Battlefield 3

Konrad Pochodaj

-Dobra, jesteśmy 100 metrów od celu Bravo, sprawdź teren.
– Przyjąłem, T-90 w okolicach celu plus kilku ludzi piechoty.
– Dobra, zajmę się tym, potem wejdźcie i zajmijcie Bravo.

Taka oto wymiana zdań pomiędzy małym zespołem piechoty, snajperem i pilotem helikoptera. Kilka sekund później wlatuje Cobra, wystrzeliwuje rakiety, strzelec wysyła pocisku w kierunku piechoty, i tym samym, wysyła wszystkich przy celu Bravo na… respawn.  Tak, na respawn. To taki wycinek z jednej z naszych sesji w kolejną część gry Battlefield, Battlefield 3.


Dziś, chciałbym podzielić się wrażeniami na temat wyżej wymienionej gry, poziomu realizmu i zapewne jeszcze kilku jej aspektów.  Zapraszam.

Trzecia część gry Battlefield ukazała się w Polsce 27 października, dwa dni po światowej premierze. Można było ją zakupić w formie elektronicznego klucza, a następnie, w dniu wypuszczenia jej na nasz rynek, pobrać z Internetu lub zakupić grę na krążku DVD w sklepie. Udziwnieniem było to, że gra wraz z czasem nie tanieje, a drożeje. W dniu premiery była najtańsza, teraz jej cena ma systematycznie wzrastać. Ciekawe, prawda? No nic, nastawiony na kupno gry, pospieszyłem do sklepu i kilkadziesiąt minut później, instalowałem grę.

Odpalam, wszystko śmiga tak jak trzeba, dziwny był jedynie fakt, że grę trzeba odpalać przez przeglądarkę internetową ale jakoś zbytnio mi to nie przeszkadza. Gra oferuje nam trzy tryby gry:

– Single player,
– Multiplayer,
– Co-Op,

Ja, generalnie jak większość osób, które o to zapytałem, zakupiłem tą grę ze względu na rozbudowany tryb Multiplayer, który umożliwia nam korzystanie praktycznie ze wszystkiego co znajdziemy na mapach. Do wykorzystania są pojazdy lądowe, w tym przeróżne wersje transporterów, czołgów, jeepów, pojazdy wodne takie jak amfibie czy motorówki, pojazdy latające, w tym myśliwce i helikoptery. Do tego dochodzą stacjo

narne urządzenia przeciwlotnicze oraz różne rodzaje napotykanych dział.

Gra jest o  tyle ciekawa, że każdą klasę postaci, którą możemy wybrać, a jest ich cztery ( szturmowiec, technik, wsparcie i zwiadowca ) można rozwijać. Rozwijać poprzez zdobywanie punktów, które dają nam dostęp do nowych rodzajów broni czy wyposażenia. Te bajery i dodatki to na przykład, miny przeciwpancerne, wyrzutnie rakiet typu Stinger czy Javelin, optyka do broni, latarki, dwójnogi czy przyrządy typu PEQ-2.

To samo tyczy się pojazdów,  wraz z nabijaniem punktów, możemy sobie dołożyć do pojazdów takie cuda jak termowizja, przybliżenie przyrządów celowniczych, nowe rodzaje amunicji, flary, zasłony dymne czy nowe maskowanie.

Ponadto, praktycznie wszystko można wysadzić, rozwalić czy zrównać z ziemią. Bajerów jest trylion i ciężko by to było opisać w jednym artykule. Z rzeczy wartych uwagi muszę zaznaczyć, że latanie w tej grze  to już wyższa szkoła jazdy, o ile myśliwce to nie taki wyczyn to niskie i szybkie latanie helikopterami to jakaś magia ;-)

Jak zauważyliście, skupiłem się głównie na trybie wieloosobowym. Dlaczego? Dlatego, że tryb single player jest przewidywalny, jesteśmy tam wodzeni za rękę, mało na co mamy wpływ. Tryb Multi jest jego całkowitą odmianą, tam my decydujemy co i gdzie się dzieje.

Trybu COOP osobiście nie testowałem, dlatego też, zaczekam z wypowiedzią na jego temat. Póki co zachęcam do pogrania w tryb wieloosobowy.

Jak już wspomniałem, grę odpala się przez przeglądarkę internetową za pomocą witryny Battlelog.  Tam też możemy znaleźć wszelkie statystyki uwzględniające naszą grę, kolejne poziomy odblokowań czy czas gry. Jest to swoista kartoteka na nasza temat. Bardzo miły akcent. Gra jest również bardzo dopracowana graficznie, a fizyka w grze nie odbiega od rzeczywistości.

Podsumowując, gra ta jest bardzo mocną konkurencją dla innych symulatorów pola walki, takich jak ArmA.  Szczerze polecam tą pozycję.

Źródło zdjęcia: google.pl

zp8497586rq

Komentarzy: 2 do wpisu “Battlefield 3”

  • Aerlin Says:

    Oj, nie nie. Nie jest mocną konkurencją dla symulatorów pola walki, takich jak ArmA. Może za jakiś czas, gdy pojawią się mody urealniające rozgrywkę będzie można rozpatrywać BF jako symulator. No chyba, że się mylę i wojna faktycznie bardziej przypomina podlatywanie śmigłowcem bojowym za plecy przeciwnika, wyskoczenie, podłożenie Claymora i teabaging zwłok, a nie długie obchodzenie od flanki umocnionego wroga z ciągłym kryciem się, sprawdzaniem, osłanianiem… :P

  • Piotr "Procent" Łopaciński Says:

    Też mi się wydaje, że od takich symulatorów jak ARMA, gry tego typu dzieli przepaść tego, ze nie można aranżować tylu sytuacji taktycznych itp. Battlefield i jemu podobne są w pewnych aspektach zapewne bardziej realne, w szczegółach i detalach, ale ARMA daje ogromne możliwości ćwiczenia różnorakich sytuacji w różnorakim środowisku, jest bardziej narzędziem, niż gotowym produktem, co potwierdza też ogromna masa nieoficjalnych dodatków itp.