Wstąp do ZOMO zanim ZOMO wstąpi do Ciebie.

Piotr "Wroobel" Wróblewski

Najprawdopodobniej taki tytuł artykułu wywołał niepohamowaną radość w sercach wielu byłych funkcjonariuszy Zmechanizowanych Odwodów Milicji Obywatelskiej. Niestety radość ta zniknie zaraz po przeczytaniu pierwszego akapitu; a to ze względu na fakt, że tekst wcale nie będzie wyrazem zachwytu nad historycznymi sukcesami wcześniej wspomnianej formacji. Nie będzie też tendencyjnym tekstem o tym „jakie to ZOMO było złe i bezduszne”, bo na ten temat napisano już chyba wszystko. Artykuł będzie próbą odpowiedzi na pytanie jak taka formacja jak właśnie ZOMO odnalazłaby się we współczesnych realiach.  A jakich to konkretnie realiach? Zapraszam do dalszej lektury.

14 zdewastowanych samochodów policji oraz zniszczone wyposażenie indywidualne funkcjonariuszy – koszt około 250 tysięcy złotych, oszacowane straty miasta – 72 tysiące, straty TVN w granicach 2 milionów złotych ( zniszczony wóz transmisyjny), 30 osób rannych. Do tego koszty prywatnych przedsiębiorców – właścicieli zniszczonych witryn sklepowych czy biur[1]. Oto statystyki po zamieszkach, które odbyły się w Warszawie z okazji Święta Niepodległości w 2011 roku. Tyle kosztuje nas – podatników wspieranie demokratycznych ruchów mających na celu manifestację swoich poglądów.

Kolejne przykłady: zamieszki w czasie Euro 2012 przed meczem Polska  – Rosja czy też zdarzenia na Bydgoskim stadionie po finale Pucharu Polski wiosną 2011. Żeby nie odchodzić od tematyki niepodległościowej przypominam tegoroczne,  co prawda nieco mniej huczne ( co z resztą zrozumiałe w dobie rozwijającego się kryzysu ekonomicznego) „obchody” 11 listopada.  O akcjach w stylu obrony krzyża przez grzeczność nie wspomnę.Par6649300

Policja walcząca z tłumem czy tłum walczący z Policją?
źródło: ilondyn.polacy.co.uk

Takich przykładów można mnożyć jeszcze dużo. Przykładów na to, że organa państwa, takie jak Policja nie działają na tyle sprawnie i skutecznie być móc przeciwdziałać wspomnianym wcześniej zachowaniom.  Czy sytuacja jest bez wyjścia? Gdzie jest źródło owej nieskuteczności policji?

Odpowiedź jest tak samo prosta jak i przewidywalna: sytuacja ma rozwiązanie, a nieskuteczność policji wynika w dużej mierze z organizacji jej działań. Nie jest to pstryczek w nos naszych funkcjonariuszy prewencji, bo daleko mi do stanowiska, że „policja jest nieskuteczna”. Jest skuteczna w ramach obowiązujących norm prawnych i czynników zewnętrznych takich jak chociażby presja polityczna.

I na tym etapie artykułu pojawia się ZOMO i rozwiązuje wszelkie problemy. Zaraz, zaraz – przecież ZOMO było złe! Ot takim właśnie uproszczeniem kieruje się większość ludzi. Otóż ZOMO nie było złe. Z całą pewnością było źle wykorzystywane, ale nie złe. O ile oczywiście w skali ocen pomiędzy „złe” a „dobre” istnieją jeszcze jakieś stopnie, bo ciężko jednoznacznie określić słowem „dobra” formację, która ma na sumieniu kilkadziesiąt ludzkich istnień.

Dla uniknięcia nieporozumień i niedomówień należy jeszcze raz jasno i wyraźnie podkreślić, że „dokonania” ZOMO z czasów Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej były przejawem bestialstwa i nie mogą mieć usprawiedliwienia. Rozpatrując sprawę pod takim właśnie kątem ocena jest jednoznacznie negatywna. Jeżeli spojrzymy jednak na ZOMO pod kątem sprawności działania czy też skuteczności procesu selekcji to ciężko już o tak krytyczne opinie.

Funkcjonariusze naszej Policji (niczego im nie ujmując) może i są dobrze wyszkoleni, może i zaliczyli normy sprawnościowe z najwyższymi ocenami, ale często są po prostu „za mali”. Jakkolwiek infantylnie to nie brzmi, taka jest prawda. Kobieta, 160cm i 52 kg ubrana w strój ochrony nazywany przez kibiców „plastikiem” może i potrafi wykonywać swoje obowiązki, ale nie funkcjonuje prawidłowo jako środek prewencyjny w formie osoby budzącej respekt  poprzez sam fakt pełnionej funkcji. ZOMO wykorzystywało wzorce wypracowane przez samego płk Edwarda Misztala – twórcę pierwszych jednostek AT. Sprawa była prosta minimum 185cm wzrostu i 90 kg wagi. Samo szkolenie również było zupełnie inne, dużo bardziej intensywne.

Warto również skupić się na samych procedurach oraz sposobach działania. Formacja ta działała w sposób prosty a jednocześnie skuteczny, czasem brutalny, ale zawsze skuteczny.  Obecnie wydaje się setki tysięcy na systemy monitoringu, na kamery nagrywające obraz w jakości HD. Wszystko po to, żeby móc identyfikować osoby zaangażowane w zamieszki, osoby które skutecznie przeciwdziałają takiemu systemowi w sposób prosty – zasłaniają twarze. Na szczęście można napisać ustawę, która zabroni zasłaniać twarz.  Jak z tym problemem walczono w PRLu? Puszką farby w spray`u. Malowano farbą wszystkich agresywnych uczestników, a później po prostu łapano ich po kolei na terenie całego miasta. Taką farbę naprawdę ciężko było zmyć w przeciągu kilkudziesięciu minut, a przeważnie tyle wystarczyło, żeby delikwenta dorwać.

Najwięcej kontrowersji budzi sposób pacyfikowania przez PRL-owskie służby. Bici byli wszyscy w zasięgu ręki, często niewinni. Takie podejście zdecydowanie kłóci się w obecnymi teoriami dotyczącymi walki z tłumem, według których należy przede wszystkim oddziaływać na ogniska zapalne, neutralizować prowodyrów. Z drugiej strony skoro takie podejście nie działa, a wspomniane wcześniej wydarzenia pokazują, że nie działa, to może warto zastanowić się nad jego słusznością. Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że sposoby stosowane przez milicję działały. Oczywiście znajdą się ludzie, którzy zapytają: co z niewinnymi? W pierwszej linii dresiarzy rzucających racami w kordon policji nie ma osób niewinnych. Trzeba też powiedzieć, że bierne podejście do agresywnego tłumu również sprawia, że cierpią niewinne osoby. Tyle, że z rąk bandytów.  Oczywiście podjęcie bardziej ekspansywnych działań wymaga wcześniejszego wypracowania bardzo konkretnych procedur na szczeblu taktycznym.

zomo

Funkcjonariusze ZOMO w pełnej krasie.
źródło: stanwojenny.blogspot.com

Wykorzystanie takiej jednostki jak ZOMO w dzisiejszych realiach wiąże się z kilkoma niezwykle ważnymi kwestiami. Po pierwsze: powołanie oddzielnej jednostki, najlepiej w takiej formie, żeby nie podlegała bezpośrednio Komendzie Głównej Policji. Jest ważne z uwagi na fakt, że Policja od kilku lat podejmuje szereg działań dla poprawy jej wizerunku medialnego i społecznego.  Z całą pewnością oddział działający w tak bezwzględny sposób nie pomógłby w szeroko rozumianym ocieplaniu wizerunku. Ponadto pozostaje kwestia nazwy, gdyż nie wyobrażam sobie sytuacji gdzie w strukturach bezpieczeństwa publicznego znów funkcjonuje nazwa ZOMO. Pomijając fakt, że nie ma już takiego tworu jak sama milicja, potrzebne byłoby skonstruowanie tej nazwy tak, żeby w żadnym stopniu nie kojarzyła się ze Zmechanizowanymi Odwodami Milicji Obywatelskiej. Zbyt wiele jest w tym kraju osób, które za sprawą właśnie ZOMO straciły bliskich.

Trzeba sobie jednak jasno powiedzieć, że taki pomysł jest niestety nierealny w obecnych warunkach. Składa się na to kilka czynników. Po pierwsze polskie prawo nie jest przystosowane do działania takiej jednostki. Każdy funkcjonariusz musi uważać na to, aby przypadkiem nie przekroczyć uprawnień. Przy takim stanie prawnym nie ma szans na podjęcie brutalnych działań. Na szczęście prawo da się zmienić, nie jest to proste, ale nie jest niemożliwe.

Kolejnym problemem jest podejście społeczne do tego rodzaju działań. Mimo, iż PRL odszedł dobre 20 lat temu to nadal w społeczeństwie funkcjonują pewne schematy właściwe dla tamtego okresu. Jednym z elementów tej spuścizny Ludowej RP jest właśnie postrzeganie zdecydowanych i nieco bardziej brutalnych działań służb jako przejaw represjonowania uciśnionego ludu poprzez szeroko pojęty aparat władzy.

Jednym z oczywistych powodów są również pieniądze, a konkretnie ich brak. Powołanie oddzielnej służby, wyposażenie jej, wypracowanie procedur oraz wyszkolenie, zwłaszcza na takim poziomie aby mogła skutecznie funkcjonować i spełniać swoje zadania; ciągnie za sobą ogromne nakłady finansowe, co w dobie coraz wolniejszego wzrostu gospodarczego zwanego potocznie kryzysem jest barierą nie do przejścia.

Bezsprzecznie ostatnie zdarzenia pokroju wspomnianych na początku artykułu zamieszek, wymagają zdecydowanego działania. Istnieje duża szansa, że takie działanie zapewniłaby formacja pokroju tej opisanej w artykule. Ktoś jednak zapyta skoro ten tekst, skoro sam autor przyznał, popierając to kilkoma argumentami, ze wcielenie w życie jego pomysłu byłoby niezwykle trudne lub prawdopodobnie niemożliwe. Odpowiedź jest prosta. Może i nikt nie powoła formacji na wzór peerelowskiego ZOMO, ale niewątpliwe rozpatrywanie tego pomysłu będzie już ogromnym krokiem w stronę rozmowy na temat sposobów działania Policji. Rozmowy o tym, czy bierna postawa opierająca się przede wszystkim na unikaniu agresji i konfrontacji jest dobrym rozwiązaniem w kwestii walki z tłumem.


[1]Po zamieszkach w czasie Święta Niepodległości: 
straty policji - ponad 250 tys. zł, TVN - ok. 2 mln zł,
GazetaPrawna.pl, 15.11.2011 [ dostęp: 09.12.2012],
http://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/artykuly/566063,po_zamieszkach_w_czasie_swieta_niepodleglosci_straty_policji_ponad_250_tys_zl_tvn_ok_2_mln_zl.html – stan na 09.12.2012.

Komentarzy: 11 do wpisu “Wstąp do ZOMO zanim ZOMO wstąpi do Ciebie.”

  • Martin Says:

    Już widzę jak po ulicach chodzą służby przypominające ZOMO :P
    Lepiej by było załóżmy stworzyć ZOMO i nazwać je SWAT, niż na odwrót… Wszystko zależy od tego jak ludzie to bd postrzegać :P

  • Kris Says:

    Zastanawia mnie czemu ten tekst ma w zasadzie służyć ? Zadania ZOMO zostały przejęte przez OPMO a następnie OPP więc po co tworzyć od nowa coś co już jest .
    Co do stosowania farby w sprayu do oznaczania osób biorących udział „zadymie ” , to nie wiem skąd taka brednia. Do „znakowania” manifestantów stosowano i nadal stosuje się wodę z barwnikiem podawaną na tłum przez armatkę wodną ( polewaczkę ) . Przykład takiego użycia http://www.youtube.com/watch?v=oZ7gyTrAFqM&feature=player_detailpage#t=323s

  • Grey Says:

    M A S A K R A
    Taki post nie może być rozpatrywany w oderwaniu od aktualnej polityki i sytuacji społecznej. Tym samym blog Gunfire staje się POLITYCZNY.

    Abstrahując, że jest to polityka sprzeczna z moją własną, to radzę pochylić się nad tym, czego w ogólnym rozrachunku miała by taka organizacja chronić. W PRL był to status quo i interes konkretnej (w praktyce jedynej) partii.

    Ręce mi opadły już po pierwszym akapicie.

  • Piotr "Wroobel" Wróblewski Says:

    Oj Panowie Panowie, mam wrażenie, że niektórzy nie wysilili się nawet, żeby przeczytać całość.

    Martin, kwestia nomenklatury została poruszona i w sumie pokrywa się poniekąd z Twoją teorią.

    Kris, co do farby w spray`u to chętnie odpowiem na Twoje pytanie, ale prywatnie. Zaprszam na kontakt mailowy wroblewski.piotr.aon@o2.pl

    Grey, nie ma tu słowa o polityce i da się to rozpatrywać w oderwaniu od niej.

    Co do samego artykułu to widzę, działa na was słowo ZOMO bardzo schematycznie Rozpatrujecie działanie tej i podobnych formacji poprzez pryzmat tego o czym mówiłem: spuścizny PRLu. Artykuł miał w sposób prowokacyjny skłonić do rozmowy o sposobach działania policji w wyżej wymienionych sytuacjach, a nie do rozmowy nad polityką i sopłecznym wydzwiękiem historycznych dokonań formacji milicji obywatelskiej.

    Pozdrawiam

  • Olek Says:

    Moim zdaniem taka formacja było by potrzebna, choćby ze względu na to że tak jak pisał autor Policja nie radzi sobie z chuliganami niszczącymi miasto, a więc infrastrukturę zakupioną za pieniądze nas wszystkich.

  • cziman Says:

    Problem – chuligani są trudni do opanowania i powodują pewne straty.

    Rozwiązanie – wydzielić grupę paramilitarną poza kontrolą i prawem obowiązującym policję, nawiązując do patosu ZOMO i ORMO.

    Nie wiem kto Cię Piotrze przekonał do takich idei ale jest to bardzo niepokojące.

  • Piotr "Wroobel" Wróblewski Says:

    cziman, nadinterpretacja również z Twojej strony ;)

    Nikt nie chce nawiązywać do patosu ZOMO i ORMO, ale zwrócić uwagę, na to, że czasem proste metody bywają najbardziej skuteczne w walce z prostym przeciwnikiem.

    Pozdrawiam.

  • Nitek Says:

    Człowieku czy ty wiesz co ty piszesz na tym blogu? Byłeś na Marszu Niepodległości? Ja jestem członkiem Straży Marszu Niepodległości byłem w centrum zamieszek i wiem z autopsji jakie były działania policji, a nie z relacji TVNu… Po pierwsze, działania były wyraźnie wymierzone w demonstrantów i głównym inspiratorem była właśnie policja blokująca legalną i spokojną demonstracje i wywołująca zamieszki za pomocą prowokatorów, jak nie wierzysz zajrzyj na Youtuba na filmik z posłem Górskim gdzie przyłapano takiego na gorącym uczynku. Policja reagując bardzo agresywnie strzelała w tłum z broni gładkolufowej raniąc przy tym nawet starsze osoby. Kiedy część marszu w której bezpośrednio brałem udział która podążała ulicą Hożą została ostrzelana bez ostrzeżenia z broni gładkolufowej. Policja zaprzestała ognia pod wpływem nawoływań z samochodu z nagłośnieniem by wstrzymać ogień ze względu na osoby starsze i dzieci znajdujące się w tej grupie, Grupa kibicowska która podążała również w tej grupie zachowywała się spokojnie do czasu zaatakowania przez policję. Po zaprzestaniu ognia Straż uspokoiła słusznie wzburzonych kibiców i dalej weszliśmy spokojnie na ulicę Marszałkowską. Policja podobnie jak w 2011 roku podawała nieprawdziwe informacje o delegalizacji Marszu i wzywała do rozejścia się kilkudziesięciu tysięcy ludzi blokując przy tym wszystkie możliwe drogi, jednocześnie cały czas prowokując ataki rozpylała gaz łzawiący w tłum który w 90% składał się z normalnych obywateli w różnym wieku, od kilku lat do kilkudziesięciu, kobiet, rodzin z dziećmi chcących uczcić Święto Niepodległości. Powiedz mi dlaczego kiedy mimo skandalicznych zachowań Policji która już sama nie wiedziała co robi organizatorom udało się opanować sytuację, kiedy policja szła obok Marszu nic się nie działo??? Czego obok kancelarii premiera nie poleciał ani jeden kamień??? Wypowiadasz się o rzeczy której nie widziałeś nawet na oczy, polecam lekturę „Raportu Straży Marszu Niepodległości” która dobitnie wykazuje nieprofesjonalizm. Drugą sprawą jest to że Marsz wzbudzający obawy rządzących miał być zohydzony społeczeństwu ze względu na to że niósł ze sobą przesłanie patriotyczne a to w tych czasach nie jest wygodne dla obecnej władzy. Twoją receptą jest siłowe rozwiązanie, a wg mnie gdyby celem marszu była rzeczywiście chuliganeria to wiedz że nawet i 2 krotne siły policji nie dały by rady. Radzę skasować artykuł bo jest on wręcz żałosny.

  • Nitek Says:

    A już na marginesie, Strażnicy Marszy mimo że nie byli wyposażeni w żadne środki przymusu bezpośredniego opanowali sytuację.

  • Grey Says:

    Byłem na Marszu i choć nie potwierdze w 100% słów Nitka, bo zapobiegawczo trzymałem się w centrum pochodu, zdecydowanie potwierdzam, że tylko jakieś 5-10% uczestników było nastawionych wrogo i siłowo do MN, co widać było po tym, ze od samego poczatku zakrywali twarz i wyglądali na kiboli oraz wanna-be-kiboli, gotujacych się do ‚czegoś’.

    I stąd moje oburzenie, bo umiejętna operacja Policji wyłuskania ich bez przemocy (zakrywanie twarzy w Warszawie chyba wciąż nie jest legalne…, a ostatecznie można gościa profilaktycznie wylegitymowąc) było jak najbardziej możliwe.

  • Patryk Says:

    Byłem na Marszu Niepodległości, jestem kibolem i jedyne co mogę napisać, to to że poziom tego artykułu jest równy z poziomem intelektualnym typowego ZOMOwca – BETON!

Zostaw odpowiedź

Preview: