Powszechny dostęp do broni palnej.

Piotr "Wroobel" Wróblewski

Miałem kiedyś sen, w którym każdy Polak miał dostęp do broni, a w szafach wszystkich airsoftowców obok replik leżały egzemplarze broni palnej. I ten sen był koszmarem. Zastanawiacie się dlaczego? Otóż chętnie przybliżę wam moje przemyślenia dotyczące „powszechnego dostępu do broni palnej”, zwłaszcza, że nie są one tak oczywiste jak mogłoby się to wydawać. Zapraszam do czytania.

Każdy, kto interesuje się wojskowością i tematyką militarną w zakresie minimalnie szerszym niż tylko airsoft zapewne słyszał o coraz głośniej podnoszonym problemie dotyczącym obwarowań prawnych związanych z legalnym dostępem do broni palnej. Palnej, a nie ostrej. Ostry jest nóż, broń jest palna. Zapewne sam niejednokrotnie używałem błędnego określenia i jeszcze wiele razy usłyszymy o „broni ostrej”, ale niestety język mediów częstokroć odbiega od poprawnego nazewnictwa na rzecz stylistyki. Tyle w kwestii nomenklatury. Wracając do meritum, coraz więcej osób wyraża swoje poparcie dla postulatów o powszechnym dostępie do broni palnej. Coraz więcej głosów poparcia zbiera również działalność ROMBu – Ruchu Obywatelskiego Miłośników Broni. Jest to chyba najbardziej znana organizacja w Polsce, która walczy o zmniejszenie obostrzeń prawnych dotyczących posiadania broni palnej.

Wydawać by się mogło, że ja – człowiek związanych z militariami i tematyką wojskowości od najmłodszych lat, powinienem bezkrytycznie wspierać wszelkie inicjatywy na rzecz powszechnego dostępu do broni palnej, a tym samym wspierać działalność takich organizacji jak ROMB. Prawda jest jednak taka, że wcale nie jest mi „po drodze” z ludźmi, którzy głoszą tezy jakoby, każdy pełnoprawny obywatel RP miał prawo do posiadania broni. Z drugiej jednak strony nie neguję działalności ROMBu. Dziwne? Po przeczytaniu tego artykułu do końca z pewnością zrozumiecie, ze nie ma w tym nic dziwnego.

Jak jest obecnie z dostępem do broni? Używając języka prawnego: Ustawa o broni i amunicji z dnia 21 maja 1999 ( z późniejszymi zmianami) jasno określa na jakich zasadach obywatel RP może posiadać broń palną. I mógłbym tutaj wymieniać dalej nudne paragrafy, które pewnie prędzej wywołałyby ból głowy czytelnika, niż zobrazowały jasno aktualną sytuację w kwestii pozwoleń na broń. Jako, ze hołduję zasadzie, iż najlepszym sposobem prezentacji funkcjonowania danych rozwiązań jest przedstawienie przykładu, to posłużę się tutaj konkretnych przypadkiem. Tak się składa, że jeden z moich dobrych kolegów stara się właśnie uzyskać pozwolenie na broń.

559819_166795446807799_1315474922_n

Powszechny dostęp do broni palnej? Czy aby na pewno?

Źródło: https://www.facebook.com/asgeje

Opisywany przeze mnie przypadek dotyczy pozwolenia na broń sportową z rozszerzeniem na broń kolekcjonerską, czyli praktycznie każdy egzemplarz centralnego i bocznego zapłonu o kalibrze do 12mm. Żeby uzyskać pozwolenie na taki rodzaj broni należy wykazać argument, dla którego chcesz otrzymać pozwolenie na taką broń. W tym przypadku było to członkostwo w LOKu oraz innej organizacji, która w swoim statucie posiada „kolekcjonowanie broni”. Oczywiście dla broni myśliwskiej będzie to członkostwo w Polskim Związku Łowieckim, a w przypadku broni do celu ochrony życia udokumentowane ponadprzeciętne zagrożenie zdrowia i życia. Szczegółowy zakres wymaganych dla danego rodzaju pozwolenia bez problemu można znaleźć w sieci. Oprócz tego wymagane jest orzeczenie lekarskie i psychologiczne, które najogólniej rzecz ujmując ma na celu zaświadczyć, że stan naszego zdrowia fizycznego i psychicznego jest na tyle dobry, że nie zrobimy sobie ani nikomu innemu krzywdy przy użyciu broni palnej. Nie możemy być uzależni od alkoholu ani narkotyków. Oprócz tego podczas samego postępowania dotyczącego wydania pozwolenia istnieje możliwość, że zjawi się u naszych sąsiadów dzielnicowy z uprzejmym zapytaniem „Czy Kowalski przypadkiem żony nie leje?”. Zbierany jest wywiad środowiskowy. Ponadto nie możemy być karalni oraz musimy posiadać stały adres zamieszania na terytorium RP oraz ukończone minimum 21 lat (z nielicznymi wyjątkami określonymi w ustawie). Potem już tylko egzamin w Komendzie Wojewódzkiej Policji, formalności, jeszcze więcej formalności i mamy pozwolenie na broń.  To tak w telegraficznym skrócie. Jaki jest koszt takiej przyjemności? Znajomy mówił, że na chwile obecną wydał około 2000 zł a jeszcze nie uzyskał pozwolenia. Według informacji z innych źródeł jest to koszt w granicach 2-3 tysięcy złotych. Składa się na to szereg opłat: za wydanie decyzji o pozwoleniu na bron, za egzamin, koszty wykonania badań i inne opłaty administracyjne.

Oczywiste jest jednak to, ze nie każdy ma na tyle ochoty, czasu i pieniędzy, żeby zderzyć się urzędniczą machina w procesie starania o pozwolenie na posiadanie broni palnej. Dla takich ludzi również istnieje możliwość poczucia adrenaliny towarzyszącej strzelaniu. Rozwiązanie proste, oczywiste i nie zawsze tanie. Strzelnica z instruktorem, bo o niej mowa, to koszt rzędu kilkuset złotych. W przypadku, gdy jesteśmy „typowym Januszem” musimy liczyć się z oplata za udostępnienie toru, wynajem jednostki broni palnej, opłatę za instruktora, no i oczywiście koszt amunicji.

Bez wątpienia ani korzystanie ze strzelnic z instruktorem, ani też uzyskanie pozwolenia, nie są sprawami tanimi, a częstokroć ich cena jest wręcz zaporowa dla wielu Polaków. Czy to źle? Pewnie tak; z punktu widzenia konsumenta/klienta każdy z nas powinien zabiegać o jak najniższe ceny każdej usługi. Patrząc jednak na tę sprawę nieco inaczej, trzeba uczciwie przyznać, ze posiadanie broni, czy nawet wizyta na strzelnicy nie należą do kategorii potrzeb podstawowych, a co za tym idzie nie muszą (a pewnie i nie powinny) być ani tanie, ani łatwo dostępne. Tak samo jak nie każdy musi jeździć drogim samochodem, tak samo nie każdy musi mieć dostęp do broni. Porównanie może nieco na wyrost, ale pokazuje pewien schemat. No tak, ale przecież drogi samochód to wydawanie pieniędzy na prestiż, a broń w domu zapewni mi bezpieczeństwo! Jak to porównywać?! Moi drodzy, a drogie samochody nie są nieporównywalnie bezpieczniejsze od tych ze średniej półki? Smutna prawda jest tak, że poziom naszego bezpieczeństwa w aucie zależy w znaczącej mierze od zasobności portfela. Dlaczego w przypadku bezpieczeństwa zapewnianego posiadaniem broni miałoby być inaczej? Niestety biedni nigdy nie mieli łatwo w tym kraju. (Partie opozycyjne już nawet wiedzą czyja to wina ;))

Jako, że mam umysł światły i otwarty na inne poglądy dostrzegam argumenty tych, którzy mówią, że człowiek w imię szeroko pojętej wolności powinien mieć możliwość posiadania broni palnej. Cóż, może i tak, tylko czyjaś wolność kończy się tam gdzie zaczyna się moja wolność. I śmiem twierdzić, że moja wolność zostałaby mocno nadszarpnięta w momencie, gdy owiany złą sławą praski dres podszedłby do mnie zapytać o drobne z pistoletem w dłoni. Mówię o tym nie bez powodu. Któregoś wieczora wracając ostatnim kursem tramwaju nr 24 był świadkiem jak jakiś pijany jegomość wymachiwał repliką, ba zabawką pistoletu, krzycząc, że wszystkich powystrzela. Celował do ludzi, wydawał odgłosy strzałów i ogólnie robił z siebie idiotę. Wzbudzał politowanie i śmiech właśnie dlatego, że każdy doskonale wiedział, że to tylko zabawka. I bez znaczenia było to, że zabawka była bardzo realną plastikową kopią glocka 17, która dla „typowego Janusza” do momentu bliższego zapoznania się z materiałem, nie różni się niczym od broni palnej. Każdy był pewien, bo wiedział, że w Polsce jest na tyle restrykcyjne prawo, że szanse na broń palną w dłoni tramwajowego pijaczka są niemal zerowe. Siedząc w tym tramwaju zastanawiałem się jak ta sytuacja wyglądałaby na przykład w Stanach Zjednoczonych? Macie jakiś pomysł? ;)

Bardzo mocno bawi mnie argument „trampki same nie biegają”, świadczący o tym, że to człowiek strzela, a nie sama broń. Śmieszy mnie to dlatego, że logicznie patrząc na takie zdanie tylko utwierdzam się w przekonaniu, że powszechny dostęp do broni palnej to nie najlepszy pomysł. Skoro broń nie strzela sama, a tylko za pomocą człowieka, to w przypadku kiedy człowiek nie będzie miał do niej dostępu, na pewno nie wystrzeli; ergo: nie powinno się ułatwiać dostępu do broni palnej. Wiem, wiem, rozumowanie trochę nietypowe, ale powiedzcie sami, nie ma w tym sensu?

229564_168405619887716_100001548371821_424297_1263027_n

Replika czy broń palna? Jak to odróżnić? Jak ma to zrobić przeciętny człowiek?

Źródło: http://blog.airsoftcommunity.de

Warto również wspomnieć o powszechnej chęci obrony własnego miru domowego tak jak to ma miejsce w USA, gdzie możesz dostać kulę w głowę gdy wejdziesz do sąsiada nie zapukawszy wcześniej w jego ogromne antywłamaniowe drzwi. Cóż, nie chcę nikomu odbierać możliwość ochrony życia i zdrowia najbliższych, bo to jedna z najważniejszych wartości w życiu. Z drugiej strony trzeba przyznać uczciwie, że iście hoolywoodzkich napadów, gdzie zły pan w kominiarce chce zabić żonę i dzieci głównego bohatera w Polsce brakuje ostatnio nawet na ekranach kin, o prawdziwym życiu nawet nie mówiąc. A skoro tak, to chcecie strzelać do włamywaczy? Zbić za kradzież auta? Portfela? Ile jest warte życie ludzkie? Powyżej jakiej kwoty będziemy mówić o uzasadnionym użyciu broni palnej? Setki litrów alkoholu wypito już przy rozmowach na ten temat i jasnej odpowiedzi do tej pory brak.  A jeżeli nawet ustalimy w tej kwestii cokolwiek, to pal licho złego pana włamywacza, co z nami? Zabijanie ludzi niesie ze sobą większe konsekwencje niż wielu z nas się wydaje. Nie chcę wyjść na moralizatora, ale czasem warto spojrzeć nieco szerzej. Mało jest sytuacji gdzie jasno można rozgraniczyć czarne od białego.

Mądrzy panowie zajmujący się tematyką obronności mówią często o powszechnym dostępie do broni palnej jako elemencie budowania obrony cywilnej na wypadek „W”. Nie chcę polemizować z ludźmi, których zapraszają do poważnych programów telewizyjnych, ale myślę, że powinno się skupić na szkoleniu rezerw, a nie na zbrojeniu ich w broń, której w razie zagrożenia nie będą potrafili skutecznie użyć.  Chociaż trzeba przyznać, że uzbrojone społeczeństwo skutecznie może odstraszać potencjalnego agresora. Pytanie tylko jakie będzie to niosło ze sobą koszty (nie koniecznie ekonomiczne) ?

Jak już wcześniej pisałem nie ma sytuacji, które można jednoznacznie ocenić. Wszystko ma swoje dobre i złe strony. Regulacje dostępu do broni palnej w Polsce również. Dlatego mimo, że nie jest mi po drodze z ludźmi walczącymi w tej kwestii o wolność totalną, muszę przyznać, że popieram wszelkie działania mające na celu liberalizację prawa regulującego dostęp do broni. I chodzi mi tu głównie o działalność takich organizacji jak wspomniany wcześniej ROMB. W tym miejscu należy jasno zaznaczyć, że organizacja ta nie postuluje o to, żeby wszystkim rozdać karabiny „a potem się zobaczy”. W statucie ROMBu możemy przeczytać, że ich celem jest między innymi „dążenie do ustanowienia i utrzymania jednoznacznych zasad regulujących dostęp do broni dla praworządnych obywateli”. Fakt, członkowie tej organizacji i ludzie popierający ją są zwolennikami zwiększenia dostępu do broni palnej, ale nikt nie mówi o braku kontroli tego obszaru. Poza tym takie organizacje spełniają jeszcze jedną, nieocenioną funkcje, mianowicie kontrolują poczynania organów administracyjnych odpowiedzialnych za proces ubiegania się o pozwolenie na broń. Jest to o tyle ważne, że jak pokazują informacje dostępne na stronie ROMBu, urzędnicy częstokroć nie prowadzą postępowań administracyjnych zgodnie z przepisami tym samym utrudniając obywatelowi uzyskanie pozwolenia.

Konkludując należy jasno powiedzieć, że Polskie przepisy dotyczące dostępu do broni palnej są wyjątkowo restrykcyjne, a samo uzyskanie pozwolenia wymaga zaangażowania znacznej ilości czasu i środków finansowych, dlatego też dążenie do zmiany prawa jest jak najbardziej uzasadnione. Co więcej, postulaty o jak najpowszechniejszym dostępie do boni palnej również w mojej ocenie są postulatami trafnymi. Nie dlatego, że uważam, iż każdy powinien posiadać broń, ale dlatego, że aby cokolwiek zmienić trzeba zaczynać negocjacje z wysokiego pułapu. Tak samo jak z kupnem samochodu. Chcesz kupić za 50 tys. samochód warty 55 tys.? Zacznij negocjacje od 45 tys.

Z drugiej jednak nie wyobrażam sobie sytuacji, w której każdy pełnoletni obywatel tego kraju może bez większej kontroli nabyć broń palną. Zbyt wiele zagrożeń w stosunku do zysków jestem w stanie sobie wyobrazić w takim przypadku. Już widzę pijanego sąsiada, który ucisza młodzież pod blokiem przy użyciu Mausera 7,8 mm (kinomaniacy wiedzą dlaczego akurat Mausera ;) )

A co Wy sądzicie o powszechnym dostępie do broni palnej?


Komentarzy: 24 do wpisu “Powszechny dostęp do broni palnej.”

  • Jan Says:

    Drogi autorze
    Jednego mi w tym tekście brakuje-konkretów.Bliżej nie określona papka zlepionych ze sobą anegdot przemyśleń i obaw.

    Trzymajmy się standardów,przecież można było by zrobić wstęp rozwinięcie i zakończenie.Ale po co…
    Tekst z założenia chyba miał być dygresją autora na temat obecnego prawa i społeczeństwa ale koniec końców nie można dojść „co Pan Wróblewski miał na myśli”,nie mówiąc już nawet na temat tego po której stronie stoi autor.Mieszanka obiektywizmu i subiektywizmu całkowicie pogrąża to dzieło.

    Nie jestem z wykształcenie dziennikarzem ale w ramach swojego hobby piszę różne teksty.
    Temat kontrowersyjny,ważny i poruszany od dawna.Mógł by być z tego niezły artykuł ale to co jest powyżej to tylko zmarnowany potencjał.

    Nie chcę wyjść na hejtera,Panie Piotrku niech pisze Pan dalej,ten artykuł również da się jeszcze poprawić.
    Jest zalążek jakiegoś stylu,tylko trzeba to jeszcze obrobić.

    Autorze do dzieła.

  • Maciej Says:

    W pewnej części cię popieram powinien być częściowo zwiększony dostęp do broni palnej (ale nie całkowicie). Jak opisałeś że pijany człowiek wymachiwał repliką, to dlaczego dostęp do broni jest ograniczony a nie do alkoholu? Broń nie powoduje u człowieka ataków złości lecz główną przyczyną jest nadużycie alkoholu lub sytuacja życiowa. ;)

  • ultima ratio regum Says:

    ale lewackie pierdolenie, szkoda czasu na pacyfistyczne wypociny

  • Marcin Says:

    Od dziesięciu lat ten pijaczek mógłby mieć ze sobą legalnie nabytą broń palną dostępną bez zezwolenia. Oczywiście popełniałby przestępstwo machając nią. Słabo z wiedzą na temat dostępu do broni palnej w Polsce…

  • Bartek Says:

    Tak się składa, że sam niedawno opublikowałem własny tekst dotyczący dostępu do broni w publikacji książkowej z maja tego roku (raczej trudno dostępna, ale nazwa całej publikacji to: „Współczesne zagrożenia w zarządzaniu i bezpieczeństwie”). Z wiedzy, jaką nabyłem, mogę powiedzieć, że Polska staje się coraz bezpieczniejsza, lecz wciąż dziennie dochodzi do ponad 300 włamań do domów. To nie jest mała liczba. Nie znalazłem informacji w ilu z nich dochodzi do uszczerbku na zdrowiu bądź śmierci właścicieli lub włamywaczy, lecz nie da się ukryć, że jakakolwiek wiele by ich nie było, każdy człowiek chce chronić swoje mienie.

    Zgodzę się, że powszechny dostęp do broni na wzór amerykański jest przesadą. Przede wszystkim nie mamy już takiej kultury obchodzenia się z bronią. Mimo tego liberalizacja dostępu do niej dla osób praworządnych, spełniających wymogi (przede wszystkim dokładny wywiad środowiskowy i badania psychiatryczne) i posiadających poczucie zagrożenia bezpieczeństwa, jest jak najbardziej wskazane. Nie mam nic przeciwko temu, żeby ta broń była dość droga, co naturalnie wykluczyłoby wiele osób żyjących w ubogich, często patologicznych środowiskach. Tak jak autor wskazywał – niestety taka jest prawa, że ludzie bogaci mogą pozwolić sobie na więcej, ale z drugiej strony też i oni nie mają powodu, by robić bronią krzywdę innym.

    Kupując broń oddaje się kilka strzałów, które zostawiają na łuskach i pocisku charakterystyczne, podobne pod względem unikalności do linii papilarnych, ślady. Dzięki temu identyfikacja strzelającego jest bardzo prosta. Z tego powodu nie sądzę, żeby ktoś był na tyle głupi, by sądzić, że posłużenie się bronią bezpodstawnie ujdzie mu na sucho. Nawet ludziom pijanym. Nie róbmy też z naszego społeczeństwa totalnych dzikusów. Co więcej, nie sądzę też, aby po liberalizacji dostępu do broni, nagle wiele osób się rzuci do sklepów. Raczej w końcu mogłyby dostać ją osoby najbardziej zainteresowane obroną własna i będące w temacie. Reszta pewnie stwierdzi, że skoro do tej pory nie była im potrzebna, to teraz również nie będzie. I dobrze.

    Dodam, że według amerykańskich badań, odsetek gwałtów „dokończonych” na kobietach, które nie miały broni palnej wynosił aż ponad jedną trzecią. Te, które zdążyły taką broń wyciągnąć, tylko w 3 na sto przypadkach padały ofiarami gwałtów. To właśnie kobiety przede wszystkim powinny być zwolenniczkami tego typu obrony, która niweluje różnice fizyczne między płciami.

    Co więcej, ja nie widzę dużej różnicy pomiędzy sytuacją, gdy podchodzą „dresy” z nożem/maczetą (tak popularną w Krakowie)/innym narzędziem i żądają pieniędzy, a bronią palną. W każdym razie muszą podejść i ich zażądać, a normalni obywatele i tak nie obronią się przed wyżej wymienionymi narzędziami oraz przeważnie większą tężyzną fizyczną/masą typów spod ciemnej gwiazdy.

    Warto również zwrócić uwagę na aspekt psychologiczny posiadania broni w domu. Sama tabliczka (na wzór tych z psami) z napisem „Złodzieju, mam w domu broń – ryzykujesz życiem wchodząc tutaj”, byłaby świetnym odstraszaczem przed włamaniami. To również jest poparte amerykańskimi badaniami (większość z nich czerpałem zresztą ze strony ROMB).

    Podsumowując ten przydługi wywód (temat rzeka, a i bardzo ważki) – broń ma wiele zalet i liberalizacja prawa, aby uczciwi obywatele mogli się nią bronić jest esencjonalna dla bezpieczeństwa każdego z nas. Nie trzeba nam drugiej ameryki, ale zdecydowanie nie można obywatelom zakazać możliwości obrony.

  • gienek Says:

    Kolego odpowiedz sobie sam na pytanie.Dlaczego w Teksasie nie ma napadów i rozbojów z użyciem broni palnej i nie tylko.Tam broń posiada prawie każdy a do niedawna nawet osoby z lekkimi zaburzeniami psychicznymi miały obowiązek noszenia broni.

  • Karololo Says:

    Do ultima ratio regum: właśnie tacy prawicowi napinacze jak Ty nie powinni mieć dostępu do broni palnej:)

  • Daniel Says:

    Kompletny bełkot człowieka, który po prostu pojęcia nie ma o tej całej tematyce. I pewnie powinienem tłumaczyć, że wszędzie gdzie jest łatwiejszy dostep do broni dla NIEKARANYCH zwykłych ludzi, jest mniejsza przestępczość, że posiadanie broni obliguje cię do jeszcze większego przestrzegania prawa w obawie o to by jej nie stracić, że w krajach gdzie odebrano broń cywilom (np: Australia, Anglia) przestępczość wzrosłą i to również przestępczość związana z … bronią palną itp itd Ale wiem że to nie ma sensu. Bo przeciwnik broni to przeciwnik broni i na wiedzę jest odporny. Ja drogi autorze tych wypocin, w domu mam całą szafę broni, typowo wojskowej, karabiny, pistolety, strzelby i wielki rewolwer. Ilu ludzi zabiłem ? Ile banków obrobiłem ? Ile osób zabiłem bo zajechały mi drogę ? Ile razy wymachiwałem tym w autobusie ? Sam sobie odpowiedz, ile. Broń sama nie zabija. Broń jest dla normalnych praworządnych obywateli. Inaczej zapytam : masz nóż ? Tak ? To ile osób już zabiłeś ? Bo to główne narzędzie zbrodni przecież ! Nikogo ? Jak to mozliwe ?

  • Bart Says:

    Wroobel,
    Takiego idiotycznego wywodu już dawno nie czytałem…

  • michal Says:

    Przeczytalem ten artykuł. Był to koszmar. Jedyne warte bitów fragmenty to sama końcówka:

    Jak już wcześniej pisałem nie ma sytuacji, które można jednoznacznie ocenić. Wszystko ma swoje dobre i złe strony. Regulacje dostępu do broni palnej w Polsce również. Dlatego mimo, że nie jest mi po drodze z ludźmi walczącymi w tej kwestii o wolność totalną, muszę przyznać, że popieram wszelkie działania mające na celu liberalizację prawa regulującego dostęp do broni. I chodzi mi tu głównie o działalność takich organizacji jak wspomniany wcześniej ROMB. W tym miejscu należy jasno zaznaczyć, że organizacja ta nie postuluje o to, żeby wszystkim rozdać karabiny „a potem się zobaczy”. W statucie ROMBu możemy przeczytać, że ich celem jest między innymi „dążenie do ustanowienia i utrzymania jednoznacznych zasad regulujących dostęp do broni dla praworządnych obywateli”. Fakt, członkowie tej organizacji i ludzie popierający ją są zwolennikami zwiększenia dostępu do broni palnej, ale nikt nie mówi o braku kontroli tego obszaru. Poza tym takie organizacje spełniają jeszcze jedną, nieocenioną funkcje, mianowicie kontrolują poczynania organów administracyjnych odpowiedzialnych za proces ubiegania się o pozwolenie na broń. Jest to o tyle ważne, że jak pokazują informacje dostępne na stronie ROMBu, urzędnicy częstokroć nie prowadzą postępowań administracyjnych zgodnie z przepisami tym samym utrudniając obywatelowi uzyskanie pozwolenia.

    Konkludując należy jasno powiedzieć, że Polskie przepisy dotyczące dostępu do broni palnej są wyjątkowo restrykcyjne, a samo uzyskanie pozwolenia wymaga zaangażowania znacznej ilości czasu i środków finansowych, dlatego też dążenie do zmiany prawa jest jak najbardziej uzasadnione. Co więcej, postulaty o jak najpowszechniejszym dostępie do boni palnej również w mojej ocenie są postulatami trafnymi. Nie dlatego, że uważam, iż każdy powinien posiadać broń, ale dlatego, że aby cokolwiek zmienić trzeba zaczynać negocjacje z wysokiego pułapu. Tak samo jak z kupnem samochodu. Chcesz kupić za 50 tys. samochód warty 55 tys.? Zacznij negocjacje od 45 tys.

  • karol Says:

    Powinny być jasno ustalone warunki dostępu do broni i wolny dostęp dla każdego kto te warunki spełnia. Niestety w Polsce nadal rozbijamy się o uznaniowość pana policjanta który mimo wypełnienia wszystkich formalności może powiedzieć NIE.

  • F. Says:

    Temat ważny i mi bliski, niestety napisany przez kogoś kto nie zna środowiska, realiów, ani prawa. Szkoda mojego czasu na komentowanie całości wytknę tylko najważniejsze błędy:

    „pozwolenia na broń sportową z rozszerzeniem na broń kolekcjonerską, czyli praktycznie każdy egzemplarz centralnego i bocznego zapłonu o kalibrze do 12mm”
    W Ustawie o broni i amunicji nie istnieje coś takiego jak „rozszerzenie na broń kolekcjonerską”, ani „broń bocznego zapłonu o kalibrze do 12 mm”.

    Po drugie nikt rozsądny (bo Mikke, czy Cejrowski rozsądni nie są) nie postuluje w Polsce powszechnego dostępu do broni. Strzelcy jedynie chcą normalizacji i zniesienia uznaniowości (a najlepiej przeniesienia uprawnień z policji na samorządy).

    Po trzecie pisanie o dostępie do broni „jak w USA” jest dowodem na pełną ignorancję autora w tym temacie. W USA prawa są różne zależnie od stanu, hrabstwa i miasta. Są miejsca, gdzie niektóre rodzaje broni faktycznie można kupić „od ręki”, a po pewnych zabiegach formalnych nawet broń samoczynną, ale są też miasta gdzie zakup jakiejkolwiek broni jest obwarowany takimi przepisami, że jest o to dużo trudniej niż w Polsce.

  • Ja Says:

    Szkoda czasu na czytanie tego błazna.

  • karol Says:

    Jestem myśliwym. Musiałem spełnić wszystkie warunki oraz przejść dwuletni kurs selekcji zwierzyny zakończony egzaminem zanim koło łowieckie dało mi poparcie do wniosku o pozwolenie na broń. Okazało się że jednak nie spełniam warunków. Dopiero po odwołaniu się udało. Za pierwszym razem chciałem tylko sztucer i był kłopot a po udanym odwołaniu poprosiłem dodatkowo o pompkę z krótką lufą i dali od ręki.

  • David Says:

    Autor wykazał się kompletnym brakiem szacunku dla czytających… Jak się bierze za pisanie jakiegoś artykułu przydałoby się mieć choć odrobinę wiedzy na poruszany temat. Mam wrazenie, że tekst ma na celu zniechecenie airsoftowców potencjalnie zainteresowanych bronią palną. Podsumowując Wroobel lepiej nie pisz nic więcej bo się ośmieszasz, admini bloga pozwalający na publikację takich wypocin raczej tez nie są jeszcze zbyt dojrzali emocjonalnie (wy na pewno pozwolenia na posiadanie broni nie otrzymacie ) :)

  • Marcin Says:

    Witam.
    Po przeczytaniu Pana obszernego wywodu dochodzę do wniosku, że jak na człowieka „związanego z militariami” ma Pan dziwne nastawienie.

    Są na świecie kraje w których broń palna jest od zawsze. Społeczeństwo jest obyte z bronią. Jeśli chcemy mieć w Polsce broń palną dla każdego potrzeba co najmniej 20 lat przygotowań społecznych. Głównie nauka służb a na końcu obywateli. Gdyby broń palna weszła od jutra nasza policja kwiczała by jak mordowane świnie w ubojni bo większość z nich nie nadaje się w ogóle na stróżów prawa. A druga połowa sama ma kryminalną przeszłość.

    Gdyby wprowadzono broń palną od jutra nastąpiła by tzw. naturalna selekcja głupich w pierwszej kolejności. Tylko ciekawe ilu normalnych ludzi by przy tym zginęło? Dlatego jeśli ktoś mi pisze rzeczy typu to źle, że w USA gość ma prawo rozwalić włamywacza na swojej posesji to mnie krew zalewa. Ja osobiście na prawdę chciał bym mieć takie prawo. Bo jak już ktoś ma te badania psychologiczne to do sąsiada strzelał nie będzie.

    W Polsce 2 lata temu sądzono 80- cio letnią staruszkę za przekroczenie obrony koniecznej bo zagryzła włamywacza ostatnim zębem. Innego gościa w zeszłym roku za użycie noża we własnym domu i zadźganie dwóch zamaskowanych bandytów. Moje meritum jest takie. Prawo w Polsce chroni bandytów bardziej niż obywateli. Jak wprowadzą dozwoloną broń palną w Polsce to jak włamywacz wejdzie do mojego domu to mu ją wręczę by mógł mnie załatwić.

  • Maciej Says:

    Przecież dobrze, że w Polsce nie ma ogólnego dostępu do broni. Po co nam to przecież u nas nie ma mafii gangów a policja działa świetnie. Nasza w sumie 15 tysięczna polska armia jest w stanie odeprzeć atak każdego przeciwnika. Autor ma racje ludziom się w dupach poprzewracało. Broń jest tylko dla naszych nieskorumpowanych polityków i celebrytów z TVN. W ogóle to po co takiemu kowalskiemu broń? Jeszcze by wyszedł na ulicę i zaczął by mordować bez sensu. To że ludzkość przez prawie całą swoją historie miała dostęp do broni niczego nie ma znaczenia. To, ze np w Szwajcarii ludzie się nie mordują to też nie ma znaczenia bo Polacy są głupsi. Polacy to są debile i trzeba ich traktować jak dzieci.

    Ten kraj upada…

  • andrzej Says:

    takie kryteria postawione polakom w sprawie broni są trudne do ominięcia no bo od 1945 roku jestem ciekawy ilu polaków było karanych chyba kilka milionów więc oni już stoją na straconej pozycji a ci nie karani są dopiero w kołysce więc oczym my tu mówimy trzeba najpierw zmienić prawo i dać wszystkim szansę ja myślę że najpierw powinno daę zezwolenie na broń gazową

  • milosz Says:

    jezeli chodzi o dostep do broni jakiejkolwiek w Polsce bylbym za wprowadzeniem bardziej restrykcyjnych przepisow dotyczacych dostepu chociazby do wiatrowek i innej broni pneumatycznej poniewaz duzo naszych rodakow jest na tyle ograniczonych ze co i raz slyszymy w telewizji ze jakis dzieciak wbiegl do kosciola z replika broni czy o osiedlowych snajperach strzelajacych z okna do przechodniow… ewentualnie wprowadzic tak jak to ma miejsce w wielkiej brytanii (gdzie obecnie mieszkam) obowiazek rejestracji broni pneumatycznej przy zakupie i mozliwosc zakupu jedynie osobiscie w sklepie z bronia. jezeli chodzi o pozwolenie na bron palna wyglada to nastepujaco w anglii: idziesz na pierwsza lepsza komence policji bierzesz forme aplikacji o pozwolenie na dany rodzaj broni (shotgun certificate na strzelby srutowe lub firearm licence) wypelniasz forme na ktorej musi byc podpis osoby prawnej przelozonego z pracy ewentualnie prawnika lekarza itd ze zna cie osobiscie powyzej 2lat dolaczasz 4 zdjecia paszportowe oplata 50£ i po 2 tygodniach policja przyjezdza do domu wskazuje miejsce gdzie zamontowac szafe i mowi czy dostaniesz czy nie jezeli tak to za 3tygodnie przychodzi poczta certyfikat a jak nie to oddaja ci 50£ oplaty za licencje poniewaz jej nie uzyskales nie ma egzaminow i dodatkowych zbednych formalnosci jak to ma miejsce w Polsce… dodam ze aby zaczac strzelanie z broni palnej na wyspach wystarczy okolo 400-500£ 55£ koszt pozwolenia(50£ oplata plus 5£ zdjecia paszportowe) szafa na bron okolo 90£ plus bron cena nowej rosyjskiej produkcji jakis baikal czy IZ zaczyna sie od 250£ wiec przecietnego „kowalskiego” stac na to nawet gdy zarabia najnizsza krajowa ktora wynosi 228£ tygodniowo jesli o czyms zapomnialem badz kogos urazilem to z gory przepraszam

  • grzesiek Says:

    Typowe pierdzielenie na temat skutków, a zero konkretów na temat przyczyn. Jeśli problemem jest edukacja w kwestii obejścia z bronią to tą trzeba zacząć w końcu.
    Wolałbym aby nigdy nie zaszła potrzeba posiadania przeze mnie broni, ale powinienem obowiązkowo umieć się z nią obchodzić.
    Policja i inne służby to jedna wielka kpina. Gdyby każdego mordercę ścigali za zabicie obywatela z taką samą zażartością jak za zabicie policjanta może byłoby lepiej. Tymczasem jak pozostałe służby (zdrowia np.) to już nie służba, to praca – to wywraca do góry nogami wszelkie założenia.
    Na koniec. Jeśli prawo jest jakie teraz jest i szanse moje są marne w starciu z przestępcą czy to na ulicy czy to w sądzie (oj tak!) to chciałbym móc się bronić inaczej niż słowami.

  • Marcin Says:

    Wybacz szanowny autorze, ale postawiłeś w tym tekście hipotezę, z której nie tylko nie wywiodłeś prawidłowo na drodze weryfikacji, czy falsyfikacji tezy głównej, ale nawet należycie jej nie uargumentowałeś. Hipoteza: powszechny, bezpozwoleniowy dostęp do broni palnej przez dorosłych Polaków to byłby koszmar. Argument: Polacy są niedopowiedzialni, pijaczkowie mogliby grozić ludziom bronią w tramwajach, dresy – na ulicach. Obalam argument: od 10 lat w Polsce pełnoletni obywatel może kupić np.: sześciostrzałowe repliki rewolwerów kalibru choćby .44 bez zezwolenia i rejestracji. W ciągu tego okresu liczba przestępstw popełniona z użyciem tej broni jest tak znikoma, że KGP nawet nie prowadzi statystyk. Twoja hipoteza jest fałszywa.

  • Głuszec Says:

    Jak najbardziej popieram ułatwienie dostępu do broni, ale dlaczego jacyś najbardziej zagorzali do tego panowie wrzucają posty jakby za każdym razem pisał to kto inny, a podpisują się tak samo?

  • Pl Says:

    Jeżeli tak to postrzegasz to spoko ale jak dla mnie dostęp do broni powinien być uznawany nie przez komendę policji w którejkktoś ma gorszy dzień i może nie dać pozwolenia chociaż wszystkie testy zostały zaliczone taki przykład co do tej dostępność : jeżeli ktośnie mmoże mieć pozwolenia to kupi sobie nie legalna broń o której nie ma pojęcia wiadomoz że zrobi więcej kłopotów z drugiej strony taka osoba która zaliczy testy kursy itp ma pojęcie i raczej nie zaryzykuje strzelaniny z sąsiadem żeby pójść do więzienia ale jeżelikktoś ma nielegalna broń to nie wiadomo co chce z nią zrobić i policja nie wie że taki ktoś ją ma jeżeli na ulicy wyskoczy ci koleś z nożem a ty niemasz czym sie bronić ani gdzie uciekać co zrobisz? A jeżeli masz ta brońdo kktórej tak nie chcesz dostępu i wiesz ze możesz ocalić siebie i np swoją żonę i syna zrobił byś to? Złego człowieka z bronią może pokonać albo zatrzymać dobry człowiek z bronią chyba że jest się jakiś Rambo żeby skakać do kogoś z bronią żeby go obezwladnic wiem są różne szkoły do nauki samoobrony ale czasami niestety ita sasamoobrona może zawieść jak dla mnie ddostęp do broni nie powinien być taki jak w USA ale trochę bardziej przyziemny np zdanie kursów z instruktorem który cześć wpłaty pokrywa państwo badania lekarskie i tyle chociaż na takiego glock 17 nie mowie ze odrazu na ak 47 teraz nadciagaja złe czasy przez to co dzieje się na świecie wwięc dlaczego odbierać ludziom chęć do obrony rodziny tylko za do trzeba bulic 3 tys zł za ochronęsiebie i bliskich tego nie rozumiem najbardziej i żeby nie było że państwo będzie dopłacać i potem nam to z podatków odbiorą wytyczyc ilość ludzi którzy co ileś lat mogą się ubiegać o broń i tyle i tak nam to z podatku pójdzieaale cos za coś

Zostaw odpowiedź

Preview: