Szkic działania- po co i na co ?

Remi

 Kolejny artykuł związany z taktyką i topografią. Można stwierdzić, że jest to uwieńczenie naszej wielkiej i tytanicznej pracy. Począwszy od nauki tworzenia dozorów, posterunków obserwacyjnych
a skończywszy na poznaniu podstawowych znaków taktycznych i sposobu ich graficznego przedstawiania. Wszystko to prowadziło nas do głównego celu jakim było stworzenie swojego własnego szkicu działania bądź mapy działania. Spróbujmy to zrobić, mimo że jest to całkiem skomplikowane. Z racji wspomnianego poziomu trudności artykuł ten podzielę na dwie części. Jedną techniczną, drugą teoretyczno-użytkową. Co to znaczy? Część techniczna skupi się na tym jak taki szkic wykonać – co wrysować, w jaki sposób, jakie elementy powinny się znajdować na szkicu obrazującym obronę, natarcie, działania opóźniające, patrol, czy szkicu z posterunku obserwacyjnego.  Podobnie sprawa wygląda w przypadku zaznaczania  tego wszystkiego na mapie.

Podsumowując:
w tej części skupimy się na odpowiedzi na ważne pytanie: „Jak?”. Krok po kroku opiszę wszystkie czynności niezbędne by stworzyć „taktyczne arcydzieło”. Druga część odpowie nam na więcej pytań. „Po co? Dlaczego? Kiedy?”  Rozwijając myśl:  Opiszę po co tak naprawdę tworzymy szkice taktyczne
i do czego służą. Zastanowimy się nad tym czy potrzebujemy ich w airsofcie/milsimach. Wskażę kilka przykładów, dlaczego warto ich używać oraz postaram się umiejscowić na tyle w naszych rozgrywkach, by mogły się przydać w określonych ich etapach.

Popisałem, pogadałem – czas wziąć się do pracy. Zaczniemy od… części drugiej. Zanim rozpoczniemy naszą graficzną pracę i wielkie rysowanie, musimy przecież być świadomi tego co tworzymy i w jakim celu to robimy. Nie uprawiajmy popularnej w pewnych kręgach „sztuki dla sztuki” ;)

Czym jest szkic/mapa działania ?

By odpowiedzieć sobie na to pytanie warto przeczytać artykuł, który pojawił się na blogu (popełniony przez moją osobę).  Artykuł ten omawiał proces dowodzenia oraz sposób tworzenia rozkazu bojowego („Na rozkaz”). Znajdowała się tam piękny wykres. Przytoczę go ponownie:

 

Nie skupiajcie się na nim za mocno, bo jest dostosowany do MONu (czytaj: mocno pokomplikowany). Zauważcie tylko jedną rzecz – trzy prostokąty o kolorze czerwonym, a w szczególności dwa ostatnie: „Opracowanie planu działania” i „Opracowanie rozkazu bojowego”. Drugi, tak jak wcześniej wspominałem, został rozbity na czynniki w moim wcześniejszym artykule. Jednak to pierwsze to właśnie nasz szkic bojowy/taktyczny (jak kto woli). W tabelce jest to „plan działania”. Jaka jest różnica pomiędzy tym „planem” a rozkazem ? Plan jest graficzny – rozkaz słowny bądź pisemny.  Dotarliśmy do bardzo ważnego wniosku: w momencie kiedy chcemy wydać rozkaz bojowy, musimy posiadać graficzny plan działania. Czyli po zdecydowaniu o wariancie działania przelewamy go na kartkę/mapę i na bazie tego dokumentu piszemy bądź stawiamy rozkaz bojowy. Szkic jest graficznym odzwierciedleniem rozkazu bojowego. Jest to wyjątkowo ważne. Dobrze wiemy, że większość ludzi to wzrokowcy. Stąd ta wielka miłość do różnego typu prezentacji w Power Poincie , map ściennych, rysunków, zdjęć, tablic poglądowych na różnych odprawach przed akcją etc. To nie tylko nawyk wojsk na całym świecie. To koncepcja, która stosowana jest w wielu firmach
i korporacjach. Kolory, rysunki i znaczki działają pobudzająco i lepiej wpływają na proces zapamiętywania.

Mapa sytuacyjna/działania/robocza

Nazw jest wiele. Nie będziemy się wdawać w roztrząsanie problemów nazewnictwa. Od tego są ludzie, którzy siedzą w sztabach. Ważne, byście spotykając się z daną nazwą wiedzieli o co chodzi bądź sami potrafili stworzyć dany dokument.  Najważniejsze pytanie, które powinno się Wam nasunąć: Czym różni się szkic od mapy działania? Przede wszystkim tym, że na szkicu WSZYSTKO rysujemy ręcznie.  Również zrys terenu. Na mapie takiego problemu nie mamy, bo teren jest na niej już przedstawiony. Skąd ten podział? Wynika z pewnych naliczeń w Wojsku. Ktoś uznał, że
w działaniach regularnych (nie mówię tutaj o działaniach misyjnych, bo to inna specyfika) mapę posiadają dowódcy kompanii wzwyż. Dowódca plutonu czy drużyny/załogi musi się zadowolić tworem własnych rąk. Czy to takie straszne? Czasem działamy na tak niewielkim wycinku terenu, że mapa 1:25000 (a o takich z reguły mowa) jest za mało szczegółowa, by zawrzeć na niej wszystkie ważne dla nas elementy. Chyba, że jesteśmy w posiadaniu zdjęć satelitarnych, planów miast, budynków. Wtedy na ich bazie też możemy wrysowywać wszystko co jest nam potrzebne bez tworzenia własnego zrysu terenu.

 

Dlaczego warto tworzyć i korzystać ze szkiców/map działania ?

Mógłbym zastosować argument, który przekona na pewno część czytelników. Mianowicie: bo tak jest bardziej taktycznie, a po drugie jeśli Wojsko tak robi, to my też powinniśmy. Argument dobry,
w końcu Armia nigdy się nie myli, ale postarajmy wzbić się jednak na wyżyny i w jakiś bardziej sensowny sposób poprzeć stwierdzenie, że szkice się przydają. Nie tylko w Armii, ale również
w naszej branży.

Najprościej to wyjaśnić przytaczając dwie sytuacje, które mogą się wydarzyć w czasie naszych rozgrywek. Jedna odbywa się w polu, druga w sztabie na milsimie. Przenieśmy się w pole:

Jesteśmy dowódcą małego zgrupowania składającego się z dwóch drużyn lekkiej piechoty. Trwa górski milsim. Naszym zadaniem jest opanowanie ruin zamku na jednym ze szczytów. W chwili obecnej znajdujemy się w innym rejonie, w oddaleniu jakiś 5 km od zamku. Musimy obmyśleć jakiś sensowny plan działania i wprowadzić go w życie. Co robimy? Wysyłamy patrole w rejon zamku/tworzymy kilka posterunków obserwacyjnych/sami wraz z kilkoma ludźmi do osłony wyruszamy na rekonesans/posiłkujemy się zdjęciami satelitarnymi (*niepotrzebne skreślić). Na bazie informacji, które posiadamy na temat przeciwnika, terenu, sił własnych oraz mądrości jaką posiedliśmy dzięki wcześniejszemu artykułowi o rozkazie bojowym, przeprowadzamy proces decyzyjny. Stworzyliśmy plan działania. Czas wrysować go na szkic. Posiadając mapę, szkice z PO, zdjęcia lub wiedzę z rekonesansu tworzymy zrys terenu i wrysowujemy swój plan na szkicu (szczegółowo co rysujemy dowiecie się w drugiej części artykułu).  Zwołujemy swoich dowódców drużyn. Przedstawiamy im na swoim szkicu co ich ekipy mają do zrobienia. Stawiamy cały rozkaz bojowy, posiłkując się jego wizualizacją. Co więcej, dowódcy drużyn odrysowują swoje własne szkice. Oczywiście nie są one tak szczegółowe jak nasz, ponieważ zawierają te informacje, które są potrzebne ich własnym żołnierzom z drużyny. Jak dobrze pamiętacie, oni też przeprowadzają swój własny proces decyzyjny, którego owocem jest koncepcja realizacji zadania postawionego przez nas. Na swoich szkicach nie rysują już znaków drużyny, ale poszczególnych żołnierzy z ich zadaniami.  Jedno uzasadnienie rysowania szkiców bojowych mamy. Teraz troszkę komplikujemy sytuację.  Naszym zadaniem głównym było opanowanie zamku. Ale mieliśmy kilka pomniejszych. By dozować informacje, przedstawialiśmy swoim dowódcom drużyn szczegółowo jedynie kolejne zadania cząstkowe, informując tylko o tym, że głównym zadaniem jest zdobycie zamku – bez wdawania się
w szczegółowy plan. Nieszczęśliwie na jednym z patroli wpadliśmy w zasadzkę i odstrzelono nas jak kaczkę. Zgodnie z zasadą „trupy nie gadają” padamy na ziemię i na ostatnim wydechu krzyczymy „maaapnik” (musi być trochę melodramatycznie). Ktoś z ekipy zgarnia nasze ciało, odciąga
w bezpieczne miejsce i przeszukuje. Zabiera naszą amunicję, żarcie, medykamenty i inne niepotrzebne (już) nam rzeczy. Zabiera także najcenniejszą rzecz – nasz szkic bądź mapę!  Po co? Bo jeśli przyłożyliśmy się do niego to znajdzie tam przepis krok po kroku co robić dalej. Znajdzie też tam kryptonimy, częstotliwości etc. (znów zagłębiam się w temat drugiej części artykułu). Można powiedzieć, że dowódca ginie, ale jego koncepcja walki pozostaje. Szkic zostaje przejęty przez następną osobę w łańcuchu dowodzenia. Ta modyfikuje pomysł do zaistniałej sytuacji i wszystko dalej (mniej lub bardziej) się kręci. To drugi, często mi wbijany argument, dlaczego warto rysować szkice.

Sytuacja numer dwa:

Przenosimy się do sztabu na jakimś większym milsimie. Wcielamy się w rolę dowódcy strony walczącej w konflikcie. Naszym zadaniem jest przeprowadzić odprawę i zaznajomić wszystkich dowódców grup zadaniowych z obecną sytuacją na polu walki oraz ich przyszłymi zadaniami. Jeśli mamy rzutnik to jesteśmy na zwycięskiej pozycji. Jeśli dysponujemy mapą ścienną bądź kilkoma mapami 1:25000 odpowiednio wyciętymi i sklejonymi w jedną – też damy radę. Wiemy również,  że musimy posiadać rozkaz bojowy. W takim przypadku jego forma pisemna będzie najbardziej odpowiednia (z powodu nagromadzenia danych lepiej mieć to w wersji spisanej. Na bazie tego wszystkiego (mapa + rozkaz) możemy przeprowadzić świetną odprawę, gdzie podzielimy się wszystkimi najważniejszymi zadaniami. Nie muszę pisać, że prócz wymiaru praktycznego, tego typu odprawa będzie miała wspaniały klimat. Czy taka mapa jest narzędziem jednorazowego użytku? Wcale nie! Jeśli posiadaliśmy ją w wersji elektronicznej – super. Jeśli to była zwykła mapa, przed rozpoczęciem rozgrywki można ją prowizorycznie zalaminować albo kupić oleaty, które będziemy na nią zakładać. Co to daje? Możemy w czasie rozgrywki, tak jak w prawdziwych sztabach, nanosić zmieniającą się sytuacje taktyczną. Jakaś ekipa zmieniła swoje położenie, dostała się w zasadzkę, poniosła straty i wycofała się do okolicznego młodnika gdzie zajęła rubież obrony? Proszę bardzo –wymazujemy w programie graficznym z warstwy nałożonej na zdjęcie satelitarne/mapę znak taktyczny, wstawiamy w innym miejscu, zaznaczamy rubież, „osłabiamy” znak (powinniście kojarzyć to z artykułu o znakach taktycznych). To samo przy pomocy markerów i odrobiny jakiegoś płynu do zmazywania robimy na naszej zalaminowanej mapie. Wiemy co się stało, jesteśmy zorientowani jak wygląda sytuacja – co pozwala nam na podjęcie dalszych decyzji. Znów dwa argumenty dlaczego warto narysować taką mapę.  Wracając jeszcze do warstw. Podpowiem, że mając program graficzny albo oleaty można osobno na różnych warstwach oznaczać działanie przeciwnika (przewidywane jak
i realne) i  nakładać na kolejnych odprawach tylko oleaty z tymi informacjami, które nas interesują. Polecam tą metodę przy różnych „burzach mózgów”, bo wtedy nie sugerujemy się (w szczególności gdy mowa o przewidywaniu ruchów przeciwnika) tym co widzimy tylko zmuszamy się do kreatywnego myślenia.

 

Czy jest sens w AS/milsimach bawić się w takie rzeczy i kiedy ?

Co niektórzy już pewnie zadowolili się wcześniej wymienionymi argumentami, ale dorzućmy coś jeszcze by być pewnym.

Czy jest sens ?

Zaprzeczę temu wszystkiemu co pisałem do tej pory i powiem: nie zawsze. Dziwne? Nie do końca. Chciałbym zwrócić uwagę, że nie zawsze jest czas i miejsce na takie rzeczy. Pewnie co niektórzy z Was karmili swoje umysły filmikami z realnych walk, których jest mnóstwo na necie.  Przytoczę tutaj  jeden z filmów ze zdobywanie Falludży. Do linka się nie dokopię, bo widziałem go bardzo dawno, jednak jest tam fajnie pokazane zastosowanie szkicu taktycznego. Dowódca wykonał go… na drzwiach od lodówki.  Troszkę znaczków, zrysowane kilka ulic. Zebrał swoich ludzi w kółku i tłumaczył co, kto i gdzie. Fajny przykład improwizowania. W dalszej części walk sytuacja zmieniała się tak dynamicznie, że już nie można było tego powtórzyć, trzeba było improwizować. Dlatego zapamiętajcie, że głównym czynnikiem wykorzystania tego typu dokumentów jest czas. Inna sprawa to też wasze wyczucie. Znacie swoich ludzi, potraficie określić stopień trudności danego zadania. Czujecie czy jest potrzeba rozpisywania wszystkiego na nuty, rozrysowania, czy na dane zadanie wystarczy kilka machnięć ręką w określonych kierunkach okraszone omówieniem co mają zrobić,
a reszta „wyjdzie w praniu”. Jednak jeśli znajdziecie czas, by wyciągnąć sobie jakiś „Rite in the rain”
i na szybko wrysować coś co potrzebujecie – zróbcie to. Może się okazać, że nawet jak nie zdążycie wrysować sytuacji taktycznej, a tylko i wyłącznie zrys terenu, to może Wam się jeszcze przydać,
np. kiedy przeniesiecie się w inne miejsce, a będziecie musieli sobie przypomnieć rozkład elementów terenowych poprzedniej lokalizacji. Tak jak wcześniej wspomniałem, króluje tutaj myślenie. Podobnie z ilością informacji jakie można zawrzeć na szkicu. Przedstawię to później, a Wy sami zadecydujecie, czy potrzebujecie tyle rzeczy, czy przy danym zadaniu wystarczy tylko część tych elementów. Oczywiście tego typu szkice (co już gdzieś się przewinęło) wykonuje się również na posterunkach obserwacyjnych. Mamy gotowy dokument, z którego świetnie składa się meldunki albo wręcza się dowódcy, który tworzy sobie z takich szkiców ogólny obraz sytuacji.

Mam nadzieje, że wszystko to co tutaj napisałem zbliżyło Was do odkrycia sensu tworzenia takich dokumentów. Jeśli tak, z czystym sumieniem możemy przejść w kolejnej części do rzemiosła, czyli właściwego rysowania dokumentu. Życzmy sobie powodzenia ;)


Zostaw odpowiedź

Preview: