Długa droga suwadła (AKS-74UN WE)

Piotr "Procent" Łopaciński

Długie repliki GBB wyznaczyły nowy poziom realizmu w airsofcie. Pierwsi na rynku pojawili się przedstawiciele najpopularniejszej rodziny – M4/M16. Wraz z dynamicznym rozwojem systemów gazowych w karabinkach stało się jasne, że już wkrótce pojawi się także replika drugiej najpopularniejszej rodziny – AK. O ile jednak stworzenie szczelnego i stabilnego układu gazowego na bazie dość precyzyjnego systemu Stonera wyszło całkiem dobrze, o tyle przystosowanie go do prostego systemu Kałasznikowa okazało się już jednak bardziej problematyczne. WE nie dość, że podjął wyzwanie skonstruowania dobre gazowej repliki AK, to jeszcze poszedł o krok dalej  – wydłużył drogę suwadła tak, by odpowiadała tej z palnej wersji. Efekt? Odrzut jakiego jeszcze nie było :).

Wei-Tech dostarcza nam karabinek jak zwykle, w dość spartańskim pudle. Za wiele w nim nie znajdziemy, ale to nie jest ważne, bo dodatki są tylko miłym akcentem, a na dłuższą metę i tak skupiamy się na trwałości repliki.

Nieznane są motywy tego dlaczego producent postanowił odstąpić od standardowej wersji UN, z drewnianym łożem, a zamiast tego obłożył chwyt przedni żebrowanym plastykiem. Dodatkowo pojawił się element, którego możemy nazwać magwellem do AK, czyli metalowa osłona z prawej strony gniazda magazynka. Karabinek wyposażono także w ulepszoną dźwignię bezpiecznika/selektora o czym potem. Ku mojej radości przynajmniej urządzenie wylotowe zostało standardowe, bo na zdjęciach producenta ten model posiadał końcówkę lufy o zmodyfikowanym kształcie.

Widoczny swoisty magwell oraz zmodernizowana dźwignia bezpiecznika/selektora

Krótko po pojawieniu się na rynku tej wersji, pojawiły się dedykowane drewniane przednie okładziny

Generalnie rzecz biorąc otrzymujemy unowocześnioną wersje AKS-74UN, chociaż mam wrażenie, że większość osób chętniej przyjęłoby klasyczny model. Poza tym od strony czysto obiektywnej w wyglądzie zewnętrznym replice nie można nic zarzucić. Zero luzów, kolba składa się i rozkłada nawet z lekkim oporem. Miewałem problemy z trafieniem magazynkiem do gniazda tak, by zaskoczył zatrzask, ale to chyba przypadłość wielu palnych wariacji na temat systemu AK i bez krótkiego treningu na danym modelu można mieć problemy. Zaufania natomiast nie wzbudził we mnie plastikowy zaczep magazynka. Doprawdy nie potrafię zrozumieć oporu producentów w tworzeniu plastikowych zaczepów w magazynkach do AK. Posiadam AK od ponad 4 lat, nie jest moją główną repliką, używam jej dość rzadko, a mimo wszystko już z 4 magazynki uszkodziłem podczas normalnego użytkowania. Wszystkie miały ten problem – urwany przedni zaczep. O dziwo w oryginalnym magazynku do AK-74 oba elementy trzymające maga w gnieździe są metalowe.

Pora przejść do najważniejszego, czyli do pracy suwadła. Sprężyna jest oczywiście dużo słabsza niż w oryginale, ale sama możliwość odciągnięcia zamka do końca daje radość. Dźwięk temu towarzyszący też jest urzekający. Można by się bawić godzinami oddając tylko suche strzały. Warta uwagi jest także wspomniana już dźwignia bezpiecznika/selektora. Przez swój kształt można ją obsługiwać palcem wskazującym prawej ręki, tak więc nie musimy zmieniać chwytu naszej dłoni, by odbezpieczyć AK. Wcześniej, by przeskoczyć tą barierę konstrukcyjna stosowano różnorakie rozwiązania, łącznie z przywiązywaniem sznurków do palca oraz dźwigni. Wycięcie w tym elemencie umożliwia nam także zablokowanie suwadła w tylnym położeniu, a potem zwolnienie zamka, także palcem wskazującym. Ta modyfikacja względem klasycznego AKS-74UN akurat bardzo przypadła mi do gustu bo znacznie podnosi funkcjonalność karabinka przy symbolicznych zmianach konstrukcyjnych.

Zamek zablokowany w tylnej pozycji za pomocą dźwigni selektora

Samo suwadło wykonane zostało z wyraźnie innego materiału niż korpus i pokryte jest inną farbą – niestety, niezbyt starannie. A może to tylko takie wrażenie w kontraście z body, które jest świetnie wykończone. Waga zespołu suwadła i zamka to 285 g. Jak to strzela? Przekonajmy się. Zawór ładowania magazynka gazem znajduje się w jego spodniej części. Po załadowaniu 50 kulek replika jest gotowa, by pokazać co potrafi. Naciskam spust raz, drugi, trzeci, przełączam na auto i puszczam serie. Wrażenia? Zachwyt i niedosyt. Zachwyt bo suwadło pokonujące całą drogę i wyhamowujące rozpęd przed samą kolbą powoduje, że przy braku dobrego podparcia w postaci dobrej postawy strzeleckiej AK naprawdę trudno utrzymać stabilnie w rękach. Oczywiście nie ma tego co porównywać do odrzutu i podrzutu realnej broni, natomiast jak na warunki airsoftowe to naprawdę przyjemne wrażenia.

Z czego niedosyt? Przy strzelaniu na ogniu pojedynczym jedynie wydawało mi się, że coś jest nie tak, przy trybie automatycznym byłem tego pewien – szybkostrzelność jest niska, ale to nie to jest problem, a jedynie jego objaw. Green gas po prostu nie jest w stanie uciągnąć tego układu w sposób zadowalający. Widać ukryty potencjał i moc, które mogą się objawić jedynie przy CO2. Po prostu Green Gas dawkuje zbyt małą moc, by suwadło dotarło z odpowiednim impetem do końca swej drogi. Jednakże nie ulega wątpliwości, że już w najbliższej przyszłości magazynki zasilane z kapsuł, do tego AK, pojawia się w sprzedaży. Na Green Gasie replika osiąga 380 fps.

Gwint na tłumik ukryty pod urządzeniem wylotowym

Szyna montażowa na optykę

AKS-74U z zamontowanym tłumikiem PBS-4 oraz celownikiem kolimatorowym EKP-1S-03 (kopia)

Po strzelaniu czas zajrzeć do wnętrza. Procedura rozkładania wygląda dokładnie tak jak w palnej wersji  – otwarcie pokrywy komory zamkowej, wyjęcie sprężyny powrotnej, wyjęcie suwadła z zamkiem (dyszą i cylindrem). Kształtem części także przypominają oryginał. Jak już pisałem wyżej, malowanie elementów wewnętrznych nie wygląda najlepiej i farba dość łatwo schodzi. Znając jednak WE do jakości samych części i materiałów wykonania nie powinno być zastrzeżeń. Oczywiście AK ten skonstruowany został w systemie open bolt. Na chwilę obecną problemem może być brak alternatywnych części zamiennych obok WE, bo to jeszcze dość świeży projekt. Jestem jednak pewien, ze dość szybko chociażby Ra-Tech, a następnie chińscy producenci stworzą customowe podzespoły do up-grade’u. Na chwilę obecną już wyżej wymieniony producent stworzył zestaw konwersyjny, by zbliżyć wyglądem model WE do oryginalnego AKS-74UN z drewnianym chwytem itp.

Widok na suwadło oraz sprężynę powrotną

Układ spustowy

Atrapa komory nabojowej z komorą HU

Wyciągnięty zespół suwadła i sprężyny powrotnej

Ogólnie rzecz biorąc nowe AK z Wei Techa robi dobre wrażenie, jak właściwie każdy długi gaziak tego producenta. Pytanie jak na dłuższą metę będzie zachowywać się nowy układ gazowy skonstruowany pod system Kałasznikowa. Na pewno cieszy, ze obok GHK pojawiają się kolejne firmy tworzące gazowe odpowiedniki tej rodziny broni – konkurencja powinna generować wyższą jakość. Szkoda, ze WE nie pokusił się o stworzenie klasycznej wersji, aczkolwiek przerobienie repliki nie powinno być wielkim problemem. Rzecz, która jest jednoznacznie pozytywna, to na pewno wyznaczenie nowego standardu w GBB AK jeśli chodzi o drogę pokonywaną przez suwadło, z niecierpliwością czekam na możliwość zasilania poprzez CO2 :).

Więcej zdjęć w galerii poniżej:


Komentarzy: 3 do wpisu “Długa droga suwadła (AKS-74UN WE)”

Zostaw odpowiedź

Preview: