CONCEPTy, ARMATy i zapomniany Anders cz. I

Remi

Jak co roku, w miejscowości Kielce odbyły się targi MSPO. Jak głosi oficjalna strona Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego, jest to jedna z największych takich imprez w Europie. Jeśli nie wiecie co to za wydarzenie odsyłam do linku: http://www.mspo.targikielce.pl/ (mam jednak nadzieje, że już słyszeliście o tych targach, bo katowani byliśmy tym przez polskie mass media przez dłuższy czas). Targi te (jak każde inne) polegają na prezentowaniu przez firmy swoich produktów, pokazywanie się na arenie międzynarodowej, szukaniu kontrahentów i robieniu interesów. Pewnie już spodziewacie się w jakim kierunku podążam. Napiszę o tym, co pewnie widzieliście już wszędzie i zostało omówione na wszelkie możliwe sposoby. Co więcej, o tym wydarzeniu było tak wiele, że człowiek bał się otworzyć lodówkę. Chodzi oczywiście o CZOŁG.

Będąc bardziej precyzyjnym mowa o PL-01 Concept. Czas na pewne hasła: „Nowy czołg lekki, nowoczesne rozwiązanie”, „Nowatorskie podejście do broni pancernej”, „Odpowiedź na wymagania współczesnego pola walki”, „Modernizacja polskiej broni pancernej”, „Platforma modułowa”.

Słyszeliście kiedyś takie słowa? Może gdzieś już to się pojawiło na przestrzeni ostatnich lat? Może… przy okazji pokazu Andersa również na targach MSPO? Coś chyba takiego było. Zacznijmy jednak od początku:

   Bez tytułu

Fot. Defence 24 – J.Sabak

Platforma modułowa

Jeśli siedzicie odrobinę w tematyce sprzętu wojskowego i uzbrojenia, pewnie słyszeliście to hasło wiele razy. Nic dziwnego, w dzisiejszych czasach modułowość jest kierunkiem technologicznym mocno rozwijanym w każdej branży. Powody? Wygoda eksploatacji i jej kosztów. Sama modułowość (oczywista zaleta). Czym tak naprawdę jest platforma modułowa w wydaniu wojskowym? To pomysł, który nie jest jakoś szczególnie nowy.  Już za czasów „starego wojska” myślano w jaki sposób tworzyć wozy bojowe, czołgi czy wszelakie działa samobieżne i sprzęt inżynieryjny. Ot, by nie szukać daleko popatrzmy na nasze podwórko. T-72. Stara jak świat „siedem dwójka”, a dokładnie jej kadłub
z układem jezdnym był platformą dla innych ciekawych tworów jak mosty towarzyszące, wozy zabezpieczenia technicznego itp. Istniała również wymienność pewnych części w niespokrewnionych tworach radzieckiej myśli technicznej. Przywołajmy znów T-72 i dołóżmy do niej poczciwego BWP’a. Przykład: Obie maszyny miały specyficzny system obrony przed bronią masowego rażenia, w którym można było bez problemu przemontować jego elementy (np. filtr).

Zakres modułowości o jakim mówimy jest bardzo niewielki, w porównaniu do obecnych pomysłów. W dniu dzisiejszym konstruktorzy sprzętu poszli o wiele dalej. Walka na deskach kreślarskich inżynierów i w halach fabrycznych toczy się o stworzenie i rozwijanie takiego programu rozwoju wozów bojowych, by można było je tworzyć z gotowych wymiennych elementów. To nie tylko czołg
i parę dodatkowych tworów na bazie jego układu jezdnego. To cała platforma, z której korzeni możemy stworzyć BWP, MBT, czołg lekki, działo samobieżne, sprzęt zabezpieczenia inżynieryjnego, wozy zabezpieczenia technicznego, platformę pod systemy przeciwlotnicze i wiele więcej.  Nie jest to już tylko kadłub. Obecnie jest to również modułowa wieża, w której możemy montować różne rodzaje uzbrojenia. Modułowy pancerz, który można dostosować do potrzeb i wymagań określonego działania. Możemy sobie tylko wyobrazić, jak wiele problemów logistycznych rozwiązuje ten pomysł. W szczególności gdy mówimy o sprzęcie, którym wojsko jest najbardziej nasycone, czyli bojowe wozy piechoty oraz czołgi. Wymienność części pomiędzy tymi rodzajami sprzętu załatwiłaby wiele problemów.  Dlaczego o tym mówię? Pojawienie się CONCEPTu na targach w Kielcach było dla mnie impulsem do przypomnienia sobie o różnych ideach, które w przeszłości już się pojawiły u Nas jak
i w innych krajach. Spróbujmy w pewien sposób porównać je z tym co widzieliśmy na ostatniej odsłonie MSPO.

 Bez tytułu2

CONCEPT i T-55- fot. J.Sabak

„PL-01 CONCEPT”

Zabawka którą zaprezentowano na targach to „model koncepcyjny”, jak zostało to ładnie nazwane. Dziecko to narodziło się ze współpracy brytyjskiego BAE System oraz szeregu polskich firm zbrojeniowych (takich jak OBRUM czy BUMAR, które teraz jeśli się nie mylę noszą nazwę Polskiego Holdingu Obronnego).

Zanim zaczniemy wgłębiać się w szczegóły dotyczące proponowanych rozwiązań i uzbrojenia tego czołgu warto przestudiować poniższe linki:

http://technologie.gazeta.pl/internet/1,104530,14549116,Polski_czolg_przyszlosci___PL_01_CONCEPT.html

http://www.youtube.com/watch?v=S3DlQq-iq2k

Dlaczego warto? Bo już z filmiku, zaprezentowanego w pierwszym linku dowiecie się, że piszę bzdury. Czołg CONCEPT nie jest czołgiem. To Wóz Wsparcia Bezpośredniego, o czym informuje nas Pan omawiający konstrukcję (swoją drogą będąc wrednym i upierdliwym mógłbym wytknąć, że Pan używa też słowa czołg. Ale nie chodzi przecież o nazewnictwo, a wykonywane zadania). Do zadań jeszcze powrócimy. Zagłębmy się trochę w dane techniczne, czyli co nowego i ciekawego ma do zaoferowania nam pod względem technologicznym ta koncepcyjna konstrukcja.

Wrzucę tutaj przeklejkę informacji, które znalazłem na portalu defence24:

„Pojazd mierzy 7 metrów długości i 3,8 metra szerokości. Masa PL-01 Concept to 30 ton, ale w wypadku zastosowania zabezpieczeń przeciwminowych i dodatkowych paneli pancerza wzrośnie do 35 ton. Podwozie zaopatrzone w aktywne tłumienie i hydrokinetyczną przekładnie z płynnym mechanizmem skrętu posiada prześwit maksymalny 480mm. Napęd stanowi silnik diesla o mocy 700kw. Taki układ napędu ma zapewniać prędkość 70 km/h na drodze i do 50km/h w terenie. Zasięg minimalny to 500 km po drogach utwardzonych i nie mniej niż 250 km w najtrudniejszym terenie”.

(znaleziono na: http://www.defence24.pl/news_wideo-parametry-wozu-wsparcia-bezposredniego-pl-01-concept)

Co do samych wymiarów, to nie ma się tutaj nad czym rozwodzić. Nie są to jakieś nadzwyczajnie wielkie bądź małe gabaryty. Przejdźmy do masy. Chcę o tym napisać w dalszej części artykułu. Ponieważ masa bezpośrednio ma wpływ na zadaniowość tego tworu. Póki co, mogę napisać, że CONCEPT jest lżejszy od typowych MBT o 10 do nawet 35 ton (czy rozpatrujemy tutaj rodzinę postradziecką czy Abramsy, Leopardy czy Merkavy w najcięższej i „wypasionej” pod względem dopancerzenia wersji).

Co do mocy silnika, wydaje się bardzo przyjemna w stosunku do masy czołgu. W końcu jest to około 950 KM na 30-35 ton. Dla porównania rodzimy PT-91 ma tych kucyków w swojej stadninie około 850, a jak wiemy waży więcej niż 45 ton (nie mówię tutaj o wersji eksportowej).

Prędkości jak widać są rozbieżne. Co innego mówi Pan na filmie, co innego podano w powyższym linku. Przy tym co tutaj widzimy, obstawiam że kwestia prędkości maksymalnej w terenie będzie wynikała raczej z odporności załogi niż z ograniczeń technicznych pojazdu ;)  Zasięg jest standardowy. Nie różni się znacznie od zasięgów MBT.

Teraz to co lubimy najbardziej. Uzbrojenie. Znów przeklejka i próba wyciągnięcia swoich wniosków
i przemyśleń:

„Podstawowe uzbrojenie może stanowić działo kalibru 105mm lub 120mm, zgodne ze standardami NATO. Umieszczone w bezzałogowej wieży i wyposażone w automat ładowniczy, ma operować
z szybkostrzelnością ponad 6 strzałów na minutę. Łączna jednostka ogniowa to 45 pocisków, z czego 16 sztuk gotowych do strzału w automacie ładowniczym wewnątrz wieży. Reszta będzie przewożona w kadłubie. Z działem sprzężono polski karabin maszynowy UKM 2000C kalibru 7,62mm z zapasem 1000 pocisków.

Dodatkowe uzbrojenie będzie zainstalowane w zdalnie sterowanym module ZSMU i obecnie przewidywane opcje to karabin maszynowy WKM-B kalibru 12,7mm z zapasem 750 pocisków, lub granatnik automatyczny GA kalibru 40mm z 400 pociskami. Prócz tego, pojazd będzie posiada aktywny system obrony, niszczący nadlatujące pociski, oraz wbudowane w wieżę wyrzutnie granatów dymnych. Amunicja do nich będzie przewożona w kadłubie.”

Pierwsze nowości. Bezzałogowa wieża. Jeśli ktoś siedzi w temacie, pewnie słyszał o koncepcji rosyjskiego Czarnego Orła, bezzałogowej wieży i „kapsule ochronnej” dla załogi w kadłubie. Kapsuły tutaj nie ma (tak jak nie ma już projektu Czarnego Orła w Federacji Rosyjskiej – został anulowany), ale pewna tendencja zostaje zachowana. Rozwiązanie ciekawe. Pojawiła się tutaj informacja, że jest to dobra ochrona dla załogi. Należy się z tym zgodzić. W przypadku trafienia w wieżę załoga przeżywa. Pytanie, czy zasobnik na amunicję zostanie tak zaprojektowany, że załoga będzie miała szansę na przeżycie w wypadku trafienia bezpośrednio w niego. Nie mówię oczywiście o pełnej jednostce ognia, bo obstawiam, że to awykonalne.

Bezzałogowa wieża, w której możemy zamontować armatę 105mm i 120mm. Pamiętając, że rolę ładowniczego sprawuje automat ładowania (to akurat popularne we wszystkich radzieckich czołgach od czasu T-72 właśnie).  Zmiana kalibru na NATOwski jest oczywista. Wiadome było, że prędzej czy później będziemy musieli odejść od 125mm. Co do samego automatu to było jedyne możliwe rozwiązanie, gdy wchodzi w grę bezzałogowa wieża. Dzięki temu może być jeszcze bardziej wypłaszczona (w rosyjskiej rodzinie czołgów, mimo automatu ładowania, w wieży siedzi działonowy
i dowódca, więc musi być ona odrobinę wyższa). Pojawia się jednak inna kwestia, którą trzeba rozpatrzeć, a mianowicie „jednostka ognia”. Widzimy informację dotyczącą 45 sztuk jako całej JO,
w tym 16 sztuk przygotowanych do użycia przez automat. Tutaj pojawia się pewien zgrzyt. Jeśli dobrze zrozumiałem filmiki z Youtube’a, zasobnik z amunicją znajduje się w tylnej części czołgu (tylni właz do ładowania amunicji – po lewej stronie patrząc od tyłu). Film pokazuje tylko ogólny zarys. Nasuwa mi się pytanie: w jaki sposób ładuje się pozostałe 29 sztuk? Czy trzeba wyjść na zewnątrz czołgu? Jak długo trwa proces ładowania z zasobnika głównego do zasobnika automatu ładowania?  Czołg (czy Wóz Wsparcia Bezpośredniego, by być poprawnym) nie będzie strzelał (chyba?) tylko amunicją jednego rodzaju. Mamy przecież pociski podkalibrowe, odłamkowo-burzące (mimo że niezbyt często spotykane w rodzinie amunicji 120mm) jak i rozpowszechnione najbardziej kumulacyjne. Rozłożenie tego w 16’nastu dostępnych miejscach powoduje pewne ograniczenia. Jeśli na polu walki nie będziemy mieli możliwości szybkiego doładowania zasobnika automatu będziemy
w dużej kropce. Tak jest właśnie w czołgach rosyjskich, gdzie szybkie doładowanie jest niemożliwe
i problematyczne, mimo że czołgi te mają w swoich zasobnikach automatu ładowania nie 16 a 22 sztuki.

7,62mm sprzężone z armatą to standard. Warto jednak zatrzymać się przy WKMie bądź granatniku automatycznym na wieży. Dla mnie jest to strzał w dziesiątkę (mimo, że nie jest to nowe rozwiązanie – stosuje się to w czołgach/wozach innych krajów). Dlaczego to takie ważne? W PT-91 i T-72, które posiadamy jest zamontowany WKM, przeciwlotniczy – NSWT (też 12.7mm), którego obsługuje dowódca. Tak, dowódca musi otworzyć właz i „zasiąść” za sterami karabinu. W Leo nie musi robić tego dowódca, robi to ładowniczy. Jednak wyposażony jest w MG-3, które ma kaliber 7.62mm. Wyobraźcie sobie użycie takiego karabinu w terenie zurbanizowanym. Popiersie wystające z „dekla”, aż prosi się o postrzał. Inaczej wygląda kwestia, gdy posiadamy kamerę i joystick za pomocy którego sterujemy WKMem albo granatnikiem. Bezpieczne, wygodne i śmiercionośne. Pozostaje jednak problem usuwania zacięć.

Bez tytułu3

Profilowe- fot. J.Sabak

Kolejny krok w stronę nowoczesności to zainstalowanie aktywnego obok pasywnego (wyrzutnie granatów i pocisków dymnych oraz pancerz) systemu samoobrony czołgu.  Na jakiej zasadzie miałby ten aktywny system działać? W największym uproszczeniu: czołg posiada szereg czujników oraz urządzenie, posiadające małe „kontrakiety”. W momencie nakierowania na czołg powiedzmy Przeciwpancernego Pocisku Kierowanego, system oblicza trajektorię lotu pocisku i stara się go zniszczyć bądź eksplodować w jego okolicy, by ta niebezpieczna trajektoria zmieniła się, co spowoduje, że nasza maszyna pozostanie w jednym kawałku. Technologia skomplikowana i pewnie bardzo kosztowna jednak warta uwagi. Wszystko zależy od jej skuteczności i wydajności (gdybym był „tym złym” to przyjmowałbym taktykę zasadzek przy użyciu większej ilości granatników i PPKów).

Jeśli chodzi o ukrycie wyrzutni granatów w obrysie wieży – jest to pomysł dobry, podyktowany prawdopodobnie wspomnianą technologią stealth i próba „ukrycia” tego WWB. Czym mniej wystających elementów tym lepiej. A to dopiero początek nowinek, które powodują, że CONCEPT jest wozem „niewidzialnym”…

C.D.N.


Komentarzy: 2 do wpisu “CONCEPTy, ARMATy i zapomniany Anders cz. I”

Zostaw odpowiedź

Preview: