lut 12 2015

VBS cz.1

Remi

Późna godzina dawała się już mocno wszystkim we znaki. Sam nie wiem, co pokazywały wskazówki na zegarku i ile czasu siedzieliśmy na tej odprawie. Od ilości energetyków i kawy zaczynało mnie mdlić.  Dowódca miotał slajdami przepełnionymi informacjami dotyczącymi naszego zadania. Mapy, wykresy, raporty z ostatnich kontaktów ogniowych, prawdopodobne rejony zasadzek i ich możliwe warianty. Wszystko rozbite na nuty. W tym wszystkim musiałem wyłapać co dokładnie ma do zrobienia mój pluton. Ostatniej nocy było spokojnie. Byliśmy QRFem i czekaliśmy w „standbaju”. Na szczęście nic się nie posypało. Tym razem nie będzie tak kolorowo. Mamy działać jako grupa przeszukująca w jakiejś wiosce. Z informacji, które otrzymaliśmy od wywiadu znajduje się tam magazyn broni i amunicji. Chłopaki z 3’ego są odpowiedzialni za zewnętrzny, a z 2’ego za wewnętrzny pierścień. 4’ce trafił się QRF. Farciarze. Dobra, czasem bywa lepiej, czasem gorzej. Najważniejsze by samemu wypracować rozkaz bojowy dla poszczególnych dowódców.  W jaki sposób dotrzemy do wioski, jako które wozy w kolumnie, gdzie się zatrzymamy i jak będzie przebiegała procedura przeszukania. Tak naprawdę wiele drobnych szczegółów składa się na efekt końcowy. Warto wszystko przemyśleć parę razy, ocenić kilka wariantów. Zawsze trzeba mieć plan B, gdy coś się sypnie.  Siedząc nad mapą wraz z podporucznikami nie myślałem o tym tak mocno. Plan wydawał się spójny. „Połapaliśmy wszystko”. Jak się później okazało plan B też nie okazał się wystarczający..

Czytaj dalej…