Buty dla przekomandosa. Część pierwsza

Piotr "Wroobel" Wróblewski

Zainspirowany ostatnim szkoleniem i określeniem „przekomandos” używanym przez jednego z instruktorów niemal tak często, jak słowo na literę k oznaczające kobietę lekkich obyczajów, postanowiłem napisać artykuł o idealnych butach dla prawdziwego przekomandosa. Brzmi niezrozumiale? Jakie buty? Jaki przekomandos? Chcesz wiedzieć – czytaj dalej!

Wyjaśniając nieco żartobliwy wstęp do artykułu muszę przede wszystkim przybliżyć kim jest wspomniany przekomandos. Przekomandos jest obiektem pożądania wszystkich panien na wsi, jest kimś kim każdy z nas chce (albo jeszcze nie wie, że chce) być. Jest kimś kto czuwa nad waszym spokojnym snem, a kiedy wy rano nalewacie mleko do płatków on ratuje świat.  A jak wiadomo, wykonywanie najniebezpieczniejszych misji ratowania świata ( nawet tego airsoftowego) wymaga wyposażenia, w tym również butów, najwyższej klasy. I o tym właśnie będzie dzisiejszy artykuł. O butach. O dobrych butach.

Pozostawiając wszystkich komandosów i przekomandosów w spokoju trzeba przyznać, że zakup butów, które będą odpowiadały wszystkim potrzebom wymagającego airsoftowca nie jest prosty. Jasne jest, że spora część środowiska biega po leśnych duktach w taktycznych trampkach i jest ze swojego wyposażenia zadowolona. Co ambitniejsi kupują  buty, których zakup jest efektem wpisania w wyszukiwarkę hasła „buty taktyczne tanio” i też są szczęśliwi. Czy to źle? Oczywiście, że nie, bo nie oszukując się nawzajem, należy przyznać, że przeciętną airsoftowa strzelankę można z spokojnie przeżyć właśnie w takim obuwiu.

I w zasadzie tutaj mógłbym skończyć artykuł ;).  Niestety jest nieco zbyt krótki, więc idąc tropem podobnym jak podczas pisania licencjatu skomplikuję sobie sam sprawę. A co jeśli jesteśmy airosftowcem bardziej wymagającym? Takim, który uczestniczy w mil-sim`ach, szkoleniach czy imprezach airsoftowych o nieco bardziej wymagającej specyfice? A co jeśli jesteśmy airsoftowcem, który ma potrzebę dowartościowania się poprzez posiadanie „fajnego” sprzętu? Albo takim, który dostał od babci kilka dodatkowych stówek i jakoś je musi wydać? Wtedy sytuacja komplikuje się tak bardzo, że tylko przeczytanie tego artykułu jest w stanie wam pomóc.

Podstawową sprawą w momencie wyboru butów „w teren” jest identyfikacja potrzeb. Musimy dokładnie widzieć czego chcemy, żeby w ogóle zacząć szukać konkretnego modelu. Doskonale zdaje sobie sprawę, że wszyscy chcieliby buty „do wszystkiego”, niestety takich butów nie ma. Są modele mniej lub bardziej uniwersalne, ale jak powszechnie wiadomo „jak coś jest do wszystkiego, to jest do du… do niczego”.  Smutne to, ale niestety prawdziwe.

Jakie zatem buty potrzebne są przekomandosowi? Żeby odpowiedzieć na to pytanie, należy zastanowić się nad faktem w jakich warunkach i w jaki sposób używa się butów w uwarunkowaniach militarno – airsoftowych. Wykonanie każdego zadania wymaga dotarcia na jego miejsce, co we współczesnych warunkach częstokroć nie jest możliwe przy użyciu środków transportu. Skutek jest taki, że w dużej mierze żołnierz zmuszony jest do wielogodzinnych marszów. Z drugiej jednak strony należy mieć na uwadze, że znakomita większość procedur w militarnym działaniu wymaga dużej dynamiki ruchu czy też po prostu biegania. Chociażby podczas zrywania kontraktu w patrolu trzeba biegać możliwie najszybciej. Konkludując: potrzeba butów umożliwiających długie i forsowne marsze, ale również takich, które pozwolą w odpowiednim momencie na kilkusetmetrowy sprint.

PJ Rodeo

Co przekomandos, to inne buty.

źródło: tatarmy.wordpress.com

Obuwie przeznaczone do długich marszów – z takim określeniem kojarzą mi się przede wszystkim wysokie buty do chodzenia po górach (w ogólnym rozumieniu; pomijając kategoryzację tego typu obuwia). Solidne, dobrze stabilizujące kostkę, często również ciężkie i na grubej podeszwie. Z kolei w kwestii butów do biegania skojarzenie jest raczej proste i składania się ku typowo sportowemu obuwiu o krótkiej cholewce i bardzo elastycznej konstrukcji. Czy połączenie takich butów jest możliwe? Tak, kompromisem pomiędzy jednym a drugim rodzajem obuwia będzie but stabilizujący kostkę, lecz nie tak wysoki jak większość typowych militarnych butów z cholewką o wysokości 8-9 cali. Chodzi tu konkretnie o modele nawiązujące krojem do trekkingowych butów, których wysokość waha się między 14-16 cm. Dobra stabilizacja kostki przy minimalnej wysokości daje jeszcze jeden istotny efekt, czyli niewielką wagę buta.  Aspekt ciężaru naszego obuwia jest niezwykle istotny w momencie biegania. Niewiele jest tu do tłumaczenia. W ciężkich butach biega się wyjątkowo źle, dlatego należy dążyć do jak najniższej wagi.  Analizując moje dotychczasowe doświadczenia doszedłem do wniosku, że absolutnym maksimum jest 1200g  (dla rozmiaru 42, bo taki najczęściej podają producenci przy określaniu wagi buta). Wszystko ponad tę liczbę jest zdecydowanie zbyt dużą wartością.

Przejdźmy teraz do materiału z jakiego powinny być wykonane buty przekomandosa. W znakomitej większości cholewki obuwia militarnego czy też trekkingowego w swojej konstrukcji opierają się na takich rozwiązaniach jak: nubuk, nubuk + membrana oraz skóra licowa.
Buty wykonane z nubuku charakteryzują się przede wszystkim niską wagą i częstokroć niższą ceną od tych ze skóry licowej czy nubuku z membraną. Niska odporność na wilgoć to określenie, które najdelikatniej opisuje zachowanie tych butów w kontakcie z wodą. Idealnie sprawdzają się w gorące letnie dni, ale na pewno nie są uniwersalne, a przecież o maksymalny poziom tej  cechy nam chodzi.
Skóra licowa to materiał wykonania nieco droższy. W sensie konstrukcyjnym jest to w zasadzie taka sama skóra jak nubuk tyle, że poddana nieco innym działaniom w procesie obróbki garbarskiej. Detale pozostawiam dociekliwym, ponoć w Internecie jest wszystko ;).  Skóra licowa jest zdecydowanie bardziej odporna na wilgoć i zabrudzenia niż nubuk. Niestety buty wykonane z tego materiału również nie są celem naszych poszukiwań, ze względu na ich wagę. Obuwie wykonane z „licówki” jest najczęściej dużo cięższe od wartości, którą założyliśmy wcześniej. Wynika to z większej grubości skóry licowej, a co za tym idzie większego ciężaru samego materiału, jak i z konstrukcji. Producenci najczęściej stosują to tworzywo w butach o konstrukcji przystosowanej pod raki, czy też po prostu w butach z grubą i ciężką podeszwą.  Zapomniałbym o niemal najważniejszym – skóra licowa jest znacząco droższa chociażby od nubuku.


Właściwości membrany gore-tex

Wybór materiału pada więc na rozwiązanie łączące nubuk z membraną (najczęściej Gore-tex). Tego rodzaju połączenie zostało zaprojektowane przez producentów obuwia z kilku powodów. Przede wszystkim chodziło o zmniejszenie wagi buta poprzez zastosowanie cieńszego nubuku, przy jednoczesnym zachowaniu odporności na wodę – patrz gore-tex. Aspektem nie bez znaczenia była tu również redukcja kosztów. Nubuk jest tańszy od skóry licowej, ale w połączeniu w gore-tex`em posiada, a przynajmniej z założenia powinien posiadać, podobne właściwości zabezpieczające stopę przed wilgocią.  Zaraz, zaraz. Przecież buty z goretexem, wcale nie są takie tanie. Produkcja membrany musi być koszmarnie droga (i wcale nie niższa od użycia skóry licowej). Niestety moi drodzy konsumenci płacicie za patent pozwalający na użycie w specyfikacji butów lanserskiego słowa „gore-tex” zamiast jakaś tam membrana. Same koszty wytworzenia nie są wcale takie kosmiczne.

Przyjrzyjmy się jednak bliżej samej membranie.  Z założenia powinna ona zatrzymywać dopływ wilgoci  z zewnątrz i odprowadzać parę wodną z zewnątrz buta. Jak to wygląda w praktyce? Wcale nie tak kolorowo, bo wbrew temu co wszystkim się wydaje, gore tex nie jest gumą i nie zapewnia 100 procentowej impregnacji. Ponadto wymaga pielęgnowania w odpowiedni sposób i co ważne diametralnie traci swoje właściwości przy nieodpowiednim użytkowaniu. A jakie jest odpowiednie? Ano takie, że należy unikać zabrudzeń, przemoczeń, zalania buta przez cholewkę – czyli wszystkiego tego, co w militarnym użyciu jest zjawiskiem powszechnym. Czy zatem można się jakoś ustrzec diametralnego spadku właściwości membrany gore-tex podczas intensywnego użytkowania? W zupełności nie można, ale chyba jedynym rozwiązaniem jest używanie do impregnacji silnych środków chemicznych (typu nikwax), które zmniejszają drastycznie odprowadzanie wilgoci z buta, ale jednocześnie dają nam zadawalający poziom ochrony przed wilgocią z zewnątrz; nawet mimo zabrudzeń czy wcześniejszego „przelania” membrany. Podejście to jest wysoce niepoprane politycznie, bo wszyscy znawcy obuwia „w teren” zalecają specyfiki delikatne, nie niszczące skóry, najlepiej 4 różne do każdego rodzaju buta. Podejście zasadne, ale nie w momencie, gdy obuwie za moment wyląduje w wodzie po kostki, potem w piasku, a na koniec będzie męczone w środowisku zurbanizowanym. Powstaje zatem pytanie: skoro ten gore-tex taki zły, ma tyle wad to dlaczego akurat jego zastosowanie wybrałem w butach dla przekomandosa? Z gore-texem jest trochę jak z demokracją – każdy narzeka, ale jeszcze nikt lepszego rozwiązania nie wymyślił.

Doszliśmy zatem do wniosków, że obuwie dla prawdziwego przekomandosa musi być przede wszystkim uniwersalne. Powinno być lekkie (poniżej 1200g dla pary) i umożliwiające bieganie. Najlepiej wykonane z nubuku połączonego z gore-tex`em, krojem nawiązujące do modeli turystycznych. No dobrze to jakie buty konkretnie spełniają te wymagania? Ja już kilka propozycji mam, ale przedstawię je w dopiero w kolejnym wpisie. Pytanie czy wam przychodzi do głowy coś co wpisuje się w przedstawiony dziś szablon butów dla przekomandosa. Jeśli nie to zaprasza do kolejnej części artykułu, w której powiemy sobie zarówno o konkretnych egzemplarzach obuwia, jak i o rozwiązaniach, które pomogą właściwie użytkować nasze obuwie.  Czołem przekomandosi!


Komentarzy: 5 do wpisu “Buty dla przekomandosa. Część pierwsza”

  • Nico Says:

    takim przykładem dosyć relatywnie tanich, potężnie wygodnych i odpornych butów są Vipery.

  • Lechu Says:

    Ja używam obecnie butów Bellevile 790V i są całkiem fajne. Mają podeszwę Vibram, wykonane ze skóry, cordury oraz z membraną Gote-Tex. Polecam, bo przy dobrze dobranym rozmiarze idealnie przylegają – są przewygodne. Dla przekomandosa jak znalazł.

  • Zniesmaczony Says:

    Dużo słów o niczym!!! Artykuł (ciężko ten zlepek zdań nazwać artykułem) na poziomie FAKTU

  • Snejku Plisken Says:

    Przyznam, że czekam na następną część tego artykułu bo ten, napisany jest bardzo ogólnikowo (może jeszcze nie wiem, że chcę być przekomandosem i być może dlatego). W swojej karierze zapaleńca militarnego chodziłem w kilku parach butów. Polskie desanty (lata 04-07, tragedia – obtarcia do dziś). Polskie gromy bez membrany (lata 07-09, bardzo wygodne, intensywnie używane, zajechane, przemokły i zgniły w Szkockich warunkach). Turystyczne salomon’y, nubuk+gore (lata od 09-14, najwygodniejsze, najintensywniej używane, we wszystkie sezony do początku 2014, nie pastowane, nie nikwaxowane, słabo o nie dbałem, rozleciała się podeszwa na pięcie od przetarcia i chodzenia po różnych nawierzchniach. Chwalić je będę po kres swoich dni, szkoda że drugich takich samych już nigdzie nie dostanę. Kupczaki ze skóry licowej z gore (lata od 09-nadal. Pancerne buty i ciężkie z twardą podeszwą. W porównaniu z salomonami słabo eksploatowane bo głownie do asg. Pastowane zwykłą pastą do butów (tak pomimo goretexa) wciąż oddychają). Nader wszystko, z własnego doświadczenia mogę się podzielić z Wami takimi wnioskami w kwestii goretexu. Kupczaki, buty ze skóry licowej, nie potrafię sobie wyobrazić toku myślenia ludzi, którzy twierdzą, że wypastowanie takiego buta zwykłą pastą do butów czyni go „nie odduchalną skorupą”. Wyprawiona skóra licowa nie posiada takich samych właściwości jak „żywa” skóra. Pory nie otwierają się ani nie zamykają, taka skóra się nie poci ani nie przepuszcza żadnej pary wodnej. Goretex wszyty w tym wypadku, umożliwia „wchłonięcie” potu ze stopy, a dzięki „wodoodporności” izoluje stopę od potu i sobie tam jest dopóki nie wyschnie ogrzany stopą albo but nie będzie pozostawiony sam sobie by mógł „odetchnąć”. Podejrzewam, że sprawa może mieć się nieco inaczej w butach typu cordura + gore. Tam na mój rozum gore wchłania pot, cordura nim nasiąka i jest tam dopóki nie zostanie odparowany w warunkach ciągłego użytkowania. Pozdrawiam.

  • strona Says:

    Świetny blog naprawde – duzo sie dowiedziałem

Zostaw odpowiedź

Preview: