Militarny patriotyzm

Remi

W dzisiejszym odcinku troszkę refleksyjnie podejdziemy do tematu. Już sam tytuł nasuwa tematykę artykułu i zachęca do zadania sobie kilku pytań.  Bodźcem do napisania tego artykułu była pewna dyskusja ze znajomymi na temat patriotyzmu i współczesnego podejścia do niego. W szczególności w naszym specyficznym militarnym środowisku.

Czym tak naprawdę patriotyzm jest ? Jeśli ktoś potrzebuje encyklopedycznej definicji, to google stoi otworem. Jednak każdy  z nas w jakiś indywidualny sposób postrzega bycie patriotą. Dla jednego są to wzniosłe czyny, wielkie słowa na temat Ojczyzny, dla innego próba godnego codziennego życia w polskiej rzeczywistości.  Trafiają się również skrajne przypadki, gdzie patriotyzm przybiera formy fanatyczne, bądź co gorsza jest wymówką do dania komuś po pysku i zrobienia wielkiego dymu. O takich zjawiskach nie mam ochoty i chęci się rozpisywać. Jeśli śledzicie prasę i czasem włączacie telewizor to pewnie byliście atakowani tym tematem z każdej możliwej strony. Człowiek, aż boi się otworzyć lodówkę by nie zastać tam kolejnego newsa na ten temat.

Zajmę się bardziej pozytywną tendencją. W ostatnim czasie zauważyłem rozwój pewnej ciekawej „mody” na militarny patriotyzm.  Termin ten to moje własne określenie tego zjawiska. O czym mowa ? Do kultury masowej wielkim szturmem wdarły się setki gadżetów związanych w pewien sposób z militarnymi tradycjami, wojskiem polskim i jego historią. Wszystkie te fanty nawiązują do jednostek, symboli i wydarzeń, które u przeciętnego Polaka (jeśli ma o nich pojęcie oczywiście) wzbudzają dumę. Jakie to gadżety zapytacie ? Rzucę parę przykładów, które sam zaobserwowałem.

Koszulki. Mamy teraz okres zimowy, ale przypatrzcie się jak wiele młodych ludzi nosi na ulicach miast w okresie letnim t-shirty z różnymi motywami patriotycznymi. Począwszy od znaku polski walczącej. Przez różne motywy związane ze współczesnymi  wojskami specjalnym i ich mottami. Bardzo ciekawe są też motywy historyczne z polskimi bohaterami II WŚ, bitwami (widziałem bardzo fajny t-shirt z artworkiem dotyczącym bitwy pod Wizną). Może masz ochotę na t-shirt traktujący o Żołnierzach Wyklętych ? A może troszkę mocniej i coś związanego z Katyniem ?  Widziałem raz u kumpla taką, gdzie znajdowało się na niej jeszcze hasło: „ I daj nam siłę abyśmy nie przebaczali naszym winowajcom”. Trochę ostro, nieprawdaż ?

wwwpiatrioticwearpl katyń

 źródło: www. Patrioticwear.pl

 Przykładów tego typu można mnożyć wiele. Powstają nawet całe sklepy z „odzieżą patriotyczną”. Można tam kupić nie tylko koszulki ale bluzy, zawieszki itd. Wszędzie jednak przewija się i przoduje jeden motyw. Motyw związany z polskim orężem i jego tradycjami. Nie odnosi się to tylko i wyłącznie do II WŚ i współczesności. Jest ogrom gadżetów związanych  z husarią i jej osiągnięciami.  Ogólne „husariomania” to kolejny temat rzeka. Począwszy od inicjatyw na facebooku takich jak „Husaria przed Pałac” skończywszy na ogromie kwejków i demotów, które opisują różne bitwy i ciekawostki związane z tą formacją. Jest tego zatrzęsienie. Wróćmy jednak do głównego tematu.  Mieliśmy już odzież. Teraz może pora na jakieś naszywki i morale patches. Tych też jest mnogo. Koronnym dla mnie przykładem jest oczywiście znak polski walczącej.  Nawet na WSO gdy rano maszeruje dzielnie ze swoją grupą na zajęcia mijam studentów cywilnych z tego typu naszywkami na plecakach i polarach/kurtkach posiadających velcro. Swoją drogą jest to całkiem zabawna sprawa. Często w murach Uczelni pojawiają się panowie z „G-Unit” na różnego typu kursach. Nawet oni nie noszą z tak wielką dumą tych naszywek. (Z reguły to nie noszą po prostu ani jednej naszywki :) )

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

źródło: syrenigrod.fotolog.pl

Motyw Specialsów i militarnego patriotyzmu to też ciekawy wątek. To że mamy być z kogo dumni to prawda. To że Wojska Specjalne robią dobrą robotę wiemy nie tylko my, ale również słychać o tym za granicą. Jest to wielki powód do dumy. Nie ma tutaj nawet najmniejszej dyskusji. Wspominałem we wcześniejszych artykułach o tym jak bardzo dobrze działa PR naszych SFów i jak bardzo jest ich dużo w różnych mediach. Nakręca to również militarny patriotyzm. Co raz więcej osób interesuje się co raz bardziej operatorami. Kupuje różne gadżety związane z poszczególnymi jednostkami. Koszulki, smyczki, naszywki, breloki, biżuteria z paracordu z blachą z wygrawerowanym numerem i symbolem danej Jednostki Wojskowej.  W necie grasuje ogrom różnych grafik, filmików. Sam się przyznam do tego, że na laptopie mam tapetę przedstawiającą husarza i pod nim postać gromowca. (To już podwójne zboczenie bo łapie się na husariomanię i SF’ilię J ) A ile jest książek o działaniach naszych ludzi w różnych zakątkach świata ? Fanpage poszczególnych jednostek, oficjalne strony, filmiki. Tony rzeczy, tony Panie…

husarz i gromowiec demotywatory

źródło: demotywatory.pl

Popisałem, pogadałem. Może jest to też jakaś moja subiektywna opinia. Pewnie macie podobne bądź inne odczucie. Jednak gro naszych znajomych to ludzie, którzy w pewien sposób mają styczność gdzieś ze światem wojska, militariów. Z reguły to pasjonaci, ludzie którzy żyją tym wszystkim. Jednak wciąż uważam, że to zjawisko istnieje. Teraz przejdźmy do najważniejszej rzeczy… dobre to w końcu czy nie ?

Wbrew pozorom jest to naprawdę bardzo ciężkie pytanie. Sam popieram tego typu inicjatywy. Przecież nie ma nic w tym złego… chyba. Zastanówmy się nad tym wszystkim jeszcze raz i zagłębmy się w temat.

Podzielę to na dwie części. „Za” i „przeciw”. Zacznijmy od pozytywów:

Parę lat temu w mediach pojawiło się hasło, że Polacy, w szczególności młodzi nie wiedzą nic o naszej historii. Z reguły w szkołach uczy się ich historii w taki sposób, że przedmiot ten jest otoczony nienawiścią. Bo kto chce uczyć się o jakiś nieudanych powstaniach, dziesiątkach króli, setkach dowódców. Albo bawić się w kalendarium II WŚ. Dzisiejszy świat jest pełen „Mcdonaldyzacji”. Chcemy dostać wszystko szybko, bez wysiłku.  Jeszcze opakowane w taki sposób by było łatwe do przyjęcia. Jak budować w takim razie jakikolwiek patriotyzm na bazie historii… jeśli jest przecież tak strasznie nudna ? Nie chce się i tyle. Osobiście (możecie się nie zgodzić, jeśli macie inne zdanie to wrzućcie je w komentarzach) uważam, że takim momentem przełomowym był utwór Sabatonu 40:1. Pewnie większość z Was zna. Nie ma sensu przytaczać treści. Ciekawostką jest za to inny fakt. Pamiętam, jak po powstaniu tej piosenki pojawiły się demoty i komentarze, w których można było się dowiedzieć że „Dopiero Szwedzi pokazują Polakom jakich bohaterskich czynów dokonywali ich rodacy!” „To wstyd, że ludzie za granicą wiedzą coś, o czym przeciętny Polak nie ma pojęcia !” itd. Itp. Według mnie to właśnie był taki moment przełomowy.  Co ciekawe, nie tylko moda na tą piosenkę rozprzestrzeniała się tylko i wyłącznie w Internecie. Było to tak interesujące wydarzenie, że zainteresowały się tym „poważne media”. Na temat piosenki pojawiły się różne migawki w wieczornych serwisach informacyjnych.  No i jak to się mawia „dalej jakoś poszło”. Ludzie zaczęli się interesować tą bitwą. Rozpoczęło się masowe „googlanie” w poszukiwaniu info na ten temat. Pojawiły się pierwsze koszulki z tym związane. Dalszą część historii znacie. Co to nam dało ? Ciekawą formę nauki historii. Nie ma co się okłamywać.  O wiele łatwiej skojarzyć sobie jakiś tekst piosenki z wydarzeniem. Jest to jakiś bodziec to tego by poszukać coś więcej na własną rękę. W dzisiejszych czasach wiele reklam, akcji społecznościowych opiera się na interakcji. Jest element, który zachęca do dalszych poszukiwań i drążenia tematu. Świetny przykładem (trzymając się nadal tematu.), a zarazem godnym naśladowania jest Muzeum Powstania Warszawskiego, gdzie odwiedzający musi włożyć odrobinę wysiłku by odebrać przekaz. Jaki z tego morał ? Osobiście jestem bardzo na tak za takim podejściem. Jeśli przez to, że jakiś chłopak będzie nosił koszulkę o Katyniu jego wiedza na temat tej karty historii zwiększy się – Świetnie. Jeśli będzie chodził gdzieś w niej po ulicy, a nawet pił  z kolegami piwo w parku. Mimo że  nie wypada. Przecież męczeństwo Polski !  Symbole narodowe ! Nie ważne. Jeśli przy tym piwie kolega spyta go „Stary co Ty masz tam namazane ?” albo „Co to za P z kotwicą ?” a tamten będzie potrafił mu to wyjaśnić, a nawet go zainteresuje- dla mnie plus. Musimy zmienić swoją mentalność. Zrozumieć, że pewne rzeczy się zmieniają i nie da się kształcić patriotycznie ludzi bez ułatwiania im odbioru. Można nadal ubierać wszystko we wzniosłe słowa.  Tworzyć sztuki teatralne i „ambitne filmy o historii i patriotyzmie” jednak nie trafią one do mas. Nie namawiam tutaj do skrajnego podejścia, jak tworzenie gaci z motywem polskiej flagi.  Widziałem kiedyś na szkoleniu międzynarodowym kolegę z US&A, który śmigał w takich. Dla mnie było to już przegięciem. Dla niego powodem do dumy. Wszystko zależy od podejścia i odbioru.  Ciągnąc temat amerykański rzućmy kilka przykładów z tego środowiska. Od Amerykanów moglibyśmy nauczyć się militarnego patriotyzmu. W szczególności jeśli chodzi o przedstawianie historii. Drugowojennie: Szeregowiec Ryan i Kompania Braci. Coś bliżej współczesności: Black Hawk Down, Restrepo, Lone Survivor. Dałbym sobie rękę uciąć, że młodzież która oglądały Ryana i kilka odcinków Kompanii Braci ma już całkiem sensowne pojęcie czym był D-Day, operacja Market Garden, walki w Ardenach. Dlaczego ? Bo te filmy są DOBRZE zrealizowane. Są efekciarskie, ładne, mają ciekawe dialogi, pokazują skrajne emocje. Nie chodzi tylko i wyłącznie o młodzież amerykańską. Pewnie w Polsce znajdzie się więcej osób, które wychowane na telewizji i grach (a przecież Call of Duty, Battlefieldy czy Medal of Honor i wiele innych tytułów było wręcz odzwierciedleniem kina z nami jako głównym bohaterem) wie więcej o walkach Amerykanów w Północnej Francji  niż powiedzmy o szlaku bojowym 1 Dywizji Pancernej.  Odbiegnę od tematu i ponarzekam dalej. My też mamy wiele „akcji” w czasie II WŚ, które mogłyby przy odpowiednim budżecie (tak, ktoś zaraz krzyknie, że nie mamy na to tyle kasy) i odpowiednim podejściu przyćmić amerykańskie produkcje. Co to za podejście ? Mniej martyrologii i głębokich dialogów. Więcej.. luzu ? Jeśli nie wiecie o co mi chodzi zobaczcie sobie Tajemnice Westerplatte. Mnie aż bolało. Albo takie filmy jak BHD czy Lone Survivor. Zrobić dobry film o GROMie. Nawet o Umm Kasr. Może coś o naszych chłopakach w Afganistanie ? (tutaj już się coś na szczęście ruszyło, ale wciąż jest tego według mnie mało).

misjaafganistan

źródło: misjaafganistan.pl

Podsumowując różnego typu gadżety militarne związane z historią i jednostkami mogą dać nam poczucie dumy. Wzbudzić w nas patriotyzm. Mogą być też dobrą lekcją historii dla nas jak i dla ludzi, którzy nas otaczają i zwrócą uwagę na to co mamy przy sobie bądź nosimy na sobie. Jednak co jest na  „nie” ?

Argumenty na nie pojawiły się  już we wcześniejszej części przy okazji pozytywów. Przykład „amerykańskich gaci”. Wszystko ma swoje określone granice smaku. Są rzeczy, które już nie przechodzą. Nie chodzi tylko o barwy narodowe, ale pewne symbole i godła. Pod tymi wszystkimi znakami kryje się coś więcej. Są to często pewne wartości, w których obronie przelano dużo krwi i poświęcono ludzkie życie. Szacunek musi pozostać szacunkiem.

Kolejną wadą jest możliwość tworzenia skrajnych emocji. Znów wrócę do przykładu koszulki o Katyniu z mocną myślą przewodnią. Idąc dalej możemy dojść do sytuacji, w której symbole i wydarzenia, które były jak to się pięknie mawia (miało nie być wzniośle, znów łamie zasadę) symbolizować „poświęcenie na ołtarzu wolności”, zostały wykorzystane w sposób nieodpowiedni. Jako coś co ma namawiać do nacjonalizmu, skrajnej nienawiści, bądź być przedmiotem przepychanek słowno-politycznych. Wszystko to wywołuje obrzydzenie i należy tępić tego typu pomysły.

Jedźmy dalej. Wspomniałem o produkcjach amerykańskich. Czasem ludzie są zaszczepieni mocno „zagranicznym patriotyzmem lokalnym”. Znam takich ludzi (może nawet przeczytają ten artykuł :D) którzy przesadnie wręcz wielbią poczynania i historie związaną z dokonaniami innych armii i formacji. Nie chodzi mi już nawet o pseudo- rekonstruktorów Wermachtu czy Armii Radzieckiej, którzy przez swoje debilne zachowanie i przekonania  tworzą zły PR prawdziwym rekonstruktorom, którzy wkładają serce w to co robią, ale nie podzielają ideologii związanej z danymi formacjami.  Mam na myśli ludzi, którzy zakochali się w oddziałach, bitwach i współczesnych SFach. Niech nikt nie traktuje tego jako osobistej wycieczki. Ale ogromny żal za SEALami, Marinesami, Rangersami, SAS, którzy zginęli chwalebną śmiercią w Iraku czy Afganie, tatuowanie sobie ich podobizn, wrzucanie świeczek na FB w rocznice ich śmierci etc. uważam za co najmniej dziwne. Nikomu nie można tego zabronić, niby nie ma w tym nic złego. Ale gdy widzę postawy, które są czasem na pograniczu fanatyzmu… czuje się z tym dziwnie. W szczególności, że my też mamy swoich współczesnych bohaterów. Nie potrzebujemy ich importować. Najgorzej jest, gdy jest to powiązane z deprecjonowaniem polskich jednostek i dokonań. To już doprowadza mnie do szału.

Ostatni argument na nie będzie myślą, którą sami rozważcie. Chciałbym by domykała wszystkie rozważanie i pozostawiam Was samych w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie: W którym miejscu militarny patriotyzm jest wciąż formą patriotyzmu, manifestowaniem (w końcu pokazujemy to publicznie) swojego przywiązania do historii, tradycji, oręża polskiego, a gdzie zaczyna się zwykły lans.  Lans w stylu: „Mam fajnego softshella, rzucę na to P z kotwicą, zapuszczę brodę, wezmę fajny plecak a ręce wsadzę w kieszenie. Może dodatkowo będę sypał na ludzi w autobusie spojrzenia spod byka.” Może ego wzrośnie, ale chyba tylko i wyłącznie to, bo obok patriotyzmu to nie leżało…

Ps. Nie mam nic do ludzi w softshellach z brodą i „P z kotwicą” jeśli mają taki styl bycia, gorzej gdy robią to właśnie po to by zwrócić na siebie uwagę bądź poczuć się lepszym.


Komentarzy: 5 do wpisu “Militarny patriotyzm”

  • afc Says:

    szkoda ze dla niektorych ptriotyzm jest tylko pretekstem, badz wymóką :/

  • Lamb Says:

    A mnie za przeproszeniem chuj strzela jak widzę kolesia w mundurze z polskimi flagami, a na czapce przyklejona czerwona gwiazda z sierpem i młotem w środku…

  • Artur Says:

    „Jako coś co ma namawiać do nacjonalizmu, skrajnej nienawiści, bądź być przedmiotem przepychanek słowno-politycznych. Wszystko to wywołuje obrzydzenie i należy tępić tego typu pomysły.”

    A co złego jest w nacjonalizmie?

  • Kuba Says:

    Świetny wpis! Bardzo mądre i trafne wnioski, na pewno udostępnię dalej. Mimo luźnego języka, poruszyłeś bardzo ważny temat i świetnie go scharakteryzowałeś.
    Pogadaj tylko z moderatorem strony, bo formatowanie tekstu jest takie że oczy się na boki rozjeżdżają :P np. przenoszą się znaki interpunkcyjne do kolejnej linii

  • afc Says:

    Artur Says:
    24 lutego 2014 o godz. 04:28

    „Jako coś co ma namawiać do nacjonalizmu, skrajnej nienawiści, bądź być przedmiotem przepychanek słowno-politycznych. Wszystko to wywołuje obrzydzenie i należy tępić tego typu pomysły.”

    A co złego jest w nacjonalizmie?

    WSZYSTKO !!

Zostaw odpowiedź

Preview: