Panie, a nie da się coś taniej?

Piotr "Procent" Łopaciński

Dzisiaj czas na kolejną porcje moich narzekań… o narzekaniu.
Jak wiadomo każdy Polak z założenia to cwaniak i kombinator, Polak wie lepiej (o nie, przepraszam, najlepiej!) i jest elastyczny na tyle, by być doraźnym specjalistą w tej dziedzinie, w której akurat jest taka potrzeba.
Ma to oczywiście widome przełożenie także w airsofcie, gdzie znajdziemy bez liku speców od kształtowania cen produktu.

Do polskich sklepów wchodzi kolejna nowość, news o tym pojawia się na WMASG, sypią się komentarze: w części z nich widzimy zachwyty, inne są wobec produktu krytyczne, robi się nieco nudno, ale… w końcu ktoś napisze, że dany sklep to banda oszustów, złodziei i wyzyskiwaczy.
Dlaczego można by spytać? No bo przecież w Hong Kongu ta sama replika kosztuje (w przeliczeniu) 30-40% mniej.
Skąd więc tak drakońskie ceny?

Ano stąd, że w takim modelu gospodarki, jaki mamy w Polsce i większości handlowego świata cenę kształtuje rynek. Rynek czyli kto? M.in. klienci. Jeśli więc jakaś cena jest rzeczywiście zbyt wysoka, to z czasem ona spadnie. Bardzo często jednak nie spada, a zbyt jest. Tacy specjaliści-krzykacze, którzy wypisują swoje żale co do wysokiej ceny najczęściej zapominają, że sklep nie jest organizacją pożytku publicznego dla środowiska airsoftowego, tylko sposobem na zarabianie pieniędzy.

W przypadku markowych replik (a ceny takich są najczęściej krytykowane) nie są one ściągane bezpośrednio od producenta, a z jednego z dużych sklepów w HK (np. WGC, RedWolf), lub ew. od dystrybutorów danej marki na Europę/Polskę. Zakup w hurcie jest oczywiście tańszy, ale doliczyć należy koszty przesyłki, cła (którego w przypadku sklepu raczej nie da się uniknąć), a do tego dochodzi marża, w której zawiera się zysk na czysto + koszty amortyzacji, ew. serwisu itp.

Takie argumenty często trafiają do naszych speców od rynku, jednak od razu wyciągają kolejny – jak sklepowi takie cos się opłaca, skoro każdy może sobie kupić ten produkt za granicą i zapłaci o wiele mniej? Ano po pierwsze nie wszyscy kupią za granicą, po drugie niekoniecznie będzie dużo taniej. Co do tej drugiej kwestii, to wiele osób zarzucające wysokie ceny sklepom, sama nic za granicą nie kupowała, a jedynie słyszała od znajomego jak to jest. Dlatego nie jest świadoma wszystkich kosztów albo ich wysokości. Niektórzy myślą, że koszty przesyłki repliki zamkną się w parunastu $, nic bardziej mylnego, czasami może ona wynieść nawet ponad 100$.

Jednakże nie każdy kupi replikę za granicą, bo dla niektórych kupno czegoś poza granicami kraju, w obcej walucie i transfer tych pieniędzy jest wręcz czarną magią i rzeczą niesamowicie skomplikowaną. Ludzie tacy nie są świadomi tego, jak proste jest uiszczenie opłaty przez system PayPal chociażby, prostsze właściwie od wykonania zwykłego przelewu przez Internet. Zostają też inne kwestie – nie każdy chce czekać na dojście paczki, a jest to średnio 2 tygodnie, nie każdy chce ryzykować tym, ze paczka zaginie. Wprawdzie standardem są już właściwie systemy ochrony kupujących (czy to na serwisach aukcyjnych czy transferowych), aczkolwiek procedura odzyskania pieniędzy jest zwykle długa, a zaginiecie paczek wcale nie jest aż tak sporadyczne. Dodatkowo dla niektórych ważną sprawą jest serwis na miejscu, gdyż raczej nikt nie myśli o odsyłaniu repliki do HK na gwarancje.

Każda z opcji zakupu (Polska/zagranica) ma więc szereg plusów i minusów. Na pewno jest całą gama produktów, które opłaca się bardziej kupić za granicą, gdyż jest to dużo tańsze, chodzi głównie o te, co do których raczej nie będziemy wykonywać napraw gwarancyjnych (np. oporządzenie). Kupowanie za granicą jest proste, ale też obarczone pewnym ryzykiem, którego niektórzy nie chcą podejmować. Sam sporo rzeczy sprowadzam z Azji bądź z za Oceanu. Niektórzy natomiast nie potrafią zrozumieć, że inni wolą wydać więcej, ale mieć gwarancje oraz produkt w ciągu dnia lub dwóch u siebie w domu i dalej będą nazywać nasze rodzime sklepy bandą wyzyskiwaczy, naciągaczy, cwaniaków, złodziei, gwałcicieli i morderców :).


Komentarzy: 3 do wpisu “Panie, a nie da się coś taniej?”

  • r' Says:

    Właśnie zastanawia mnie czemu sklepy u nas często ciągną z ww. sklepów z HK zamiast jakos od producentów? Przeciez WGC i RWA to też sklepy które chca zarobić.

  • Mershero Says:

    Ja tam wole wspierać swoich. Kupowanie u nas doprowadzi do rozwoju sklepów co się równa zmniejszeniu cen i zwiększeniu różnorodności produktów… A to całe marudzenie na ceny to mamy wrodzone, choć ja nie narzekam…

  • Piotr "Procent" Łopaciński Says:

    @r': Zapewne branża airsoftowa działa tak jak i inne branże w gospodarce, tzn. dana firma – producent opracowuje własną strategię dystrybucji swoich produktów. Ustala pożądaną sieć dystrybutorów lub wyłącznych dystrybutorów na dany obszar, tak, ze czasami nie jest możliwy bezpośredni zakup produktów od producenta, a jedynie poprzez pośredników w formie dystrybutorów. Druga sytuacją jest taka, że producent chce sprzedawać swoje wyroby bezpośrednio, ale tylko w większych ilościach, których dany sklep nie potrzebuje, dlatego bezpośredni zakup możliwy jest do przeprowadzenia tylko przez duże sklepy, które kupują ilości hurtowe.

Zostaw odpowiedź

Preview: