Wywiad z założycielem SGO Gdańsk

Piotr "Wroobel" Wróblewski

Jakiś czas temu udało mi się nawiązać kontakt z założycielem grupy paramilitarnej SGO Gdańsk. Status owej grupy w środowisku militarnym oraz charakter jej działania sprawiają, że wydaje się być nadzwyczaj interesująca. Pomyślałem, że czytelnicy bloga Gunfire również chcieliby przyjrzeć się bliżej tej organizacji. Jak powszechnie wiadomo najbardziej wiarygodne informacje na ten temat posiada sam przedmiot rozważań – grupa SGO Gdańsk.

Efektem mojej pracy jest wywiad z Ramirezem twórcą i dowódcą SGO Gdańsk . Zapraszam do lektury.

Gunfire: Jak to się wszystko zaczęło? Skąd pomysł na SGO Gdańsk? Czy wzorowaliście się na już istniejących grupach militarnych?

Ramirez:

Wszystko zaczęło się od potrzeby treningów i chęci wynoszenia jakiś umiejętności z „zabaw z repliką”. Nie znaleźliśmy takiej grupy w naszym lokalnym środowisku,  ale jak się okazało osób o podobnym podejściu było więcej. Początkowo dzieliliśmy się między sobą wiedzą, którą wyciągnęliśmy indywidualnie ze swojej służby, szkoleń czy sprawdzonych materiałów z Internetu.  Założeniem było stworzenie czegoś nowego, hybrydy Strzelca czyli organizacji czerpiącej wiedzę od mundurowych,  grupy rekonstrukcyjnej luźno wzorującej się na jednostkach specjalnych oraz grupy paramilitarnej. Możliwości rozwoju dopatrywaliśmy się właśnie w tym nietypowym połączeniu cech działających już formacji.

Gunfire: Z kim współpracuje grupa?

Ramirez:

Otwarte i pozytywne podejście SGO do współpracy z innymi podmiotami jest chyba głównym czynnikiem wpływającym na rozwój grupy. W zróżnicowanym zakresie współpracujemy z instruktorami przydatnych nam dziedzin jak strzelectwo, sztuki walki i taktyka, firmami szkoleniowymi, służbami mundurowymi i innymi podmiotami. Nie współpracujemy na zasadzie wyciągania ręki z hasłem „daj” , tylko myślimy o korzyściach dla naszego partnera. Dlatego do współpracy udało nam się pozyskać m.in. producenta odzieży outdoorowej Helikon-Tex, firmę szkoleniową Counterterrorism Training Poland czy nieformalny patronat dowódców jednostek wojskowych z których wywodzą się członkowie naszej grupy. Współpracujemy też z parkiem przygód Kolibki Adventure Park, na którym organizujemy treningi kondycyjne, producentem łodzi RIB udostępniającym nam do prób swoje produkty oraz z studiem fotograficznym Tabodesign, pracującym nad naszymi materiałami zdjęciowymi i promocją.

Grzegorz Mikołajczyk (Counterterrorism Training Poland) oraz Waldemar Lijewski (BOR) podczas szkolenia dla oddziałów SGO z Gdańska, Bielska i Szczecina.

źródło: archiwum prywatne SGO

Gunfire: Jakie perspektywy stoją przed Wami?

 

Ramirez:

Nie potrafię odpowiedzieć na te pytanie i to jest chyba najciekawszy aspekt działania w SGO. 2 lata temu było nas 4, obecnie mamy tyle samo oddziałów w kraju. Rok temu działaliśmy w kombinezonach BW i kamizelkach UTG, obecnie sprzęt jednej osoby może być więcej wart niż kiedyś całego zespołu. Ćwiczyliśmy w lesie, obecnie trenujemy legalnie na różnych obiektach z których korzystają również służby mundurowe, symulacje realizujemy w autobusach, szkołach czy jednostkach pływających, a na pokazy zaprasza nas wojsko i żandarmeria. Mam tylko nadzieje, że za 2 lata nie zmieni się tylko jedno – entuzjazm i zaangażowanie osób tworzących SGO.

Gunfire: Czy byłbyś w stanie powiedzieć który projekt z Waszej dotychczasowej działalności był najtrudniejszy i dlaczego akurat ten?

Ramirez:

Powinienem pewnie powiedzieć, że najtrudniejsze były treningi i szkolenia, ale one są akurat indywidualnymi zmaganiami z własnymi słabościami i brakami. W kontekście zespołowym jedną z trudniejszych inicjatyw której podjęła się grupa była współorganizacja Military Days i związana z tym pomoc przy Biegu Morskiego Komandosa. Musieliśmy przy skromnych zasobach osobowych zapewnić atrakcje dla kilku tysięcy odwiedzających, pomóc przy sędziowaniu zawodów i rywalizować w nich. Ponad tydzień przygotowań do pokazów, pomoc przy budowie obozu, zaangażowanie zaprzyjaźnionych instruktorów i grup…i jeszcze przykra kradzież sprzętu na kilka dni przed akcją. Po Military Days zmęczeni byli wszyscy, ale uścisk dłoni i słowa uznania dowódcy Formozy oraz możliwość współpracy z osobami z tej jednostki dały nam ogromna satysfakcję.

Gunfire: Jak myślisz, czemu w Internecie jest grupa osób, która próbuje Was atakować negatywnymi komentarzami? Jaki jest stosunek grupy do tych wypowiedzi?

Ramirez:

Trudno mi ocenić zachowanie takich osób, bo nikt z nas nie przejawia tego rodzaju frustracji. Zadaję sobie raczej pytanie, jak osoby specjalizujące się w internetowych dyskusjach odnajdują w sobie autorytet do krytykowania zachowań i aktywności innych – nie tylko nas, bo takie osoby co do zasady swoją opinię muszą prezentować w każdym temacie. Tutaj pewnego rodzaju hipokryzją jest dla mnie zarzut „parcia na szkło”, przez osoby uprawiający „opiniotwórczy” ekshibicjonizm, czyli w uproszczeniu gadanie dla samego gadania.

Stosunek grupy do komentarzy reprezentuje czasem manager grupy. To przy okazji odpowiedź po co manager w niesformalizowanej grupie. Nie tracimy czasu na niekończące się dyskusje, wolny czas wolimy przeznaczyć na treningi i działanie. Wierze, że jeśli ktoś ma coś cennego do powiedzenia to przekaże to nam w prywatnej wiadomości i co jest budujące – ma to zazwyczaj miejsce.

Sekcja Operacji Wodnych SGO na pokładzie łodzi używanej przez Jednostki Specjalne.

źródło: archiwum prywatne SGO

 

Gunfire: A co z zarzutem „parcia na szkło”?

Ramirez:

Jeżeli w taki sposób rozumowana jest próba profesjonalnej promocji środowiska i podejmowanych przez niego aktywności no to obawiam się, że nie ma dobrych widoków na przyszłość. Co jest przeciwwagą dla informacji o osobach strzelających z replik do ludzi czy zwierząt, interwencjach policji, straży miejskiej i żandarmerii? W jaki sposób środowisko ma promować przed służbami mundurowymi i społeczeństwem zaangażowane podejście do tematu? Rozumiem, że nie ma to znaczenia dla osób, które w ramach hobby chodzą raz na jakiś czas się postrzelać. Wydaje mi się jednak, że jest więcej osób dla których nie jest obojętne postrzeganie naszego środowiska jako wyrośniętych dzieci z zabawkami. Sami znamy ten problem z autopsji, bo nie raz zdarzały się reakcje typu „to tylko grupa ASG”. A to opinia krzywdząca, zważywszy na prace podejmowaną przez wielu ludzi w tym środowisku. Podejmujemy więc ciężką pracę, angażująca instruktorów, fotografów i firmy żeby tą sytuację zmienić, napotykamy jednak przy tym coś w rodzaju „strzału w plecy”. Odnieść mógłbym się do zarzutów naszej  niewiedzy, konieczności poprawy jakiś elementów w działaniu, innej formy działania. Jak jednak prowadzić rzeczową dyskusję na zasadzie szukania SGO w lodowce lub „parcia na szkło”? Ale co poradzić, robimy dalej swoje bo nie wszystko da się zmienić.

Gunfire: Jakich ludzi zrzesza SGO Gdańsk ? Są to studenci, osoby pracujące, uczniowie?

Ramirez:

Każdego. Jesteśmy otwarci na ludzi i staramy się żeby każdy mógł wykorzystać swój potencjał, dlatego grupę tworzą ambitne i pracowite osoby. W szeregach SGO znajdziemy zarówno mundurowych, osoby pracujące jak i studentów i uczniów.  Większość osób to ludzie koło 30, z własną działalnością gospodarczą lub pracujące jako specjaliści w swoich branżach – dlatego znajdujemy czas na realizacje swoich pasji.

Gunfire: Jak wyglądają spotkania SGO Gdańsk?

Ramirez:

Mamy kilka typów spotkań. Zaliczamy do tego zarówno spontaniczne wypady na rower, biegi, pływanie na basenie jak i treningi taktyczne. W przypadku tych ostatnich zasadą jest, że po przedstawieniu pojedynczych zagadnień uczestnicy na koniec sprawdzają pełne spektrum nabytych umiejętności przy symulacjach lub ćwiczeniach. Dosyć ważną kwestią jest strzelanie do siebie z replik, którego unikamy. Takie zachowania całkowicie zamazują bariery przy użyciu broni. Dlatego w miejsce swobodnej wymiany kompozytu, często wprowadzamy proces decyzyjny i konieczność oceny sytuacji. Tak powstał wewnętrzny system symulacji SGO PolSim, który czasami kończy się nawet bez oddania żadnego strzału w trakcie całego dnia symulacji. Liczy się element zaskoczenia, szybkości i wykorzystanie zastępczych środków interwencyjnych jak pirotechnika, krzyk czy oślepienie.

Przygotowywanie wewnętrznego materiału filmowego podczas zajęć strzeleckich z użyciem broni palnej.
źródło: archiwum prywatne SGO

Gunfire: Z jaką częstotliwością odbywają się spotkania?

Ramirez:

Treningi kondycyjne pod okiem byłego instruktora SPAP odbywają się 2 razy w tygodniu. Treningi taktyczne od 2 do 4 razy w miesiącu. Do tego prawie każdy indywidualnie trenuje jakieś sztuki walki, pływa lub robi kursy. Brakuje na to wszystko czasu, a progres na tym etapie wymaga niestety jeszcze większych poświęceń.

Gunfire: Czy aby uczestniczyć w spotkaniach trzeba przejść jakąś selekcję?

Ramirez:

SGO BOST stosuje formalna selekcję, wzorowaną na tych z jednostek specjalnych. Sami je przechodzili więc wiedzą jak sprawdzić motywację swoich rekrutów. Zasadniczym pytaniem przy selekcji jest to co mamy przy jej pomocy osiągnąć. W Gdańsku to rekrut prowadzi własna selekcję. Jeżeli odnajduje się w grupie, walczy ze swoimi słabościami, chce się uczyć i realizuje się w taki sposób to na pewno zostanie z nami. Wszystkie grupy SGO szukają takich samych osób – pasjonatów, otwartych na pracę w zespole i chętnych do nabywania nowych umiejętności.

 

 

Chciałbym podziękować Ramirezowi za poświęcenie czasu oraz udzielenie wyczerpujących odpowiedzi na moje pytania. Gunfire życzy dalszych sukcesów.

Specjalne podziękowania za pomoc w realizacji wywiadu dla Łukasza Świątkowskiego.

 

 


Zostaw odpowiedź

Preview: