Darwinizm airsoftowy – cz. II

Piotr "Procent" Łopaciński

Pierwsza część rozważań o drodze każdego airsoftowca cieszyła się sporym zainteresowaniem (co cieszyło też i mnie). Wiele osób stwierdziło, że to co piszę, to oczywiste oczywistości, inne z kolei kompletnie się z tym nie zgadzały. Z tego wpisu jestem mniej zadowolony niż z poprzedniego – nie będzie on tak kontrowersyjny, ale jest on po prostu logiczną kontynuacją części pierwszej.  Dzisiaj na przemiał idą rekonstruktorzy, Mil-Simowcy itp. Wszystko będzie obracać się wokół tezy, że zwykłym airsoftowcem, przez długi okres czasu być się nie da. Zapraszam.

Na początek mała uwaga – wiem i pamiętam o tym, że pod poprzednim wpisem jeden komentarz tyczył się tego, iż tytuł „cyklu” jest niepoprawny i powinna to być „Ontogeneza airsoftowa”. Jednakże dla zachowania ciągłości skojarzeń z poprzednią częścią cyklu (http://blog.gunfire.pl/2012/02/03/darwinizm-airsoftowy-cz-i/) , zdecydowałem się pozostać przy starej nazwie.

Ostatnio skończyliśmy na punkcie w rozwoju airsoftowca, w którym to nasz bohater przeszedł już etap ślepej fascynacji swym nowym hobby, zakończył on już także okres losowego kolekcjonowania sprzętu, bądź kupowania rzeczy, których przydatności nie jest on w stanie uzasadnić, jednak je ma bo są „fajne”. Jego potrzeby i wymagania wobec airsoftu są powoli kanalizowane, krystalizuje się jego cel i priorytety. Zaczyna on zauważać, że pewne rzeczy interesują go bardziej, inne mniej, ma preferencje co do terenu i sposobu działania, sprzętu którego używa itp. Można powiedzieć, że powstaje w pełni dojrzały airsoftowiec.

Czy to więc koniec jego rozwoju? Wręcz przeciwnie, w większości przypadków to dopiero jego początek, gdyż najczęściej (jakby to nieprawdopodobnie nie brzmiało i jakbyście tego nie chcieli) airsoft jest jedynie środkiem do osiągnięcia celu, a nie celem samym w sobie; mówiąc dokładniej – jest okresem przejściowym, rozgrzewką przed kolejną formą zaangażowania militarnego. Skąd tak odważna teza?

Airsoft jest tak fascynujący gdyż dostarcza emocji, adrenaliny a jednocześnie pozostawia ciągły niedosyt. Po powrocie ze strzelania ma się ochotę na więcej, lepiej, dłużej. Wszystko to jest związane ze znanym nam już z poprzedniego wpisu – „głodem airsoftowym”.  Jednakże maksymalnie po paru latach, gdy strzelanki powszednieją, emocje co prawda są, ale właściwie nam już świetnie znane, mało co nas zaskakuje, airsoft zaczyna być przeciętny. Dalej lubimy na strzelania jeździć, dalej to robimy i nie uznajemy tego czasu za stracony, ale to już nie to co kiedyś. Można powiedzieć, że po okresie szczytowym, nasza „krzywa airsoftowa” zaczyna powoli zmierzać w dół. Następuje to najczęściej po 2, maksymalnie 3 latach zabawy. Co wtedy? Co następuje po tej fazie, a raczej co jest jej wynikiem? Możliwości jest parę; najpierw skupię się dość krótko na tych „negatywnych”, potem szerzej opiszę te „pozytywne”.      

1. Porzucenie airsoftu

Często bywa tak, że ludzie zaczynają interesować się airsoftem, porzucając jakieś inne hobby Sprzedają sprzęt potrzebny do tamtego zajęcia, a otrzymane pieniądze inwestują właśnie w airsoftowy set na start. Zjawisko takie jest cykliczne i los „starego hobby” spotyka także airsoft. Osoba taka sprzedaje więc swój sprzęt do airsoftu, gdyż inne, subiektywnie bardziej atrakcyjne zajęcia zajmują jego miejsce. Czasami odzywają się w schyłkowym airsoftowcu sentymenty, lecz są szybko tłumione przez wizje świetnej zabawy z nowym hobby. Warto zaznaczyć, że powyższy przykład można zastosować do pewnej grupy osób, które opisany cykl przechodzą co 2-3 lata a airsoft jest jedną z wielu ciekawych rzeczy, jakimi w życiu się pałali.

Ludzie znudzeni airsoftem, znajdują sobie inne pasje…

2.       zmniejszenie częstotliwości

Drugą ewentualnością jest sytuacja w której dana osoba albo znajduje sobie ciekawsze zajecie, albo nie widzi konieczności pojawiania się co tydzień na strzelankach. Różnica w stosunku do pierwszego modelu jest jedynie taka, ze nie zbywa ona sprzętu airsoftowego, lub robi to w ograniczonym zakresie, zostawiając sobie chociażby niezbędne minimum do zabawy (ochrona oczu, replika, mundur). Nie mając wtedy co robić na weekend, wybiera się, najczęściej na mało wymagające, strzelanki, traktując to jako urozmaicenie i odskocznie od zwykłych zajęć. Airsoft już właściwie jej nie emocjonuje, ale od czasu do czasu w małych dawkach jest przyjemny.

To właściwie jedyne 2 modelowe przykłady końca airsoftowej kariery. Spotykają one całkiem spory odsetek Maniaków, bo jak sięgam pamięcią to przez 8 lat, jak bawię się w airsoft mógłbym wymieniać dziesiątki osób, które po paru latach zainteresowania, bardziej lub mniej gwałtownie rezygnowały, a czasami były bardzo mocno zaangażowane. Co jednak, jeśli airsoft już nam nie wystarcza, natomiast dalej czujemy niedosyt militarnych wrażeń? Najczęściej niedosyt wynika z tego, iż dostrzegamy jak airsoftowi daleko jest do realizmu, a jakie możliwości i perspektywy daje użycie replik. Zaczynamy więc szukać większej dawki realizmu. Jakie mamy możliwości?

3.       MilSim

Jak można zdefiniować MilSim? Wszystko zależy od podejścia, czyli czym MilSim jest dla nas. Oczywiście nie chodzi mi o suchą definicje, że jest to rodzaj gry terenowej, wykorzystującej repliki ASG itp. itd., bardziej chodzi mi o to jak odpowiemy sobie na pytanie o cel naszej zabawy. Rodzajów MilSimowców jest bowiem tyle, co rodzajów airsoftowców, czyli sporo. W skrócie: jedni traktują Symulacje Militarne jako bardziej realistyczną rozgrywkę airsoftową, inni podchodzą do tego jak do treningu bądź zadania sprawdzającego ich umiejętności. Dla tych pierwszych więc, cele MilSima będą tożsame z celami postawionymi im w zadaniu przez organizatora, dla tych drugich celem będzie weryfikacja umiejętności i działanie zgodnie z założonym planem – nawet w przypadku niewykonania zadań w scenariuszu mogą takie osoby/grupy uznać akcje za udaną.

W stronę Milsimów idą osoby, które dalej lubią adrenalinę związaną z wykonywaniem założonych zadań, ale ich realizacja okupiona jest większym wysiłkiem, przez co większa jest satysfakcja. Mogą one też w ten sposób pełniej wykorzystywać sprzęt, oporządzenie itp., przez co (nie ma co ukrywać :P) znajduje się uzasadnienia dla kolejnych zakupów.

Foto: Hubert Wojciechowski (https://www.facebook.com/olddeathsquad)

4.       szkolenia/realizm

Są osoby, którym proste dodanie MilSimów do spektrum ich airsoftowych zadań to za mało. Potrzeba realizmu pcha ich do tego, by poznawać procedury wykorzystywane w realnej walce. Dla nich repliki są jedynie narzędziami świetnymi do treningu, są substytutem broni palnej, tak więc mimo tego, iż nią nie są i nie trzeba wykonywać z nimi wielu czynności jak w oryginale (zwolnienie zamka po przeładowaniu, ułożenie broni w dołu strzeleckim, odpowiednia postawa), to jednak traktują je dokładnie tak jakby w magazynkach znajdowała się normalna amunicja a w środku zamiast gearboxa było suwadło z zamkiem. Dla wielu osób takie traktowanie replik jest przerostem formy nad treścią, ale jak pisałem, wynika to z zupełnie innego podejścia. Także procedury wykorzystywane przez takie osoby (działające w ramach konkretnych grup) są dostosowane nie do warunków airsoftowych, ale do realnych odległości prowadzenia ognia na polu walki.

Foto: Hubert Wojciechowski (https://www.facebook.com/olddeathsquad)

5.       organizacje proobronne

Ci, którzy nie potrafią znaleźć w środowisku airsoftowym osób, które tak jak ona, chciałyby robić coś ambitniejszego, bardziej realistycznego i dostosowanego do realnych warunków zaczynają szukać takich ludzi w środowiskach zewnętrznych. Trafiają wtedy często na różnorakie organizacje paramilitarne czy proobronne. Najczęściej wstępują oni do którejś z organizacji strzeleckich jak ZS „Strzelec” czy ZS „Strzelec” OSW. Mają tam możliwość uczestnictwa w różnorakich szkoleniach, często bardzo profesjonalnie przygotowywanych i prowadzonych, a wszystko to za naprawdę niewielkie pieniądze.

Dość powszechna i trochę niezrozumiała dla mnie jest niechęć takich organizacji do wykorzystywania w toku szkolenia replik airsoftowych. Nawet jeśli ktoś takową replikę posiada, to pełni ona jedynie funkcje atrapy. Często spotykam się wśród  Strzelców z opiniami, że airsoft to taka zabawa dla lanserów (nie mówią tego wprost, wynika niejako z kontekstu) i chyba głównie przez to nie chcą wykorzystywać replik. To bariera bardziej psychologiczna niż taka, która wynikałaby z logicznych i merytorycznych argumentów.

Fot: http://www.obronanarodowa.pl/

6.       rekonstrukcja

 

Rekonstrukcja to temat bardzo ciężki. Po pierwsze bycie dobrym rekonstruktorem jest bardzo wymagające, po drugie  bardzo często rekonstruktorzy spotykają się z kompletnym niezrozumieniem środowiska airsoftowego. W opinii przeciętnego airsoftowca rekonstruktor jest lanserem obwieszonym sprzętem. Większość tego sprzętu jest mu totalnie niepotrzebna, ale służy mu podbudowywaniu ego, a cała idea rekonstrukcji polega na tym, by udawać kogoś, kim się nie jest.

Zwalczenie takiego stereotypu jest niezwykle trudne i najczęściej ludzie, którzy w tak prymitywny sposób myślą o rekonstrukcji, nie dają się przekonać, iż są w błędzie żadnymi logicznymi argumentami. Nie nazwę ich jednak idiotami, bo rekonstruktorzy albo różni pseudorekonstruktorzy często sami zachowują się w sposób karygodny czy też niegodny, chociażby jednostki, którą odtwarzają. Mówimy tu oczywiście o rekonstukcji jednostek z okresu późniejszego niż WWII, bo grupy zajmujące się tematyką drugowojenną to nieco inna bajka.

O co w tym wszystkim chodzi? Na pewno nie tylko o kolekcjonowanie sprzętu, bo to zaledwie część tej zabawy. Podstawą powinna być nie fascynacja szpejem, ale jednostką, którą chcemy rekonstruować – osiągnięciami, tradycjami, symboliką, obrzędowością, taktyką działania itp. W warstwie natomiast czysto wizualnej, chodzi o to, by stworzyć zestaw, w którym maksymalnie dużo elementów będzie pasowało do danego okresu rekonstrukcji, będą one w pełni oryginalne i oczywiście będą pochodziły właśnie z tego okresu. Czyli nie wystarczy, by na przykład ładownica była dokładnie tym modelem, który był używany w danym roku, ważne by była ona także wyprodukowana w danym roku. Nie rozumiecie? To nigdy nie będziecie rekonstruktorami  :).

Kwintesencją rekonstrukcji jest połączenie się w ekipę reko, gdzie można będzie oddać strukturę chociażby sekcji, ew. oddziału lub drużyny.  O rekonstrukcji można by pisać wiele, ale tak jak MilSimy jest to temat na osobny artykuł.

Fot: Wojciech Ratajczak,  GRH 1/8 Marines Beirut Battalion

Mam nadzieję, że udało mi się udowodnić początkowe założenie, a mianowicie to, że zwykłym airsoftowcem zbyt długo nie da się być. Większość osób albo się nudzi, albo jest na tyle ambitna, że chce więcej. Ta druga grupa jest siłą napędową nowych inicjatyw i rozwoju w różnych nowych kierunkach naszego środowiska. Ważne jedynie, by będąc już tym doświadczonym airsoftowcem, milsimowcem czy rekonstruktorem, nie nosić głowy zbyt wysoko i nie patrzeć z góry na „zwykłych airsoftowców”, tylko dlatego, że albo nie osiągnęli jeszcze odpowiedniego poziomu doświadczenia, albo osiąganie tego poziomu w ogóle ich nie interesuje, bo airsoft nie jest całym ich życiem, a jedynie drobnym dodatkiem to ich tzw. mainstreamu.


Komentarzy: 7 do wpisu “Darwinizm airsoftowy – cz. II”

Zostaw odpowiedź

Preview: