Ściśle tajni Specjalsi

Remi

Dzisiaj troszkę inaczej. Popiszę troszkę o zjawisku, które obserwuje od jakiegoś czasu. Każdy z Nas w pewien sposób jest „zajarany” Specjalsami. Czy to rodzimym GROMem, SEALami, Deltą, SASem etc. Na  świecie jest tego multum, można przebierać jak w supermarkecie. Każdy wybierze coś dla siebie.  Wszystko to stało się bardziej dostępne i otwarte dzięki filmom czy to dokumentalnym czy produkcją rodem z Hollywood. W Empiku można kupić książki o specjalsach, wspomnienia operatorów, publikacje dotyczące określonych misji, operacji. Na swoim komputerze można potłuc w Call of Duty albo innego Battlefield’a. Jeśli jesteśmy miłośnikami Facebooka to można nawet polajkować „foteczki” swojej ulubionej Firmy. Kont poszczególnych jednostek jest bardzo dużo. Wszystkie informacje pojawiają się tam szybko i na bieżąco. Podobnie jest z oficjalnymi stronami (jak to ma miejsce ze wszystkimi jednostkami podpiętymi pod DWS). Mamy również Panów z Combat Camera, którzy robią dobrą robotę. Jest z czego wybierać, prawda ?

 

Świetna sprawa. Przecież to wielkie udogodnienie dla ludzi którzy bawią się w reko albo w stylizacje. Interesuje się GROMem ? Proszę bardzo. Wchodzę na FB, lajkuje ich konto, lajkuje konto DWSu (świeże foteczki !). Może jeszcze ZOOM- Z obiektywem Obok Munduru, przecież tam też pojawiają się jakieś foty. Kupie książkę „Moje 13’naście lat w GROMie.” Pana Kisiela. Na youtubie też jakieś filmy znajdę. Może coś w TV też pokażą. Na necie pogrzebie i jakiś wywiad z operatorem też się znajdzie.  Teraz tylko zebrać te wszystkie dane w jedno, wyłożyć majątek i mogę się bawić w reko.

Teraz pojawia się naczelne pytanie. Czy to dobrze ? Czy nie jest przypadkiem tak, że „Specjalsi” stali się tak bardzo medialni, że prysł „czar” dotyczący ich elitarności, a przede wszystkim tajności ? Pytanie to zrodziło się we mnie po wizycie w DWSie i Jednostce Specjalnej AGAT. Jeszcze bardziej zacząłem się zastanawiać nad tym wszystkim po spotkaniu w Ostrowie Wielkopolskim z bardzo medialnym „Drago”, Brandonem Webbem, „Kisielem” oraz „Redim”. Co jest śmiesznym zbiegiem okoliczności, to samo pytanie zadał sobie drugi redaktor Naszego bloga. Procent. To po części dzięki niemu po inspirującej wymianie zdań  na ten temat poczułem bodziec by podzielić się z Wami swoimi  przemyśleniami.

 fot. S. Kinasiewicz Combat Camera - trening Formozy fot nr 1 fot. S. Kinasiewicz Combat Camera – trening Formozy

Zacznijmy od krótkiego pytania na które wbrew pozorom ciężko odnaleźć poprawną odpowiedz. Dlaczego i po co reklamować Specjalsów ?  Pewnie słyszeliście kiedyś sławne hasło, wypowiadane pół żartem pół serio „ Przecież Delta nie istnieje”. W tym żarcie, kryła się pewna zasada dotyczące SFów. Byli trochę jak duchy. Ktoś coś wiedział, że istnieją. Robią jakąś określoną robotę, ale kto, co, gdzie i w czym.. to  wiedziała tylko garstka osób. Podobnie z Naszym rodzimym GROMem. Mało kto wiedział, co się dzieje za wysokimi murami „na Marsa”. Formoza ? Wiedzieliśmy, że istnieje.. i to chyba wszystko. Co to dawało ? Na pewno dyskrecje. Ciężko było wyszukać info gdzie Nasi ludzie byli, co robili. Jak wygląda struktura jednostki i jakiego sprzętu używali. Ba, było to również trudne do ogarnięcia dla wojskowych. We wcześniej wymienionej książce o GROMie można doczytać, że w latach 90’ątych zdobycie „numeru” po wybraniu którego można było się zapisać na selekcje stało się  już pierwszą metodą odsiewu ludzi. Ciężko było go „połapać”, a był to początek trudnej drogi.

Kiedy wszystko to zmieniło się ? Ciężko odnaleźć przełomowy moment. Pewnie była to akcja Naszych Specjalsów w 2003 roku. Zdjęcie wraz z SEALami obiegło cały świat. Powstanie DWSu też stało się krokiem milowym. W końcu Wojska Specjalne stały się kolejnym rodzajem Sił Zbrojnych. W swoim sensie, był to strzał w dziesiątkę. W chwili obecnej Wojska Specjalne są Naszym „produktem” eksportowym. Mocno sprzedajemy się z tym w NATO. Pokazując, że Nasi Specjalsi należą do elity elit. Przykładem tego jest fakt, że jesteśmy na drodze by wejść w skład Sił Odpowiedzi NATO w 2015 roku oraz utworzenia Sojuszniczego Dowództwa Komponentu Operacji Specjalnych. Co to znaczy i jaki prestiż oznacza możecie poczytać tutaj: http://www.defence24.pl/polscy-komandosci-wejda-sklad-sil-odpowiedzi-nato-amerykanski-dowodca-wojsk-specjalnych-wizyta-polsce/ Co więcej, jako ciekawostkę dodam, że przykładowo Niemcy nie utrzymały tej zdolności i ją utraciły. (Są to słowa generała Patalonga, z którego  miałem przyjemność posłuchać będąc w DWSie) Jest więc czym się chwalić.

Wszystko fajnie. Tylko nadal nie wiem. Skąd ta zmiana ? Tutaj znów muszę przytoczyć słowa Pana Generała. Na spotkaniu z Nim pojawiło się właśnie takie samo pytanie, jakie zadałem sobie na początku artykułu. Po co tak reklamować Specjalsów i czy nie wpływa to na bezpieczeństwo operatorów i tajność wykonywanych przez Nich działań ? Jego odpowiedź była bardzo prosta. Mamy XXI wiek, pewnych rzeczy nie da się i nie ma sensu kryć. Po drugie, mimo że DWS „zabiera” 2 procent wszystkich wydatków MON to warto by podatnik wiedział za co płaci. Ma to oczywiście sens. W końcu każdy z Nas dokłada do tej „skarbonki”. Warto wiedzieć, że Nasze pieniądze nie idą na marne, a ktoś robi za nie „dobrą robotę”. Inna sprawa to również budowanie „bazy” Czym więcej osób wie coś o Specjalsach, tym jest więcej chętnych by spróbować swoich sił w ich szeregach. Od siebie dorzucę jeszcze, że jest to dobry materiał promocyjny. Zobaczcie spoty MON, nawet te dotyczące NSR. Nie pojawiają się tam Specjalsi ? Pewnie, że są. Ponieważ jest to mocno „lanserskie” i działa to na Naszą wyobraźnie i to jak chcielibyśmy widzieć Wojsko. Ciągła przygoda i adrenalina. Jak ma to się do rzeczywistości ? Różnie :)

fot. S. Kinasiewicz Combat Camera- trening formozy fot nr 2

fot. S. Kinasiewicz Combat Camera- trening Formozy

Jak ma się to wszystko do bezpieczeństwa i tajności ? Nie oszukujmy się. Nikt „Wielkiej Ameryki” nie odkrywa przez te wszystkie publikacje. Wiadome jest, że to co idzie w media wcześniej jest odpowiednio przygotowane, obrobione, zredagowane i zatwierdzone. Bez odpowiedniej autoryzacji, pewne rzeczy nie wychodzą na światło dzienne.  Więcej złego może narobić jakaś informacja przekazana koledze przez kolegę w wielkim zaufaniu. Gdzie ten pierwszy dumny i szczęśliwy, że wie takie „sekretne” rzeczy poda to dalej, przerabiając do tego historię, tak by była jeszcze ciekawsza i bardziej „cool”. Podobnie ze zdjęciami ludzi, którzy byli na misjach (nawet nie z Jednostek Specjalnych, ale tych które są pod DWL’em). Czasem coś niepotrzebnie wypłynie. Jakieś wspólne zdjęcie z kolegą z jednostki specjalnej gdzie widać jego twarz. Czy sławna historia, która obiegła media. Jak ktoś ze służb (z tego co pamiętam, byli to ludzie z innego resortu) wrzucali sobie zdjęcia  z roboty na portal społecznościowy. Internet i prywatne  wpisy, wypowiedzi, zdjęcia mogą zrobić więcej krzywdy, niż coś co dostało „zielone światło” i upubliczniono to w mass mediach.

fot. S. Kinasiewicz Combat Camera- trening JWK fot nr 3fot. S. Kinasiewicz Combat Camera- trening JWK

Jeśli to wszystko jest pod kontrolą odpowiednich ludzi. Jeśli info, które dochodzi do Nas jest odpowiednio dozowane, tak by podsycać Naszą ciekawość, upewniać Nas, że warto inwestować w Specjalsów. Jeśli to wszystko jest dobre. Obie strony są szczęśliwe, to skąd ten cały szum i czemu tak narzekam ? Odpowiedź na to pytanie też jest bardzo prosta. Z sentymentu. Tak, wiem- brzmi to niedorzecznie. Jak opowieści starszych panów siedzących na ławce w parku i wspominających stare czasy. Jednak może starsi czytelnicy Naszego bloga, którzy przygodę ze stylizacją albo reko zaczynali dawno temu przyznają mi rację. Bo zastanówmy się. Ile kiedyś trzeba było się napocić by wychwycić fotki swoich ulubieńców ? Mało tego, jeszcze ile było zabawy z wrzucaniem fot na militaryphotos i dywagowania czy „Ci to na pewno Ci”. Później długie robienie „gear listy” co chłopaki mają na sobie, kto to zrobił. Czy jest to przydziałowe czy może jakiś własny zakup ? Koszerne czy nie koszerne. Kumpel gdzieś kupił na ebay’u książkę o ukochanej jednostce. Super ! Przechodziła z ręki do ręki, że po miesiącu była powycierana tak jakby była 20’to letnim romansem z biblioteki miejskiej.  Jak już miałeś „fundament ideologiczny” dotyczący danej jednostki. Wiedziałeś o Niej „wszystko” przychodził czas na kupowanie sprzętu. Ktoś kogoś znał, kto ma, a może miał, albo znał faceta który potrafił to sprowadzić itd. Polowanie na szpej było zabawą samą w sobie. Teraz to raczej kwestia pieniędzy, niż zabawy w polowanie. Jest to o wiele bardziej dostępne. Kiedyś gdy bawiłeś się w prawdziwe reko to mogłeś być bardzo dumny z tego, że udało Ci się wyszukać dany sprzęt. Było to „coś”. W chwili obecnej magia ta prysła. A może nie ? Może jako typowy Polak mam tendencje do przesadzania i jęczenia za tym co „było kiedyś” bo idealizuje to z racji mijających lat ? Może. Oceńcie sami.


Komentarzy: 4 do wpisu “Ściśle tajni Specjalsi”

  • Grzegorz Says:

    Moim zdaniem typowe jojczenie starego pryka :)
    Po prostu poprzeczka poszła w górę. Rekonstrukcję teraz może zacząć robić każdy z odpowiednią kasą. Zrobienie czegoś na wysokim poziomie wymaga o wiele więcej wysiłku a kasa to zaledwie połowa sukcesu.

  • Troop Says:

    Promowanie specjalsów w mediach jest objawem słabości. Żołnierze wojsk specjalnych wykonują równie ryzykowne i tajne zadania, jak agenci wywiadu wojskowego, agenci takich organizacji jak CIA czy NSA, a ich jakoś nie widać na piknikach rodzinnych, gdzie każdy może sobie zrobić fotkę ze specjalsami i zobaczyć ich sprzęt.
    Jasne, mamy XXI wiek i pewnych rzeczy nie ma sensu ukrywać. Dlaczego w takim razie przeginać w drugą stronę i obnażać najtajniejsze ”smaczki”, które posiadamy ? Wystarczyłoby, że każdy wiedziałby, że specjalsi istnieją i działają – koniec i kropka. Chętnych do SF zawsze będzie sporo, a problem z brakami w kadrze rozwiązywać się powinno od strony durnych norm medycznych(w Delcie, Rangersach czy SASie jest mnóstwo operatorów, którzy używają soczewek kontaktowych – u nas za to dostajesz ”N”), a nie promując jednostki specjalne, gdzie tylko się da.

    W MONie są jednostki reprezentacyjne, których zadaniem jest udział w takich właśnie medialnych wydarzeniach i to im powinno się zostawić taką robotę. Niedługo będą stawiać specjalsów przed grobem nieznanego żołnierza, bo to fajnie wygląda. Najlepiej by było w ogóle stworzyć kolejną jednostkę o nazwie ”JW Youtube” i przeznaczyć w cholerę kasy na ich wszechstronne wyszkolenie, a później wykorzystywać ich do każdego wydarzenia na którym specjalsi fajnie wyglądają(tak, jak Natalia Siwiec będzie miała kolejną sesję w ”Playboy’u” to powinni jej towarzyszyć SFy).

  • Bartosz Wiatrzyk Says:

    Witam !
    Grzegorz- Zgadzam się z Tobą. Prawdziwa rekonstrukcja, pod względem mentalnym wymaga czegoś więcej niż określonej ilości PLNów. Jednak duża dostępność sprzętu zabija jedną z przyjemności rekonstrukcji- polowanie na niego.

    Troop- Swego czasu mocno zastanawiałem się nad kwestią stworzenia czegoś co mogłoby promować Wojska Specjalne. Nie mówię tutaj o żołnierzach KRWP w ciemnozielonych beretach, a ludziach którzy ubieraliby sprzęt Specjalsów i byliby pokazywani na różnych imprezach. Z jednej strony odciążyłoby to w pewien sposób prawdziwych operatorów. Z drugiej pojawia się problem etyczny noszenia munduru/oznaczeń jednostki, na które się nie zasłużyło. Zawsze pozostaje też problem sprowadzania sprzętu na różne pokazy. Ostatnio mieliśmy święto Wojsk Specjalnych. Przykładem może być ściąganie RHIBa do Krakowa (warto poczytać też ostatni artykuł z Polski Zbrojnej dotyczący używania Specjalsów na pokazach)

    Podsłyszałem też z drugiej ręki opinie jednego z dowódców Jednostki Specjalnej. Różnego typu pokazy są problematyczne, ale z powodu wielu niepochlebnych opinii w prasie, na forach etc. (ludzi często nie mających nic wspólnego z tematem) zmuszają Wojsko do promowania siebie jako instytucji. Co ja na ten temat uważam ? Szczególny problem jest oczywiście z misjami zagranicznymi. Nie ocenia się decyzji rządzących, a wini żołnierzy. Uważam, że warto szukać jakiegoś innego rozwiązania. Bo w chwili obecnej szkoda marnować potencjał tych ludzi, na tego typu rzeczy.

  • Piotrek Says:

    Takie są czasy – każda specformacja ma stronę www i konto na fejsie itp. W czasach PRL o KS-ach nawet w armii wielu nic nie wiedziało. Co jest lepsze oceńcie sami… Natomiast w tym zalewie danych są generalnie ogólniki – nie znajdziemy tam wielkich sekretów. Ktoś kiedyś powiedział że wszystko co jest publikowane o specialsach to: 1/Historia bez wpływu na współczesność 2/ dezinformacja celowa i 3/Propaganda i tak to chyba wygląda.
    Natomiast jest to bardzo korzystne dla rekonstrukcji i stylizacji, jest dużo materiałów, dostępne są elementy wyposażenia. Natomiast prawdziwa stylizacja ma miejsce wtedy gdy ktoś ma duża podbudowę informacyjną o swoich „idolach” zna ich historię, sprzęt – wie co jest co. Myślę że działa to w obydwie strony – ja byłbym dumny gdyby ktoś szanował moje zajęcie i się „pod nie robił”.

Zostaw odpowiedź

Preview: