Trochę airsoftowego kina

Piotr "Procent" Łopaciński

Parę dni temu został rozstrzygnięty konkurs „G&G: Greatest Glory Video Contest 2011”. Film który wygrał główną nagrodę był tak przewidywalny, jak spadające jesienią liście. Czy to oznacza, że był kiepski? Nie, wręcz przeciwnie, był bardzo dobry. Ale bycie dobrym, to jak dla mnie trochę za mało by zwyciężyć, tym bardziej przy tak znakomitej konkurencji. W konkursie pojawił się też polski akcent i to nie byle jaki :).  Zapraszam Was dzisiaj do przeglądu airsoftowego kina.

G&G to firma znana ze świetnie rozwiniętego PRu. Czapeczki, koszulki, bannery, naklejki i wiele, wiele innych. w dodatku wszystko wysokiej jakości. Dodatkowo firma, by zrobiło się o niej głośno produkuje np. serie Famme fatale, czyli linię różowych M’ek. Innym trafnym zabiegiem marketingowym jest umieszczenie na paczkach ich kulek flag krajów, do których eksportują swoje produkty. Niby pierdoła, a jednak miło jest zobaczyć polską flagę na kulkach, z których strzelamy. Krótko mówiąc – wizerunkowo firma wypada świetnie. Dlatego też można się było spodziewać, że bardzo wysoko zostanie postawiona poprzeczka w konkursie na video dla G&G. Kategorie konkursowe były 3 – najlepszy film promocyjny (główna kategoria, główna nagroda – 10 000$), najlepszy film  (nagroda 5000$), najbardziej pomysłowy film (nagroda 5000$). Cel był więc jasny – stworzyć dzieło po obejrzeniu którego każdy widz będzie pragnął tylko jednego – repliki G&G, a mówiąc innymi słowami – trzeba było nakręcić dobrą reklamę.

W omawianiu filmów ograniczę się do tych, które zostały nominowane do poszczególnych kategorii.

The Best Commercial Video

Zwycięstwo i główną nagrodę zgarnął  film „Flag carrier” z Finlandii. Tytuł opisuje właściwie całą jego fabułę, która jest żywcem wyjęta z drugowojennych walk o Stalingrad czy też inne miasta ZSRR, a jedynie przełożona została na realia współczesne i zamiast dzielnych czerwonoarmistów flagę dzierżą ich sojusznicy okresu II wojny światowej, a późniejsi wrogowie z drugiej strony  żelaznej kurtyny, czyli Amerykanie ( dokładnie Finowie rekonstruujący Amerykanów, a co najmniej się na nich wzorujący). Dziwi fakt takiego źródła inspiracji, gdyż jak wiemy Finowie ze Sowietami za dobrze nie żyli, czego emanacją była wojna zimowa lat 1939-’40.

Finał tego klipu jest bardziej niż przewidywalny i widz właściwie liczy na to, że twórcy jednak czymś go zaskoczą. Niestety to nie następuje, w ostatnich ujęciach tytułowy „Flag carrier” (który jest zresztą lotny) dokonuje aktu wbicia drzewca w ziemie, na którym to dumnie powiewa flaga z logiem G&G… aż łza w oku się kręci.

Dla mniejszej monotonii produkcji twórcy postanowili wprowadzić w życie hasło „są cycki, jest główna”, dlatego też w przerwach między bohaterskim szturmem żołnierzy G&G na pozycje przeciwnika ukazuje nam się piękna Skandynawka (ktoś kiedyś widział jakąś brzydką?) o typowej, dla tej części Europy urodzie, która przywdziewa na siebie sprzęt. Fakt faktem uważam,  że wiesze zainteresowanie wywołałby proces odwrotny i wbijanie flagi przeplatałoby się ze zrzucaniem kolejnych warstw odzieży, ale to tylko moja czysto szowinistyczna uwaga.

Od strony technicznej film jest doskonały, jak na moje zupełnie amatorskie oko. Robi wrażenie montażem itp. jak na amatorską czy też nawet półprofesjonalną produkcje. Aczkolwiek jak dla mnie treść i pomysł w żaden sposób nawet nie koresponduje z jakością wykonania.

Flag Carrier

The Best Video

Najlepszym filmem został uznany „Play 101” ze słonecznej Italii. Muszę stwierdzić, że jak na włoską produkcje militarną, to byłem pod jej wrażeniem. Bohaterowie oczywiście od stóp do głów w kolorach ACU, gdyż deklarują się jako rekonstruktorzy 101. AB.  Na początku ciężko określić (nie znając tytułu, kontekstu powstania itp.) czy mamy do czynienia z airsoftowcami, czy realnymi żołnierzami. Wszystko ładnie, profesjonalnie, zarówno taktycznie jak i sprzętowo. To się zmienia w momencie rozpoczęcia walki. O dziwo nie ma tam dorabianego ognia z lufy za to są… łatające kulki. To czysto airsoftowa konfrontacja, ale nakręcona i pokazana tak, że jest nie mniej emocjonująca, niźli z użyciem ostrej amunicji. Z czystym sumieniem mogę przyznać, ze to jedna z najlepiej i także najsubtelniej pokazanych airsoftowych strzelanek. Do tego świetny klimat tworzy muzyka w tle i wyłączenie jakichkolwiek dźwięków otoczenia. Ten film ma klimat i ma to coś… to dzięki czemu chce się nacisnąć „repeat”. Mimo tego, że

znowu w roli głównej amerykańscy żołnierze, mimo tego, że przeciwnikiem człowiek w pakolu i z AK. Dodatkowo hasło „I play” wprost wskazuje, że to airsoft, to tylko zabawa. Cieszy też położenie nacisku na ochronę wzroku, gdzie widać wyraźnie akcenty z tym związane. Ten film był moim faworytem ze względu na jego realizacje, która praktycznie w każdym calu była dla mnie doskonała. Tym film nadrabiał właściwie mało oryginalny pomysł, bo nic nowego się tam nie dzieje, za to jak się dzieje…

Play 101

Nim przejdę do filmu, który wygrał w kategorii „najbardziej pomysłowy” chcę skupić się na paru innych ciekawych produkcjach,  z nominowanych.

Pierwsza z nich to film, w którym forma przerosła parokrotnie treść. Kapiący patetyzm i bohaterstwo głównej postaci jest… w mojej opinii żałosne. Czarę goryczy przepełniają efekty specjalnie, który można by obdzielić parę pełnometrażowych produkcji, głównie w kwestii wybuchów.  Film ten przypomina grę FPP, gdzie zabijamy setki przeciwników, samemu będąc dalej żywym. Poza paroma ciekawymi ujęciami nie wiem co miał w sobie ten film, że został nominowany, może Wy mi powiecie?

Wybuchy, eksplozje, sama radość!

Drugim filmem w podobnym klimacie, natomiast  mniejszą ilością efektów jest produkcja o wdzięcznym tytule „Become a soldier of Glory”, gdzie głównym bohaterem jest airsoftowiec – jednoosobowa armia. Akcja dzieje się na jakiejś farmie, wśród zielonych łąk, nasz bohater ma na sobie większość sprzętu w ACU i czarny T-shirt. Nie zapomniał jednak pomalować twarzy farbą maskującą. Przedziera się przez krzaki z palcem na spuście i selektorem w pozycji „safe” snując historie o tym, ze jest żołnierzem chwały i że musi uratować swoich pojmanych przyjaciół. Fajnym pomysłem (choć nie nowym) i pozytywnym akcentem przy tym pseudopatetycznym dziele jest końcowa scena, gdzie spotykają się wspólnie w bezpiecznej strefie przeciwnicy z pola walki, by podać sobie rękę i dobrze się bawić.

Become a Soldier of Glory

W kategorii najwyższy budżet zdecydowanie wygrywa film „Top Gun Boys”. Ilość wybuchających beczek godna jest niejednej produkcji made in USA. Na końcu także akcent ze wspólnym spotkaniem po walce. Ogólnie miło się ten film ogląda, chociaż jest nieco długi, 5min klipu to trochę sporo jak na film reklamowy, część osób może odpuścić w połowie, chociaż logo G&G przewija się na szczęście przez cały film.

Top gun boys

Best creative video

W tej kategorii Polska miała tam swojego reprezentanta, film „The Real Thing”, którego autorem jest Miłosz Kozioł. film zgarnął nagrodę w tej kategorii i w pełni się z tym wynikiem zgadzam. Film nie powalał tak technicznymi detalami, pirotechnicznymi smaczkami i super lanserskim sprzętem autorów, natomiast miał jeden wielki atut – brak przewidywalności .Widz zastanawiał się co się stanie dalej, jaki będzie finał i w ogóle o co w tym filmie chodzi? Szczypta dobrego humoru i zwrócenie uwagi na konieczność używania ochrony wzroku, to kolejne mocne strony polskiej produkcji. Bez dwóch zdań ten film był najbardziej pomysłowy, bo autorzy wyszli w nim zupełnie innego założenia. Nie próbowali tutaj pokazać realizmu airsoftu, jego podniosłości czy lansu. Wykorzystali repliki airsoftowe do opowiedzenia historii luźno z airsoftem związanej (przynajmniej na początku tak się może wydawać), która zaskakuje i śmieszy w finale. Więcej już o „The Real Thing” nie piszę. Kto nie widział, niech zobaczy, a ja serdecznie gratuluje nagrody i pomysłu :).

The real thing

Z innych filmów nominowanych w tej kategorii też przyjemnym zaskoczeniem był dla mnie produkt z Ukrainy pod tytułem „No G&G, no game”. Krótkie, proste zabawne. Fajny pomysł i fajne wykonanie, ale niestety to za mało, by konkurować z doskonałymi pod każdym względem filmami, w innych kategoriach. Mimo wszystko zachęcam do zobaczenia.

No G&G – No Game

To co rzuca się w oczy w wielu filmach w konkursie to bijący z nich patos, niczym z propagandowych filmów sił zbrojnych USA. Nie mówię, że to źle, bo dobrze zrobiony klip tego typu wpływa na emocje i potrafi poruszyć. Mimo wszystko zauważalny był brak oryginalności w pomysłach na to, co nakręcić. Przykładem są zwycięzcy dwóch pierwszych kategorii – filmy do siebie bardzo podobne, można by wręcz odnieść wrażenie, że robione przez tą samą ekipę. Taka uniformizacja na dłuższą metę jest po prostu nudna. Mimo tego i tak jeszcze raz gratuluje wszystkim nominowanym – kawał dobrej roboty przy każdym klipie, miło się oglądało.

zp8497586rq

Komentowanie wyłączone.