﻿<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Blog Gunfire &#187; jarhead</title>
	<atom:link href="http://blog.gunfire.pl/tag/jarhead/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.gunfire.pl</link>
	<description>Z życia sklepu</description>
	<lastBuildDate>Mon, 06 Sep 2010 07:43:00 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Z wojskowej biblioteki: „Jarhead” by Anthony Swofford.</title>
		<link>http://blog.gunfire.pl/2010/07/26/z-wojskowej-biblioteki-%e2%80%9ejarhead%e2%80%9d-by-anthony-swofford/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=z-wojskowej-biblioteki-%25e2%2580%259ejarhead%25e2%2580%259d-by-anthony-swofford</link>
		<comments>http://blog.gunfire.pl/2010/07/26/z-wojskowej-biblioteki-%e2%80%9ejarhead%e2%80%9d-by-anthony-swofford/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 26 Jul 2010 08:59:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr "Wroobel" Wróblewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Felieton]]></category>
		<category><![CDATA[Opinie]]></category>
		<category><![CDATA[jarhead]]></category>
		<category><![CDATA[usmc]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.gunfire.pl/?p=1947</guid>
		<description><![CDATA[Któż nie zna słynnej militarnej produkcji kinowej Sama Mendeza „Jarhead. Żołnierz piechoty morskiej”? Zapewne zna ogromna większość wiec o filmie rozmawiać nie będziemy. Zdecydowana mniejszość wie, że film został nakręcony na podstawie książki autorstwa Antonego Swofford`a i to właśnie o literackim dziele jednego z marines walczących podczas I wojny w Zatoce Perskiej dzisiejszy wpis. Książka [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Któż nie zna słynnej militarnej produkcji kinowej Sama Mendeza „Jarhead. Żołnierz piechoty morskiej”?<br />
Zapewne zna ogromna większość wiec o filmie rozmawiać nie będziemy. Zdecydowana mniejszość wie, że film został nakręcony na podstawie książki autorstwa Antonego Swofford`a i to właśnie o literackim dziele jednego z marines walczących podczas I wojny w Zatoce Perskiej dzisiejszy wpis.<br />
<span id="more-1947"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Książka jest o…   o marines.<br />
Zaoszczędzę wszystkim szczegółów związanych z fabułą, aby nie zepsuć niespodzianki tym, którzy jeszcze nie czytali. Powiem jedynie, że autor w książce idealnie nakreślił obraz stanu emocjonalnego przeciętnego Jarheada podczas operacji: „pustynna tarcza” i dalej „pustynna burza”.<br />
Swofford w książce łamie stereotyp bohaterskiego i heroicznie walczącego ze złem żołnierza. Jest to książka autobiograficzna, dlatego postać Tony`ego oraz opisy jego wewnętrznych przeżyć są w stu procentach szczere.<br />
Swofford pokazuje wiele lęków i obaw jakie towarzyszyły mu  będąc w Zatoce, przez co wyłamuje się ze schematu, o którym wcześniej pisałem.<br />
Na zewnątrz zachowuje formę typowego amerykańskiego bohatera wojennego, mówiącego często „fuck” i gotowego do najbardziej odważnych i jednocześnie głupich decyzji.<br />
Obok tego umięśnionego, odważnego Marine, Swoff jest jednak zwykłym, młodym chłopakiem, pełnym obaw o swoje życie i przyszłość.  Chłopakiem, który tęskni za domem, przeżywa załamanie. Antony Swofford pokazuje realny, nie wyidealizowany obraz Jarheada, któremu podczas jego wojennej przygody towarzyszą również takie emocje jak strach, zwątpienie czy osamotnienie.</p>
<p style="text-align: justify;">Niezwykle ciekawy jest portret typowego Marine, który kiedy tylko jest okazja, narzeka na warunki i los jaki zgotował mu korpus; który przeklina USMC i swoją robotę, ale tak naprawdę kocha to co robi i nigdy nie wyrzekłby się tego.<br />
Świetne pokazany jest stosunek żołnierzy do samego korpusu, to jak identyfikują się z nim, z jego historią i zwyczajami. Świadczy o tym chociażby ten cytat ( który pojawił się również w kinowej adaptacji książki)</p>
<p style="text-align: justify;">„Data urodzin korpusu piechoty morskiej? Dziesiąty listopada 1775 roku – piechota morska jest starsza niż Stany Zjednoczone Ameryki.<br />
Miejsce urodzin? Tun Tavern w Filadelfii, banda pijaków z długimi karabinami i wielkimi jajami.<br />
Tarawa? Najbardziej krwawa bitwa II wojny światowej.<br />
Dan Daly? Zabił trzydziestu siedmiu Chińczyków podczas powstania bokserów.<br />
Najbardziej śmiercionośna broń na ziemi? Żołnierz piechoty morskiej i jego karabin.<br />
Chcesz wygrać wojnę? Powiedz to żołnierzom piechoty morskiej”</p>
<p style="text-align: justify;">Tak ja już wspomniałem, książka zasługuje na pochwałę za ogromną dozę realizmu. Swofford ukazał w niej dużo ciemnych stron ze swojego koszarowego życia.<br />
Próba samobójcza, czy zemsta na jednym z kolegów to czyny średnio chwalebne, autor mógł je pominąć kreując tym samym swój obraz nieco lepszym.<br />
Postawił jednak na rzetelność przekazu, co pozwala nam myśleć, że w kwestiach niezwiązanych bezpośrednio z nim samym był równie prawdomówny.</p>
<p style="text-align: justify;">Zostawmy treść, bo nie na streszczaniu książki miał ten wpis polegać. Skupmy się na formie, a forma zdecydowanie zaskakuje.<br />
Trzeba tu zdecydowanie pochwalić kunszt autora i jego styl. Wyrafinowane figury literackie, sprawne operowanie sarkazmem i ironią sprawiają, że czytanie książki jest przyjemnością. Do tego bardzo płynnie przeplatają się sceny zabawne, pochodzące z prozy życia wojskowego,  i  te poważne, pełne przemyśleń. To kolejny, ogromny plus, gdyż dzięki temu lektura nie nuży.</p>
<p style="text-align: justify;">Muszę jednak powiedzieć, że „Jarhead” to pozycja nie dla wszystkich.<br />
Specyficzny język, przesycony miejscami brutalnością, erotyką czy zwykłymi przekleństwami, nie trafia w każdy gust. Do tego stosunkowo duża ilość słownictwa zaczerpniętego z nomenklatury wojskowej sprawia, że militarnym laikom trudno czyta się niektóre fragmenty.<br />
Wiele osób pytało mnie czy to książka również dla kobiet. Odpowiem tak: z pewnością tylko dla wybranych. Czytało ją kilka znajomych przedstawicielek płci pięknej i zdecydowana większość mimo ogromnego uznania dla książki, przyznało, że język jest ciężki. Myślę nawet, że niektóre z kobiet mogłyby poczuć się dotknięte opiniami na ich temat zawartymi w tej książce.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak wypada obraz literacki w konfrontacji z obrazem kinowym. Moim zdaniem książka nokautuje ( swoją drogą bardzo dobry ) film Sama Mendeza.<br />
Dzieło literackie nie jest zbyt obszerne, nieco ponad 300 stron, ale pokazuje dużo więcej niż około dwugodzinny film. Brak niektórych scen można wytłumaczyć ograniczonym czasem, w filmie jednak zabrakło kilku naprawdę ważnych obrazów.<br />
Do tej pory zastanawiam się, dlaczego Mendez nie zdecydował się na umieszczenie w filmie samobójczej próby Swoff`a. Kolejny cios ze strony literatury to forma. Mimo iż reżyser użył kilku ciekawych cytatów, to siedząc w kinie nie usłyszymy takich smaczków literackich jak chociażby ten:</p>
<p style="text-align: justify;">„ Jak większość dobrych i wspaniałych żołnierzy piechoty morskiej, nienawidziłem Korpusu Piechoty Morskiej . Nienawidziłem tego, że jestem marine, ponieważ niezależnie od tego, jaki chciałem być – bystry, sławny, seksowny, niewyżyty seksualnie, napity, wypieprzony, wysoki, samotny, sławny, bystry, znany, rozumiany, kochany, wielkoduszny, niewyżyty seksualnie, zalany, wysoki, bystry, seksowny – bardziej niż wszystko, czym chciałem być, przede wszystkim byłem żołnierzem piechoty morskiej. Jarheadem. Trepem”.</p>
<p style="text-align: justify;">Warto również wspomnieć o dość dużych rozbieżnościach w kwestii niektórych nazwisk.</p>
<p style="text-align: justify;">Rekonstruktorzy zapewne zastanawiają się czy książka może być źródłem wiedzy czysto technicznej. W pewnym stopniu tak,  ale myślę, że nie jest to wiedza o jakieś szczególnej wartości, gdyż większość tych takich informacji można znaleźć w googlach. Pozycja jednak wskazana rekonstruktorom. Dzięki niej dużo łatwiej wczuć się w klimat I Wojny w Zatoce Perskiej.</p>
<p style="text-align: justify;">Żeby być obiektywnym starałem się znaleźć jakieś minusy w książce Swofford`a.  Dla mnie głównym minusem był jej szybki koniec, była po prostu za krótka, ale to bardzo subiektywny minus. Niektórzy mogą narzekać, na brak jakiegoś konkretnego wątku. Cóż, jest to książka autobiograficzna i do tego mająca ukazać emocjonalny obraz przeciętnego żołnierza USMC, trudno więc szukać tutaj jakiejś nietypowo zaskakującej fabuły.</p>
<p style="text-align: justify;">Podsumowując „Jarhead” to książka mająca zbyt wiele do zaoferowania, aby przejść obok niej obojętnie. Nie każdy musi być nią tak zachwycony jak ja, ale przeczytać naprawdę warto. Co więcej o niej mówić? Najlepiej przeczytajcie ją sami.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.gunfire.pl/2010/07/26/z-wojskowej-biblioteki-%e2%80%9ejarhead%e2%80%9d-by-anthony-swofford/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rekonstrukcja USMC z okresu I Wojny w Zatoce Perskiej.</title>
		<link>http://blog.gunfire.pl/2010/03/08/rekonstrukcja-usmc-z-okresu-i-wojny-w-zatoce-perskiej/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=rekonstrukcja-usmc-z-okresu-i-wojny-w-zatoce-perskiej</link>
		<comments>http://blog.gunfire.pl/2010/03/08/rekonstrukcja-usmc-z-okresu-i-wojny-w-zatoce-perskiej/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 08 Mar 2010 08:47:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr "Wroobel" Wróblewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ciekawostki]]></category>
		<category><![CDATA[Felieton]]></category>
		<category><![CDATA[Opinie]]></category>
		<category><![CDATA[jarhead]]></category>
		<category><![CDATA[Marines]]></category>
		<category><![CDATA[rekonstrukcja]]></category>
		<category><![CDATA[usmc]]></category>
		<category><![CDATA[zatoka perska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.gunfire.pl/?p=1602</guid>
		<description><![CDATA[Jak to napisałem w notce biograficznej w dziale „redaktorzy bloga” , swego czasu zajmowałem się rekonstrukcją USMC z okresu pierwszej wojny w Zatoce Perskiej. Wiele osób pytało mnie ostatnio o szczegóły sprzętowe dotyczące właśnie Mrines walczących podczas pustynnej burzy. Postaram się w miarę możliwości opisać główne elementy wyposażenia takiego żołnierza. Pierwszą, podstawową sprawą jest mundur. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Jak to napisałem w notce biograficznej w dziale „redaktorzy bloga” , swego czasu zajmowałem się rekonstrukcją USMC z okresu pierwszej wojny w Zatoce Perskiej.<br />
Wiele osób pytało mnie ostatnio o szczegóły sprzętowe dotyczące właśnie Mrines walczących podczas pustynnej burzy. Postaram się w miarę możliwości opisać główne elementy wyposażenia takiego żołnierza.</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1602"></span>Pierwszą, podstawową sprawą jest mundur.<br />
Tutaj nie ma raczej żadnej polemiki.  Mimo teorii niektórych znawców mówiących, że Marines „biegali” tam w kamuflażu 3c, śmiało można powiedzieć, że używali munduru pustynnego w wersji sześciokolorowej.<br />
Co prawda podczas przeglądania zdjęć z tego okresu natknąłem się na kilka fotek przedstawiających żołnierzy właśnie w 3c, myślę jednak, że byli to żołnierze innych jednostek ( w końcu Marines w Zatoce było tylko około 100 tys. <img src='http://blog.gunfire.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  ), świadczy o tym chociażby brak „ostemplowania” (co zaraz wyjaśnię ) na bluzach.<br />
Wspomniałem o „ostemplowaniu” , już spieszę z wyjaśnieniem o co chodzi. Mianowicie, we wcześniejszych latach ( również w roku 1991 ) Korpus, tak samo jak teraz robi to wyszywając swoje „logo” na marpatach, oznakowywał wszystkie swoje bluzy.<br />
Na lewej, górnej kieszeni stawiano czarny stempel przedstawiający EGA ( skrót, którym określa się godło USMC, oznacza: Eagle, Globe and Anchor – orzeł, glob ziemski i kotwica, elementy widniejące w godle), a pod nim  litery USMC ( United States Marine Corps – Korpus Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych ) .<br />
Nie wiem jak jest teraz, ale jeszcze kilka miesięcy temu można było dostać w Polsce naklejki, które zaprasowane na bluzie dawały podobny efekt, mówię podobny, bo po pierwsze nie były w 100 % wierne oryginałowi, gdyż składały się jedynie z emblematu korpusu, bez wyżej wspomnianych liter USMC, co z punktu widzenia rekonstruktora jest rzeczą niezwykle istotną.  Ponadto użytkownicy takich naklejek narzekali na ich trwałość, ścierały się równie łatwo jak naklejały. Dla porównania na mojej bluzie po ponad 20 latach, EGA jest w stu procentach czytelne, jest kilka miejsc gdzie stempel zszedł, ale sam wizerunek logo oraz napisu jest zupełnie zadowalający.<br />
Radzę więc szukać kontraktowych mundurów. Półśrodki nie dają rady. Do tego wszystkiego trzeba dodać, że amerykanie wtedy szyli sixcolory z ny-co, teraz w większości produkowane są w rip-stopie.</p>
<p style="text-align: justify;">Kolejnym zagadnieniem, które trzeba poruszyć są buty.<br />
Tutaj często błędnie wiązano Zatokę Perską wyłącznie z  butami określanymi jako „G.I. STYLE COMBAT BOOTS”. Prawdopodobnie za sprawą filmu Sama Mendesa „Jarehead”, w którym Swoff i jego kumple biegali w wyżej wymienionych butach.<br />
Film, o dziwo (bo różnie to bywa z produkcjami kinowymi <img src='http://blog.gunfire.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  ), jest dość wiernym źródłem informacji sprzętowych, nie zmienia to jednak faktu, że obok tego źródła są jeszcze inne, jak chociażby fotki, a na tych, obok wymienionych wyżej butów, często można spotkać zwykłe jungle.<br />
Kupując ów popularne jungle, wiele osób daje się skusić niskim cenom średniej jakości kopii. Prawda jest taka, że bo stosunkowo krótkim poszukiwaniu, można w tej samej cenie dostać kontrakty w dobrym stanie.</p>
<p style="text-align: justify;">Skupmy się teraz na nakryciu głowy.  Podstawa to „marineska”, ośmiokątna czapka USMC obowiązkowo z EGA na „czole”.<br />
Pojawiają się cholernie rzadko na allegro, nawet e-bay`u ciężko ją dostać. Mówię oczywiście o wersji kontraktowej w 6c. Ważne słowo: kontraktowa.<br />
Marineska jest elementem całego kultu Korpusu,  jak chociażby słynne „Semper Fi” czy historia Dan`a Daly`ego. Z tego względu zasługuje na szacunek, a co się z tym wiąże noszenie jedynie kontraktów. Kopie wyglądają żałośnie. Wykorzystam okazję do podzielenia się kilkoma słowami o sposobie noszenia jej.<br />
Może zdziwię niektórych, ale nie nosi się tej czapki jak patrolówki! Naciąga się ją tak, żeby czubek głowy nie wypychał góry czapki.  No zawiodę was jeszcze w jednej kwestii, nie nosi się jej poza jednostką, obozem etc.</p>
<p style="text-align: justify;">W warunkach polowych używano natomiast kapeluszy (tzw. bonie hat.)<br />
Żołnierze nosili je na patrolach gdzie kontakt z wrogiem był mało prawdopodobny. W momencie kiedy możliwość wymiany ognia wzrastała, na głowę wkładano hełmy.<br />
Jakie? Stare poczciwe hełmy należące do systemu ochrony balistycznej PASGT (Personnel Armor System for Ground Troops ). Na nich pokrowce w kamuflażu, o którym mówiłem wcześniej, na to opaski cat eyes i gogle SW&amp;D ( Sun Wind and Dust ). Hełm oczywiście z fasunkiem w wersji z dwupunktowym zapięciem.</p>
<p style="text-align: justify;">Jeżeli dotknąłem już w kwestii systemu PASGT to od razu powiem kilka słów na temat kamizelki balistycznej oznaczonej tym samym akronimem.<br />
Tak, tak panowie PASGT to nie tylko hełm. Kamizelka sama w sobie występuje tylko w wersji woodland, dlatego też amerykanie wymyślili pokrowce na nią  w 6c. Mimo to na wielu materiałach widać jednak Marines ubranych w „zielone” kamizelki. Nie wiem czy to ze względu na małą ilość wprowadzonych pokrowców czy indywidualny wybór żołnierzy. O współdziałaniu kamizelki z szelkami oporządzeniowymi opowiem później.</p>
<p style="text-align: justify;">„M16, broń ręczna chłodzona powietrzem, kaliber 5.56, prędkość wylotowa pocisku: 850 metrów na sekundę.<br />
To mój karabin. Powtórz!” Cytat z filmu Jarhead opisujący najpowszechniejszą broń używaną przez Marines. Mowa oczywiście o najzwyklejszym piechurze. Wersje m16 jakie odwiedziły Zatokę na początku lat 90-tych to M16A1 (z opcjonalnie podwieszanym granatnikiem m203) oraz m16a2. Snajperzy używali natomiast m40 oraz barrett`ów M82A1. Jako broń boczna wykorzystywana była beretta M9 noszona w m12 bianchii.</p>
<p style="text-align: justify;">Kolejnym istotnym elementem jest oporządzenie.<br />
Podstawą był wtedy system ALICE, na który składały się: szelki ALICE typu Y, pas LC-2, dwie manierki, dwie lub cztery ładownice na 3 magi do m16, cargo, a na nim IFAK, do tego opcjonalnie kompasówki ( nie wiedzieć czemu nazywane medical`ami  ).<br />
Do tego bagnet m7. Jak to wszystko było spięte? Cargo nad tyłkiem ( pewnie stąd inna nazwa: nadupnik ), zaraz obok, po jednej manierce na stronę  i dalej ładownice m16. Wiele osób robi pewien błąd. Przypinają z tyłu szelki do pasa, zamiast do d-ringów przyszytych do cargo.<br />
Trzeba jeszcze wspomnieć  o sposobie noszenia tego zestawu na kamizelce. Szelki mają znajdować się na kamizelce, ale pod naramiennikami PASGT, które specjalnie w tym celu mają możliwość częściowego odpinania.</p>
<p style="text-align: justify;">Plecaki to przede wszystkim ALICE oraz pokrowce na nie, oczywiście w 6c. Dla snajperów dodatkowo sniper drag bag.</p>
<p style="text-align: justify;">Do tej gromady sprzętu dochodzi jeszcze kilka elementów takich jak na przykład:  okulary BLSP, desert scarf, torba udowa m17, a w niej maska m17a1, kombinezon NBC, rękawice nomexowe oraz wiele innych.<br />
Sprzętowy obraz szarego Marines z okresu I Wojny w Zatoce Perskiej, który tu przedstawiłem, ma charakter bardzo ogólny. Przybliżone są w skrócie podstawowe elementy wyposażenia, od których powinno zaczynać się przygodę z rekonstrukcją tejże jednostki.<br />
Dokładne opisanie całego sprzętu jaki był wtedy używany, zajęłoby dużo więcej czasu i tekstu, a przecież nie o to w rekonstrukcji chodzi, żeby mieć wszystko podane jak na tacy. Największą frajdę sprawia przecież szukanie ciekawych i niezwykłych informacji na temat wyposażenia oraz szukanie i kupno unikatów sprzętowych</p>
<p style="text-align: justify;">Wpis ten publikuję, z nadzieją, że pomoże chociaż jednej osobie nie zniechęcić się do rekonstrukcji historycznej i jednocześnie pozostać przy czymś bardziej oryginalnym niż aktualne reko Marines.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.gunfire.pl/2010/03/08/rekonstrukcja-usmc-z-okresu-i-wojny-w-zatoce-perskiej/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O USMC słów kilka&#8230;</title>
		<link>http://blog.gunfire.pl/2010/01/12/o-usmc-slow-kilka/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=o-usmc-slow-kilka</link>
		<comments>http://blog.gunfire.pl/2010/01/12/o-usmc-slow-kilka/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 12 Jan 2010 08:19:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr "Wroobel" Wróblewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Felieton]]></category>
		<category><![CDATA[jarhead]]></category>
		<category><![CDATA[Marines]]></category>
		<category><![CDATA[Ooorah!]]></category>
		<category><![CDATA[Semper Fidelis]]></category>
		<category><![CDATA[usmc]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.gunfire.pl/?p=1422</guid>
		<description><![CDATA[Semper Fidelis, Ooorah!, Marines, jarhead. Te i wiele innych słów coraz częściej można usłyszeć z ust rekonstruktorów. W mundurach z nadrukowanym EGA biega co drugi młody airsoftowiec. Tendencja ślepego uwielbienia kultury pochodzącej zza oceanu nadal trwa, w air sofcie nawet mocniej. Na rynku pojawiły się dużo tańsze kopie MARPATa produkcji Helikona, przez które na strzelankach [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Semper Fidelis, Ooorah!, Marines, jarhead.  Te i wiele innych słów coraz częściej można usłyszeć z ust rekonstruktorów. W mundurach z nadrukowanym EGA biega co drugi młody airsoftowiec. Tendencja ślepego uwielbienia kultury pochodzącej zza oceanu nadal trwa, w air sofcie nawet mocniej.<br />
Na rynku pojawiły się dużo tańsze kopie MARPATa produkcji Helikona, przez które na strzelankach można zobaczyć więcej pikseli niż samego lasu.<br />
Oczywiście Helikon z rekonstrukcją ma bardzo mało wspólnego, często jednak wypacza nasze pojęcie na temat rekonstruktorów Korpusu.<br />
<span id="more-1422"></span><br />
We wcześniejszym artykule ukazałem wiele plusów kopii oryginalnego sprzętu, teraz musze jednak powiedzieć, że w kwestii mundurów, zwłaszcza MARPATów, moja teoria nie znajduje potwierdzenia.  Pomijam fakt, że w porównaniu z kontraktem popularne wyroby Helikona wypadają mówiąc najdelikatniej blado.<br />
Chodzi jednak o coś zupełnie innego. Produkty wyżej wymienionej firmy są tańszym substytutem, sławnego, będącego jeszcze niegdyś obiektem pożądań większości graczy, MARPAT`a.  Niska cena sprawia, że może sobie pozwolić nań coraz więcej osób. I na nieszczęście są, to  często osoby, które o Marines wiedzą tyle ile udało im się obejrzeć na HBO.<br />
Do tego biegają w „trampkach”, noszą marineski naciągnięte na głowę niczym zimowe czapki i nierzadko posiadaja replikę z rodziny AK . Ich sprawa.<br />
Gorsze jest  to, że często  nazywają to „luźnym odwzorowaniem USMC”.  Na podstawie takich zachowań wyrabiana jest opinia na temat reko Korpusu. Smutne, bo do jednego worka wrzuca się prawdziwych zapaleńców, ludzi  którym Korpus wypełnia całe życie, oraz tych jak to nazwę „pseudorekonstruktorów”.<br />
Przez takie sytuacje wiele osób zajmujących się reenactment`em piechoty, zrezygnowało z tego i zmieniło kierunek profilu sprzętowego na przykład na Seals`ów.</p>
<p style="text-align: justify;">Ludzie zajmujący się nawet w najmniejszym stopniu odwzorowaniem Marines są często traktowani z niechęcią.<br />
Obok jawnej antypatii istnieje też duża doza skrywanej niechęci. Wiele razy w rozmowach z ludźmi, słyszałem opinię, że nie mają negatywnego stosunku do rekonstruktorów, podczas gdy na after party po kilku piwkach ta sama osoba mówiła jak bardzo denerwują ją synowie bogaczy obwieszeni amerykańskim sprzętem.<br />
Zazdrość bywa okropna.</p>
<p style="text-align: justify;">Pierwszym z powodów „zgrzytów” na linii airsoftowcy – amerykańscy rekonstruktorzy jest właśnie zazdrość.<br />
Zapewne wszyscy, którzy nie darzą „amerykanów” sympatią powiesiliby mnie teraz za pewną część ciała. Nie zmienia to jednak faktu, że sprawa tak właśnie wygląda.  Amerykański szpej używany przez piechotę morską, prezentuje się naprawdę imponująco, bez względu na to jakiego sprzętu ktoś jest fanem, graty USMC mogą się podobać.<br />
Do tego swoje kosztują. Te dwie cechy wyposażenia Marines sprawiają, że osoby noszące go wzbudzają zazdrość.<br />
Z jednej strony ciekawy sprzęt, którym zachwycają się i co więcej,  który rozpoznają laicy. Z drugiej strony ceny, które nie są w zasięgu każdego portfela.  W takiej sytuacji wkrada się zazdrość, co gorsza ta niezdrowa. Pojawiają się, najczęściej nieuzasadnione zarzuty w stylu:  „gdyby nie bogaci starzy to pewnie nie miałby nawet repliki” etc. Prawda jest jednak taka, że ludzie ci na większość sprzętu zarobili własnymi rękami, albo uzbierali  na niego odmawiając sobie wielu przyjemności.<br />
Poza tym, nawet jeżeli ktoś ma ów „bogatych starych” to w imię czego ma nie korzystać z pieniędzy, które mu dają?  Przecież to nie kradzież.</p>
<p style="text-align: justify;">Wzajemny szacunek to podstawa relacji międzyludzkich. Ta zasada powinna obowiązywać również w środowisku airsoftowym. Mówię powinna, bo nie zawsze obowiązuje.  Spotkałem się z opiniami, że rekonstruktorzy traktują ludzi „z góry”.<br />
Sam zresztą spotkałem się z takim zjawiskiem, niekoniecznie ze strony „Marines”, ale również sprawa dotyczyła PRO graczy.<br />
Będąc na pewnym LARPie militarnym miałem okazję bliżej poznać członków pewnej elitarnej jak to się zwykło mawiać grupy. Wtedy jeszcze początkujący airsoftowiec z repliką R6 well`a w dłoni i DPM`em  na grzbiecie spędziłem godzinę na respie wraz z tą ekskluzywną grupą ludzi ubranych w ACU UCP. Niby dzieliło nas tylko kilka lat różnicy wieku i wartość naszego wyposażenia, a jednak dało się wyraźnie odczuć pewien dystans, który budowali ci ludzie. Zdawkowe odpowiedzi, brak szczególnego zaangażowania w rozmowę sprawiły, że w jednej chwili przestały mnie fascynować ich mundury, sprzęt czy markowe repliki. Jeżeli to nie jest wystarczający argument to dodam jeszcze, że w stosunku do innych, znajdujących się tam nieznajomych graczy z nieco lepszym sprzętem zachowywali się zupełnie normalnie.  Co najmniej dziwne.<br />
Ktoś powie, że takie podejście to kwestia charakteru. Czasem tak, ale rzadko. Ludzie się zmieniają. Na tej samej imprezie poznałem dwóch chłopaków w moim wieku. Mieli sprzęt na podobnym poziomie jak ja. Świetnie nam się gadało, byli otwarci, sypali zbereźnymi żartami co kilka minut <img src='http://blog.gunfire.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> . Spotkałem ich za rok, na kolejnej edycji tego LARPa, jeden w ACU drugi w MARPAT`cie, zupełnie inni goście. Pełna powaga. Ze mną nie kleiła im się rozmowa, może dlatego, że przyjechałem tam w zwykłym pospolitym woodlandzie z ALICE zarzuconym na barki. Ludzie się zmieniają. To wszystko pokazuje, że często im bardziej unikatowy i lanserski uniform ktoś nosi tym większym jest snobem.<br />
Nie wolno jednak uogólniać.  Znam wielu profesjonalistów, rekonstruktorów czy po prostu „bogato” wyszpejowanych ludzi i równi z nich kumple.<br />
Snobizm w air sofcie nie jest zasadą, niemniej jednak nie spotkałem się jeszcze z takim zachowaniem wśród młodych, niedoświadczonych  graczy.</p>
<p style="text-align: justify;">Moda na USMC najwyraźniej mija, ludzie zmieniają profile sprzętowe, „rzucają” reko. Teraz wychodzi na jaw kto tak naprawdę interesował się Marines, a kto tylko uległ trendom.  Moim zdaniem ci, którzy dalej zostaną przy reko zasługują na szacunek.<br />
A jaki jest wasz stosunek do rekonstruktorów ? Zarówno tych prawdziwych jak i tych sezonowych.<br />
Zapraszam do dyskusji w komentarzach.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.gunfire.pl/2010/01/12/o-usmc-slow-kilka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
