Darwinizm airsoftowy – cz. I

Piotr "Procent" Łopaciński

Dawno nie wysnułem żadnej kontrowersyjnej teorii na blogu. Dawno nie napisałem, ze airsoft jest stracony i nie ma już dla niego ratunku. Dawno nie wspominałem starych czasów, które dla mnie, są niczym sielankowe wspomnienie dzieciństwa i domu rodzinnego na wsi w Polsce z końca XIX w. Dzisiaj wysnuwam więc tezę o korelacji pomiędzy doborem sprzętu na strzelanki, a stopniem przyswojenia reguł i zasad airsoftowych. Dzisiaj powracam do swojego fatalistycznego nurtu, próbując nakreślić pewne stadia ewolucji każdego airsoftowca; stadia, które swojej formie są niezmienne od lat, jednak zmienia się ich treść, bo zmienia się i airsoftowiec, środowisko, świat. Nie martwcie się jednak, gdyż mimo wszystko jest iskierka nadziei! Ale o tym później…

Chciałbym jednakże poczynić pewną wstępna uwagę – założenie. Pewien model zachowań opisany poniżej nie jest właściwy osobom, które traktują airsoft jako miły weekendowy dodatek do życia po ciężkim tygodniu pracy. Jest on właściwy osobom, które niejako utożsamiają się z airsoftem, które znalazły w tym hobby realizacje swoich pewnych marzeń z zakresu militariów. Krótko mówiąc poniższy tekst traktuje o osobach, które w airsoft angażują się bardziej, niż na parę godzin na weekend. Piszę to, by potem uniknąć komentarzy typu „ale tak nie jest, przecież jest spora grupa osób, która…”. A teraz do rzeczy:

Miłość jest ślepa…

Pierwsze stadium ewolucji to zwykle ślepa fascynacja. Opiera się zwykle na przekonaniu, że airsoft to najlepsze co mogło nam się przydarzyć i właściwie od dziecka czuliśmy, że takie coś jest spełnieniem naszych marzeń. Statystycznie im niższy wiek, tym entuzjazm uzewnętrznia się bardziej. Jak się objawia? Bardzo często młody człowiek ma niepohamowaną ochotę by wyartykułować zamiłowanie do airsoftu w paru prostych słowach za pośrednictwem portali społecznościowych bądź też komunikatorów internetowych. Generalnie młodzież, mając jeszcze ograniczony zasób słów i zdolność klecenia zdań, najczęściej stosuje hasła, którymi wcześniej uwielbiała swoje ulubione zespoły muzyczne, wstawiając w miejsce nazwy bandu, skrót ASG (taaaak – ASG, bowiem wyraz Airsoft jest im obcy…). Typowe środki wyrazu, to: „Kocham ASG”, „ASG jest zaje*iste”, „ASG izzzz my life”. Hasła te są wzbogacane częstokroć zdjęciami prezentującymi „fana ASG”. Logicznym byłoby zrobić sobie takie zdjęcie na pierwszej strzelance, w pięknych okolicznościach przyrody – w praktyce z pięknych okoliczności przyrody zostają tuje, draceny czy kaktusy, gdyż zdjęcie wykonywane w domu „maniaka”. Nieodłącznym elementem takiego zdjęcia jest brak obuwia bądź klapki tudzież kapcie, a sama jakość zdjęcia najczęściej wywołuje w oglądającym namysł nad tym, czy zostało ono wykonane kalkulatorem czy suszarką.

Lans w autobusie bez sprzętu…

Na tym etapie kluczowe dla airsoftowca może się okazać to, skąd czerpie wzorce. Może albo sam pytać o radę bardziej doświadczonych kolegów, może się też stosować do rad, które sami mu dają, może też (otwarcie lub nie) negować to, co usłyszy, naginając lub łamiąc zasady formalne czy nieformalne konwencje danego środowiska. W najbardziej ekstremalnych przypadkach może się to objawiać np. paradowaniem z repliką na wierzchu po mieście. W akcie szczytnej głupoty można sobie zrobić w takiej sytuacji zdjęcie i wrzucić do sieci…

Tak samo u wszystkich w tym stadium wygląda też zwykle podejście do sprzętu. Ileż to razy od „nowych” słyszało się „Jeeezu, ile to wszystko kosztuje pieniędzy, ja nigdy sobie tyle nie kupię”. Wtedy pojawia się na mej twarzy uśmiech, bo w większości przypadków po roku człowiek taki i tak obrasta sprzętem. Fakt faktem często taki stan rzeczy u niektórych jest okupiony koniecznością oszczędnością, niejedzeniem, sprzedawaniem własnego ciała czy członków rodziny, ale nikt nie powiedział, że będzie łatwo :). Zanim się to jednak stanie, to typowym „pakietem startowym” są okulary lub gogle, replika oraz mundur.

Potrzeba lansu…

Po pierwszej fali euforii przychodzi czas na chwilową stabilizacje. Nie artykułujemy już każdej napotkanej osobie, w losowej sytuacji i miejscu tego, jak to Airsoft… wróć! ASG, zmieniło nasze życie. Całe spektrum tej przypadkowości jest przerzucane na kwestie naszego sprzętu – tego co na siebie zakładamy i co zakładamy na replikę. Generalnie wygląda to tak, jakby każdy z nas w tym stadium, wyciągnął z domowych zakamarków wszystko, co jakkolwiek wiąże się z militariami – czy to stalowy hełm, czy torba z maską P-gaz czy plecak kostka z jednej strony i wszystko co jest cywilną wariacją na temat wojskowości czyli głównie ciuchy z Croppa czy H&M, do wyboru, do koloru. Wszystko, co ma w sobie choć delikatny akcent militarny nadaje się do tego, by wziąć to na strzelankę, problem w tym, że przed strzelanką chyba mało kto zakłada to na siebie, co prowadzi do nieuchronnej katastrofy na poligonie…

…lans w autobusie ze sprzętem

Gdy już wszystkie pamiątki po dziadku spod Lenino i wszystkie pozostałości po bohaterskim pochodzie taty na Hradec Kralove znajdą się na naszym biednym airsoftowcu, to jest najczęściej za późno. Upośledza się on zarówno wizualnie, bo wygląda jak błazen bez stylu, ale także funkcjonalnie, bo często użyteczność i praktyczność zastosowanych rozwiązań jest zerowa. Najgorsze jest jednak na tym etapie upośledzenie umysłowe airsoftowca, gdyż wydaje mu się, że jest fajny.

Analogicznie przedstawia się sytuacja u osób, które postanawiają kupić sprzęt, ale kompletnie się na tym nie znają, nie chcą słuchać dobrych rad bardziej doświadczonych kolegów i brną w to, co im się podoba (bo widzieli to na jakimś filmie, w jakiejś grze albo na jakimś manekinie w jakimś sklepie). Kiedyś członek mojego teamu, Filo, w ramach dyskusji na WMASG skonstruował bardzo ciekawą i, wydaje się, realną teorię armaty ze szpejem. Pozwolę sobie ja zacytować ze źródła:

Teoria armaty ze szpejem:

Patrząc na szerokie rzesze mało doświadczonych graczy którzy przez nagły przypływ gotówki czy to z komunii czy wypłaty a zaoszczędziwszy na replice chcą się pokazać za resztę wydaną z cymki czy boya kierują się do armaty szpejowej. W specjalnym pomieszczeniu smarowani sa klejem i w ich kierunku odpalany jest ładunek z tanim, często bardzo marnym jakościowo oporządzeniem. To co się przyklei, zostaje.

Taki rozwój sytuacji dyktowany jest brakiem okresu buforowego pomiędzy wydaniem fortuny na replikę a etapem kumulowania kapitału obcego na szpej do tejże zabawy. Zanika zjawisko zwane „ślinieniem się” oglądając coraz to nowe strony z produktami na które będzie nas stać za T-2lata a samym hedonistycznym rytuałem zakupu. Także upośledzone zostały relacje interludzkie skutkujące zjawiskiem wymiany informacji o danym dobrze i/lub jego akceptowalność przez środowisko.
Dlatego wracając do roli prześmiewcy uważam iz wykpienie sprzętu karygodnego u delikwenta i tymże zmuszenie go do rozważenia zakupu innego modelu/czegokolwiek powoduje powrót procesu kupowania na tor właściwy posiadający większość z elementów interakcji z otoczeniem i skutkujący większą akceptacja środowiska.

Lecz uczulam ze sam proces wyśmiewania nie może istnieć bez zaplecza logistycznego w postaci dobrych wzorców i ludzi o cierpliwości Syzyfa. Ponieważ wyśmiany może opacznie zrozumieć role paszkwilu i zainwestować swoja energie nie w tworzenie wizerunku odpowiedniego a tak zwanego FOCHA. Foch jest niebezpieczny i powoduje zamkniecie się mało ambitnych jednostek w swoich kręgach a tam jak to np. bywa w radiu Maryja procesy są nieodwracalne i powodują separacje od społeczności. Niestety społeczność jest to grupa większa wpływającą na jednostki specjalne a jak to bywa z większościami może ona zostać pochłoniętą przez (n=większość) + 1 jednostkę specjalna i stać się grupa renegatów nie akceptowana przez społeczeństwo….

Źródło: http://forum.wmasg.pl/index.php?/topic/56021-sprzet-i-nasmiewanie-sie-z-innych/

Czapka z orzełkiem, dobra na każdą okazje!

Powyższa teoria jest z jednej strony zabawna, ale z drugiej strony ma w sobie sporo prawdy, a co więcej nie ogranicza się jedynie do sprzętu. Kluczowy dla niej jest fragment:

Taki rozwój sytuacji dyktowany jest brakiem okresu buforowego pomiędzy wydaniem fortuny na replikę a etapem kumulowania kapitału obcego na szpej do tejże zabawy. Zanika zjawisko zwane „ślinieniem się” oglądając coraz to nowe strony z produktami na które będzie nas stać za T-2lata a samym hedonistycznym rytuałem zakupu. Także upośledzone zostały relacje interludzkie skutkujące zjawiskiem wymiany informacji o danym dobrze i/lub jego akceptowalność przez środowisko.

Jest to jedna z najważniejszych zmian w środowisku airsoftowym na przestrzeni lat, przy czym ciężko powiedzieć, że jest to zmiana na lepsze. Co więcej powyżej opisany proces oddziałuje na całokształt znanego nam airsoftowca, tzn. ma wpływ na integracje danej osoby ze środowiskiem oraz internalizacje reguł panujących w środowisku. Przykład? Wszelkie regulacje normatywne (oczywiście o charakterze nieformalnym) jak Prawo ASG, regulaminy lokalnych for, zasady strzelanek/zlotów/MilSimów. Wszystkie one, zebrane do kupy, z jednej strony stanowią dość sporą ilość tekstu i informacji, których zrozumienie i przyswojenie jest pewnym wysiłkiem, z drugiej strony zapoznanie się z tymi regulacjami jest konieczne, by móc bezproblemowo uczestniczyć w danej imprezie.

Lans z giwerą na mieście

Kiedyś, z uwagi na to, że sprzęt był drogi, oferta mniejsza, trudniej dostępna i przez to wszystko proces kompletowania potrzebnego wyposażenia był dłuższy, człowiek bardziej cieszył się każdym, nawet najdrobniejszym zakupem. Jednak w stanie takiego ciągłego niedosytu i oczekiwania, wszystko co związane z airsoftem i środowiskiem, niekoniecznie materialne sprawiało przyjemność i pozwalało zaspokoić swoisty „głód airsoftu”. W sumie można stwierdzić, że miało to znamiona pewnego nałogu, airsoft najzwyczajniej w świecie uzależniał. Dlatego też ludzie z pasją pochłaniali wszystkie teksty, zdjęcia, filmy – wszystko co związane z ich nowym i ukochanym hobby.  Podpiąć pod to można też właśnie długie i częste rozmowy z bardziej doświadczonymi maniakami, w których osoby takie potrafiły wypytać o wszystko, o najmniejszy szczegół, bo powodowało to u nich zaspokojenie głodu :).

Obecnie natomiast wszystko przychodzi łatwo i z uwagi na to, że głód jest zaspokajany na bieżąco głównie przez zakupy taniego i przypadkowego sprzętu, to do zaspokojenia głodu dochodzi poprzez zaspokojenie li tylko potrzeb materialnych. Nie ma już miejsca na potrzeby związane z poznawaniem wewnątrzśrodowiskowych regulacji itp.

Druga strona medalu

Jak zwykle opisałem powyżej zjawisko, które jawi nam obecny airsoft w złych barwach, mógłbym tutaj zakończyć pisząc, iż nie ma już nadziei i że wszystko jest stracone. Tak natomiast nie jest, gdyż istnieją i dzisiaj naprawdę spore rzesze początkujących, ambitnych airsoftowców w których znajduje odzwierciedlenie siebie i kolegów, z czasów, gdy to my zaczynaliśmy zabawę na plastikowe kulki. Jak udaje się im oszukać system? Jak omijają armatę ze szpejem? Jak to możliwe, że chce im się czytać, angażować, pytać i nie iść po najmniejszej linii oporu, chociaż jest ona dla nich w pełni dostępna?

Można i tak :)

Wynika to z ich świadomości, dojrzałości, z tego że potrafią sobie założyć jakiś cel i do niego dążyć, że mają jakieś wzorce, autorytety, może kogoś z kogo czerpią inspiracje, bądź kogoś kto jest ich airsoftowym mentorem – bez względu na to, czy znają tą osobę osobiście, czy też jedynie poprzez jej aktywność sieciową, np. posty na forum. Ci ambitni także czasami przechodzą przez pierwsze stadium ślepej fascynacji, ale o wiele szybciej z niej wychodzą i drugie stadium ich ewolucji wygląda już zgoła inaczej od opisanego powyżej.

Jako, że zakładają sobie one ambitne cele, zarówno jeśli chodzi o zakupy sprzętu, ale też jeśli chodzi o samorealizacje (udział w szkoleniu, udział w MilSimie), to właśnie swój głód airsoftowy zaspokajają pochłaniając wiedzę, rozmawiając z doświadczonymi airsoftowcami itp. Często zdarza się, ze już po paru miesiącach osoby takie stwierdzają, ze strzelanki w żaden sposób im nie wystarczają i nie wyczerpują ogromnego potencjału jaki drzemie w możliwości wykorzystania replik – są głodni treningów, szkoleń, MilSimów, zaczynają interesować się survivalem, nawigacją, radiokomunikacją bądź też rekonstrukcją. Ale to już kolejne stadium ewolucji, o którym w kolejnym wpisie…

…c.d.n.

Źródło zdjęć: forum WMASG


Komentarzy: 16 do wpisu “Darwinizm airsoftowy – cz. I”

  • Rudy Says:

    Tekst bardzo fajnie się czyta. Zgadzam się z tym co pisał autor. Coraz więcej pokazuje się ‚dzieci’, którzy mają bogatych tatusiów. Mają po 15 lat i na start dostają sprzęt za kilka tysięcy i szpanują. Moim zdaniem jest to złe, ponieważ taki osobnik nie doceni sprzętu – ma go miał za darmo więc będzie miał w du*ie czy coś się stanie z jego ‚em czwórką za dwa tysiące’ czy też nie.

    Jeśli samemu się pracowało na to co się ma – to myśli się dwa razy co robić ze sprzętem. Airsoft teraz dla wielu jest ‚lansem’. Kupują ‚gloka’ i później chwalą się przed kolegami i są wypadki albo strzelają do samochodów … Przed kupnem repliki powinny być robione jakieś psychotesty czy coś w tym rodzaju.

  • Andej Says:

    Powiem tak.
    Z AS zacząłem mając 15 lat. Od razu trafiłem na dobrą duszę i trafiłem do ekipy ludzi doświadczonych z nastawieniem na milslimy. Więc teoria że poniżej 16 lat ludzie są be jest mocno naciągana.
    pozdrawiam!

  • Daniel Says:

    Witam miłośników Air Soft Gun,osobiście się nie zgadzam,że dzieciaki mające po 15 lat nie doceniają repliki i sprzętu,ja sam mam 16 lat i na swój ekwipunek oraz replikę pracowałem roznosząc ulotki,generalnie mundur tzn.ghillie suit sam zrobiłem bo jestem snajperem zwiadowcą,na cały sprzęt sam kasę zawsze jakoś kombinowałem…
    …Bogatych rodziców nie mam,ale cieszę się z mojego G36,na tuning do niego też sam gotówkę zbieram,jedyną rzeczą do ASG jaką mi tata kupuje to kulki.
    Owszem są młodziki którzy mają już na start profesjonalny sprzęt,ale to wtedy niszczy cały klimat.

    P.S doskonale Pan opisał ASG w dzisiejszej Polsce.

  • Mateusz Says:

    Rudy nie każdy 15 lub jak ja i moi koledzy po 14 ma bogatych tatusiów i sprzęt za parę tysięcy…. co nie którzy maja za 600 złotych to za swoje pieniądze.A co do lansu w autobusie również według mnie jest to żałosne i zupełnie bez sensu…..

  • rubbers2 Says:

    To ciekawe. Airsoftem interesuję się odkąd mam lat 13. W lipcu tego roku kończę 17, i przez ten czas nie byłem na ANI JEDNEJ strzelance; wpierw myślałem, żeby zbierać kasę i oporządzenie (replika była na drugim miejscu ;D) w oczekiwaniu szesnastego lata mego życia, ale w tedy szkoła średnia niestety pozbawiła mnie czasu. Przechodziłem przez opisane „stadia rozwoju”, choć z tego co widzę, to nienajgorzej, zwłaszcza w kwestji „armaty ze szpejem”, bo ze sprzętu militarnego kupiłem tylko 2 maski p.gaz (w cenie jednej!; a i tak kupiłem je tylko jako „rekwizyt” na historię [nauczycielka sobie wymyśliła, żeby raz w roku przynieść rekwizyt historyczny, a jak nie to pała]). Obecnie mam upatrzony mundur (panterka ;) ), gogle, chest rig, i (częściowo, wciąż się waham pomiędzy dwiema) replikę. Zapewne pomógł mi w „rozwoju” WMASG, gdzie wieeele godzin czytałem, rozważałem, czytałem znowu, et cetera, et cetera, dzięki czemu odstąpiłem od początkowej fascynacji snajperstwem (dalej się tym fascynyję, ale grać będę, albo z G36, albo z AK74S, tyle że strzelać będę się starał precyzyjnie, unikając serii), co jak zauważyłem, też jest domeną wielu „nowych”. Więc dostęp do informacji nie jest taki zły, zwłaszcza, że jest wielu ludzi, którzy krępują się podejść do grupy ludzi kompletnie nieznajomych, i pytać się o rady, a tak na forum nie musi nawet pisać, często wystarczy poszukać (sam „za młodu” byłem nieśmiały, ale zdaje się, że z tego wyrosłem). Co do wpisu/artykułu (niepotrzebne skreślić ;) ), to jedyne, czego mi brakło, to właśnie fakt ogromnego zainteresowania snajperstwem (najpewniej w związku z tanimi replikami sprężynowymi, jak SWD od A&K, albo Well MB01), oraz przekonanie „więcej FPS=lepiej”, często ignorując całą resztę, i to właściwie tyle. Tekst czyta się fajnie, nie brakło na szczęście „Drugiej strony medalu”. Rzekłem i pozdrawiam.

  • Paweł Says:

    Tekst ciekawy aczkolwiek nie jest odkrywczy, to iż każdy z „Airsoftowców” przechodzi jakieś stadia jest naturalnym zjawiskiem, to jak ewolucja, przetrwają najsilniejsi i najlepsi, reszta pójdzie na przesiew. Dzieciaki mają mentalność jaką mają, nie ma co ukrywać, ale nie możemy wyjść z założenia: „zapomniał wół jak cielęciem był”, byłaby to czysta hipokryzja. Lans , lansem, typowe, szczególnie dla facetów z kompleksami by pokazać co on nie ma i na co go nie stać. Jak pisałem na wstępie, żadnych odkryć i krytyki, to raczej norma z jaką spotykam się(spotykamy) na strzelankach, zjazdach etc.
    Pozdrawiam

  • Piotr "Procent" Łopaciński Says:

    Cieszę się bardzo, jak zawsze, gdy jakiś wpis wywołuje dyskusje.

    Chciałbym tutaj naprostować jednak, iż wcale nie twierdzę, ze wiek jest silnie związany z tym, jak się o sprzęt dba itp. Właściwie nie ma on tutaj nic do rzeczy.

    Znam sporo osób powyżej 30. roku życia, które zaczynają się bawić w airsoft i zadzierają nos do góry najwyżej jak mogą – im to dopiero się wydaje, ze są fajni. Ogólnie przez większość artykułu piszę o młodych, ale są oni jednak tylko reprezentantami grupy nowych airsoftowców, na ich przykładzie po prostu bardziej wyraziście pewne rzeczy widać.

    Zgadzam się też z tym, ze tekst nie odkrywa czegoś, czego by już nie było wiadomo. Ja staram się tylko to zebrać do kupy, opisać rzeczywistość i dodać do tego własne zdanie i własną opinię. Blog wszakże służy do uzewnętrzniania swoich subiektywnych opinii i przekonań :).

  • Branzol Says:

    Tutuł wpisu jest niepoprawny.
    Darwinizm dotyczy gatunków zzatem powinien tu być opisany proces przemian airsoftowców jako grupy. Zamiast tego mamy opis zmian osobniczych zatem chodzi o ontogenezę.
    To nie to samo.

    Poprawny tytuł to „Ontogeneza airsoftowca”.

  • Piotr "Procent" Łopaciński Says:

    Dzięki za cenną uwagę :). Zastanowię się nad trafniejszym tytułem kolejnej części.

  • Aleksander Powała-Twardowski Says:

    Doskonały artykuł. Mam jedyne zastrzeżenie. Z mojego doświadczenia wynika, że chłopcy pogimnazjalni posiadają w sobie zalążek odpowiedzialności i tylko trzeba go odpowiednio pobudzić do zakielkowania. Stąd moje motto zawarte w podpisie „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie” (A. F. Modrzewski)

  • BHDGbE Says:

    Tytuł jest jak najbardziej trafny drogi Autorze.

    Branzol – urwał się ze smerfnej wioski i jego prawdziwe imię to „Smerf Mądrala”
    a przy okazji branzluje się gdy jemu trollowi wioskowemu ktoś odpowie i przytaknie będzie mógł zgnębić jego wypowiedz, dzięki temu.

    Nie wszyscy posiadają w składzie słownym swojego umysłu wyjaśnienie czym że jest dana „Ontogeneza”

    nazwa Darwinizm jest szeroko pojęta i jest komiczna i przyciąga uwagę, więc przestań się głupio mądrzyć, przynajmniej wzbudza zaciekawienie niż onanizgeneza.

  • LOLKi Says:

    nastolatki często urywają sie z CS i nieśmiertelnych gierek wraz z kodami na życie,
    CZĘSTO nie wiedzą czym jest Honor
    i na czym polega sport ASG – oszukują i udają T3,
    są nie odpowiedzialni za czyny i wykroczenia w ASG,
    nie mają wyobraźni w swoich czynach olewają regulaminy, próbują rozkazywać starszym od siebie często stopniem wojskowym,
    ASG to odwzorowanie pola walki,
    regulamin ASG jest jeden,
    jeśli nie będziemy go przestrzegać Ci którzy boja się broni czyli garniturki=osły znajdą ustawę która zabroni tego sportu bo ma związek z bronią..
    a w regulaminie jest jasno napisane aby nie obnosić się z repliką chodząc po mieście.

    chyba że tak-je Darwiny chcą zginąć ale..
    z rąk głupiej straży miejskiej która nad wyraz przekracza swoje uprawnienia, i wydaje im się że są z filmu Amerykańskiego lub inaczej służą w armii antyterorystycznej.

  • freelance writing guides Says:

    freelance writing guides

    Darwinizm airsoftowy – cz. I | Blog Gunfire

  • phích cắm công nghiệp Says:

    phích cắm công nghiệp

    Darwinizm airsoftowy – cz. I | Blog Gunfire

  • www.facebook.com Says:

    I am sure tɦis piece of writing һaѕ touched аll tҺe internet
    users, its really гeally good paragraph օn building up hߋw to start a new business (http://www.facebook.com) weblog.

  • digital agency jakarta Says:

    digital agency jakarta

    Darwinizm airsoftowy – cz. I | Blog Gunfire

Zostaw odpowiedź

Preview: