Po prostu róż…

Piotr "Procent" Łopaciński

Ostatnio w ręce mi wpadają (bądź sam je w nie biorę) repliki, którym daleko od standardu.
Cieszy to, że rynek airsoftowy nie zamyka się w wąskich ramach pewnych utartych schematów i wypuszcza produkty trochę kontrowersyjne, trochę szalone, kompletnie niepraktyczne ale ciekawe.
Zapraszam do krótkiego opisu M’ki koloru różowego!Już samo pudełko dalekie jest kolorem i nadrukami od tych znanych z innych replik.
W sumie trochę głupio mi było wyciągać je z samochodu koło domu, bo wyglądało to co najmniej jakbym niósł w ręce opakowanie z gumową lalą w środku i zestawem akcesoriów do gier i zabaw.
W środku za to mamy już czarny profilowany plastik i… niestety różowego AEGa a nie gumową towarzyszkę.

Efektowne pudło, które już z daleka zwraca uwagę:

Jest to M4A1 limitowanej serii „Femme Fatale” firmy G&G, znanej także z karabinków pod marką Top Tech.
Producent ten chyba jako pierwszy stworzył seryjnie produkowanego, różowego AEGa.
Nie raz wprawdzie widywało się już zdjęcia replik w tym kolorze, ale najczęściej były to malowane customy. Tajwański producent oddał nam jednak zabawkę nie malowaną, a wykonaną z różowego tworzywa.
Tak, niestety korpus wykonany jest właśnie z tego materiału. Z metalu natomiast są takie elementy jak lufa, celowniki, prowadnica kolby, elementy funkcyjne i wszystkie inne, które na zdjęciach  błyszczą się w słońcu i są w kolorze wpadającym w fiolet.

M4A1 w pełnej krasie, zwraca uwagę różnica koloru miedzy elementami metalowymi a wykonanymi z tworzywa.

W mojej opinii róż korpusu jest nieco za jasny i kontrastuje mocno z elementami metalowymi.
Jeśli te drugie rażą po oczach, są ostre, krzyczą wręcz swoja barwą i polerowaną warstwą zewnętrzną, to kolor plastiku jest po prostu zbyt delikatny.
Poza wyglądem zewnętrznym „Famme Fatale” jest najzwyklejszym AEGiem. A szkoda, bo konstruktorzy mogliby się zdobyć na nieco więcej polotu i na przykład opracować system, gdzie po naciśnięciu spustu pracę gearboxa zagłuszałyby głośne jęki kobiety… no dobra, to chyba jednak zbyt seksistowskie.
Natomiast można było pokusić się o pomalowanie na różowo także elementów wewnętrznych takich jak szkielet GB czy komora HU. Dopełniałoby to dobrego efektu. Efekt tenże psują także niedoróbki takie jak srebrna śrubka na przycisku zwalniacza maga. Mała rzecz, a nie cieszy.

Tutaj widać detal w postaci srebrnej śrubki przycisku zwalniacza maga, który wyraźnie nie pasuje do całości:

Kolejnym detalem, na który zawsze zwracam uwagę i zwrócę także tym razem są trademarki.
Gdy na nie spojrzymy giną wszelkie skojarzenia z produktami spod znaku „Hello Kitty”. Zawiedziona będzie także homoseksualna część airsoftowego środowiska, gdyż na korpusie znajdziemy obrys tytułowej famme, która wyraźnie ma czym oddychać, a w rękach dzierży dwa pistolety.
Dodatkowo znajdziemy bity, a raczej zapewne wypalany na gorąco indywidualny numer seryjny, który na plastikowym body wygląda dość kiczowato.
Nie jest on natomiast pozostawiony sam dla siebie, gdyż w pudełku z karabinkiem znajdujemy także plastikową kartę tłoczoną, na której wypukłą część stanowi właśnie owy numer seryny naszej repliki. Nie ma to oczywiście żadnego zastosowania praktycznego, ale na pewno jest miłym gadgetem, podnoszącym prestiż posiadacza :P.
W pudle znajdziemy też instrukcje – plakat, oraz paczkę kulek, które niestety nie są różowe, a białe.

Trademarki:


Indywidualny numer seryjny na karabinku…


…i na karcie:


Mimo swojej barwy i właściwości odblaskowych replika świetnie nadaje się do walki airsoftowej, co widać na poniższych zdjęciach:

Foto: Tobiasz Kois
Foto: Tobiasz Kois


Foto: Tobiasz Kois
Foto: Tobiasz Kois

Ten ekstrawagancji wyrób G&G jakim jest AEG serii Famme Fatale to kolejna z opisywanych ostatnimi czasy replik, która odbiorców znajdzie raczej w wąskim gronie.
Tak naprawdę pomysłów na wykorzystanie tego produktu jest mnóstwo. Przede wszystkim może mieć on funkcje dekoracyjne czy też marketingowe, myślę, że może także znaleźć swoje miejsce w niejednej produkcji filmowej, bardziej lub mniej alternatywnej :).

 


Komentarzy: 3 do wpisu “Po prostu róż…”

Zostaw odpowiedź

Preview: