SWD z literką S (SVD-S Action Sport Games)

Piotr "Procent" Łopaciński

Ten rok jest szczęśliwy dla fanów SWD.
Najpierw Cyma wypuściła długo oczekiwana replikę SWD, w metalu i drewnie, która jest wierną kopią produktu Real Sworda, a niedawno Action Sport Games uraczył nas inną wersją legendarnego karabinu – SWDS.
Różnic jest więcej niż tylko wizualna.
Ten pierwszy produkt to AEG, ten drugi to sprężyna. Różnica ceny też jest ponad dwukrotna.
Co więc może nam zaoferować sprężynowa replika oznaczona przez ASG jako SVD-S?

Pierwsze wrażenie karabin sprawia bardzo pozytywne.
Jest dość ciężki, mimo swych rozmiarów i budowy ma solidną konstrukcje, brak luzów i trzeszczących elementów.
Przednie okładziny wykonane z czarnego plastyku o matowej fakturze. Tak samo jak pistoletowy chwyt, który w tej wersji nie jest połączony z kolbą.To dwie z rzeczy odróżniających SWDS od SWD. Co jeszcze je różni?

Sama, wspomniana już, kolba, której należy poświęcić nieco więcej uwagi.
Nie jest ona drewniana, a stalowa. Można ja złożyć na bok repliki. Zarówno w położeniu złożonym jak i rozłożonym nie ma ona żadnych luzów, co jest rzadkością wśród  tego typu konstrukcji. Bardzo wygodny jest także sposób jest otwierania i zamykania – duże przyciski ułatwiają szybkie wykonanie tych czynności. Ciekawostką jest jeszcze jeden możliwy sposób odblokowywania kolby do pozycji rozłożonej.
Wystarczy przekręcić na bok gumową bakę, która zwolni blokadę. Sama poduszka policzkowa ma również ciekawe rozwiązania. Nie możemy jej ściągnąć jak w klasycznym SWD, nie jest też ona regulowana na wysokość, natomiast możemy ją przekręcić wokół własnej osi i zablokować na pozycji 45 stopni względem osi lufy.
Możemy ja tez przekręcić w drugą stronę o 90 stopni, przez co w ogóle nie ma ona kontaktu z naszym policzkiem. Umożliwia to chociażby korzystanie z nisko umieszczonych przyrządów celowniczych.

Baka w pozycji równoległe do osi lufy

Baka ustawiona pod kątem 45 stopni

Kolejna różnica to długość karabinu. SWDS jest krótszy od SWD o 85 mm a ze złożoną kolbą o 345 mm.
Warto zwrócić uwagę, że w tym drugim wypadku niemożliwym jest prowadzenie ognia, gdyż nie da się przesunąć dźwigni bezpiecznika do pozycji odbezpieczonej. W replice wprawdzie da się ją przesunąć o tyle, by wyłączyć blokadę spustu, jednak sama dźwignia pozostaje w pół drogi pomiędzy swoimi dwoma nastawami.

Widoczne na korpusie, od lewej: przycisk składania kolby,dźwignia otwierania pokrywykomory zamkowej, dźwignia bezpiecznika a pod nią element blokady kolby w pozycji złożonej

Jeśli chodzi o wykonanie zewnętrzne są 2 elementy, których nie mogę zaliczyć na plus. Jeden to drobne detale wykonania lufy, gdzie widać zgrzewy i nadlewki formy. Aspekt czysto estetyczny, ale nieco kłuje w oczy przy bliższym kontakcie.
Drugi element, to dla mnie całkowicie niezrozumiały zabieg producenta, a mianowicie dołączenie do repliki plastikowego magazynka. Wykonany jest on z czarnego, półmatowego plastiku, który jak dla mnie jest po prostu szpetny. Pomijam to, że jest to hi-cap. Można mieć tylko nadzieję, że wkrótce pojawi się możliwość dokupienia metalowych substytutów.

Jest jeszcze jeden mankament wynikający z różnic konstrukcyjnych między SWD a SWDS – pokrywa komory zamkowej, która jest wyższa w tym drugim modelu.Co to oznacza? Ano to, że nie możemy zamontować wszystkich rodzajów optyki, np. PSO-1, w którym zawadza nam element systemu podświetlania krzyża.

Na plus z detali można zaliczyć za to oznaczenia producenta oryginału – koncernu Iżmasz.

Wiemy już co z zewnątrz, a co w środku? Cały układ możemy obejrzeć zdejmując pokrywę komory, co czynimy w sposób identyczny z oryginałem, poprzez przesuniecie dźwigni na korpusie. Jak się okazuje budowa wewnętrzna tego SWD jest niezwykle prosta, co w tym przypadku jest wielką zaletą. We wnętrzu jest dużo miejsca, a elementów niewiele, przez co wszystko co ważne ma odpowiednie rozmiary. Tzn. wszystkie zaczepy, zapadki i elementy funkcyjne podlegające najbardziej intensywnej eksploatacji są duże, grube i solidne, by mieć odpowiedni zapas ścieralności oraz wykazywać odpowiednia odporność na pęknięcia itp.

Pokrywę komory zamkowej zdejmujemy przez przekręcenie w dół dźwigni widocznej obok przycisku zwalniania kolby

Pod komorą widoczna sprężyna powrotna (na górze), a pod nią sprężyna główna

Zbliżenie na sprężyny, widoczny blok z prowadnicą sprężyny. Po odkręceniu dwóch śrub imbusowych w nim możemy wymienić sprężynę główną.

Co z osiągami? Z pudełka wyciągamy karabin, który nie przekracza 330 fps.
W pudełku tym mamy jednak także drugą sprężynę, M120, dzięki której możemy zwiększyć prędkość wylotową. Wymiana tego elementu jest bardzo prosta i wymaga odkręcenia dwóch śrub imbusowych pod pokrywą komory zamkowej. Umożliwia to nam wyciągniecie całego zespołu pneumatycznego, a całą operacja trwa co najwyżej parę minut.
Jakie osiągi daje nam sprężyna M120? Średnio na chronografie było to 450 fps, a wiec już całkiem przyzwoita wartość. Z czasem okaże się jak wytrzymałe są części wewnętrzne i czy można z nimi stosować mocniejsze sprężyny.

Jakaż więc konkluzja po kontakcie z nowym dzieckiem duńskiej firmy?
Na pewno jak na swoją cenę to bardzo przyzwoita replika. Solidnie wykonana, z niewielkimi niedoróbkami wizualnymi, ale starannie wykonanymi elementami funkcjonalnymi.
Kluczowym elementem jest możliwość jej up-grade’u do dużych mocy, bo po to przecież karabin snajperski jest. Pochwalić należy także producenta za to, że nie podjął się zrobienia kolejnego SWD, a postawił na oryginalność i stworzył SWDS, które także ma wielu fanów i przez wiele osób było oczekiwane.


Komentarzy: 11 do wpisu “SWD z literką S (SVD-S Action Sport Games)”

Zostaw odpowiedź

Preview: