HWS – kopia a oryginał

Piotr "Procent" Łopaciński

Tytuł zapewne wielu osobom nic nie mówi, a to głównie dlatego, że w odniesieniu do urządzenia, o którym mowa używa się nazwy potocznej, natomiast mało kto korzysta z tej poprawnej. A w przypadku bohatera dzisiejszego wpisu brzmi ona – HWS EOTech 552. Cóż oznacza tajemniczy akronim?  To Holographic Weapon Sight, czyli po polsku celownik holograficzny, którego praktycznie jedyną odmianą na rynku airsoftowych kopii są różne repliki produktów firmy EOTech.

Czym jest celownik holograficzy i czym rożni się od kolimatorowego? W kolimatorze wiązka światła (pochodząca z diody lub lasera) w wyniku kolimacji zamienia się w wiązkę złożoną z promieni równoległych i rzutowana jest na przednia soczewkę urządzenia, gdzie widzi ją strzelec. Od źródła światła do „ekranu” wiązka podąża więc w linii prostej. W celowniku holograficznym droga jest dłuższa, bo prowadzi światło lasera przez parę zwierciadeł, by finalny obraz powstał nie na płaszczyźnie, ale w przestrzeni, właśnie jako hologram, czyli de facto obraz 3D. Dlatego też, po uszkodzeniu obu zewnętrznych szkieł HWSa  jest on w stanie dalej działać i wyświetlać w przestrzeni znak celowniczy, co w kolimatorach jest niemożliwe.

Schemat oryginalnego HWS’a EOTech 552:

Źrodło: Wikipedia.org (Tech4good)

Jak łatwo się jest domyśleć celownik holograficzny jest precyzyjnym układem optycznym, wspieranym przez elektronikę. Dlatego też żadna airsoftowa kopia  EOTecha (nawet markowa, bo chińskie repliki tworzono na podstawie produktu Hurricane) nie jest HWSem  – wszystkie, to zwykłe kolimatory, wiec oryginał mogą przypominać tylko wyglądem, a nie w działaniu.

Porównajmy więc wygląd. Egzemplarze wybrane do komparacji, to oryginalny EoTech 552 oraz chińska kopia bliżej nieokreślonej firmy. Większość osób nie zauważy większej różnicy, jednak ja już na pierwszy rzut oka widzę, że produkt ACM ma inny kształt, wydaje się jakby bardziej kwadratowy (takie wrażenie). Rzeczywiście, czołowa część celownika ma inny kształt i to właściwie największa różnica wizualna. Drugą widoczną jest inny montaż, natomiast mój HWS po prostu posiada śrubę z małym łbem imbusowym, a nie droższą wersje z dużą nakrętką, która jest o wiele wygodniejsza i  w którą wyposażane są wszystkie airsoftowe wersje.

Widoczne są także różnice w jakości spasowaniu elementów, które oczywiście w chińskim produkcie jest gorsze, ale w airsofcie nie powinno mieć większego znaczenia.  Nie ma też poważniejszych niedoróbek i ogólnie kopia HWSa ACM prezentuje się dobrze. Inaczej wyglądają także oznaczenia na osłonach obu produktów, to w oryginale (poza lekko inną czcionką) jest w o wiele lepszym, szarym kolorze, który nie rzuca się w oczy i nie wyróżnia, czego nie można powiedzieć o airsoftowej wersji.

Takie detalu wizualne są jednak dla większości sprawą drugorzędna, bądź zupełnie nieistotną. Dlatego skupmy się teraz na kwestiach technicznych, zaczynając od układu optycznego, gdzie chcę wspomnieć o dwóch aspektach – przepuszczalności światła, bądź jego odbijaniu oraz o widoczności znaku świetlnego dla zewnętrznego obserwatora – w obu niestety chiński celownik wypada mocno nawet poniżej airsoftowej normy. Odnośnie pierwszego aspektu, to chodzi tutaj o rodzaj zastosowanego szkła. Wiadomo, że w słoneczne dni odblaski światła mogą bardzo łatwo zdradzić nasza pozycje. O ile w oryginalnym HWSie szkło przejawia najzwyklejsze właściwości, jest po prostu przeźroczyste, to w tym ACMa jest tragiczne, posiada powłokę, która znakomicie odbija światło, jest prawie niczym lustro i nie dość, ze zdradzi nasza pozycje, to jeszcze przy odrobinie „szczęścia” oślepi i nas. Zdecydowany minus, technologia zastosowana w niewiadomym celu, dyskwalifikująca jak dla mnie ten produkt do efektywnego użytku na polu walki.

Porównanie odbijania światła przez kopię (po prawej) i oryginał (po lewej). Ta pierwsza nie wypada na tym ujęciu jeszcze tak źle…

…na tym za to można się przeglądać…

…funkcji podręcznego lustra nie ma już natomiast oryginalny HWS:

Drugi element, to projekcja znaku celowniczego, a raczej poświata świetlna jaką emituje i która jest widoczna dla osób innych niż strzelec. I w tym przypadku airsoftowy HWS wypada blado. Przede wszystkim powiedzieć trzeba, że w EOTechu 552 punkt celowniczy nie jest tylko czerwoną kropką. Prócz niego występuje także okrąg z zarysem krzyża. Jakie to ma znaczenie? Dioda/laser emituje więcej światła, bo wzór jest większy. Poza tym najniższy stopień jasności w chińskim produkcie jest dość jasny i intensywny, zbyt mocny jak na np. działania nocne. Dodatkowo sam znak celowniczy odbija się od tylnej szyby urządzenia, na której jest wyświetlany  na przednią szybę, przez co gdy stoimy dokładnie przodem do celownika (czyli od strony lufy), to widzimy świetnie świecący symbol. Wszystko to sprawia, że odpalony w nocy chiński EOTech otacza najbliższą okolice subtelnym i stonowanym światłem czerwonym, wprowadzając romantyczną atmosferę… albo tez po prostu zdradzając nasza pozycje. W oryginale nie występuje taki efekt, gdyż promień przechodzi przez pryzmaty (przynajmniej tak mi się wydaje z obserwacji zewnętrznych, które nie rozpraszają światła wokół, a tylko w swym wnętrzu, strukturze. Poza tym najniższy poziom jasności nawet w nocy jest słabo widoczny, tak więc nie ma ryzyka wykrycia przez przeciwnika.

Źródło światła czerwonej lampki nocnej zwanej też chińskim EOTechem:

Znak celowniczy na tle „lustra”:

Układ optyczny oryginału:

Znak celowniczy oryginału. Widać wyraźnie inną charakterystykę światła/promienia:

Poza tym istnieje jeszcze parę drobnych różnic technicznych. Na przykład w oryginale by zmieniać natężenie światła wystarczy trzymać wciśnięty przycisk, a będzie to następować stopniowo. W kopii pojedyncze naciśniecie przycisku zmieni jasność tylko o jeden stopień.  HWS wyłącza się również samoczynnie po paru godzinach bez naciśnięcia przycisku oraz informuje o niskim stanie baterii. Nie wiem czy taką opcje posiada airsoftowy odpowiednik. Nie posiada za to na pewno trybu „NV”.

W kwestii zasilania oba produkty są rozwiązane właściwie identycznie. Źródłem prądu są dwie baterie R6 umieszczone równolegle do osi lufy. Ma to znaczenie, gdyż takie rozwiązanie okazało się chybione – podczas strzelania (z broni palnej oczywiście) odrzut sprawiał, że baterie potrafiły pod wpływem siły bezwładności przerywać obwód i celownik się wyłączał. Takie zjawisko występuje także, gdy korzystamy z kolimatorów (z równoległym umiejscowieniem baterii) zamontowanych na replikach GBB broni długiej. Dlatego EOTech wprowadził nową wersje niektórych modeli oznaczoną jako „F”, w której sprężynki stykowe przy bateriach zostały osadzone w gumowych tulejach, przez co problem został wyeliminowany. Później firma wprowadziła celowniki z bateriami montowanymi prostopadle (jak np. XPS) i to te modele polecam w airsoftowych wersjach do replik GBB. Innym minusem baterii R6 są problemy z działaniem w niskich temperaturach (np. poniżej -20 stopni)

Zasilanie, u góry kopia, na dole oryginalny EOTech:

Z powyższego porównania wyrasta dość negatywny obraz airsoftowej kopii HWSa i to nie tylko dlatego, że do porównania stanął z oryginałem, bo nawet gdyby porównać go np. z kopią M68 Aimpointa, to wypadłby kiepsko. O ile chiński EOTech jest dobrze wykonany, to już układ optyczny jest tragiczny. Powoduje on, że w lesie w dzień zostaniemy wykryci przez świetlne odblaski, a w nocy zamieniamy się w „Red Light District” Czy jest on więc bezużyteczny? Nie, gdyż na budynki, do CQB sprawdzać się będzie całkiem dobrze. Dodatkowo jego zaletą jest zasilanie z baterii R6, które maja większą pojemność od płaskich baterii stosowanych najczęściej w optyce (np. LR 44). Warto też wspomnieć, że chociaż oczywiście oryginalny HWS to produkt bardzo wysokiej jakości, z bardzo dobrymi parametrami optycznymi i przemyślaną konstrukcją, to różnica w cenie miedzy nim a airsoftową kopia jest ogromna. Chiński produkt kupimy średnio za jakieś 60 $, to amerykański, ze sklepu kosztować nas będzie już z 500 $. Natomiast do ASG zdecydowanie bardziej polecam kopie M68 Aimpointa i pochodnych. Nie mają irytujących wad układu optycznego, więc sprawdzą się także w lesie.

Poniżej wszystkie foty z tekstu + dodatkowe zdjęcia:


Komentarzy: 8 do wpisu “HWS – kopia a oryginał”

  • DEAFast Says:

    Mogłem wam pożyczyć wersję Hurricane do porównania. ;) I jedno mogę powiedzieć Hurricane podług innych podróbek stoi wysoko i po kilku latach nadal… działa i ma się dobrze. :D

    W Hurricane działa tak samo ustawienie jasności. Trzymając przycisk to stopniowo się zwiększa/zmniejsza jasność. Dodatkowo najniższy jest tak słaby że można w NVG normalnie patrzeć (fakt brak tu diody IR).
    Dodatkowo włączając przyciskiem w dół włączamy tryb auto regulacji oświetlenia ( w ciemności ciemnieje, na świetle wzmacnia celownik).
    Ma też opcje że po 2h sam się wyłącza (ale najpierw mignie – dotkniemy przycisk i znowu mamy 2h). A kiedy baterie są na wyczerpaniu to co jakiś czas miga celownik, przy włączaniu na rozładowanych bateriach od razu daje znać że baterie są rozładowane.
    No i wersja Hurricane nie żre baterii jak inne kopie. Ponad rok dadzą radę w nich chodzić.

    A i patrzyłem. Szybki w Hurricane mam normalne bez tych lusterek… ;) No…

  • Piotr "Procent" Łopaciński Says:

    Ano widzisz, to coś się chyba zmieniło, bo ja miałem Hurricane’a jakoś na krótko po jego wprowadzeniu, na początku 2007 roku i też występował tam efekt lustra. Ciężko mi powiedzieć, czy w takim stopniu, jak w chińczykach, ale był. Na podstawie tego wrzuciłem Hurricane do jednego wora c chińskimi zabawkami, ale może coś się zmieniło. Jak znajdę jakieś foty z okresu jak go miałem, gdzie widać jakość optyki, to wrzucę.

  • Piotrek Says:

    Lustrzany efekt na wyjściowej optyce tanich kolimatorów to efekt działania powłoki tlenkowej na wewnętrznej stronie soczewki -dzięki temu znacznik jest lepiej widoczny. To ta powłoko powoduje przyciemnienie optyki. Wysokiej jakości powłoki tlenkowe nie tworzą tego efektu. Widać do dobrze np w lornetkach – wystarczy porównać np tanią optykę chińską z np. niemieckim Steinerem – przy tej samej średnicy i mocy – są to dwa światy… Co do samych kolimatorów i holo, do ASG kopie są zupełnie wystarczające (nikt nie przystrzeli repliki w punkt dalej niż te 40 m). Ale posiadanie orginalnych dodatków (dla mnie) to coś ekstra. Ile Kolega zapłacił za ten HWS?

  • Piotr "Procent" Łopaciński Says:

    W sumie nieco ponad 250$ mnie wyszedł.

    Co do kolimatorów w airsofcie, to większość w zupełności wystarcza, a wg mnie dobre kopie Aimpointa M68 nawet dają właściwości optyczne dość zbliżone do oryginału.

    Tak jak pisałem natomiast sprawa ma się nieco inaczej w przypadku gazowych replik broni długiej, gdzie u mnie w kopii M68 przy ruchu suwadła rozłączało obwód i kolimator przerywał świecenie podczas strzelania. Rozwiązaniem okazały się (jak w broni palnej) urządzenia posiadające baterie umieszczone prostopadle do osi lufy.

  • Dawid Says:

    Hej,
    Głupie pytanie- ale poszukuję właśnie orginalnego HWSa do nieco poważniejszej „zabawy”- czy mógłbyś powiedzieć, gdzie go kupiłeś? Na ebayu jest ich mnóstwo, ale „US Shipping only” :( A potrzebuję go pilnie, najprawdopodobniej w kwietniu będę miał wylot.
    Pozdrawiam!

  • Piotr "Procent" Łopaciński Says:

    Odpisałem Ci na maila w tej sprawie :).

  • Tomek Says:

    Ja bym miał takie same pytanie jak kolega Dawid. ;d Gdzie go kupiłeś?

  • Piotr "Procent" Łopaciński Says:

    Ebay.com :).

    Wystarczy czaić się na okazje. Ten zszedł w cenie poniżej średniej, gdyż optycznie wyglądał… średnio. Głównie dlatego, że miał na sobie dużo pyłu drobnego itp – takiego, który to w suchym klimacie wchodzi w każdy zakamarek i który ciężko usunąć.

    Optycznie jednakże był bez zarzutu, ale jako ze ludzie kupują oczami, to poszedł taniej ;).

Zostaw odpowiedź

Preview: