paź 4 2010

Zimno, chłodno, głodno…

Piotr "Procent" Łopaciński

Las, noc, ostatnie sprawdzanie godziny – 0145. Ile od niego upłynęło? Nie wiem, podczas nocnych patroli łatwo stracić rachubę czasu. Noc jest gwiaździsta, niebo czyste, a iluminacja księżyca całkiem wysoka, przez co gogle noktowizyjne świetnie dają sobie radę z przekazywaniem obrazu najbliższej rzeczywistości.
Nagle po radiu dostaje komunikat: kontakt, godz. 2, 100m. Czekam na dalsze raporty. Dostaje kolejne info: 4 osoby, wróg. Szyk rozwija się po cichu do linii, każdy zajmuje bezpieczną pozycje, czekamy. Przeciwnik idzie w naszym kierunku. Nie ma NV, jego pecha a nasze szczęście. Wszyscy odpalają LWC AN/PEQ-15. Ich promień jest widoczny tylko w podczerwieni, także 4 osoby po drugiej stronie naszych luf nawet nie wiedzą, że każdy ma już swoją „kropeczkę”. Te zabawki kosztują parę tysięcy dolarów, ale warto je mieć po swojej stronie.
Nie trzeba korzystać z celowników innego typu, można zając wygodną pozycje i wygodnie pozbawić życia kolejna osobę. Na odległości około 30 metrów wszyscy na sygnał otwierają ogień. 4 dubletu i nie ma kłopotu. Leżymy jeszcze chwile nasłuchując, czy nic się nie dzieje. Korzystam z tego czasu biorąc kolejny łyk herbaty z kubka i wyciągając kolejnego żelka z paczki… chwila zawahania… a może jednak lepiej paluszki?

Czytaj dalej…