Z przeglądu generałów: gen. Waldemar Skrzypczak.

Piotr "Wroobel" Wróblewski

Z przeglądu generałów: gen. Waldemar Skrzypczak.

Czytając książkę autorstwa tytułowego generała byłem naprawdę zachwycony jego życiorysem.
Bezkompromisowy Waldemar pnący się po wojskowej drabinie awansów bez niczyjej pomocy, ba nawet wbrew woli wielu nieprzychylnych. To musi robić wrażenie, wrażenie które aktywnie trwa zaledwie do ostatniej strony „Mojej wojny”.
Wrażenie, które jednak powróciło  z ogromną siłą podczas spotkania, które zostało zaaranżowane przez jedno z kół naukowych Akademii Obrony Narodowej.

Kim jest generał Skrzypczak? Bez wątpienia człowiekiem, który niewielu politykom czy wojskowym  w tym kraju nie jest obojętny. Jedni mówią o nim, źle, inni dobrze. Jeszcze inni bardzo chętnie widzieliby go w szeregach swoich klubów parlamentarnych.
Pewnie bardziej dla samego nazwiska i wiążącego się nim elektoratu, niż dla wiedzy jaką ten człowiek może zaoferować. Zresztą sprawa jest o tyle ryzykowna, że oto taki niesforny generał wcale nie lubi siedzieć cicho i przytakiwać posłusznie w zamian za comiesięczną czterocyfrową pensję.  Na szczęście sam Pan Skrzypczak trzyma się od polityki sensu stricte bardzo daleko.

Zastanawiającym może być fakt co taki Waldemar Skrzypczak osiągnął, że jest tak popularny, a w szerokich kręgach szanowany.
Zapraszają go do telewizji,  na taką Akademie Obrony Narodowej, internauci czytają jego blog. Jest facet słynny.
Popularny wręcz, zwłaszcza w kręgach militarnych.
Tylko pytanie czym sobie na to zasłużył? Czy wystarczy,  (rzekomo) podważyć publicznie cywilne zwierzchnictwo nad siłami zbrojnymi, a co za tym idzie zostać, mówiąc kolokwialnie wywalonym z armii; strzelić w telewizji kilka uwag na temat naszego poczciwego Bogdana ( ministra ponoć)  i do tego na blogu skrobnąć parę słów o tym jak to jest w armii źle, a winą za taki stan rzeczy obarczyć oczywiście polityków? Na tym polega fenomen tegoż człowieka?
Pewnie większość jego zwolenników, tak jak i ja do niedawna, zna go właśnie z tych kilku spraw.

źródło: http://kominiki.eu/

 

Kiedy przed świętami Wielkiej Nocy siedziałem na ogromnej sali wykładowej, a przede mną generał Skrzypczak mówił o swoim podejściu do wielu spraw, między innymi związanych ze Strzelcem, a co za tym idzie również ze mną, zrozumiałem, na czym polega fenomen tego człowieka.  To jest człowiek, który ze stereotypu generała odziedziczył chyba tylko generalską łysinkę.

Widzisz tego go, słyszysz co mówi i wiesz, że mógłby  w każdej chwili, wziąć karabin, a w jego przypadku wsiąść do czołgu i jechać na ćwiczenia otoczony szeregowymi.  Prostota formułowania myśli,  szczerość i ogromna uwaga poświęcona problemom na najniższych szczeblach.
Było to widać chociażby w jego wypowiedzi na temat Strzelca. Poproszony o skomentowanie obecnej sytuacji, czyli podziału na kilka niezależnych związków strzeleckich, a co za tym idzie trudności we współpracy z MONem, nie powiedział nic o kwestiach ekonomicznych czy prawnych. Skupił się od razu na oddziaływaniu tej sytuacji na najniższe szczeble, czyli szarych strzelców. Zwrócił uwagę na podział jak powstaje już na samym początku.
Nie ma nas strzelców, jesteśmy my, wy i ewentualnie oni. Takie myślenie, jak słusznie zauważył generał, niesie ze sobą ryzyko poważnych konfliktów właśnie wśród najniższych stopniem.   Ten schemat postrzegania problemów właśnie przez pryzmat sytuacji szarego żołdaka jest typowym sposobem myślenia generała, co przy powszechnej opinii, że generał szeregowego ma w głębokim poważaniu jest niezwykle chwytliwe.
Mówiąc prostymi słowami jak tu nie szanować przełożonego, który troszczy się o każdego ze swoich podwładnych i stara się mieć z każdym jak najbliższe relacje.

Jeszcze bardziej wiarygodnymi jego słowa czyni sposób formułowania myśli.
Opowiadając o swojej strategii działania PKW Afganistan, nie mówił o ciągłym wywieraniu presji na przeciwniku.  Powiedział prosto: „ My  goniliśmy ich, więc oni nie mogli gonić nas”.  Cóż, bardziej po żołniersku się nie da.

Wszystko to, o czym mówię sprawia, że generał jest dla szerokiego żołnierzy wzorem do naśladowania i jednocześnie idealnym dowódcą, który cieszy się naturalnym poparciem i autorytetem. Ceńmy takich ludzi, bo mamy ich w armii coraz mniej.

 


Zostaw odpowiedź

Preview: