lip 21 2011

Bałkańska misja

Piotr "Procent" Łopaciński

Ze snu wyrywa mnie czyjaś ręka i głos.
Jest parę minut po 0600, otwieram oczy po 3h, to dużo jak na warunki misji.
Nade mną stoi dowódca bazy ONZ i oświadcza, że jedzie na akcje wymiany serbskich jeńców, w operacji przejęcia  których sam brałem udział. Informuje mnie też, że bierze 4 ludzi z mojej 9-osobowej grupy.
Najgorsze jednak jest to, iż jako następny w łańcuchu dowodzenia przejmuje odpowiedzialność za bezpieczeństwo bazy.
Szybko wywlekam się ze śpiwora, który wydaje się być zawsze szczytem komfortu, wychodząc z namiotu łapię jeszcze swoich ludzi ładujących się do BRDMa i dwóch innych pojazdów konwoju.
Życzę im powodzenia i patrzę jak odjeżdżają.
Nie dalej jak 1,5 h później w radiu zaczynam łapać dramatyczne komunikaty informujące o stratach, także wśród dowódców. Dwóch moich ludzi nie wróci z tego patrolu… Czytaj dalej…