Masochista czy onanista? Kim jest MilSimowiec?

Piotr "Procent" Łopaciński

Swego czasu rozwodziłem się nad typową drogą każdego airsoftowca. w skrócie – każdy, po okresie początkowego zachwytu, manii kupowania sprzętu i jeżdżeniem na strzelanki, profiluje się, czy też „specjalizuje” w jakiejś dziedzinie – niekoniecznie stricte airsoftowej. Może to być np. rekonstrukcja, ale mogą to też być MilSimy. Od niektórych bowiem można usłyszeć „ja już nie jestem Airsoftowcem, ja jestem MilSimowcem”. Znaczy to nie mniej, nie więcej a tyle, że swoje kompleksy leczy on w bardziej wymagający sposób i także bardziej  realistycznie udaje kogoś, kim nie jest.

Co w ogóle jest celem tego tekstu? Chciałbym w nim zgłębić to szerokie pojęcie. Pokazać, iż na MilSim można patrzyć z bardzo różnych perspektyw i że różnice w postrzeganiu tego, czym jest – celem, czy narzędziem, mają zasadnicze znaczenie dla działania konkretnych ekip czy ludzi. Chciałbym wyjaśnić dlaczego dla niektórych MilSim, w którym nie osiągnęło się celu – nie ukończyło wyznaczonego zadania, wcale nie jest MilSimem przegranym, a wręcz przeciwnie – może być uważany za bardzo udany. Coś, co przez jednych może być postrzegane jako porażka, inni będą odbierać jako sukces, natomiast wykonanie zadań przez jakąś ekipę, może być skwitowane śmiechem politowania przez inną. Gdzie tkwi zagdaka MilSima? Czy jest pewien niezmienny wzór, czy niezmienne elementy tego typu zabawy, których nie powinno się zmieniać, czy modyfikować?

MilSim to zlepek dwóch wyrazów – Military i Simulation, a na polski to nic innego jak symulacja militarna. Określenie bardzo ogólne i bardzo pojemne – tak też jak i praktyka MilSimowa w Polsce. Od razu chciałbym zaznaczyć, iż wszystko co tu napiszę odnoszę do imprez, gdzie podstawowym narzędziem służącym do symulacji prowadzenia ognia są repliki airsoftowe. Piszę to, gdyż organizuje się także imprezy o takim charakterze w środowiskach paintballowych (i innych). Prawdopodobnie wiele elementów, o których będę tutaj pisał się pokrywa i jest wspólnych dla obu tych środowisk, natomiast z braku doświadczenia w pantballu, będę się skupiał na tym, co wyniosłem z airsoftu.

23     „Ciężki sprzęt” na MilSimie. Bałkański Kocioł 2011. /Fot. Procent

Czym więc MilSim, wyróżnia się od airsoftu? Najprostszą odpowiedzią jest – stopniem realizmu. Nic ona jednak nie mówi, bo realizm można definiować na wiele różnych sposobów i czasami należy się zdecydować, a jakim aspekcie zależy nam na zbliżeniu naszych działań do realiów. Zawsze ilustruje to prostym przykładem z magazynkami. Posługując się AEGiem mamy do wyboru, albo korzystanie z magazynków do airsoftu, które ważą tyle co nic, ale ich wymiana i ograniczona pojemność zwieszają stopień realizmu, albo możemy zdecydować się na włożenie do ładownic magazynków do broni palnej, pełnych dekowanej amunicji, przez co osiągamy realizm w zakresie wagi i wyważenia naszego oporządzenia. Jesteśmy wtedy jednak najczęściej skazani na stosowanie hi-capa, co obniża nasz realizm w posługiwaniu się bronią/repliką.

Można by więc bardzo długo dywagować, co jest wyznacznikiem MilSima w zakresie jego realizmu. Ja stawiam na jedną cechę, która łączy chyba wszystkie znane mi systemy prowadzenia tego typu symulacji – brak re-spawnów, czyli innymi słowy, brak możliwości powrotu na pole walki po „śmierci”. Celowo nie piszę „po trafieniu”, gdyż zwykle bardzo rozbudowane są procedury dotyczące udzielania pomocy rannym i często zdarza się, że postrzał kończy się niegroźną raną, lub obrażeniem, które nie eliminuje całkowicie z rozgrywki.

Cała reszta zasad czy reguł właściwie jest zmienna w zależności od systemu, w którym prowadzona jest symulacja. Systemów takich – nawet w Polsce, jest co najmniej kilka. I to właśnie często ich konstrukcja w dużym stopniu definiuje, w jakim kierunku podąża realizm na danym MilSimie. Najpopularniejsze są chyba te, oparte na kartach (np. CSS). Polega to na tym, iż przed rozpoczęciem działań, każdy uczestnik otrzymuje zestaw kart bądź losuje daną ich ilość z puli. Na kartach określone są np. rodzaje ran (rana lekka, rana ciężka, rana śmiertelna). W momencie otrzymania postrzału, uczestnik wyciąga jedna z kart i to ona określa jego stan, a co za tym idzie dalsze działanie bądź eliminacje z gry. Systemy tego typu mają za zadanie wprowadzić element losowości w kwestii obrażeń itp.

DSC_0199W zależności od przydzielonej roli, czy charakteru działań, różnie na MilSimie można spędzać czas. /Fot. Rysiu

Istnieją także bardzo zaawansowane systemy, jak np. RED, który poza określeniem rodzaju rany, podaje także szczegółowo objawy, jakie występują po postrzale i które uczestnik ma symulować. Oczywiście w tym przypadku nikt inny nie widzi jego karty – to już zadanie dla medyków, by poprawnie zdiagnozować i zareagować na dany stan. Na karcie może być np. instrukcja „po 30 min od postrzału zaczynasz zachowywać się w niekontrolowany sposób, próbujesz uciec, jesteś agresywny”. Tego typu systemy kładą duży nacisk na poprawne działanie w zakresie czerwonej taktyki.

Jest także system, który najczęściej wykorzystywany jest w moim regionie, czyli na Dolnym Śląsku – opracowany przez COS – grupę, która jako pierwsza podjęła się organizacji MilSimów w tej części Polski. Nie wykorzystuje on kart, a zakłada on po prostu reakcje medyka adekwatną do miejsca postrzału (udo, brzuch, przedramię, głowa itp.). Można powiedzieć, że jest w tej warstwie dość prosty, a może nawet prymitywny (chociaż głównie z uwagi na spłycanie go przez samych uczestników), natomiast ma to konkretne podstawy w charakterze imprez odbywających się w regionie Dolnego Śląska. O ile w innych częściach Polski bardzo często nacisk kładzie się na realizm procedur, struktur dowodzenia, o tyle u nas MilSimy organizuje się w terenie górskim i główny nacisk kładziony jest na techniki przetrwania, skrytego poruszania się, nawigacji w trudnym terenie i na wytrzymałość fizyczną. A różnica wynikająca z rzeźby terenu jest ogromna – wie o tym każdy, kto chociaż raz ze sprzętem chodził po górach poza wyznaczonymi i udeptanymi ścieżkami.

Po co właściwie o tych wszystkich systemach piszę? Po to, by pokazać różnorodność podejścia do tematu, o którym piszę. Systemy są jedną z możliwych klasyfikacji, ale możemy także rozszerzać to pojecie ze względu na nowe rodzaje MilSimów, jakie się pojawiają. Do tej pory, typowa impreza tego typu odbywała się na dużym terenie, gdzie głównie w użyciu była taktyka zielona i to, co z nią związane. Od paru lat jednak, organizowane są także imprezy CQB o charakterze MilSimowym. Gdzie uczestnicy staja przed problemem rozwiązania sytuacji zakładnicznej, gdzie nie robi się dziesiątek kilometrów, nie testuje swoich umiejętności bytowania, a gdzie kluczowe znaczenie ma dobry plan, umiejętność analitycznego myślenia, spryt i umiejętności walki w pomieszczeniach. Ponadto MilSimy są także łączone z elementami LARPowymi i np. część działań może się rozgrywać w centrach miast, bez użycia replik, za to z użyciem działań agenturalnych itp. O takiej imprezie pisałem już w jednym z poprzednich wpisów – MilSim ponad prawem.

DSC01369Fot. https://www.facebook.com/olddeathsquad

Jak widać, pojecie MilSima jest bardzo pojemne i stale się rozszerza. I po tym przydługim wstępie teoretycznym, chciałbym dojść do sedna moich rozważań. Pomyśleć o tym, czym MilSim jest, ze względu na to, jak traktują to uczestnicy, nawet abstrahując od organizatorów. Krótko mówiąc – tak jak airsoftowców możemy podzielić na co najmniej parę grup, które różnie definiują to, czym dla nich jest airsoft, to samo możemy zrobić z milsimowcami. I tego chcę się właśnie podjąć.

1.       Milsimowcy – airsoftowcy

To ludzie, dla których MilSim jest bardziej zaawansowana forma airsoftu i nic więcej. Dalej priorytetem dla nich jest rozgrywka – wypełnienie zadań postawionych w scenariuszu i przede wszystkim dobra zabawa. Najczęściej na MilSimie realizują się i bawią dobrze tak długo, jak im się chcę, albo do czasu aż nie natrafią na jakieś niedogodności (obfita ulewa, bardzo niska temperatura, duże ilości śniegu, długi, monotonny marsz itp.). Nierzadko zdarza się, iż tacy ludzie, czy ekipy, rezygnują z MilSima w trakcie jego trwania i po prostu jadą do domu – czasami burząc koncepcje imprezy, a przynajmniej jakiś jej fragment. Wynika to też często z ich nieprzygotowania, do 2-3 dni działań w terenie. Czy to znaczy, że warto ich skreślać? Nie! Niektóre z takich osób, po pierwszym MilSimie, zmieniają podejście i np. biorą się za siebie, chcą jechać na następna tego typu imprezę lepiej przygotowani – mentalnie, fizycznie, sprzętowo i pokazać na co ich stać, albo przezwyciężyć swoje słabości. Niestety, duża grupa z nich się nie zmieni i będą psuć zabawę innym, póki ktoś im nie podziękuję, np. strzelając do nich na samym początku imprezy…

2.       Milsimowcy – rekonstruktorzy

Są to osoby, a częściej grupy, które udział w MilSimie traktują jako jedną, z form realizacji w ramach rekonstrukcji  – najczęściej jakichś bardziej nam współczesnych jednostek. Chcą tam wykorzystać w praktyce uzbierany sprzęt, zbliżyć się jeszcze ciut do działań odtwarzanych formacji, no i oczywiście porobić sobie fotki, czy nakręcić jakiś film. Jednakże nie traktujmy z miejsca robienie sobie fotek na MilSimie za przejaw zbytecznego lansu, czy pozerstwa. Bo co komu przeszkadza, jak ktoś cyknie parę fotek, podczas przerwy w marszu, nie mówiąc już o bazie? Co więcej, jeśli ekipa taka siedzi np. w bazie jakichś regularnych (wedle założeń scenariusza) wojsk, to nawet robienie nocnych zdjęć z lampą błyskową może się świetnie wpisać w klimat takiego miejsca – a dla przeciwnika być wskazówką lokalizacji bazy (przy odrobinie szczęścia).

IMG_1092MilSim to nie tylko latanie po lesie. MilSim CQB 2011. /Fot. Black Hawk

3.       Milsimowcy – survivalowcy

To, ludzie, którzy w MilSimie upatrują głównie wyzwania fizycznego – sprawdzenia swego przygotowania kondycyjnego i sprzętowego do warunków, jakie mogą spotkać – deszcz, śnieg, upał, mróz, przeszkody wodne, góry itp. Dodatkowo ważne jest dla nich ile i jaki sprzęt wezmą, np. biorą jak najmniej sprzętu biwakowego, by jak najbardziej się odciążyć, lub też pełnowartościowe posiłki zastępują wysokoenergetycznymi batonami, kofeiną w cukierkach, czy suszonymi owocami. Bardziej od wykonania zadania, będą sobie cenić to, iż przetrwają noc w ekstremalnie trudnych warunkach, zachowując ciągłą gotowość do walki.

4.       Milsimowcy – militaryści

Nie wiedziałem jak nazwać ostatnią grupę, bo chodzi o ludzie, którzy traktują MilSim, jako trening, czy też zadanie sprawdzające. Jest to dla nich okazja do przećwiczenia procedur, zbadania zgrania grupy i skuteczności jej działania. MilSim jest po prostu możliwością jak najbardziej realnego oddania warunków działań. Ponieważ najmniej realistycznym elementem takiego ćwiczenia, jest kontakt ogniowy z użyciem replik airsoftowych, to gdy ekipa taka polegnie podczas niego, to nie musi to dla nich oznaczać porażki w działaniu – chyba, że wynika to np. ze źle wykonanej procedury, a nie np. z różnicy mocy replik.

Takie 4 typy przychodzą mi na myśl, jako główne. Oczywiście występują mieszanki takowych typów, a zapewne i wzorce zupełnie inne.

32Dla chcącego nic trudnego. Improwizowany punkt dowodzenia na MilSimie. Bałkański kocioł 2011 /Fot. Gunfire

Co nam daje taki podział? Przede wszystkim możliwość zrozumienia tego, że jadąc na MilSim, każda osoba/grupa może mieć inny priorytet. Czy organizator musi układać scenariusz tak, by wszystkie te grupy czuły się zrealizowane? Nie, chociaż miło by było, gdyby był on dość uniwersalny. Jednakże grupy o określonym profilu i tak zwykle dostosują działanie do swoich potrzeb treningu, lansu, czy innych form samorywalizacji.

Chciałbym też zwrócić uwagę na jedną rzecz – nie wszyscy na MilSimie muszą być komandosami, jak to się niektórym wydaje. Samo pojechanie na MilSima też z nikogo nie czyni kogoś lepszego. Z drugiej strony, nikt nie powiedział, że zadanie siedzenia w bazie jest mniej odpowiedzialne i wymagające, od zadań rozpoznania, czy zadań ofensywnych. Spróbujcie np. siedząc 8-10 godzin w bazie, zachować gotowość bojową, bez rozluźnienia to nie lada wyzwanie. Sama budowa sensownej struktury obrony, zarządzanie ludźmi w bazie itp., to trudne zadanie.

MilSim w Polsce rozwija się coraz bardziej. Pojawiają się coraz to nowe konwencje, jak te prowadzące działania na terenie zurbanizowanym, czy nawet w centrach miast. Niektóre imprezy się profesjonalizują, inne specjalizują i zawężają działalność. Nie bez wpływu na kształt działań jest nowoczesna technika, noktowizory, systemy nawigacji. Wszystko to sprawia, że MilSim, potencjalnie, okazuje się niesamowicie realistyczną formą symulacji. Jak się kiedyś zbiorę, to napiszę parę doświadczeń moich, dotyczących tego, jak patenty można na MilSimie stosować – dla klimatu i jeszcze większego realizmu.

DSC07253Każdą chwilę na MilSimie, warto wykorzystywać na odpoczynek. Kolejna, może w ogóle nie nadejść :). /Fot. Procent

Kluczowe jednak dla całego środowiska MilSimowego, tak samo jak dla airsoftowego zresztą, jest wzajemne zrozumienie i akceptacja odmienności podejść i filozofii dotyczących tej formy zabawy. Na MilSimie każdy ma swój interes i go realizuje – dotyczy to szczególnie grup. Z drugiej strony każda grupa musi uszanować innych, i w jakiś sposób wpisywać się w scenariusz. Ten koloryt, ta mozaika może być główną zaletą MilSimów. To, co w airsofcie prowadzi do konfliktów, MilSimy powinno wzbogacać. Bo nie chodzi o to, by jak po sznurku iść do początku do końca scenariusza i by wszystko wyszło – chodzi o to, by występowało jak najwięcej nieprzewidzianych zdarzeń i by umieć na nie reagować. A przede wszystkim – chodzi o dobrą zabawę – cokolwiek by Wam się nie wydawało :).


Komentarzy: 18 do wpisu “Masochista czy onanista? Kim jest MilSimowiec?”

  • misiek Says:

    to ja moze podsune temat na nastepny wpis – poradnik jak sie przygotowac na milsima ;)

    Pozdrawiam, super tekst!

  • Soulkeeper Says:

    Do milsima należy przygotować się dobrze!
    Tak dobrze na ile pozwala twoje zdrowie, mentalność grupy i ilość pieniędzy jaką jesteś w stanie przeznaczyć na sprzęt.

  • Sylwester Says:

    świetne, zapraszam na http://www.afganistan.blog.pl

  • Lucjan Says:

    Bardzo fajnie napisany artykuł. Od siebie dodałbym jeszcze 5. rodzaj milsimowców; odgrywający role postaci scenariuszy, gdzie jedno zdanie traktujące o scenariuszu może zmienić zupełnie bieg wydarzeń wszystkich stron kopnfliktu. Najczęściej bywają to dowódcy oddziałów lub pododdziałów lub ich szpiedzy w szeregach innej drużyny. Dochodzą też „agenci wywiadu”, którzy to najczęściej jako organizatorzy występują pod takim przykryciem.

  • Grey Says:

    Dla mnie airsoft i milsim to bardziej odgrywanie filmów, niż rzeczywistej wojny. W ten sposób traktuję swoje imprezu i swoje wyjazdy. W tym sensie bliżej mi do milsimowców-airsoftowców, z tą różnicą, że tutaj autor pokusił się o prostą ocenę i to niską – tzw. airsoftowców. Bo jak będzie ulewa, to jadą do domu. Spotkałem się z takimi, ale wbrew pozorom, sprawa dawania dupy nie polega na tym, czego w milsimie szukamy, tylko na poczuciu odpowiedzialności i przyzwoitości. To jest coś, co przynosi się z domu, a nie co bierze się z naszych oczekiwań. Siła woli i charakteru nie ma nic wspólnego z tym, czy szukamy emocji, wyzwań, przyjemności czy dowartościowania.

  • marek Says:

    Bardzo ciekawy artykuł

  • MI WEB Says:

    MI WEB…

    Masochista czy onanista? Kim jest MilSimowiec? | Blog Gunfire…

  • Odi Says:

    Oscuateee, que9 pinball me1s aute9ntico! Y que9 bueans fotos Mareda, no te dio miedo? Hay un nota ahed con cara de canina!Espero que se recaudaran muchos juguetes : )

  • payless auto insurance Jersey City NJ Says:

    You’re on top of the game. Thanks for sharing.

  • http://www.blrimages.net/ Says:

    Ha zus,Ik ben trots dat je weer de inspiratie had om een vervolg op je succesboeken te maken!Jammer, dat moeder dit boek niet meer voor je kan promoten, in het bejaardenhuis.Emiel

  • http://www.wisspurrs.com/ Says:

    hétfÅ‘n volt egy baleset bécsben, az _összes_ vonat késett. 3 vágány le is volt zárva a Süd Bahnhofon, iszonyatos tömeg. A vonatok áltag 60 percet késtek…Nekem sikerult kifogni egy vonatot amit Baden fele ment Bécsújhelyre, és onnan indítottak potlóvonatot egy kocsival, amin szintén tömeg volt, de legalább hazavitt.

  • http://www.failcon2015.org/ Says:

    Augusto Souza disse:O problema é que muita, mas muita gente dá bobeira. Vi turistas americanos com uma bermuda que mal cabia a carteira na fila da Notre Dame. Até eu poderia ter roubado o infeliz, hahaha.O lance é não vacilar. Ficar atento nos locais de muita aglomeração. A cidade é segura, você pode andar tranquilamente por muitos lugares, mas não vacile. Os ladrões não querem ter trabalho, se você tá ligado, eles vão procurar algum outro que esteja embabacado com a bela Paris.

  • http://www./ Says:

    Vielen dank für die schnelle Hilfe. Die MySQL-Konsole hat sich zu /tmp/mysql.sock verbunden und nicht zu /private/tmp/mysql.sockObwohl dies nur eine Verknüpfung ist funktionierts jetzt, wenn ich die php.ini ebenfalls auf /tmp/mysql.sock änder. Klingt komisch, is’ aber so ;-)Also nochmal, vielen vielen Dank!

  • http://www./ Says:

    I told my grandmother how you helped. She said, „bake them a cake!”

  • kfz verkauf versicherung kündigen Says:

    THAT LAST SPORTY IS REALLY RAD!!!i havent seen it "live"..but u know what?i can spot a couple of cable, coming out of the handlebar..so i guess, IT WAS WIRED AND READY TO GO!!!;)

  • http://www./ Says:

    Buddhism is man made. Don’t be fool by Buddhist clergy.Gautama was ended his life by poison mushroom. He couldn’t heal his back pain and stomach ache. Gautama was a loser.What is Karma, reincarnate, rebirth of Kim Jong family? What’s wrong with fresh, organic meat, oil fish?Is Buddhism right about those?What did truly meditation can do?1 Heal sickness? Gautama couldn’t heal his back pain and stomach ache.2 See the future& past? By meditation,Gautama saw his karma. Bullshit gossip.

  • kapital risikolebensversicherung vergleich Says:

    One of the best things you have ever written, Daniel.Thank you so much for sharing your gifts of remarkable insight and beautiful writing ability with us.

Zostaw odpowiedź

Preview: