VBS cz.1

Remi

Późna godzina dawała się już mocno wszystkim we znaki. Sam nie wiem, co pokazywały wskazówki na zegarku i ile czasu siedzieliśmy na tej odprawie. Od ilości energetyków i kawy zaczynało mnie mdlić.  Dowódca miotał slajdami przepełnionymi informacjami dotyczącymi naszego zadania. Mapy, wykresy, raporty z ostatnich kontaktów ogniowych, prawdopodobne rejony zasadzek i ich możliwe warianty. Wszystko rozbite na nuty. W tym wszystkim musiałem wyłapać co dokładnie ma do zrobienia mój pluton. Ostatniej nocy było spokojnie. Byliśmy QRFem i czekaliśmy w „standbaju”. Na szczęście nic się nie posypało. Tym razem nie będzie tak kolorowo. Mamy działać jako grupa przeszukująca w jakiejś wiosce. Z informacji, które otrzymaliśmy od wywiadu znajduje się tam magazyn broni i amunicji. Chłopaki z 3’ego są odpowiedzialni za zewnętrzny, a z 2’ego za wewnętrzny pierścień. 4’ce trafił się QRF. Farciarze. Dobra, czasem bywa lepiej, czasem gorzej. Najważniejsze by samemu wypracować rozkaz bojowy dla poszczególnych dowódców.  W jaki sposób dotrzemy do wioski, jako które wozy w kolumnie, gdzie się zatrzymamy i jak będzie przebiegała procedura przeszukania. Tak naprawdę wiele drobnych szczegółów składa się na efekt końcowy. Warto wszystko przemyśleć parę razy, ocenić kilka wariantów. Zawsze trzeba mieć plan B, gdy coś się sypnie.  Siedząc nad mapą wraz z podporucznikami nie myślałem o tym tak mocno. Plan wydawał się spójny. „Połapaliśmy wszystko”. Jak się później okazało plan B też nie okazał się wystarczający..

Wiecie czym jest Operation Flashpoint ? Może być trochę starą grą, pewnie tylko część czytelników pamięta te godziny poświęcone na graniu w kampanie, późniejsze zabawy w edytorze etc. Może w takim razie ArmA ? Tutaj już cos świta, prawda ? To jesteśmy na dobrej drodze. Ważne, że punktem wspólnym jest twórca tych gier. Bohema Interactive. Wszystkie gry tej firmy  o tematyce militarnej miały pewną cechę. Realność.

Słońce tego dnia świeciło wyjątkowo mocno. Załadowałem się do drugiego MRAPa. Kolumna składająca się z poszczególnych plutonów ustawiała się na drodze wychodzącej z bazy. Ktoś jeszcze w biegu wskakiwał do wozu. Gunnerzy ustawiali się na wieżyczkach. Fire test w celu sprawdzenia broni przed wyjazdem. Poinformowanie TOCu o gotowości do wyjazdu. Dostajemy zielone światło. Jazda. Droga przypominała każdy typowy patrol. Kilka wyminiętych cywilnych wozów. Przejazd przez parę wiosek, w których ktoś rzucił jakiś nerwowy meldunek o ludziach dziwnie się zachowujących. Standard, zawsze są nerwy. W szczególności kiedy zadaniem jest „czesanie” kalat. Moja ekipa jechała za wozami plutonów odpowiedzialnych za stworzenie kordonu wewnętrznego i zewnętrznego. Naszym zadaniem było wbić się szybko do wioski, „zaparkować” wozy  w okolicy małego wioskowego targu. Chłopcy na desancie mieli ogarnąć kilka potencjalnych obiektów, które wskazano nam na zdjęciach satelitarnych i w przypadku wykrycia czegoś zameldować o sytuacji. Damy radę.

-Alfa 10, tu Alfa 20. Kordo wewnętrzny domknięty, macie zielone światło na wjazd.

-Alfa 20, odebrano. –  dałem kierowcy rozkaz do wjazdu. Sam sprawdziłem broń, chyba bardziej z nerwów niż w jakimś sensownym celu. Dobra… zróbmy to.

Wozy zajęły pozycje, ludzie wysypali się z desantu. Wiedziałem, że nie mamy dużo czasu, bądź nasz czas już dawno się skończył. Pewnie już jak jechaliśmy przez wcześniejsze wioski to „Beżowi” dali sobie cynk, że nadchodzimy. To cwane bestie. Abdullah prawdopodobnie już zwija cały kram w swojej chacie.  Wysiadłem. Zorientowałem się w terenie. Jednak siedzenie w nocy nad tymi fotkami satelitarnymi miało sens. Mniej więcej wiedziałem gdzie jestem i gdzie są poszczególne budynki. Gra. Do tego UAV nad głową dawał poczucie bezpieczeństwa

-Alfa 20 tu TOC, UAV wykrył znaczny ruch w okolicy obiektu Tango 2.

- Jacek, zabierz swoich chłopaków i sprawdź dwójkę. Reszta bez zmian, gazem. Radiooperator ze mną.

Podszedłem do MRAPa  by złapać trochę cienia i na spokojnie wysłać przez radio meldunek, że jesteśmy w trakcie przeszukania wioski.  Nadawałem właśnie meldunek do TOCu gdy TO się zaczęło. W pewien sposób zawsze mnie to zadziwia. W szczególności to uczucie, gdy wszystko nagle przyspiesza. Często ten efekt można zobaczyć na filmach. Teraz była to rzeczywistość.

-Alfa 20, tu Alfa 22, opanowaliśmy obiekt Tango 2, mamy dwóch podejrzanych. W części piwnicznej budynki zlokalizowaliśmy kilka sztuk broni, moździerz i dwie wyrzutnie RPG. Odbiór.

-Alfa 22 tu Alfa 20, zabezpieczcie budynek, niczego nie ruszajcie do momentu przybycia  chłopaków z EOD. Zaraz podeślemy wam kogoś do odebrania tej dwójki. Czekaj na dalsze rozkazy.

-TAM NA LEWO ! PRZY BUDYNKU ! ON MA BROŃ !

Krzyk gunnera nad moją głową nie mógł wskazywać niczego dobrego. Obróciłem szybko głowę w tym kierunku.  Nie mylił się. W cieniu ganku jednego z budynków stał facet z PK. Podniósł broń. Celował w naszym kierunku

-GUNNER OGNIA !

Seria z półcalówki podziurawiła fasadę budynku, a następnie przeszyła faceta. Siła pocisków była tak duża, że jego ciało zostało poszarpane jak szmaciana lalka. Minęła krótka chwila zanim dotarło do wszystkich co się stało. Do naszych.. jak i do „nich”.

-Kur*a! co to było ! Skąd to poszło ?!– wyrwało się komuś nerwowemu w eter

Na jarmarku ludzie wpadli w panikę, zaczęli rozbiegać się we wszystkie możliwe strony, tratując niektóre stragany

-Alfa 20, tu Alfa 10, co tam się u Was dzieje ?!

-Radzik, melduj do TOCu o otwarciu ognia!

Padły kolejne strzały. Tym razem sam nawet nie wiedziałem skąd. Rozkręca się… Sekundę po tym coś konkretnego gruchnęło w okolicy Tango 2. Pewnie granat.

-Alfa 20!, Alfa 20!, tu Alfa 22 mamy lekko rannego, w piwnicy był jakiś beżowy i otworzył do nas ogień. Postrzelił naszego. Wrzuciliśmy tam granat. Chyba jest ranny, drze się strasznie. Czy do was też prowadził ktoś ogień ? Mamy się wycofać ?!

-Alfa 22, tu 20’tka. Zbieraj chłopaków i  tych dwóch. Wracaj do wozów. Będziemy was osłaniać od południowej strony jarmarku. Ruszać tyłki !- musiałem ogarnąć całą tą sytuacje.

-Alfa 10, tu Alfa 20. Mieliśmy kontakt ogniowy, jeden ranny od nas. Póki co MEDEVAC niepotrzebny.

-Kryć sektor na prawo, zaraz Jacek będzie wracał ze swoimi chłopakami ! Czujność panowie ! – wydarłem się do chłopaków przy wozach. Czułem jak serce zaczyna walić mi mocniej. Na takich akcjach się nie kończy… znów miałem racje. Chyba w cywilu przebranżowię się na wróżbitę.

Jacek biegł  ze swoimi ludźmi i dwoma skutymi Beżowymi pomiędzy już powywracanymi straganami kiedy przygwoździł ich ogień karabinu maszynowego i  serie z AK. Ktoś walił do nich z budynku stojącego po drugiej stronie drogi. Kolejny gunner zadziałał przytomnie i przywalił w nich z granatnika Mk19. Budynek złożył się jakby był z zapałek. Nawet chłopaki z wewnętrznego kordonu dołożyli parę sztuk od siebie. Trzeba było zmywać się z tego dymu.  Na szczęście nikt od Jacka nie dostał kulki, dobiegli do nich. Ranny od niego dostał w rękę. Musiał go trafić jakiś rykoszet. Miał założoną staze. Klnął w niebogłosy. To akurat była dobra oznaka.

-Alfa 10, tu Alfa 20. Będziemy wycofywać się od południowej strony wioski. Osłaniajcie nas.

-Wszyscy do wozów ! Jedynka prowadzi, zawijamy przez lewe ramię. Ruszać się !

Władowaliśmy się do MRAPów, usłyszałem znajomy stukot o pancerz. Ktoś walił do nas na pożegnanie. Półcalówki zaczęły odpowiadać miarowym terkotem.  Ostatni ludzie z desantu przed zamknięciem drzwi zapierali się o wóz i puszczali w kierunku przeciwnika krótkie serie. Sieć radiowa była zawalona meldunkami.  Zewnętrzny kordon zabezpieczał ogniem nasz wycofanie. Gdy byliśmy już przy wylocie wioski zobaczyłem smugę na prawo od nas. RURA Z PRAWEJ ! wydarł się gunner chowając się jednocześnie do wozu. Huk był nie do opisania, pisk w uszach, krew z nosa. Krzyki, dużo strzałów ledwo słyszalnych przez ogłuszenie. Wóz jechał dalej, chyba wszystko jest w porządku.

RYS 1 zrodlo Materiały promocyjne VBS 2

-WSZYSCY CALI ?!- wydarłem się

- Kierowca ok.

-Ale w nas przyj……

-Gunner ok

-Marek chyba zemdlał!

-Alfa 20, tu 10’ątka. Pod waszym wozem walnęło RPG.  Wszystko ok ?

-10’ątka tu 20’tka.. mamy  nieprzytomnego i lekko rannych, wycofujemy się bez zmian. Zlikwidowaliście tego od rury ?

-Dostał, zmywajcie się stąd.

Powrót nie należał do kolorowych. Opatrywanie rannych, dziesiątki meldunków sytuacyjnych do TOCu o tym co się stało i komu. Miałem nadzieje, że tych dwóch kolesi których zgarnęliśmy ze sobą było wartych tego wszystkiego. Wszystko zeszło ze mnie w momencie kiedy przekroczyliśmy bramę bazy. Znów byłem w miarę „bezpiecznym miejscu”… to koniec.

Ściągnąłem słuchawki. Była pierwsza w nocy. Wszyscy patrzyli się przekrwionymi oczami w ekrany swoich komputerów. Po sali w różnych językach sypały się komentarze dotyczące całego działania. Każdy chciał się podzielić tym co widział, zrobił, co poszło nie tak. 5 minut przerwy i zaczynamy AAR.

c.d.n.


Zostaw odpowiedź

Preview: