Świetna M’ka… i co z tego? ( G&P M4 Defender 2000 LMT)

Piotr "Procent" Łopaciński

Dzisiaj na warsztat biorę M’kę. Nie ma ona żadnych rewolucyjnych rozwiązań, ma całkiem standardowy GB w środku, a z zewnątrz, mimo iż posiada parę ciekawych patentów, to nie są one żadna nowością. Jest za to bardzo solidnie i precyzyjnie wykonana, po prostu cieszy oko. Tylko, czy w obecnych czasach to jeszcze wystarcza, by być atrakcyjną propozycją?

Opisywany dzisiaj produkt sprzedawany jest pod marką Action Sport Games. Jak wiemy jednak, ta duńska firma jedynie re-branduje bardzo szeroki wachlarz produktów (najczęściej wzbogacając produkt o licencyjne oznaczenia) – od tanich chińczyków po AEGi najwyższej klasy. W przypadku niektórych produktów na stronie ASG znajdziemy informacje, kto jest producentem produktu pierwotnego, w przypadku niektórych nie. Nie wiem, dlaczego tak, ale jak zwykle, jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kobiety… czy jakoś tak.

W każdym razie w przypadku naszego dzisiejszego bohatera nie dowiemy się ze strony duńskiej firmy, jaką replikę kupujemy. Znajdziemy ja natomiast na stronie G&P, bo Defender jest właśnie dzieckiem tajwańskiego producenta. Ogólnie seria M’ek LMT jest robiona przez dwóch wytwórców – KWA i G&P. Wg mnie te drugie prezentują się lepiej, modele są ciekawsze, mają ładniejsze oznaczenia i w 100% standardowe GB (nie wiem jak obecnie w KWA, kiedyś dysza i komora HU były niestandardowe).

Replika obwieszona akcesoriami (oczywiście nie są w zestawie :)):

Co więc otrzymujemy w komplecie? Poza repliką jest to chwyt przedni, pionowy, krótki, okładziny na szyny oraz uchwyty na pas (sztuk -2), które możemy dowolnie umieszczać w paru punktach repliki, ale o tym potem. Teraz chciałbym się zająć dwoma poprzednimi akcesoriami. Okładziny na szyny, to właściwie „dziurawe” drabinki, które nakładamy na szyny – wizualnie bardzo mi się podobają, ale z praktycznego punktu widzenia niewiele spełniają ze swojej funkcji. Po ich nałożeniu dłoń dalej jest w stanie dotknąć szyny bez problemu, wiec ani przed nagrzaniem metalu, ani przed jego niską temperaturą nas to nie ochroni. Powiecie, ze to pierdoła i gdybanie nad sytuacjami abstrakcyjnymi, jednak tej zimy, gdy używałem repliki przy -20paru stopniach, po paru h marszu zaczynałem bardzo mocno żałować, że ma ona jakiekolwiek metalowe elementy. Dodatkowo same nakładki na szyny założyć jest dość trudno i trzeba się z tym nasiłować, aczkolwiek efekt wizualny, szczególnie w wersji tan jest bardzo ładny.

Drugi element – przedni chwyt pionowy także nie jest pozbawiony wad. Po pierwsze naprawdę nie wiem co autor miał na myśli wyposażając go w  dwie podwójne blokady, w efekcie musimy jednocześnie przesunąć w dół 4 elementy (a raczej 2 elementy z dwóch stron), by w ogóle przesunąć chwyt – trochę karkołomne zadanie. Po drugie chwyt u swego szczytu (tam, gdzie ma montaż na szyny) jest na tyle szeroki, że niemożliwe jest zamontowanie na jego wysokości akcesoriów z montażem typu QD – w testowanym egzemplarzu próbowałem z montażem Surefire M93 – nie ma takiej możliwości, miejsca jest za mało. Wniosek? Chwyt mniej uniwersalny od starego i klasycznego vertical gripa z KACa, którego jestem fanem i użytkownikiem.

Jedynym akcesorium bardziej praktycznym niż lanserskim są przepinane uchwyty do pasa. 2 uchwyty możemy zamontować w 7 miejscach na replice, co daje nam bardzo wiele kombinacji montażu zawieszeń 1,2 i 3-pkt. Możemy je zamocować na wysokości muszki (3 miejsca), przy łączeniu body z modułem szyn (2 miejsca) i na kolbie (2 miejsca).  Doskonały patent, aczkolwiek inicjacyjne wprowadzenie uchwytu do otworu było w niektórych przypadkach dość trudne, aczkolwiek stawiam, że z czasem się to wyrobi i będzie chodzić jak trzeba, jak w życiu…

Co jeszcze z zewnątrz wyróżnia tą replikę od reszty? Cały moduł szyn jest zintegrowany z body, górna szyna ciągnie się od muszki do przeziernika – to bardzo stabilna konstrukcja. Same przyrządy celownicze są demontowalne, aczkolwiek aż prosiłoby się w replice tego typu o składane.

 Kolba (w oryginale robiona zresztą przez LMT) mieści w sobie baterie.

Trochę miejsca chciałbym poświęcić oznaczeniom, gdyż trochę ich jest i są naprawdę świetnej jakości. Głębokie tłoczenia, jako element odlewu na korpusie, nad gniazdem magazynka. Oznaczenia spotkamy też na zespole muszki oraz przeziernika.  Nad oknem wylotu łusek dla odmiany laserowa grawerka. Generalnie typowa robota G&P – cieszy oko i bardzo podnosi walory estetyczne.

Czas zagłębić się do wnętrza. Rozkładanie wygląda jak w większości AEGów serii M4/M16 i następuje przez wybicie pina oraz rozsuniecie obu połówek body. Piny w tej replice posiadają wbudowane ograniczniki (jak w oryginale), przez co na pewno ich nie zgubimy.

ASG oferuje repliki LMT od dwóch producentów – KWA oraz G&P. Te pierwsze maja niestandardowy kształt dyszy i komory HU, przez co nie są w 100% kompatybilne ze standardem Marui. Te drugie (w tym opisywany model), są z nim w pełni kompatybilne. Komora Hu standardowa- metalowa, oraz (co się rzadko zdarza) metalowa dysza.

Wewnątrz samego gearboxa znajdziemy typowe dla G&P podzespoły. Mogą spokojnie współpracować ze sprężyną M120, ew. M130, ale gdy chcemy przeprowadzić mocniejszy up-grade to niestety musimy liczyć się z wymianą większości części GB. To co otrzymujemy w stocku, to na pewno bardzo wysoka kultura pracy układu. Przy oddawaniu strzału słyszymy i czujemy coś, co jest nieporównywalne z chińskimi konstrukcjami. Generowana prędkość wylotowa oscyluje wokół 390 fps.

Cóż wiec mogę napisać w podsumowaniu? Kupując LMT od G&P otrzymujemy poprawnie wykonany produkt, do którego trudno mieć większe zastrzeżenia. Jest bardzo solidny, jakość wykonania stoi na wysokim poziomie, a do tego sam model, w mojej subiektywnej opinii jest atrakcyjny i posiada praktyczne rozwiązania (jak przepinane mocowania pasa). To jednak dalej zwykła M’ka, tylko w nieco innym opakowaniu. Według mnie, przy obecnej konkurencji technologicznej to już chyba trochę za mało.  Replika taka będzie wybierana albo przez fanów marki, albo przez osoby, które szukają pewnej M’ki bez tzw. wodotrysków. Większość osób jednak, zmęczoną już klasycznymi rozwiązaniami systemu Tokio Marui będzie szukała replik, które oferują cos nowego – coś innego, np. układy electric blow-back czy Recoil Shock, wykonanie z innych materiałów (aluminium/stal) czy wnętrze przygotowane do bardzo silnych up-grade’ów. G&P stoi w miejscu, przez co tak naprawdę traci pozycję, licząc jednak chyba, że sama marka dalej będzie wystarczającym napędem machiny sprzedaży.


Komentarzy: 2 do wpisu “Świetna M’ka… i co z tego? ( G&P M4 Defender 2000 LMT)”

  • LUK Says:

    Szczerze mówiąc czego chcieć więcej. Nowe repliki z TM kosztują po 550 USD i ni są sprawdzone. Ta kosztuje 350 USD i mamy niezawodność. Ceny z hong kongu. Jakie u nas każdy wie :P

  • Betrayer Says:

    Jestem szczęśliwym posiadaczem tej emki – dostajesz full opcje nic do szczęścia oprócz Eotecha i kilku midów tam nie trzeba, bebechy świetne nawet nie ma potrzeby wymiany gumki, rof dla niektórych nie osiągalny, risy, full metal itd itd :) Polecam

Zostaw odpowiedź

Preview: