednego strzału, a mimo wszystko bawiłem się świetnie.<br />
Dla odmiany od działań nieregularnych dobrze było pobawić się w liniowe jednostki sił pokojowych, ale zdecydowanie to nie jest to, co lubimy najbardziej <img src='http://blog.gunfire.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> .<br />
Jak wspomniałem we wstępie, użycie komputerowego systemu symulacji nalotów , przekładało się na realne działania, jak np. strącenie F-16 na ekranie komputera powodowało konieczność ratowania pilota w rzeczywistości.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>Warta w bazie:</em></p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://blog.gunfire.pl/wp-content/uploads/2011/07/92.jpg" rel="lightbox[3057]"><img class="aligncenter size-medium wp-image-3086" src="http://blog.gunfire.pl/wp-content/uploads/2011/07/92-640x480.jpg" alt="" width="384" height="288" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://blog.gunfire.pl/wp-content/uploads/2011/07/101.jpg" rel="lightbox[3057]"><img class="aligncenter size-medium wp-image-3087" src="http://blog.gunfire.pl/wp-content/uploads/2011/07/101-640x480.jpg" alt="" width="384" height="288" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Wiele elementów fabuły było luźno opartych na realnych wydarzeniach okresu wojny na Bałkanach, jak ostrzał moździerzowy miasta, wzięcie do niewoli  żołnierzy ONZ, czy strącenie F-16 i uratowanie jego pilota ( tzw. <em>Incydent nad Mrkonjić Grad</em>), co dodawało klimatu osobom, które choć trochę znały historie.<br />
Ja sam byłem zadowolony z tego, że fabułę osadzono w prawdziwych realiach, a nie fantastycznych (wymyślając jakieś fikcyjne nazwy państw), bo chociaż z jednej strony wymyślenie zadań i ułożenie wstępne akcji wymaga więcej dokładności, to potem można się lepiej wkręcić będąc żołnierzem Serbskim czy ONZ-towskim, są filmy, książki, zdjęcia, które pokazują operacje, w których ma się brać udział.<br />
Ważny w tym przypadku  jest także element edukacyjny, bo przynajmniej cześć osób uzupełni swoją wiedzę z zakresu historii najnowszej, a może zainspiruje ją to do zgłębienia tematu.</p>
<p style="text-align: justify;">My tymczasem wracamy do domu, po kolejnym MilSimie, który udało się przeżyć <em>krzewiąc pokój, a nie obijając kijem gruchy</em>, jak mawiał klasyk <img src='http://blog.gunfire.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> .</p>
<p style="text-align: justify;">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.gunfire.pl/2011/07/21/balkanska-misja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mity airsoftu – suplement</title>
		<link>http://blog.gunfire.pl/2011/03/23/mity-airsoftu-%e2%80%93-suplement/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=mity-airsoftu-%25e2%2580%2593-suplement</link>
		<comments>http://blog.gunfire.pl/2011/03/23/mity-airsoftu-%e2%80%93-suplement/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 23 Mar 2011 08:23:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr "Procent" Łopaciński</dc:creator>
				<category><![CDATA[Felieton]]></category>
		<category><![CDATA[milsim]]></category>
		<category><![CDATA[mity airsoftu]]></category>
		<category><![CDATA[realizm]]></category>
		<category><![CDATA[wojsko]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.gunfire.pl/?p=2436</guid>
		<description><![CDATA[Kontynuacja kontrowersyjnego artykułu, tym razem przedstawiam airsoft w nieco jaśniejszych barwach, wskazując na okoliczności, w których może on wykształcić umiejętności potencjalnie przydatne na realnym polu walki. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Mój poprzedni wpis o analogicznym tytule (<a title="LINK" href="http://blog.gunfire.pl/2011/02/11/mity-airsoftu-%E2%80%93-czesc-pierwsza/">LINK</a>) wywołał wiele kontrowersji zarówno na blogu, jak i w innych miejscach w sieci, gdzie był publikowany (na blogu właściwie stosunkowo mało co się działo <img src='http://blog.gunfire.pl/wp-includes/images/smilies/icon_razz.gif' alt=':P' class='wp-smiley' /> ).<br />
Dlatego też zdecydowałem się poszerzyć tą tematykę o nowe treści, chociaż będzie to ten sam punkt widzenia.<br />
Nie będzie to autonomiczny twór, gdyż będę nawiązywał do wpisu – matki o airsoftowych mitach.</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-2436"></span></p>
<p><a href="http://blog.gunfire.pl/wp-content/gallery/wpisy/dsc0125.jpg" rel="lightbox[2436]"><img class="aligncenter" title="Gunfire.pl" src="/wp-content/gallery/wpisy/dsc0125.jpg" alt="" width="440" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Przede wszystkim chciałbym podziękować wszystkim, którzy podjęli się konstruktywnej krytyki treści wpisu, oraz tym, którzy z moimi tezami się zgadzali.<br />
Cieszę się, gdy wpisy problemowe rozpoczynają dyskusje, o to w tym wszystkim chodzi chyba.<br />
Nie dziękuje tym, których komentarze zamykały się w jednym schemacie „autor artykułu jest głupi, bo tak”, oraz tym, którzy nie posiedli jeszcze umiejętności czytania ze zrozumieniem. Na szczęście o wiele więcej było tych, którym mogę podziękować.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://blog.gunfire.pl/wp-content/gallery/wpisy/dsc0212.jpg" rel="lightbox[2436]"><img class="aligncenter" title="Gunfire.pl" src="/wp-content/gallery/wpisy/dsc0212.jpg" alt="" width="300" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Krótko przypominając : mój poprzedni wpis zasadzał się na tezie, iż zwykli, weekendowi airsoftowcy, którzy swoje umiejętności z zakresu taktyki walki i obsługi broni zdobywają za pośrednictwem zwykłych airsoftowych strzelanek, nabywają nawyków, które w realnej walce mogłyby być dla nich zgubne, np. obchodzenie się z bronią palną, przeświadczenie, że na dystansie większym niż 50-70m od przeciwnika jesteśmy bezpieczni, bo „nie dostrzeli” itp.<br />
Zarzucałem też przeciętnym airsoftowcom kiepską wiedzę z zakresu militariów.<br />
W dzisiejszym wpisie nie zmieniam jakkolwiek zdania wyrażonego w poprzednim, jednakże po pierwsze pokaże te elementy i nawyki,  możliwe do nabycia przy zwykłych strzelankach, które mogą się przydać w realnych działaniach, a po drugie wskaże na to jaki poziom i w jakim zakresie można osiągnąć stawiając na coś poza airsoftem, bądź też będąc zorganizowaną grupą airsoftową.</p>
<p><a href="http://blog.gunfire.pl/wp-content/gallery/wpisy/dsc0193.jpg" rel="lightbox[2436]"><img class="aligncenter" title="Gunfire.pl" src="/wp-content/gallery/wpisy/dsc0193.jpg" alt="" width="440" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Zaczynając jednak od umiejętności, które potencjalnie możemy sobie wyrobić biorąc udział w zwykłych strzelaninach, to na pewno jest to umiejętność walki na małych dystansach, tzn. takich, an których walczy się w airsofcie.<br />
Po pierwsze techniki skrytego przemieszczania się i kamuflażu, po drugie umiejętność przewidywania posunięć przeciwnika (zabezpieczanie flank czy pleców).</p>
<p style="text-align: justify;">Drugą kwestią jest sam sprzęt i ogólne obycie z nim.<br />
Nie mówię o broni, bo jak już wcześniej pisałem, nie uznaje, by airsoft w tym względzie przynosił jakieś pozytywy, a na pewno przynosi więcej negatywów niż pozytywów, do których można zaliczyć chociażby możliwość nauki szybkiej zmiany magazynka… o ile nie masz hi-capa, który jest najpopularniejszym typem maga lub też (przy obyciu z różnymi modelami replik) wiedzieć z repliką jakiej długości wygodnie operuje się w budynkach.</p>
<p style="text-align: justify;">Nauczyć się można natomiast wiele jeśli chodzi o oporządzenie, jego konfiguracje, o tym, co się w polu przydaje a co nie, czy też przekonać się w jakim rodzaju oporządzenia można w miarę wygodnie leżeć lub (o wiele rzadszy przypadek) czołgać się.<br />
Można sprawdzić swoja wydolność fizyczną przy bieganiu z obciążeniem repliki i sprzętu.<br />
Co się z tym wiąże można także wybadać jakie mamy potrzeby jeśli chodzi o wodę, ile jej „zużywamy” na ile godzin działań, a także poznać takie zabawki jak systemy hydracyjne (np. Camelbak).</p>
<p style="text-align: justify;">Bardzo wiele można dowiedzieć się o indywidualnej technice kamuflażu, zarówno o malowaniu wystających elementów ciała, jak też np. o odpowiednich nakryciach głowy w lesie, możliwościach maskowania elementami przyrody, czy właściwościach kamuflujących niektórych mundurów. Co do tych ostatnich, to jako, że ich elementem jest także obuwie, to warto i o nim wspomnieć.<br />
Można w airsofcie dość dobrze wytestować obuwie i wybrać to (chociażby) najwygodniejsze, jednak ocena takiego obuwia w ograniczonym zakresie będzie się odnosiła do jego wytrzymałości czy przepuszczalności wody przy dłuższym czasie ciągłego noszenia.</p>
<p style="text-align: justify;">Takież są potencjalne profity i umiejętności, których dostarczyć może zwykły, strzelankowy, weekendowy airsoft każdemu, kto regularnie się w niego bawi i w miarę w niego inwestuje. To jest ta grupa, którą opisywałem w poprzednim wpisie.</p>
<p>W jego podsumowaniu napisałem cos takiego:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><em>Czy airsoft wobec tego jest antywojskowy? Nie, w żadnym wypadku.<br />
Wystarczy samemu chcieć, bądź mieć konkretną ekipę, z którą opracuje się odpowiedni program szkolenia, gdzie airsoft będzie tylko środkiem, a nie celem samym w sobie. Gdzie wykorzysta się podobieństwo replik, do broni palnej, ale będzie się też te repliki jak taka broń traktować. Gdzie same strzelanki będą swoistym treningiem z OpForem, na którym w praktyce będzie się wykorzystywać procedury i rozwiązania poznane na szkoleniach i szlifowane na innych treningach. Tak samo powinno się też traktować MilSimy, gdzie z kolei w praktyce doskonali się inne umiejętności.</em></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Teraz chciałbym właśnie opisać szerzej wyżej zacytowaną myśl.<br />
Zasadza się ona cała na jednym warunku – airsoft musi być środkiem, a nie celem samym w sobie.<br />
Jeśli tak będziemy to postrzegać, to jesteśmy na dobrej drodze, by nasza wiedza, wyszkolenie i umiejętności wzrastały w efektywny sposób. Tak – airsoft ma być naszym motorem (bądź jednym z motorów) rozwoju.</p>
<p><a href="http://blog.gunfire.pl/wp-content/gallery/wpisy/dsc0209.jpg" rel="lightbox[2436]"><img class="aligncenter" title="Gunfire.pl" src="/wp-content/gallery/wpisy/dsc0209.jpg" alt="" width="440" /></a></p>
<p>O co w tym chodzi?</p>
<p style="text-align: justify;">Biorąc pod uwagę zwykłe strzelanki, to naszym jedynym celem na nich nie jest dobra zabawa, ale wykorzystujemy je do ćwiczenia pewnych elementów taktyki, do wykorzystania w praktyce tego, co przerabialiśmy na treningu drużyny, do przetestowania konfiguracji sprzętowej ułożonej pod konkretne działania, czy nowego sposobu kamuflażu.<br />
To oczywiście tylko przykłady a lista takich celów jest o wiele dłuższa.<br />
Po prostu po każdym strzelaniu powinniśmy być bogatsi w nowe doświadczenie, wiedzę bądź umiejętności i mamy sobie założyć zdobycie takowych (bądź takowej) przed strzelaniem, tzn. mamy myc świadomi tego, po co na strzelanie przyjechaliśmy.</p>
<p style="text-align: justify;">Idąc dalej można wziąć „na warsztat” temat replik. świetnie nadają się one do nabierania poprawnych nawyków, zachowań, w pewnym zakresie nauki obsługi broni. Wszystko to musimy jednak robić traktując naszą zabawkę tak, jakby była to broń palna.<br />
Głównie powinno się to objawiać w zasadach bezpieczeństwa, przy obchodzeniu się z naszą repliką. Można też uczyć się kontrolować sposób prowadzenia ognia (np. strzelanie w trybie półautomatycznym, czy też dubletami), lub obeznawać się z róznymi rodzajami celowników (optycznych, kolimatorowych, holograficznych).<br />
Poza tym jeśli chodzi o samą obsługę, to można się jej uczyć jedynie w ograniczonym zakresie nie mając co najmniej raz kontaktu z oryginałem.<br />
W czym problem? Na przykład w tym, że możemy po wymianie magazynka w replice symulować prowadzenie naboju do komory przez przeładowanie, lub zwolnienie zamka z tylnej pozycji, ale jeśli nie mięliśmy okazji obsługi broni palnej, to nie wiemy o ile ciężej jest to zrobić w oryginale, gdzie suwadło jest cięższe, a sprężyna powrotna w replice, w porównaniu z tą z broni jest niczym sprężynka z długopisu. O wiele lepiej ma się z tym sprawa w replikach GBB, ale i tam nie jest to do końca to samo.</p>
<p><a href="http://blog.gunfire.pl/wp-content/gallery/wpisy/dsc0170.jpg" rel="lightbox[2436]"><img class="aligncenter" title="Gunfire.pl" src="/wp-content/gallery/wpisy/dsc0170.jpg" alt="" width="440" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Kolejny element, to ekipa, z którą działamy i priorytety ekipy. Z grubsza ekipy ambitne możemy podzielić na dwie grupy.<br />
Te, które chcą się szkolić i trenować, by być skutecznymi na airsoftowym polu walki (nazwijmy ją „airsoftowymi komandosami”) i te, które szkolą się w szerokim zakresie, wedle wytycznych, procedur i realiów wojska czy realnego pola walki. Nasi komandosi, to Ci, dla których to airsoft jest priorytetem.<br />
Chcą być coraz lepsi w walce z wykorzystaniem replik i z wykorzystaniem do maksimum wszystkich zalet wynikających z balistyki airsoftowej kulki oraz z Prawa ASG czy pochodnych temu zasad, realizm jest u nich zwykle na drugim miejscu, dlatego też wykorzystując brak odrzutu i podrzutu sieją długimi seriami, używają magazynków o dużej pojemności itp.</p>
<p style="text-align: justify;">Druga grupa, to ekipy szkolące się pod kątem realnych warunków pola walki.<br />
Wtedy airsoft znowu (zgodnie z początkowym założeniem z tego artykułu) staje się tylko środkiem, a nie celem samym w sobie.<br />
Repliki są tylko niedoskonałymi narzędziami zastępującymi broń palną, ale wszystkie czynności wykonujemy tak, jakby nią była.<br />
Tak samo wszelkie procedury są wykonywane biorąc pod uwagę nie odległości walki airsoftowej, ale realnej walki. Poza tym zakres szkolenia takich grup wychodzi daleko poza elementy przydatne w airsofcie i obejmuje zwykle survival, terenoznawstwo, techniki linowe, techniki ratownictwa, radiokomunikację czy specjalistyczne szkolenia jak nurkowe, spadochronowe lub też na strzelnicy z bronią. By móc sprawdzić zbiorczo nabyte zdolności biorą udział w imprezach, które także na pierwszym miejscu stawiają realizm, jak na przykład MilSimy.<br />
Posiadają plany szkoleniowe rozpisane na dłuższe okresy czasu i sukcesywnie realizowane, by w ich szkoleniach nie było chaosu i doraźności, ale by był to cykl, którego każdy element przyczynia się do osiągnięcia założonego celu.</p>
<p style="text-align: justify;">W praktyce istnieją też często ekipy, które nie modelowymi przykładami dwóch powyższych grup, ale czymś pośrednim, które na przykład dobrą zabawę w airsofcie chcą łączyć czy rozszerzać o elementy typowo wojskowe, dla klimatu, realizmu bądź z jeszcze innego powodu.<br />
Przedstawicielom tej drugiej grupy blisko natomiast np. do dobrych jednostek „Strzelca”, czy innych organizacji paramilitarnych, że je tak zbiorczo ujmę.<br />
Różnica miedzy nimi polega na tym, ze najczęściej opisywane przeze mnie powyżej grupy zaczynały od airsoftu i tam mają swoje korzenie, a w „Strzelcu” airsoft jest co najwyżej dodatkiem do reszty szkolenia i to raczej rzadko.</p>
<p style="text-align: justify;">Mam nadzieje, że i ten wpis wywoła dyskusje, gdyż poruszane zagadnienie jest niezwykle szerokie, a ja omawiam jedynie jego wycinek, oraz oczywiście tylko jeden z punktów widzenia. Pochwalić się też muszę, że udało mi się przekroczyć granicę 100 opublikowanych wpisów. Mam nadzieję, że jeszcze Was nimi nie zanudziłem <img src='http://blog.gunfire.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> .</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.gunfire.pl/2011/03/23/mity-airsoftu-%e2%80%93-suplement/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ten pierwszy raz…</title>
		<link>http://blog.gunfire.pl/2010/08/09/ten-pierwszy-raz%e2%80%a6/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=ten-pierwszy-raz%25e2%2580%25a6</link>
		<comments>http://blog.gunfire.pl/2010/08/09/ten-pierwszy-raz%e2%80%a6/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 09 Aug 2010 10:39:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr "Wroobel" Wróblewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Felieton]]></category>
		<category><![CDATA[milsim]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.gunfire.pl/?p=1963</guid>
		<description><![CDATA[Już na wstępie zawiodę wszystkich erotomanów gawędziarzy, gdyż tytuł nawet w najmniejszym stopniu nie ma zabarwienia seksualnego. Chodzi tu o zupełnie pierwszy raz. Pierwszy milsim. Moje lokalne środowisko do tej pory nie organizowało imprez typu milsim. Ta, miała być pierwszą. Spotkanie było organizowane przez mojego znajomego i nie było to jego pierwsze tego typu przedsięwzięcie. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Już na wstępie zawiodę wszystkich erotomanów gawędziarzy, gdyż tytuł nawet w najmniejszym stopniu nie ma zabarwienia seksualnego. Chodzi tu o zupełnie pierwszy raz. Pierwszy milsim.</p>
<p style="text-align: justify;">Moje lokalne środowisko do tej pory nie organizowało imprez typu milsim. Ta, miała być pierwszą.<br />
Spotkanie było organizowane przez mojego znajomego i nie było to jego pierwsze tego typu przedsięwzięcie. Już wcześniej pokazał, że kwestie logistyczne potrafi dograć niemal na sto procent, więc o stronę techniczną byłem spokojny.  Obawiałem się bardziej o kwestię mentalną uczestników i to jak uda się przeprowadzić milsim, na którym 90% uczestników nigdy wcześniej nie „walczyła” na takich zasadach.<br />
To miał być ogromny krok na przód. Dla wielu pewnie nawet zbyt duży, ale o tym później. Wszystko odbywało się na nieczynnym poligonie pod Ciechanowem. W imprezie wzięło udział około 30 osób&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1963"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Już na długo przed imprezą pojawiły się pierwsze przesłanki, że milsim może się nie udać.<br />
Kiedy tylko ukazały się oficjalne zasady gry, rzesza młodych, zapalonych airsoftowców zaczęła protestować. „Jedna kulka i do domu? Co to ma być?”. Organizator wyszedł naprzeciw oczekiwaniom środowiska i zmienił zasady.<br />
Rygorystyczne wykluczanie z gry po pierwszym strzale zostało zastąpione respami na koniec etapu, czyli co kila godzin. Zasady określane mianem RWG ( Real War Game ). Krok w stronę zwykłej strzelanki.<br />
Trudno, może przynajmniej ograniczenie amunicji i charakter misji nadadzą imprezie odpowiedniego klimatu.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak się na miejscu okazało, miałem pełnić rolę dowódcy sił USA.<br />
Biorąc pod uwagę moją kontuzję i ( dużo większe niż się spodziewałem ) problemy z bieganiem, opcja siedzenia przez większość czasu w sztabie i delegowania jednostek w poszczególne rejony terenu gry wydawała się atrakcyjna.</p>
<p style="text-align: justify;">Trzeba jednak przyznać uczciwie, że nie widziałem przez to, jak wygląda akcja i charakter zadań wykonywanych przez moje sekcje. Mówiąc prościej nie mogłem stwierdzić ile milsim`u w milsim`ie.Mimo to udało mi się zobaczyć kilka prób szturmu na nasz sztab. Wniosek jeden, dla wielu ta impreza nie różniła się niczym od niedzielnego strzelania.Sama impreza, była w mojej opinii bardzo udana. Do milsimu czy RWG było temu daleko, ale nadzwyczaj ambitną strzelanką można to nazwać.</p>
<p style="text-align: justify;">Impreza ta pozwoliła mi wyciągnąć kilka wniosków.<br />
Pierwszy z nich dotyczy zmiany zasad rozgrywki.<br />
Niezwykle ciężko jest zorganizować milsim dla osób, które do tej pory miały styczność tylko z prostą, typowo airsoftową rozgrywką. Jeżeli ktoś przez kilka lat strzelał ze świadomością niejako nieograniczonej amunicji, ze świadomością respów, z nastawieniem, że najważniejsze to zlikwidować wroga, to ciężko jest takiej osobie z dnia na dzień oswoić się z perspektywą zakończenia imprezy w momencie pierwszego postrzału.<br />
Trudno im zrozumieć, że czasem warto przejść niezauważonym i wykonać zadanie, zamiast wdawać się w niepotrzebną wymianę ognia. Trudno im zrozumieć i przyzwyczaić się do wielu innych różnic. Dlatego myślę, że taka impreza na zasadach pośrednich między zwykłą strzelanką a milsimem, takie bardzo elastyczne RWG, jest idealnym rozwiązaniem.<br />
Jest to duży krok w stronę typowych milsimów, opartych na twardych zasadach. Kwestia tego ilu takich kroków potrzeba aby stać przyzwyczaić się do takich ów „twardych zasad” i zacząć czerpać przyjemność z nieco ambitniejszych imprez.</p>
<p style="text-align: justify;">Kolejny wniosek jaki mi się nasunął dotyczy samej organizacji imprez. Jest on bezpośrednio związany z poprzednim.<br />
Chciałbym zwrócić uwagę na to, jak ciężko pracuje się z niedoświadczonym środowiskiem. Impreza na początku miała być typowym milsimem, tłum powiedział „nie”. Zasady zostały zmienione do RWG, a w rzeczywistości nawet te nie zostały zachowane w stu procentach.<br />
Organizatorzy musieli totalnie zmienić wstępne założenia tylko dlatego, że dla wielu okazały się to za wysokie progi. Nie chce tu narzekać na stan środowiska, chociaż mógłbym to z czystym sumieniem zrobić, chcę pokazać, jak niedoświadczenie komplikuje życie nie tylko samym niedoświadczonym, ale i ludziom z zewnątrz.</p>
<p style="text-align: justify;">W siłach USA, którymi jak już wspomniałem, miałem przyjemność dowodzić, była pewna ekipa z Ostródy. Jej nazwa pozostanie tajemnicą <img src='http://blog.gunfire.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  .<br />
Chłopaków było 5. Każdy z nich miał już jakieś doświadczenie milsimowe i każdy wiedział doskonale po co przyjechał. Współpraca z nimi to była czysta przyjemność. Komunikatywni, efektywni, dobrze zorganizowani itp. Można by wymieniać tak jeszcze długo.<br />
Po co o nich wspominam? Ich przykład pokazuje, że można dobrze się bawić i reprezentować ciekawy poziom, można budować klimat swoim wyglądem będąc jednocześnie efektywnym. Zastanawia jedynie fakt dlaczego na takiej imprezie spotkałem tylko pięcioosobową sekcję trzymającą taki poziom.<br />
Może powinniśmy nieco krytycznie spojrzeć na nasze osoby i zainwestować w swój rozwój. I nie chodzi mi tu o inwestycje typowo finansowe. <img src='http://blog.gunfire.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.gunfire.pl/2010/08/09/ten-pierwszy-raz%e2%80%a6/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Technika MilSimowa</title>
		<link>http://blog.gunfire.pl/2010/06/17/technika-milsimowa/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=technika-milsimowa</link>
		<comments>http://blog.gunfire.pl/2010/06/17/technika-milsimowa/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 17 Jun 2010 08:07:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr "Procent" Łopaciński</dc:creator>
				<category><![CDATA[Felieton]]></category>
		<category><![CDATA[milsim]]></category>
		<category><![CDATA[sprzęt]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.gunfire.pl/?p=1880</guid>
		<description><![CDATA[Po prowokacyjnym wpisie poprzednim, nadszedł czas na powrót do szarej rzeczywistości. Dzisiaj trochę o nowoczesnych (i mniej nowoczesnych) gadgetach, które przydadzą się na MilSimie. Pisze o MilSimie, bo na strzelankach zwykłych, w większości mogą być one uważane za zbędny lans. 1. Oświetlenie Możemy tu mówić głównie o dwóch rodzajach oświetlenia – na broń/replikę, czyli do [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Po prowokacyjnym wpisie poprzednim, nadszedł czas na powrót do szarej rzeczywistości.<br />
Dzisiaj trochę o nowoczesnych (i mniej nowoczesnych) gadgetach, które przydadzą się na MilSimie.<br />
Pisze o MilSimie, bo na strzelankach zwykłych, w większości mogą być one uważane za zbędny lans.</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1880"></span>1. Oświetlenie</p>
<p style="text-align: justify;">Możemy tu mówić głównie o dwóch rodzajach oświetlenia – na broń/replikę, czyli do zastosowania podczas strzelania, walki, oraz do „robienia wokół siebie”, sprawdzania mapy, rozkładania obozowiska, grzebania w plecaku.<br />
Co do tej pierwszej grupy, to priorytetem jest moc żarnika/diody (a raczej ilość światła wyrażana w lumenach). W lesie zwykle wystarcza około 60 lumenów. Na otwartych przestrzeniach (łąki, polany) itp. przydaje się coś o mocy ponad 100 czy ponad 200 lumenów. Nie chcę się tutaj szeroko zajmować tym rodzajem światła, więc skupie się bardziej na osobistym oświetleniu.</p>
<p style="text-align: justify;">Przede wszystkim należy stwierdzić, że nie wymyślono jeszcze nic praktyczniejszego od latarki czołowej w tym zakresie.<br />
Żadne patenty związane z przypinaniem do sprzętu, czapki, na rękę itp. są dalece gorsze od uniwersalności czołówki. Oczywistym jest, że światła na MilSimie używamy tylko wtedy, gdy jest to niezbędne, a i wtedy dbamy by jego użycie było jak najmniej widoczne dla otoczenia, a jednocześnie, by w jak najmniejszym stopniu męczyło nasze oczy i odzwyczajało je od ciemności.<br />
Naturalnym wyborem jest wiec zawsze czerwona barwa światła, ze względu na jej charakterystykę. Idealnym rozwiązaniem jest więc czołówka z nakładanym czerwonym filtrem (najczęściej jest to przesuwana, bądź nakładana przysłona, tak, że możemy zmienić kolor w ciągu chwili). Dodatkowo przydatną funkcją jest regulacja mocy strumienia oraz filtry rozpraszające światło.<br />
Jeśli chodzi o źródło światła, to najlepszym rozwiązaniem jest dioda LED, z uwagi głównie na praktycznie nieograniczony czas „życia” diody. Niestety, jako, że LED wymaga do poprawnego działania układu elektronicznego, to tanie produkty tego typu są bardzo awaryjne. Pozycje lidera na rynku latarek tego typu ma zdecydowanie Petzl, którego produktów używa większość osób, które znam.  Szczególnie udane są modele XP różnego rodzaju. Posiadają filtry różnych kolorów, które jednocześnie rozpraszają światło i regulowane tryby świecenia. Ja zauważyłem ich jedna wadę (szczególnie modeli bez osobnego pojemnika z bateriami na kablu – są tak małe, że łatwo je zgubić i czasami ciężko znaleźć. Mnie zdarzyło się to już parę razy (za każdym razem się znajdowała <img src='http://blog.gunfire.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  ).</p>
<p style="text-align: justify;">2. NV</p>
<p style="text-align: justify;">Noktowizory coraz częściej można spotkać na MilSimowym polu walki.<br />
Mimo wszystko dalej spotyka się je dość rzadko, ze względu na cenę. Na rynku cywilnym dostępne są urządzenia generacji 1. i 1.+, jednakże nie oznacza to, że wszystkie NV gen. 1+ będą miały podobne właściwości. Chodzi głównie o takie parametry jak kontrast, kąt widzenia, moc iluminatora IR itp.<br />
Jednakże nawet najlepszemu NV 1 + gen. daleko do tego co widzimy w filmach i grach, a co za tym idzie, do wyobrażeń ludzi o przewadze jaką daje noktowizor. By go sprawie wykorzystywać trzeba umieć z niego korzystać, wiedzieć kiedy korzystać z trybu aktywnego a kiedy pasywnego itp. Idealnym rozwiązaniem są urządzenia generacji 3. Oficjalnie niedostępne dla cywili, jednakże z ich dostaniem nie ma zbyt wielkiego problemu. Problemem może okazać się cena, średnio ponad 2000$ (jednakże w Polsce, na Allegro niektórzy sprzedający potrafili wystawiać takie gadgety i za 14 000 zł na przykład).</p>
<p style="text-align: justify;">3. Osprzęt IRR</p>
<p style="text-align: justify;">Sam noktowizor daje możliwości użycia całej gamy sprzętu współpracującego z NV, które rozszerzają możliwości jego wykorzystania.<br />
Jest to cała gama urządzeń wykorzystujących podczerwień. Do identyfikacji i oznaczania różnych punktów/obiektów. Poczynając od taśm odbijających promienie IR (np. przyczepianych do mundurów w formie 1-calowych kwadratów), przez znaczniki podczerwieni (opartych na diodach IR), światłach chemicznych widocznych tylko w podczerwieni, a kończąc na urządzeniach o dużej sile światła, wyposażonych w filtry podczerwieni, np. lampy stroboskopowe czy latarki.<br />
Te ostatnie sprawiają, ze nasza latarka staje się iluminatorem IR. W efekcie mamy np. latarkę o mocy 200 lumenów, niewidoczna gołym okiem dla wroga (sam filtr, w zależności od jakości może ograniczać siłę światła w podczerwieni w różnym stopniu).<br />
W efekcie noktowizor okazuje się tylko urządzeniem bazowym, który ma dużo większe możliwości, niż mogłoby się wydawać.</p>
<p style="text-align: justify;">4. GPS</p>
<p style="text-align: justify;">Wszelkie systemy nawigacji satelitarnej to fenomenalny dodatek do mapy i kompasu/busoli.<br />
Mówię dodatek, bo pełne zawierzenie i poleganie na GPSie, prędzej czy później zwykle źle się kończy, chociażby uzależnieniem od tego rodzaju urządzeń i zanik umiejętności czy wręcz instynktów sprawnej orientacji w terenie.<br />
Odbiorniki nawigacji możemy podzielić na dwie główne grupy – te które mają możliwość wgrywania map i te, które jedynie podają współrzędne naszej pozycji, oraz Ew. kierunek odległość i inne parametry w drodze do celu.<br />
Tak naprawdę w terenie w zupełności wystarcza urządzenie drugiego typu, o uboższych możliwościach i zwykła mapa. Urządzenia z wgrywanymi mapami są o wiele wygodniejsze, pozwalają łatwiej orientować się w rzeczywistej pozycji i o wiele lepiej sprawdzają się np. przy nawigacji w mieście. Przy zakupie takowego warto zorientować się jakie mapy są do niego dostępne, jaka jest ich jakość i szczegółowość. Ogólnie rzecz biorąc jednak, są one o wiele mniej szczegółowe od map turystycznych, nie mówiąc już o topograficznych.<br />
Jednakże jak pisałem, GPS z możliwością czytania map czy bez, ma właściwie takie same możliwości, we współpracy z normalną, papierową mapą. Zawsze także warto mieć ze sobą zwykły kompas/busolę, gdyż kompas w GPSie nie jest urządzeniem magnetycznym, wyznacza kierunki także na podstawie pozycji i potrafi się rozkalibrować.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak widać więc, coraz więcej jest urządzeń ułatwiających życie na MilSimie, jednocześnie wymagających jednak wyższych kwalifikacji ludzi, do ich obsługi (jak NV czy GPS).<br />
Kluczową sprawą jest to, by korzystając z nowoczesnej techniki, nie zapominać o starych, sprawdzonych, choć może nieco prymitywnych metodach, do których trzeba będzie się odwołać, bądź skorzystać, gdy technika zawiedzie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.gunfire.pl/2010/06/17/technika-milsimowa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Prawie profesjonalni</title>
		<link>http://blog.gunfire.pl/2009/12/29/prawie-profesjonalni-2/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=prawie-profesjonalni-2</link>
		<comments>http://blog.gunfire.pl/2009/12/29/prawie-profesjonalni-2/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 29 Dec 2009 11:55:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr "Wroobel" Wróblewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Felieton]]></category>
		<category><![CDATA[ak-47]]></category>
		<category><![CDATA[alice]]></category>
		<category><![CDATA[boyi]]></category>
		<category><![CDATA[Ciras]]></category>
		<category><![CDATA[CQB]]></category>
		<category><![CDATA[cyma]]></category>
		<category><![CDATA[fastex]]></category>
		<category><![CDATA[gfc]]></category>
		<category><![CDATA[gfc tactical]]></category>
		<category><![CDATA[milsim]]></category>
		<category><![CDATA[PCM]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.gunfire.pl/?p=1341</guid>
		<description><![CDATA[&#8222;Gdy wstajesz wczesnym rankiem na sobotnie strzelanie airsoftowe, oni w górach już przemierzają kolejne kilometry.&#8221; Takim oto hiperbolicznym, jak to określił autor, zdaniem rozpoczyna się w &#8222;Komadosie&#8221; artykuł  o pewnej Wrocławskiej  grupie militarnej. Fakt, zdanie może i lekko przejaskrawione, ale mimo wszystko oddające charakter i kierunek działań tej i podobnych grup. Skupiają się one bowiem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">&#8222;Gdy wstajesz wczesnym rankiem na sobotnie strzelanie airsoftowe, oni w górach już przemierzają kolejne kilometry.&#8221; Takim oto hiperbolicznym, jak to określił autor, zdaniem rozpoczyna się w &#8222;Komadosie&#8221; artykuł  o pewnej Wrocławskiej  grupie militarnej. Fakt, zdanie może i lekko przejaskrawione, ale mimo wszystko oddające charakter i kierunek działań tej i podobnych grup.<br />
<span id="more-1341"></span><br />
Skupiają się one bowiem na takich zagadnieniach jak szkolenia (czy to w zakresie taktyki zielonej czy też CQB), pierwsza pomoc przedmedyczna czy też milsimy.<br />
I choć członkowie tej i podobnych ekip bardzo często akcentują swoją odrębność, a nierzadko nawet awersję w stosunku do środowiska airsoftowego, to mimo wszystko są z nim w pewnym stopniu związani. Większość z nich czynnie działa tym środowisku bądź też swoje pierwsze militarne kroki stawiała właśnie w nim.<br />
Ciśnie się na usta stwierdzenie, że polskie środowisko airsoftowo-militarne to przede wszystkim ogromna liczba ludzi traktujących asg jako miłą odskocznię od rzeczywistości, ludzi nieprzywiązujących większej wagi do przeznaczenia sprzętu, który noszą na niedzielnych strzelankach, dla których liczba fps ich repliki jest głównym wyznacznikiem sukcesu, oraz ludzi ambitnych należących do takich właśnie profesjonalnych grup. Są to osoby traktujące militaria jaką nieodłączną część swojego życia. Podchodzące do tego co robią bardzo poważnie. Powstaje pytanie czy nasze środowisko to tylko te dwa skrajne bieguny? Może jednak jest coś pomiędzy ?</p>
<p style="text-align: justify;">Ostatnie lata to ogromny wysyp różnej maści sprzętu zarówno typowo airsfotowego jaki militarnego. Chodzi tu głównie o produkty drugiej klasy. Repliki chińskich producentów takich jak cyma czy boyi oraz kopie kamizelek balistycznych, oporządzeniowych itp. wykonanych z nylonu. Co o tym myśleć? Zdania są podzielone. Jedni twierdzą, że taki stan polskiego rynku militarnego obniży elitarność i jakość środowiska. Inni, tak samo jak ja, uważają, że to świetna okazja dla ludzi, którzy mają ambicje, ale nie maja funduszy. Dzięki takim producentom jak chociażby GFC tactical, Wwch czy Boyi wielu młodych mężczyzn ( i nie tylko <img src='http://blog.gunfire.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  )otrzymało szansę na robienie czegoś więcej niż tylko niedzielne bieganie z repliką Cymowskiego AK-47.</p>
<p style="text-align: justify;">W środowisku można zauważyć obecność coraz większej ilości ekip wyposażonych właśnie w sprzęt drugiej klasy, próbujących naśladować poczynania wyżej wymienionych pro team`ów. Nie można ich na pewno porównywać z takimi grupami, ale zdecydowanie zasługują na szacunek. Szacunek za to, że postawili na rozwój, na pójście o krok dalej niż tylko airsoft. Wykorzystali szansę jaką stworzyły im firmy produkujące tańsze zamienniki.</p>
<p style="text-align: justify;">Nie popadajmy jednak w ślepy zachwyt tymi zamiennikami. Pewnych różnic nie da się przeskoczyć. Spasowanie części nigdy nie będzie na takim poziomie w replikach chińskich producentów jak w AEGach oferowanych przez  G&amp;P czy ICS.<br />
Nylonowe podróbki CIRASów nigdy nie będą tak wytrzymałe jak kontraktowe wyposażenie.<br />
Sam jestem użytkownikiem tego rodzaju sprzętu i muszę uczciwie przyznać, iż wiele razy sprzęt mój czy też moich kolegów płatał nam fligle. &#8222;Humory&#8221; systemu hop-up,  pęknięcia klamer fastex, czy &#8222;puszczenie&#8221; słabych szwów to problemy z którymi trzeba się liczyć.<br />
Często jednak są to usterki, które nie wymagają większej pracy czy wkładu finansowego, a jedynie odrobiny sprytu i kreatywności. Tego rodzaju kłopoty to cena, którą moim zdaniem warto zapłacić za możliwość militarnego rozwoju.</p>
<p style="text-align: justify;">Wróćmy jednak do użytkowników tego mniej lub bardziej awaryjnego &#8222;szpeju&#8221;. Przyjrzyjmy się ukierunkowaniu działań, które podejmują oraz furtek do nowych i ciekawych zagadnień, jakie otwierają im producenci &#8222;podróbek&#8221;. Najlepiej jak przedstawimy problem na konkretnych przykładach. Niech naszym przykładem będzie Wacek, młody ambitny airsoftowiec ze średnim doświadczeniem w tematyce militarnej.<br />
Wacław po jednej z niedzielnych strzelanek wpada z kumplami na świetny pomysł. Chce się rozwijać. Nie oszukujmy się, do treningu czegokolwiek, czy to taktyki zielonej, CQB, czy też PMC potrzebne jest zaplecze sprzętowe. Nie można przecież ćwiczyć zmiany magazynka nie mając ładownic na magi, nie można trenować przejścia na broń krótką nie mając kabury etc. Nasz Wacuś też oczywiście to wszystko wie. Załóżmy, że Wacław jest w stanie przeznaczyć miesięcznie 200 pln na sprzęt, co jak na przeciętnego nastolatka i tak jest kwotą powyżej średniej. Replikę nasz bohater już posiada. Chce kupić sprzęt to taktyki zielonej, tutaj spokojnie może inwestować w kontrakty.<br />
ALICE to wydatek który zamknie się spokojnie w 200 zł. Do tego magazynki, pięć powinno wystarczyć na początek. Każdy około 40 pln. Kolejne 200 zł. Przeciętny plecak 100, śpiwór + karimata kolejna stówa. Razem wychodzi 600 zł. 3 miesiące zbierania. I w tym momencie zaczynają się schody, schody o nazwie CQB.<br />
Jeżeli Wacław wybierze drogę &#8222;pro&#8221;, to musi liczyć się z kosztami kontraktów tudzież profesjonalnych kopii. No i licząc: kamizelka ( wykonana z cordury ) minimum 350 pln, ładownice:  na magi i apteczka- około 150 pln, do tego kamel, którego koszt oscyluje w granicach 150 zł. Łączny koszt: 650 pln. Kolejne trzy miesiące oszczędzania. Nieciekawa perspektywa, tym bardziej, że za około połowę tej kwoty możemy mieć kompletny, podstawowy sprzęt potrzebny do najprostszych procedur w CQB. Tyle, że wykonany z gorszych materiałów. Oczywiście różnice jakościowe tych produktów są diametralne.<br />
Nie zmienia to jednak faktu, że gorsze kopie są idealnym substytutem oryginalnego ekwipunku. Substytutem idealnym dla młodych, ambitnych ludzi, którzy nie mają zbyt grubego portfela i jednocześnie nie są na tyle cierpliwi by oszczędzać pieniądze przez dłuższy czas ( nie ukrywajmy, większość młodych ludzie szybko się zniechęca, zwłaszcza widząc stosunek cen szpeju do zasobów swojego portfela). Przykład naszego bohatera Wacka jest oczywiście mocno uproszczony, na rozwój sprzętowy wpływa jeszcze ogrom innych czynników. Niemniej jednak pieniądz jest głównym z nich.</p>
<p style="text-align: justify;">Temat sprzętu to oczywiście temat- rzeka. Odetnijmy się na chwilę od zagadnień technicznych. Skupmy się na zakresie działań takich grup, a w zasadzie na technikach szkoleń.<br />
Większość młodych-ambitnych najczęściej zdobywa wiedzę na dwa sposoby.<br />
Organizuje jedno szkolenie z danego zakresu z doświadczoną osobą i na następnych spotkaniach doskonali wszystko to, co instruktor im pokazał.<br />
Druga, o wiele częściej wykorzystywana, technika to nauka procedur na podstawie filmów instruktażowych oraz innych publikacji dostępnych w sieci. Zarówno jeden jak i drugi sposób niesie ze sobą ryzyko wpojenia błędnych zachowań, które dużo trudniej skorygować niż uczyć się danej rzeczy od nowa. Nie chcę oceniać młodych grup militarnych, ani ich sposobów szkolenia. Chcę jedynie sprowokować do dyskusji o pewnej bardzo ważnej rzeczy.<br />
Mianowicie: jak należy traktować takie grupy? Jako marną podróbkę profesjonalistów, jako ludzi chcących za wszelką cenę się pokazać, wyróżnić ? Czy może z szacunkiem, jako kogoś z szerszym horyzontem niż przeciętny airsfotowiec  chcący robić coś ponad sianiem na oślep kompozytem?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.gunfire.pl/2009/12/29/prawie-profesjonalni-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>MilSim CQB – coś nowego, cos innego</title>
		<link>http://blog.gunfire.pl/2009/11/30/milsim-cqb-%e2%80%93-cos-nowego-cos-innego/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=milsim-cqb-%25e2%2580%2593-cos-nowego-cos-innego</link>
		<comments>http://blog.gunfire.pl/2009/11/30/milsim-cqb-%e2%80%93-cos-nowego-cos-innego/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 Nov 2009 08:26:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr "Procent" Łopaciński</dc:creator>
				<category><![CDATA[Felieton]]></category>
		<category><![CDATA[CQB]]></category>
		<category><![CDATA[milsim]]></category>
		<category><![CDATA[milsim cqb]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.gunfire.pl/?p=1274</guid>
		<description><![CDATA[Tydzień temu, na Śląsku odbył się MilSim „White November”, organizowany przez Formację „Śląsk”. Miałem okaże w nim uczestniczyć jako uczestnik i chciałbym się podzielić paroma spostrzeżeniami, bo reklamowano imprezę, jako „MilSim CQB”, coś co w Polsce występuje bardzo rzadko, a jeśli już, to jest nazywane w inny sposób. Czym jest, na czym polega, i czy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Tydzień temu, na Śląsku odbył się MilSim „White November”, organizowany przez Formację „Śląsk”. Miałem okaże w nim uczestniczyć jako uczestnik i chciałbym się podzielić paroma spostrzeżeniami, bo reklamowano imprezę, jako „MilSim CQB”, coś co w Polsce występuje bardzo rzadko, a jeśli już, to jest nazywane w inny sposób. Czym jest, na czym polega, i czy jest wart uczestnictwa?</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1274"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Razem z ekipą pojechaliśmy tam, jako jedna z sekcji AT. Założenia scenariusza były proste. Opanować budynek zajęty przez przestępców (oczywiście było rozbudowane tło fabularne, jednak nie będę tutaj o nim wspominał). Cała impreza podzielona była na właściwie 3 bloki. Pierwszy to zapoznanie z ogólną sytuacją i zasadami oraz zgrywanie sekcji, drugi to faza planowania, a trzeci to faza bezpośredniej obserwacji i szturmu.</p>
<p style="text-align: justify;">Już na początku okazało się, iż po stronie AT jest o wiele mniej osób niż pierwotnie zakładano, w czasie planowania imprezy. Z pierwotnych 70-80, zgłosiło się/przyjechało około 30 osób. To mało, przy założeniu, że po drugiej stronie, z tego co się okazało potem, osób było na tyle dużo, że pierwotnie zakładane proporcje AT/OpFor zostały mocno zachwiane. Cóż, czekało nas ambitne zadanie, które już w pierwotnych zadaniach było trudne. Szykowaliśmy się na słodką śmierć…</p>
<p style="text-align: justify;">Same zasady, już podczas szturmu przypominały uproszczone zasady z MilSimów dolnośląskich. Limit amunicji określony na 300bb dla kb/kbk, możliwość jednokrotnego wyleczenia przez medyka, ochrona osłon balistycznych itp. Ogólnie w tym miejscu chyba najbardziej ta impreza zbliżona była do reszty znanych MilSimów.</p>
<p style="text-align: justify;">Po podzieleniu grup na sekcje rozpoczęliśmy zgrywanie się. Każda z grup miała, co było widać, do czynienia już wcześniej z CQB, dość długo. Ekipy były zgrane, każda posiadała własne procedury. Pozostało ujednolicić parę procedur i komend na potrzeby tego szturmu. Na zwykłych MilSimach, w terenie zielonym czy nawet z wykorzystaniem terenu zurbanizowanego, nikt nie myśli o tak drobiazgowym dogrywaniu się między oddziałami, działają one jako autonomiczne organizmy. W CQB wszystko musi być dokładnie dograne, to zupełnie nowy wymiar współpracy dla niektórych.</p>
<p style="text-align: justify;">Faza planowania i przygotowań także zdradza doświadczenie ekip i ich dowódców w CQB, każdy wnosi ciekawe pomysły, ucinane przez ciekawe spostrzeżenia innych. Plan zaczyna nabierać kształtów, a zadanie do wykonania „prawie niemożliwe” zaczyna zmieniać swoją charakterystykę. Zaczynamy wierzyć, że to może się udać. Że straty będą, ale uda się wykonać cele misji. Następnie niektóre sekcje (w tym nasza) konstruują makiety tych części budynków, które mają zająć i ćwiczą na nich krok po kroku każdy element planu, każdy uczy się na pamięć swojej trasy, by móc potem powtórzyć ją z zamkniętymi oczami. I nie jest to nic przesadzonego, w dymie, przy niemożności użycia latarek w każdej sytuacji, to właśnie niejako chodzenie z zamkniętymi oczami. OpFor już powinien się szykować na słodką śmierć…</p>
<p style="text-align: justify;">Przychodzi faza obserwacji i szturmu. Każda drużyna wykonuje przydzielone zadania rozpoznawcze i dywersyjne. Jako dowódca sekcji Charlie zgłaszam jako pierwszy gotowość sekcji do rozpoczęcia akcji, po chwili otrzymuje zielone światło. Czas sprawdzić w praktyce plan, w który wszyscy wierzymy, który ma nam uratować życie i pozwolić opanować sytuację. Wszyscy wchodzimy w maskach p-gaz. Nim przekroczymy próg dużego holu, który mamy zająć do wielkiego pomieszczenia wrzucamy granaty dymne, torujemy sobie także drogę przy  użyciu gazu pieprzowego. Pomieszczenie jest dobrze oświetlone jarzeniówkami pod sufitem, ale w dymie niewiele to daje. W końcu ktoś i tak znajduje wyłącznik i światło gaśnie. Czyścimy wyznaczony obszar. Zajmujemy pozycje, do obrony naszej części (nasz obszar był jedynym łącznikiem między dwoma częściami kompleksu, zajmując go odcięliśmy przeciwnikowi możliwość połączenia sił, czy przegrupowania się. Dlatego też OpFor odcięty od głównych sił, nie mając nic do stracenia wiedział, ze musi się przez nas przebić… bądź zginąć). Udaje się, wszystko jest czyste, przy obu korytarzach odchodzących od naszego holu ustawiamy barykady i zabezpieczamy je. Niestety, tylko nasza sekcja ma tyle szczęścia. Przez radio otrzymuje wiadomość o tym, ze jedna z sekcji już w całości została wyeliminowana, druga walczy, ale potrzebuje wsparcia. Wysyłam część ludzi dla wsparcia nacierającej sekcji w drugiej części budynku. Pozostałym moim ludziom uda się utrzymać łącznik do końca operacji. Nasze zadanie wykonaliśmy, bez strat własnych, poza jednym rannym. Udało się.</p>
<p style="text-align: justify;">Teraz jeszcze krótko o tym, co jest ciekawego w tego typu imprezach. Przede wszystkim sama faza walki, ale także potencjalnego zagrożenia jest bardzo krótka, gdy na zwykłym MilSimie przez cały okres jego trwania jest niebezpieczeństwo zakończenia rozgrywki i pojechania do domu, tutaj taka możliwość istnieje jedynie w końcówce. Ale z drugiej strony samo ryzyko „śmierci” jest o wiele większe. W lesie łatwiej wycofać się z błędnego manewru, jest więcej czasu na podejmowanie decyzji, nie trzeba zastanawiać się nad każdym krokiem. W CQB w wielu wypadkach nie da się wycofać w momencie, gdy zda sobie człowiek sprawę z błędu jaki popełnił. Często „śmierć” jest tak szybka, ze nawet i sprawy sobie zdać z tego nie można, bo nie ma czasu.</p>
<p style="text-align: justify;">Ponadto tak samo ważną, jak sama walka, jest kwestia zaplanowania całej operacji. Stanie nad stołem plastycznym, rozważanie wszystkich możliwych wariantów, burza mózgów, powolna krystalizacja i selekcja pomysłów, aż w końcu opracowywanie drogi każdej sekcji krok po kroku, pomieszczenie po pomieszczeniu. To emocjonujące ale i wymagające zajęcie. To próba psychologicznej walki z przeciwnikiem, przewidzenia jego ruchów. A potem atak, to nie tylko sama akcja, strzelanie, sprawdzian zgrania grupy, ale i sprawdzian planu, zaplanowanego z chirurgiczną precyzją cięcia. Wszelkie błędy w planie kosztują życie kolejnych operatorów. A po szturmie, o ile jest udany, ogromna satysfakcja, nie tylko dlatego, ze ludzie nie zawiedli, że każdy robił co do niego należy, ale także właśnie z wykonania planu. Z tego, ze parę godzin planowania nie poszło na marne, że pomysły okazały się dobre, że tok myślenia okazał się prawidłowy. To coś, czego na zwykłym MilSimie trudno doświadczyć.</p>
<p style="text-align: justify;">Tak więc impreza tego typu na pewno jest skrajnie inna od zwykłych MilSimów leśnych, wymaga zupełnie innego przygotowania, także sprzętowego jak i doświadczenia. Nie potrzeba tutaj znajomości survivalu, maskowania czy patrolowania, ale umiejętności walki na krótkim dystansie, czyszczenia pomieszczeń, poruszania się po korytarzach i klatkach schodowych. Także cały stres i emocje związane z kontaktem z przeciwnikiem, rzeczywistym lub potencjalnym są skumulowane i spotęgowane w ciągu tych parunastu minut szturmu. Dla ekip, które regularnie szkołą się i ćwiczą CQB jest to na pewno najlepsza okazja, by sprawdzić swoje umiejętności i zgranie w rzeczywistości.</p>
<p style="text-align: justify;">Na koniec chciałbym podziękować organizatorom, czyli Formacji „Śląsk”, z Mjr Pattonem na czele, za świetną organizacje i przeprowadzenie tej imprezy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.gunfire.pl/2009/11/30/milsim-cqb-%e2%80%93-cos-nowego-cos-innego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>REDFOR &#8211; Słowenia &#8217;2009</title>
		<link>http://blog.gunfire.pl/2009/05/19/wstepny-raport-biura-wywiadu-molvanii-redfor-2009/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=wstepny-raport-biura-wywiadu-molvanii-redfor-2009</link>
		<comments>http://blog.gunfire.pl/2009/05/19/wstepny-raport-biura-wywiadu-molvanii-redfor-2009/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 19 May 2009 09:54:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Rafał Bujno</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wiadomości]]></category>
		<category><![CDATA[airsoftmilsim]]></category>
		<category><![CDATA[GFT]]></category>
		<category><![CDATA[GFTeam]]></category>
		<category><![CDATA[milsim]]></category>
		<category><![CDATA[REDFOR]]></category>
		<category><![CDATA[Slovenia]]></category>
		<category><![CDATA[Słowenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.gunfire.pl/?p=308</guid>
		<description><![CDATA[Wstępny raport biura wywiadu Molvanii: &#8222;Nasz wywiad donosi iż sprawy w Molvanii mają się coraz gorzej. Siły stabilizacyjne raportują o poważnym pogorszeniu się warunków w tym rejonie. Dotychczasowe względne bezpieczeństwo zostało naruszone. Wymagane jest zwiększenie sil stabilizacyjnych w całym kraju. Nowe pogróżki ze strony rebelii ogłaszane są praktycznie codziennie. Wszystko wskazuje na to ze wymagana [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Wstępny raport biura wywiadu Molvanii:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p><em>&#8222;Nasz wywiad donosi iż sprawy w Molvanii mają się coraz gorzej. Siły stabilizacyjne raportują o poważnym pogorszeniu się warunków w tym rejonie. Dotychczasowe względne bezpieczeństwo zostało naruszone. Wymagane jest zwiększenie sil stabilizacyjnych w całym kraju. Nowe pogróżki ze strony rebelii ogłaszane są praktycznie codziennie. Wszystko wskazuje na to ze wymagana będzie zmiana taktyki i wypracowanie nowego podejścia w tej kwestii.</em></p></blockquote>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-308"></span></p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p><em>Aktywność rebeliantów rośnie na siłę. Udoskonalają oni swoją taktykę i poprawiają poziom uzbrojenia. U ich boku pojawiają się najemnicy a sama rebelia wspierana jest przez sąsiednie kraje które dostarczają im coraz lepszą broń. Dawna armia która została rozwiązana zasila rebelianckie szeregi albo tworzy odrębne ugrupowania. Jak dotąd nie ma jednak sygnałów współpracy bojówek.</em></p>
<p><em>Rezultaty szkolenia nowej armii dowodzą że zadanie to wykonywane w obecnej  formie nie ma racji bytu.</em></p>
<p><em>Ponadto rosnącym problemem staje się korupcja. Większość oficerów można w łatwy sposób przekupić po to by przymykało oczy na kradzieże lub tez wręcz sprzedawało zasoby wojska &#8211; w szczególności broń. Morale lokalnego wojska są niskie. Wyjątkiem są oddziały SF/SOC które w przyszłości będą stanowić rdzeń nowo powstałej armii. Oficerowie SF/SOC posiadają dużą wiedzę wojskowa, taktyczna i nie są skorumpowani. Brakuje im jednak odpowiednich ludzi i uzbrojenia.  Ich udział w pierwszej misji dowiódł jednak ich przydatności.</em></p>
<p><em>Największa słabość i zagrożenie leży w możliwości naruszenia przestrzeni powietrznej Molvani. Członkowie byłych sił powietrznych kraju zginęli, odeszli albo opuścili kraj.</em></p>
<p><em>Pomimo tak nie ciekawej sytuacji nie ma rosnących gróźb ze strony rebeliantów skierowanych w stronę naszego lotnictwa nie tylko ze strony posiadanych przez nich, ale zawodnych i nieefektywnych do walki w powietrzu RPG, ale także, jak się dowiedzieliśmy,  MANPAD-ów wschodniego pochodzenia które posiadają w nieznanej ilości&#8230;</em></p>
<p><em>Bezgraniczne zaufanie do zawodowych wojsk najemnych okazało się obusiecznym mieczem. Posiadają oni odpowiednie przeszkolenie, zasoby ludzkie i broń ale nie są pod bezpośrednim zwierzchnictwem armii i nie zawsze wypełniają przesłane im dyrektywy. Żołnierze ci są jednak bezcennym źródłem informacji z racji dobrze rozwiniętych umiejętności zwiadowczych&#8230; &#8221;<br />
</em></p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">REDFOR jest coroczną imprezą MilSim-ową podczas której organizatorzy starają się odtworzyć prawdziwe sytuacje z którymi  żołnierz musi zmierzyć się na współczesnym polu walki. Podczas REDFOR uczestnicy oprócz umiejętności taktycznych muszą wykazać się umiejętnością podejmowania trafnych decyzji działając pod presją czasu i sytuacji taktycznej.<br />
Impreza odbywa się w Słowenii. <strong>W tym roku również my znajdziemy się na tym polu walki.</strong> Po powrocie zamieścimy krótką relację z tej międzynarodowej imprezy.</p>
<p style="text-align: justify;">Bliższe informacje o imprezie na stronie organizatora <a href="http://www.redfor.eu">www.redfor.eu</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.gunfire.pl/2009/05/19/wstepny-raport-biura-wywiadu-molvanii-redfor-2009/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

