Posterunek Obserwacyjny

Remi

Początek tym razem odmienny. By było naukowo i zgodnie z metodyką zacznijmy od definicji. Najlepszym źródłem definicji będzie „Najwyższa Księga”, czyli… (czytaniu towarzyszą dźwięki trąb i oślepiający blask) „Regulamin działań taktycznych wojsk pancernych i zmechanizowanych”.

Posterunek obserwacyjny (PO) jest doraźnie organizowanym elementem rozpoznawczym zdobywającym dane o przeciwniku naziemnym i powietrznym oraz o terenie, a także o uderzeniach bronią masowego rażenia i skażeniach. W tym celu prowadzi się obserwację wzrokową i wykorzystuje przyrządy rozpoznania skażeń.

Ładnie brzmi prawda ? Definicja jest jasna, prosta, przejrzysta… możemy kończyć artykuł.

Nie będzie jednak tak dobrze, pokatuję Was jeszcze trochę. Zacznijmy od samej definicji, a później przejdźmy do części ważniejszej – czy przyda się to na naszym podwórku, a jeśli tak to gdzie i jak? Definicja którą przytoczyłem jest typowo „wojskowa”, co widać po szeregu elementów realizowanych przez „wojskowy PO”. Bo kto na naszych wypadach bawi się w wykrywanie skażeń ?  Z obserwacją przestrzeni powietrznej też może być słabo. Chyba, że ktoś pokusi się o wystrzeliwanie nocą flar, które w scenariuszu mają jakieś określone znaczenie (a to akurat byłoby całkiem ciekawe, nie powiem). Dla ludzi ciekawych świata, warto zwrócić uwagę też na początek: „doraźnie organizowany element rozpoznawczy”. Co to oznacza? W wojsku PO nie są zakładane tylko przez pododdziały rozpoznawcze, ale również przez wszystkie rodzaje wojsk. Począwszy od piechoty zmechanizowanej, przez pancerniaków, skończywszy na wojskach inżynieryjnych i  chemicznych. Nie jest to tylko robota dla „Rozpoznawczyków” – ot taka ciekawostka.

Dobra. Teraz czas na nas. Po co nam posterunki obserwacyjne?  Wiele razy w czasie różnych scenariuszy mieliście pewnie okazję realizować zadanie „glebnij się tutaj, gap się tam i daj nam znać po radiu jak będą szli”. Brawa! Byliście obserwatorem. Jeśli spotkała Was przyjemność zadziałania większą grupą („Gapcie się tam”) to byliście na posterunku obserwacyjnym. Była to forma mało wysublimowana, ale zawsze. Na milsimach i airsoftowych polach walki ciężko o BSL’e, więc jednym z głównych źródeł informacji jest obserwacja wzrokowa. Ekipy, które bawią się w reko pododdziałów rozpoznawczych, dalekiego zwiadu etc. też pewnie potrafią docenić klimat przenikania przez rejon opanowany przez siły przeciwnika, zakładanie PO, wielogodzinną obserwację i skryte odejście do rejonu podebrania. Jak to zrobić „dobrze”? Jak wybrać miejsce na PO, jak go przygotować i przede wszystkim – w jaki sposób prowadzić obserwację? Spróbujmy sobie odpowiedzieć na te pytania.

źródło: www.boston.com

 

Skład

Wcześniej wspomniałem o jednym ludku, który siedzi i skanuje dany teren. Jest to obserwator. Jednak musimy wiedzieć, że posterunek obserwacyjny to większa grupa ludzi i bardziej złożony system. Znów spróbujmy zawalczyć z definicją wojskową i wybrać to co nam akurat jest potrzebne:

–        dowódca,

–        2 obserwatorów (lub więcej),

–        radiooperator,

–        „szkicujący” (moje słowotwórstwo).

Widzimy, że tego typu Posterunek Obserwacyjny jest w wersji „na bogato”. W przypadku naszych działań będą to 2 (maksymalnie 3) osoby. Szkoda marnować siłę ludzką na większą ilość funkcyjnych Chyba że założenie posterunku obserwacyjnego jest głównym zadaniem naszej ekipy (możemy się też pokusić o stworzenie sieci posterunków obserwacyjnych, czyli kilku posterunków, które mogą ogarnąć większy pas obserwacji). Dlaczego dwie osoby, a nie jedna? Jest raźniej, można wprowadzić system zmianowy – wszystko zależy od tego jak długo musimy siedzieć w jednym miejscu.

Gdzie ?

Mamy już skład. Dotarliśmy na miejsce, wiemy w jakim kierunku mamy prowadzić obserwację. Wiemy również na jaką głębokość (ile metrów/kilometrów  w przód mamy ogarnąć).  Teraz pojawia się seria pytań, na które musimy sobie odpowiedzieć, by wiedzieć, czy dane miejsce będzie odpowiednie na nasz PO.

–        Czy dane miejsce daje nam dobry wgląd w teren (w ramach pasa/sektora obserwacji, który został nam przydzielony)?

Rzecz bardzo banalna i oczywista, jednak kluczowa. Często spotykałem się z sytuacją patrzenia przez pryzmat miejsca, a nie zadania. Hasło: „Zobacz, to miejsce jest IDEALNE na PO, nikt nas tam nie zobaczy” jest dobrze znane. Problem w tym, że kiedy już tam się rozłożymy to odkrywamy, że g***o z niego widać. Żal jednak opuszczać i zmieniać, bo było takie świetne. Dlatego pamiętajcie – myślcie zadaniowo. Czasem trzeba sobie oczywiście pomóc. Jeśli mamy możliwość, czas i środki to pousuwajmy sobie to, co nam przeszkadza w obserwacji. Jednak jak zabawimy się w karczowanie całej okolicy, to ktoś zauważy, że ma do czynienia z przeciwnikiem albo obłąkanym drwalem.

–        Czy z danego miejsca, w naszym pasie obserwacji będą występować jakieś pola zakryte/martwe ?

Coś do „Podręcznego słowniczka taktycznego”: Pole zakryte to takie miejsce, którego nie możemy obserwować. Powiedzmy…tak stromy spadek terenu, że z naszego PO nie widać co jest „w dole”. Pole martwe to takie pole zakryte, gdzie nie możemy też prowadzić ognia. W airsofcie obie definicje z reguły będą się pokrywać, bo nie prowadzimy ognia stromotorowego. Przynajmniej nie jest popularny – moździerzy airsoftowych nie ma zbyt wiele. Mimo wszystko pamiętajcie o tych polach. Jeszcze pół biedy, gdy występuje tylko na jakimś mały odcinku naszego pasa obserwacji. Gorzej jak ciągnie się przez jego całą długość. Wtedy mamy pewność, że jeśli przeciwnik nie jest głupi i spodziewa się obserwacji to wybierze tę drogę.

–        Czy dane miejsce daje nam dostateczne ukrycie przed obserwacją przeciwnika ?

Zasada: „Jeśli my go widzimy, to on widzi nas” nie sprawdza się 100 procentach, jeśli dobrze zamaskujemy nasz PO, ale jednak pamiętajmy o tym. Głupio obserwować, a zostać wykrytym jako pierwszy.

–        Czy dane miejsce daje ochronę przed ogniem bezpośrednim przeciwnika?

Znów kłania się specyfika airsoftu. Kulki to nie 5.56mm albo 7.62mm. Pniak albo ceglana ściana to już dostateczna ochrona. Czasem częściowe bezpieczeństwo dają krzaki,  jednak jak wyżej, bierzcie to pod uwagę. Może dojść do sytuacji (odpukać), gdy będziecie musieli się bronić na posterunku obserwacyjnym. Świetnie by było, gdyby Wasz posterunek był czymś, co w razie „W”, może działać jak stanowisko ogniowe albo mały punkt oporu.

–        Czy dane miejsce pozwala na skryte podejście i odejście?

Oczywiste jest, że kiedyś będziecie musieli zejść z posterunku. Czy to z powodu zmiany rozkazów czy zwyczajnie po wykonaniu zadania. Najlepiej zrobić to niezauważenie. Pojawia się jednak bardziej skomplikowany problem. Co w wypadku, gdy ktoś będzie chciał dołączyć do Waszego PO? Gdy wycofujecie się sami i zostaniecie wykryci, to macie ten komfort, że zrobiliście swoje, więc jesteście połowicznie spaleni. Jeśli ktoś Was zdekonspiruje w trakcie działania, jesteście w kropce. Przygotujcie wcześniej drogę podejścia i odejścia. Mogą być różne, ważne by spełniały swoją rolę.

–        Czy dane miejsce daje możliwość dogodnego rozmieszczenia środków łączności oraz przyrządów obserwacyjnych? 

Jeśli jesteśmy w posiadaniu lornetki/lunety na trójnogu to wybierzmy takie miejsce, w którym można się wygodnie z tym szpejem rozlokować. W przypadku airsoftu mało ekip używa radiostacji plecakowych, ale jeśli coś takiego mamy, to dobrze by Radzik miał miejsce na swoje zabawki i dostateczny komfort przy korespondencji radiowej.  Trzeba wziąć też pod uwagę coś, co jest typowe dla naszych działań – zasięg naszych środków łączności. Jeśli będziemy wykorzystywać radia do składania meldunków, to należy sprawdzić, czy z danego miejsca możemy nawiązać łączność. Zgubienie zasięgu w najmniej odpowiednim momencie może wpłynąć bardzo negatywnie na pomyślne wykonanie zadania.

Ok. Odpowiedzieliśmy sobie na te pytania, ale tak konkretnie to nie wiemy gdzie powinien znajdować się nasz posterunek. Pewnie z różnych filmów pamiętacie miejsca, w których ukrywali się obserwatorzy (albo snajperzy, w końcu oni również realizują zadanie obserwacji). Czy to w filmie „Wróg u bram”, „Szeregowiec Ryan” (wieża kościelna) czy „Jarhead”. Z reguły były to miejsca górujące nad terenem. Jest to dobry pomysł. Jesteśmy wyżej=więcej widzimy=większy obszar terenu możemy ująć w swoim sektorze obserwacji. Musimy jednak uważać na pewną zależność. Przeciwnik wbrew pozorom nie jest głupi. Jeśli rozłożymy się na wieży albo na szczycie budynku, który będzie jedynym takim obiektem w okolicy, to nasz przeciwnik domyśli się, że tam jesteśmy. Na airsoftowym polu walki oznacza to, że zostaliśmy zdemaskowani i przeciwnik albo nas ominie, albo będzie próbował nas zlikwidować jakimś zorganizowanym szturmem. Gorzej sprawa przedstawia się w działaniach bojowych. Znając życie, taki punkt górujący nad resztą terenu, byłby zapobiegawczo potraktowany jakimiś środkami, które wyrównałyby jego wysokość do poziomu gruntu.  Ciekawostką jest, że na bazie doświadczeń z wielu konfliktów wynika, że posterunki obserwacyjne warto wybierać miejsca „nieprzyjazne” dla człowieka. Co to znaczy? Przykładowo jakieś wysypiska śmieci, bagna, trudnodostępne ruiny. Mówi się również o spalonych budynkach, miejscach gdzie leży martwa zwierzyna (i nie tylko zwierzyna, ale to na szczęście Nas nie dotyczy. Rozkładanie się koło padliny w lesie na airsoftowym wypadzie też nie uśmiecha mi się za mocno. Ale jeśli ktoś czuje potrzebę…). Podsumowując – wybierajcie miejsca, w których nie chcielibyście leżeć przez dłuższy czas i bawić się w obserwację. Jest nadzieja, że przeciwnik nie przeczytał tego artykułu i myśli tak samo jak Wy J

Sprzęt

Mamy miejsce. Odpowiednio przygotowany i zamaskowany posterunek obserwacyjny. Mamy ludzi.  Teraz pora go wyposażyć odpowiednio.

Co potrzebujemy ?

–        Przyrządy obserwacyjne.

To całkiem logiczne. Można zawsze obserwować nieuzbrojonym okiem. Jednak warto mieć coś ekstra. Lornetka z siatką w tysięcznych to dobry pomysł. Wygodnie będzie nam liczyć odległość do obiektów, które nas interesują, bądź podawać innym namiary na nie.  Wszystko co mamy zamontowane na broni i ma jakieś powiększenie też może nam pomóc. Jeśli jesteśmy w posiadaniu noktowizora, to również w miarę skutecznie możemy realizować obserwacje w nocy (oczywiście zależy to też od generacji naszego nokto).

–        Busola/kompas.

Chyba nie trzeba tego tłumaczyć. Określenie kierunków przy zaznaczaniu czegoś w dokumentacji to przydatna sprawa.

–        Linijka/kątomierz

Wszystko to łączy się ze wzorem DKW-1000 (google.pl czeka dla tych którzy nie wiedzą o co chodzi). Jeśli ktoś potrafi i jest w posiadaniu warto mieć przy sobie linijkę taktyczną. Przyda się przy oznaczaniu pewnych rzeczy na szkicu obserwacji.

–        Dokumenty

Czym jest wyżej wymieniony szkic obserwacji? W kolejnych artykułach będę starał się dokładnie przybliżyć Wam, jak tego typu rzecz się wykonuje. W kilku prostych słowach: jest to zrys terenu przeniesiony na kartkę, gdzie zaznaczamy wszystko co zaobserwowaliśmy i może być ważne. Głowa to nie komputer z dyskiem twardym. Możemy o czymś zapomnieć, w szczególności po wielogodzinnej wyczerpującej obserwacji. Warto to wszystko mieć gdzieś zaznaczone. Da nam to możliwość precyzyjnego wskazania miejsca, gdzie dana rzecz została zaobserwowana.

 

bźródło: „Regulamin działań taktycznych wojsk pancernych i zmechanizowanych”.

 

Dziennik obserwacji

 

Na ten temat rozpiszę się, bo jest to kwestia bardzo ważna. By nie powiedzieć – kluczowa. Czym jest dziennik obserwacji? Jest to dokument, w którym jak w zwykłym dzienniku odnotowujemy co się wydarzyło i co zaobserwowaliśmy o danej godzinie. Jak to wygląda? Rozpisujemy to w formie tabelarycznej. Co dokładnie w niej ujmiemy to już nasza sprawa. Przedstawię jakiś schemat, z którego można wyjść i dostosować go do własnych potrzeb. Pierwsza kolumna to miejsce i numer posterunku, z którego zaobserwowano dany obiekt. Po co to? Kto powiedział, że będziemy obserwować tylko z jednego miejsca? Może będzie trzeba zmienić je w trakcie czasu obserwacji. Dwa – jeśli pracujemy w sieci posterunków obserwacyjnych ułatwi to spływanie meldunków. Gdy dowódca otrzyma szereg dokumentów, wie z jakiego miejsca daną rzecz zaobserwowano. Następnie wpisujemy datę oraz godzinę rozpoczęcia i zakończenia obserwacji. To również ułatwia meldowanie. Teraz przechodzimy do najważniejszej części, czyli czasu, miejsca i charakterystyki zaobserwowanego celu. Czas to wiadoma sprawa. Co do zapisywania miejsca jest wiele sposobów. Czy to na bazie wcześniej wyznaczonych dozorów (było we wcześniejszym artykule), czy to względem współrzędnych ściągniętych z mapy (co może by już odrobinę trudniejsze). Sama charakterystyka zaobserwowanego obiektu/zjawiska (mogą przecież to być również wybuchy, określone dźwięki, światło w nocy etc.) to pełna dowolność. Warto jednak ująć jak najwięcej ważnych danych. Jeśli zaobserwowaliśmy przeciwnika to należy podać  jego siłę, umundurowanie, broń, co robił, czy miał jakiś dodatkowy sprzęt, oznaczenia przynależności, kierunek z jakiego się poruszał i gdzie się udał. Tak jak w tej tabeli :

źródło: „Regulamin działań taktycznych wojsk pancernych i zmechanizowanych”.

 

Wszystko to przy analizie zebranych meldunków z całej sieci posterunków obserwacyjnych może pozwolić na szerszą analizę działania naszego przeciwnika.

 

Praca na posterunku

Na koniec pozostaje wspomnieć trochę o samej pracy na Posterunku Obserwacyjnym. Przede wszystkim musimy pamiętać o podziale ról i zadaniach poszczególnych funkcyjnych znajdujących się na PO:

–        Obserwator

Jego zadaniem jest obserwacja. Brzmi to jak banał, jednak w jaki sposób to robi? Przy obserwacji starajmy się monitorować skanując teren. Robimy to od najdalszych obiektów do najbliższych na zasadzie spirali. Czyli zaczynam obserwować od lewej strony horyzont, przechodzę w prawą, jeśli daną strefę przeskanowałem zajmuje się bliższą i zaczynam od prawej do lewej. Proste? W taki sposób mamy większe prawdopodobieństwo, że czegoś nie przeoczymy. Starajmy się również zapamiętać jak najwięcej informacji i obiektów. Dzięki temu jeśli coś zmieni się na horyzoncie będziemy o tym wiedzieć.

–        Drugi obserwator

Wspomniałem o nim wypisując funkcyjnych. Po co nam taki człowiek? To proste. Długotrwała obserwacja jest męcząca. Zmiany na odpoczynek, jedzenie bądź potrzeby fizjologiczne są niezbędne.

–        „Szkicujący”

Aby nie przerywać obserwacji dokumenty uzupełnia osobna osoba. Obserwator przekazuje mu ustnie informację o zaobserwowanym zjawisku/obiekcie, a ten odnotowuje to na szkicu i w dzienniku. Gdy nie posiadamy wystarczających sił, drugi obserwator może w czasie odpoczynku przyjmować rolę szkicującego.

–        Radiooperator

Tutaj też oczywista rzecz. Ogarnięty „Radzik” to połowa sukcesu w prawie każdej sytuacji gdzie działamy w pewnej izolacji od sił głównych. To on zajmuje się przekazywaniem meldunków „wyżej”.

–        Dowódca

Mózg całej operacji. Człowiek, który decyduje gdzie rozłożymy PO, jak długo będzie on działał, co zrobimy w momencie wykrycia, w jaki sposób dokonamy „zwinięcia” i odejścia z PO.

Podsumowując – organizacja posterunku obserwacyjnego nie jest wcale taką prostą sprawą. Jest to bardziej złożony proces wymagający szeregu przemyśleń. Nie poruszyłem tutaj specjalnie kwestii maskowania PO. Uważam, że w tej materii musimy bardzo mocno improwizować. Czy to przy wykorzystaniu środków, które posiadamy (pałatki, maskałaty) czy przy użyciu roślinności/przedmiotów występujących w danym miejscu. Czasem wystarczy wejść w daną dziurę i przykryć się pałatką. Innym razem zamienia się to w małe przedsięwzięcie inżynieryjne z łopatką piechoty w ręku. Wszystko zależy od sytuacji. Pamiętajcie tylko, by niczego nie robić na siłę. Obłożony dużą ilością gałęzi, liści PO może na tle lasu odcinać się od całości i wzbudzać zainteresowanie. Szczególnie jak po paru godzinach (w  okresie letnim) nasze maskowanie zacznie więdnąć. Od siebie mogę jeszcze napisać, że organizowanie PO zgodnie „ze sztuką” może też sprawić dużo przyjemności i jest fajnym smaczkiem dla ludzi nakręconych na działanie jak najbliższe realności. Tym wszystkim życzę wyjątkowo mroźnych i wielogodzinnych nocy w niewygodnej dziurze, gdzieś daleko od cywilizacji, na jakimś klimatycznym milsimie :).

 

 

 

 

 

 


Komentarzy: 2 do wpisu “Posterunek Obserwacyjny”

Zostaw odpowiedź

Preview: