Kuloodporni – realizm w filmach

Piotr "Procent" Łopaciński

Obok wojska są 2 miejsca, gdzie można zobaczyć i usłyszeć największe herezje dotyczące obsługi broni, czy taktyki walki – filmy i gry komputerowe.
Nie uważam się za specjalistę w żadnej z tych dziedzin (czyt. obsługi broni i taktyki, z filmu i gier zresztą tez nie :)), aczkolwiek  są pewne podstawy, które z czystej przyzwoitości powinny być zachowane i które aż kłują po oczach nawet laików. Dzisiaj nieco o realizmie w tym pierwszym przypadku, czyli na ekranie przy pasywnym odbiorze.
O grach porozwodzę się następnym razem.

Pierwsza uwaga, jaką chciałbym poczynić jest taka, że w filmach można pozwolić sobie na luźniejsze traktowanie realizmu (ilekroć będzie w tym tekście mowa o realizmie, to odnosić się to będzie do realizmu z zakresu szeroko pojętych militariów, a w szczególności tego, związanego z użyciem broni i technikami oraz taktykami prowadzenia walki czy innych działań, np. rozpoznania) niż w grach.
W filmie bowiem najczęściej podstawą jest fabuła, pewna historia do opowiedzenia, a kwestie techniczne są niejako tylko tłem. Często uwypukla się i bardzo dopracowuje pewne sceny czy aspekty filmu, a w innych operuje się uproszczeniami, symbolami.
Taka zależność występuje nawet w przypadku filmów wojennych, które realistyczne pod względem technicznym być nie muszą, bo o wiele ważniejsza może być psychologiczna strona filmu.
W grach natomiast, w których to my naciskamy na spust, często to właśnie fabuła jest tylko tłem, czasami wręcz niewidocznym, a kluczowe są wszystkie szczegóły i detale związane z prowadzeniem walki.
To właśnie o techniczną stronę chodzi, a gra jest zwykle na tyle długa, że da się wyłapać wszystkie błędy i zaniedbania. Po pewnym czasie, w przypadku nudniejszych gier, wyłapywanie takich „smaczków” staje się niezłą zabawą.
Jakie grzechy popełniane są najczęściej przez twórców na małym i dużym ekranie?

Fani filmów uwielbiają wyciągać z nich drobne błędy, które dostrzegą oglądając film po raz n-ty :) (Black Hawk Down) :

Źródło: www.psdisasters.com

Tak jak już pisałem, w filmach bardzo często wszelkie „błędy w sztuce” są wręcz nieistotne, bo film wcale nie ma na celu ukazanie realizmu walki w jej technicznym aspekcie, a na przykład w psychologicznym. Przykład? Full Metal Jacket – kto oglądał jakikolwiek film Kubricka wie, że są to obrazy bardzo specyficzne, które skupiają się na psychice, umyśle, uczuciach, często są to obrazy metaforyczne.
To film, który tworzy świetny klimat, ale przedstawia obraz nie do końca realistyczny – nie taki też jest jego cel.

Typowa scena z Full Metal Jacket. „Ain’t war hell”?:

http://www.youtube.com/watch?v=cV9TClQu4Nk

Inną kategorią są filmy, które na realizm stawiają.
Wtedy wszyscy maniacy i spece wojskowości  potrafią obejrzeć fil drugi raz, tylko po to by wypunktować wszystkie wpadki podczas kręcenia czy montażu. Jako, że znalezienie każdego takiego, większego bądź mniejszego, drobiazgu jest triumfem, to czasami urastają one do miana wręcz legendarnych scen danych produkcji.
Przychodzą mi tu na myśl dwa obrazy – Black Hawk Down Ridley’a Scotta i Tears of the sun Antonie Fuqua.
W BHD Na pewno warto wymienić scenę rzutu granatem ręcznym w okno na 3. piętrze budynku, która uznawana jest za wręcz nieprawdopodobną i godną kiepskich kopii Rambo. Poza tym bardzo znana jest scena obrony rozbitego śmigłowca, w której na jednym ujęciu operator „Delty” strzela ze swojego M14, a już parę sekund później ma w ręce M16A2, po czym w jeszcze następnym znowu wraca do M14. Powszechnie uznane jest to za błąd realizatorski, jednak w książce Black Hawk Down Marka Bowdena, podobno jest napisane, że operator ten pyta pilota, czy w śmigłowcu jest jakaś broń, wiec możliwe, że ją wymienił.  Czy ma to w ogóle znaczenie w kontekście całego filmu? Nie, ale jego fani z pasją analizują każdą klatkę i sekundę, by wyciągnąć z ulubionego filmu jak najwięcej, by nawet oglądając go dziesiąty raz, dojrzeć coś nowego.

Klatki ze sławnej sceny w BHD, gdzie na kolejnych ujęciach operator SFOD-D strzela z różnych jednostek broni:

Źródło: imfbd.org

Zostań bohaterem we własnym domu, wrzuć granat na trzecie piętro:

http://www.youtube.com/watch?v=NtSzrdh5TD0

Wystarczy za to obejrzeć tylko raz Tears of the Sun, by dostrzec Bruce’a Willisa, który ma na swoim M4A1 założony kolimator M68… na odwrót.
Nie tylko skośny montaż zamontowany jest w stronę inną niż zwykle, ale też całe urządzenie, przez co celowanie z niego jest niemożliwe.
To jedna z najbardziej znanych, bo i najbardziej widocznych, ewidentnych wpadek w filmach militarnych stawiających na realizm. Tears of the Sun zaskakuje za to naciskiem, jaki położono na odwzorowanie procedur, tj. SOP.
Naprawdę miło się ogląda zerwanie kontaktu, które nie jest chaotyczną ucieczką i strzelaniem na oślep, tylko dynamicznym i proceduralnym przesuwaniem linii do tyłu. Razi wprawdzie wielka ilość przeciwnika, z którą walczy paroosobowy oddział SEALi, ale nie jest to coś, co psuje całość obrazu.
Pod sam koniec filmu spostrzegawczy obserwatorzy wyłapali także fakt, że myśliwce lecące ze wsparciem maja puste pylony, a jednak zrzucają z nich napalm.

Bruce Willis ze swoim sławnym kolimatorem rewersyjnym:

Źródło: forum.ea.com

Finalna scena Tears of the Sun. Zwraca uwagę staranność w odwzorowaniu procedur ataku czy zerwania kontaktu:

http://www.youtube.com/watch?v=_fAr9PNMPDw

Przechodząc na drugi biegun, czyli do filmów, które nie są realistyczne, a sensacyjne, chcę powiedzieć, ze jestem czasami pod głębokim wrażeniem pomysłów, jakie mają twórcy , by uczynić swe dzieło kompletnie nierealną bajką.
W filmie The Marine (reżysera nie podaje, bo zapewne jest mu wstyd, że nakręcił coś takiego), który dzięki lekkości języka tłumaczy otrzymał polski tytuł W cywilu, główny bohater jest wręcz niezniszczalny, a gdy prowadząc samochód dostaje się pod ostrzał z karabinka z odległości parunastu metrów, postanawia zasłonić się… kevlarową kamizelką, którą trzyma w ręce.
Pomijając fakt, że kevlar nie zatrzymuje penetracji amunicją pośrednia(tym bardziej z tak niewielkiej odległości), to w tej produkcji nie dość, że jednak opiera się pociskom, to dodatkowo wytracają one cała swoją energie na luźno powiewającej kamizelce – absurd. Inny przykład to film American Soldiers aka Amerykańscy Chłopcy, który nie dość, że cały jest zbiorem irracjonalnych scen połączonych lichym wątkiem fabularnym, to jeszcze bohaterowie poruszają się tam ciężarówkami, czy HUMVEE, które potrafią wytrzymać parę trafień pociskiem z RPG.

Dlaczego warto wozić ze sobą kamizelkę balistyczną w samochodzie?:

http://www.youtube.com/watch?v=B2hKvFTwUf0

Na koniec zostawiłem prawdziwy smaczek i klasyk.
Wiele osób zapewne już go widziało, a Ci, którzy nie mieli tej przyjemności, niech usiądą na stabilnym krześle.
Film o którym piszę, jest przykładem tragicznej fascynacji kinem amerykańskim i próbą przeniesienia jego wzorców, z dodatkiem lokalnej specyfiki kinematograficznej , na grunt innego rejonu geograficznego czy kulturowego. Niech scena z tego arcydzieła będzie tzw. elementem zamiast podsumowania dla tego wpisu. Oto Rambo po turecku – Korkusuz:

http://www.youtube.com/watch?v=3l72gxO2l2E


Komentarzy: 5 do wpisu “Kuloodporni – realizm w filmach”

  • Sil43 Says:

    Ten Turecki wystrzał z RPG jest naprawdę epicki.

    No i tekst naprawdę Ciekawy.

    Moim najlepszym śmiechen są papierowe czołgi w filmach 2 wojennych, gdzie strzał z bazooki w przedni pancerz likwiduje większość ciężkich czołgów… Dlatego ze śmiechem mogę powiedzieć, że akurat 4 Pancerni to byli pod tym względem lepiej zrobieni, niż 9/10 filmów amerykańskich gdzie występuje czołg który albo jest niezniszczalny, albo rozpada się na części przy trafieniu podstawową bazooka, nie wersją M9 która już była przystosowywana do penetrowania pancerza 200mm+. Nie mówiąc nawet o tym, że kąt miał niesamowicie duże znaczenie, przy przebijaniu pancerza.

    Widać nawet taką tendencję, gdzie im starszy film wojenny tam jakoś bardziej się przykładali do realizmu. :]

  • Grimm Says:

    Na podanej przez Ciebie z resztą scenie widać, jak ostrzeliwujący KMista w oknie strzela z M60. Jeśli więc nie założenie, że nie był on zdobyczny, to jest to kolejny błąd.

  • Wilq Says:

    Mam American Soldiers na DVD – kuloodporne Toyoty TO JEST TO xD.

  • Horblower Says:

    W The Marine bohater zasłania się kevlarową kamizelką tylko przed ostrzałem z UZI (ewentualnie ingram) czyli broną na nabój pistoletowy a zatem teoretycznie jest to możliwe

  • Piotr "Procent" Łopaciński Says:

    A zatem spróbuj utrzymać kamizelkę kuloodporną w ręce, jak do niej strzelają. Standardem przy takich postrzałach, gdy ma się ja na sobie są połamane żebra, czy w najlepszym wypadku stłuczenia. Poza tym trza pamiętać, że kamizelki nie są sztywne, tylko miękkie, więc jeśli kule trafiłyby poniżej ręki, którą trzyma on kamizelkę to najzwyczajniej w świecie zsunęły by się po kamizelce i nasz bohater by zginął, jeśli zaś trafiłyby w rękę, to nie widzę innej możliwości, jak połamane kości przy takiej serii. Z jakiego założenia byśmy nie wyszli – nawet w teorii nie jest to możliwe w mojej opinii.

Zostaw odpowiedź

Preview: