Replika dobra jak oryginał?

Piotr "Procent" Łopaciński

Od jakiegoś czasu na profilu FB Gunfire pojawiały się zdjęcia i informacje na temat nowej linii replik. Pisano o nich pod kryptonimem „masterpiece”. Ostatecznie okazało się, że nową linię z rodziny AK na rynek wypuszcza nieznana szeroko wcześniej firma E&L Airsoft. Wracając jednak do zapewnień, że będą to arcydzieła w dziedzinie airsoftu; miała o tym świadczyć głównie dbałość o realizm i o szczegóły, wykonanie repliki „dokładnie wg militarnej specyfikacji”. Cóż, z natury jestem sceptyczny do takich marketingowych haseł, bo już wiele replik było robionych „wg specyfikacji”, już wiele materiałów „spełniało normy”, a produkty końcowe wcale specjalnie nie zachwycały. Ja jednak postanowiłem AKMowi od E&L z miejsca postawić poprzeczkę wysoko i porównać go… z palnym AKMSem. Jaki jest tego wynik i jak wierna to replika, w konfrontacji z oryginałem? Zapraszam do lektury :).

Na początek parę uwag ogólnych.  Po pierwsze,w tym tekście skupiam się na porównaniu elementów zewnętrznych z oryginałem – nie zajmuje się gearboxem, lufą, komorą HU, czy silnikiem. Wiem, że Gunfire współpracuje z fabryką, nad optymalizacja bebechów, więc po co mam opisywać coś, co jest wersją przejściową? A zewnętrznie już się za wiele nie zmieni. Po drugie E&L do swojego AKMa dodaje boczną szynę montażową pod optykę, przez co jest on w pół drogi do AKMLa (chyba), tylko nie wiem, czy AKML miał taka samą szynę, a na pewno miał jeszcze szczelinowy tłumik płomienia. Z kolei palny AKMS, którego miałem okazje porównywać, to wersja cywilna/sportowa, produkcji polskiej, wyposażona jedynie w bezpiecznik, bez selektora ognia.

1

Większość osób, którym pokazywałem to zdjęcie, było przekonanych, że na dole znajduje się wersja palna, a jest na odwrót…

Ogólne wrażenia

                Gdybym z zamkniętymi oczami dostał oba egzemplarze do ręki, bez możliwości zbadania pracy mechanizmów (selektor, suwadło itp.), a miał ocenić wyważenie, luzy tudzież ich brak itp., to bardzo trudno byłoby mi określić, co jest repliką, co oryginałem. Szczególnie wyważenie sprawia bardzo dobre wrażenie – czuć, że lufa to kawał stali. Jedyne miejsce, gdzie znalazłem luz i zdecydowanie negatywnie mnie to zaskoczyło, to pokrywa komory. Gdyby była z 1mm dłuższa, to siedziała by idealnie – takie to proste – może producentowi uda się to poprawić. Niewielka swobodę ruchu ma też drewniane łoże, ale dopiero, gdy użyje się trochę siły, by je przesunąć. Za to rura gazowa siedzi bardzo pewnie – zero jakiegokolwiek luzu, co zdecydowanie na plus. Problem z łożem jest tak samo prosty, jak ten z pokrywą – da się to jeszcze naprawić. W sumie nawet przy niewielkich pokładach dobrych chęci, można wykonać podkładkę, która będzie problem niwelować.

2

                Wizualnie pierwsza różnica, która rzuca się w oczy, to pokrycie elementów – korpusu, lufy itp.  W palnej wersji jest jednolicie matowo-czarne, w E&L ma wyraźnie metaliczną barwę. Nie znam się dokładnie na oksydowaniu, ale wydaje mi się, że to po prostu 2 różne rodzaje oksydowania. Stawiam, że w przypadku broni palnej, każdy producent robi to po swojemu, a mnie osobiście bardziej podoba się wersja E&L – wygląda bardziej surowo. Jest to oczywiście jedynie moja, subiektywna opinia. Po oglądnięciu zdjęć każdy powinien wyrobić sobie własne zdanie.

3

Użyte materiały

E&L to nic innego jak stal i drewno. Nie doszukałem się w budowie zewnętrznej elementów ZnAlowych. Wszystko sprawia bardzo dobre wrażenie, jak dla mnie lepsze od replik VFC (jednej jestem właścicielem), czy LCT. Lufa, jak już pisałem, to rzeczywiście kawał stali, korpus nie pozostawia wątpliwości co do tego, ze nie jest żadnym odlewem, a jest tłoczony (przynajmniej tak mi się wydaje). Widać też na nim ładnie wszystkie bicia itp. Oczywiście znajdziemy także tam wszystkie piny, lub ich atrapy. O stopniu realizmu niech świadczy porównanie przedniej części obu karabinków.  Urządzenie wylotowe, zespół muszki, lufa i kolanko gazowe są praktycznie identyczne – jeśli chodzi o materiały, sposób ich pokrycia itp. Jedyna różnica, to oksydowanie lufy właśnie. Niemalże identycznych elementów jest więcej, jak chociażby podstawa celownika – szczerbinki – różni się jedynie nieznacznie pinem. Nie wiem na ile dobrze widać to na zdjęciach, ale podobieństwo jest wielkie.

4

6

7

                Także bardzo starannie wykonane są elementy drewniane. Wedle zdjęć udostępnianych przez Gunfire – podobno są poddawane ręcznej obróbce. W sumie czy tak jest faktycznie, czy nie, jest to jedynie zabieg marketingowy, bo dla mnie ważny jest finalny efekt – a jest on bardzo dobry. Dodatkowo – poza niewielkim luzem na łożu, zarówno kolba jak i osadzenie okładki rury gazowej jest bardzo dobre. Bardzo jestem ciekaw, jak mocowanie kolby będzie się zachowywać po czasie i czy drewno nie popuści na śrubach, ale na chwile obecną nie mam zastrzeżeń.

8

9

Porównanie podstaw muszki, oraz faktury i pokrycia luf. Na górze oryginał, na dole E&L

Działanie mechanizmów

                To właściwie element, gdzie różnice są największe i jestem pod tym względem niepocieszony. Ja wiem, że to AEG, że to replika, ale jednak to nie problem spasować niektóre rzeczy tak ciasno, jak w oryginale. I to lepsze wrażenie sprawia i zapewne przedłuża żywotność niektórych elementów. Żeby nie było – E&L nie odbiega od standardów innych replik airsoftowych dobrej klasy, ale jednak od arcydzieła oczekiwałbym wskoczenia na poziom wyżej. Lepsze wrażenie pod względem pracy dźwigni itp. wywarły na mnie chociażby repliki LCT, E&L w tym względzie bliżej natomiast do VFC, co też żadną obrazą nie jest – wręcz przeciwnie.

                A wiec po kolei, trochę mylnie nazwałem tą część „działanie mechanizmów”, bo chodzi mi ogólnie o wszystkie elementy, które są, bądź potencjalnie mogą być ruchome. Idąc od lufy – urządzenie wylotowe ma lekki luz, nie dokręca się go oczywiście do końca, tylko blokuje pod odpowiednim kątem – praktycznie identyczny luz występuje w oryginale, więc nie ma wstydu.

10

 Dalej dźwignia blokująca rurę gazową – tutaj luzu nie ma, trzeba włożyć trochę siły, by ją przesunąć, ale do oporu, który stawia dźwignia z porównywanego AKMSa to jej bardzo daleko. A w LCT na przykład dało się osiągnąć podobny efekt. Dźwigienka blokująca łoże już bez zastrzeżeń – albo sporo siły i ból palca, albo trza czymś podważyć – będzie Pan zadowolony ;).

11

Dźwignia blokady rury gazowej w E&L (u góry) chodzi z wyraźnie mniejszym oporem, niż w oryginale (na dole)

Następnie mamy największą zmorę elektrycznych AK – dźwignie selektora. Bardzo trudno zadbać o to, by śruba, która jednocześnie jest jej osią, z czasem się nie odkręcała- tym bardziej, jeśli dokręcimy dźwignie na tyle mocno, by przełączanie trybów też następowało w odpowiednim oporem. W E&L bazowo dźwignia selektora chodzi bardzo przyjemnie, nie wiem jak będzie z odkręcaniem się śruby – czas pokaże. Na starcie jest dobrze.

12

13

14

15

Porównanie dźwigni bezpiecznika/selektora. U góry 2 zdjęcia E&L, 2 niżej, AKMS

Ostatni element, który chciałbym poruszyć, opisałem już wyżej, czyli pokrywa komory zamkowej – jest luz, do poprawy. Sprawdzałem w innym modelu E&L, luz był dokładnie taki sam, wiec powtarzalność jest, trzeba by zwymiarować pokrywę o milimetr dłuższą i byłoby ok.

17

16

Wymienność części

                Rzecz, która chyba najlepiej świadczy o zgodności z oryginałem i daje też najwięcej frajdy, gdy można odnaleźć jakiś smaczek od palnej wersji i przypasować go do repliki, jak np. inną kolbę czy chwyt. Niestety, zawsze najwięcej frajdy przy wymianie części dają repliki gazowe, a tutaj mamy tylko AEGa. Ale… jak się okazuje, i tak jest w czym grzebać :).

                Idąc znowu od przodu. Urządzenie wylotowe pasuje bez problemu, są zresztą praktycznie identyczne. Lecimy dalej – rura gazowa. To jest jedna z większych ciekawostek, rury wyglądają także prawie identycznie, z tym że ta w E&L jest… nacięta w osobliwy sposób. Dlaczego? To pozostawiam domysłom dla osób, które siedzą trochę w temacie :). Dla mnie to akurat bardzo dobry znak i wskazówka… W każdym razie, jak można się domyśleć, rura gazowa jest wymienna i pasuje.

18

19

Rury gazowe są niemal identyczne, stąd może nie dziwić nacięcie na lufie E&L

 Kolejna rzecz to łoże i tutaj jest już gorzej. Da się przełożyć łoże z E&L do palnej wersji, ale to z palnej jest wewnątrz zbyt wąskie – po prostu lufa od AEGa jest grubsza. Nie stanowi to jednak wielkiego problemu, bo wystarczy popracować trochę i zeszlifować/spiłować wewnętrzne ścianki łoża i gotowe – mamy kompletny drewniany front od oryginału w swoim E&L.

20

21

AKMS z zamontowaną rurą gazową i łożem od E&L

22

23

Widać różnicę w grubości łoża. Grubsze jest oryginalne (u góry i po prawej), dzięki czemu nie pasuje pod E&L

Szczerbinki nie wymieniałem, ale nie powinno być z tym problemu – wyglądają identycznie – zarówno sam element celownika, jak i jego podstawa.

24

25

Porównanie szczerbinek i ich podstaw, u góry E&L, na dole wersja palna

 Sprawdzałem za to możliwość wymiany pokrywy komory zamkowej – nie ma na to opcji. Korpus w E&L, a co za tym idzie i pokrywa są o pare mm dłuższe, niż w oryginale. Powód? Jak się dowiedziałem chodzi o kwestie prawne i możliwość sprzedaży, np. w USA. No cóż, przynajmniej nie jest to kwestia niedopatrzenia, czy niedoróbki. Ale mimo wszystko, szkoda.

26

27

Pokrywa komory, a co za tym idzie także korpus w E&L jest dłuższy o parę mm w stosunku do oryginału

Kolby także nie wymieniałem (bo nie miałem pod ręką żadnej oryginalnej), ale w obliczu kompatybilności łoża po delikatnych poprawkach, mogę sądzić, ze kolba też będzie pasować. Aczkolwiek wiem – to takie trochę wróżenie z fusów… ale za to solidnych. Wymienne są natomiast wyciory. Mają dokładnie taką samą długość, gwint wygląda nieco inaczej, no i E&L nie posiada szczeliny na szmatkę do czyszczenia w wyciorze.

30

29

28

Jest jeszcze parę elementów, o których wymianę mógłbym się pokusić, jak chociażby zespół muszki, ale może jeszcze będę miał okazje do tego przysiąść wkrótce, to zdam raport.

Z czym to się je?

Czy porównanie było wnikliwe czy pobieżne? Wg mnie było takie, by na podstawie znanych faktów móc wyciągnąć wnioski o całości – ja o E&L wiem już sporo. Co? To, że jakość wykonania jest bardzo wysoka, tak samo jak jakość użytych materiałów, oraz technologie przy tym wykorzystane. Wiem, że wyważenie repliki i jej waga ogólna zdecydowanie jest bardzo blisko oryginału. Wiem, że wiele elementów jest niezwykle podobnych do oryginału, wiele także jest wymiennych. Wiem także o niedopracowaniach, jak luzy na pokrywie komory zamkowej, czy na łożu. W efekcie jednak, te 2 mankamenty da się ograniczyć lub wyeliminować przy odrobinie pracy (co nie znaczy, że powinny się pojawić).

31

32

Jeszcze rzut oka na detale korpusu. U góry oryginał, poniżej E&L

Czego jeszcze nie wiem? Najbardziej jestem ciekaw realnej wytrzymałości tej repliki. Czy jest ona w stanie wytrzymać 5-6 lat normalnej eksploatacji? Czy jest w stanie wytrzymać tyle samo lat ostrego zajeżdżania? Jeśli tak, to będzie to świetne uzupełnienie doskonałego wrażenia, które już sprawia. Poza tym niewiele wiem o wnętrzu, bo dalej trwają prace nad jego usprawnieniem i dopracowaniem. Testowany egzemplarz miał w stocku ok. 440 fps i tyle mają mieć wersje finalne. Ogólnie jednak, replikę oceniam wyżej od konkurencyjnych produktów VFC i LCT, a to już wg mnie, bardzo dobra rekomendacja.

Podziękowania dla Ryśka z LST za udostępnienie AKMSa do porównania i czuwanie nad nim, podczas przebiegu testu :).

Więcej fotek i detali, w galerii:


Komentarzy: 73 do wpisu “Replika dobra jak oryginał?”

Zostaw odpowiedź

Preview: