Puk, puk. Kto tam? Breacher.

Konrad Pochodaj

Na chwilę obecną bardzo łatwo rozróżnić, kto w airsoftowym świecie lubi zwykłe, proste łupanki, a kogo interesują bardziej skomplikowane i wymagające MilSimy, szkolenia czy inne wyjazdy tego typu.
Grupę tych, dla których zwykła wymiana kompozytu to zbyt mało, można by jeszcze podzielić na tych, którzy miłują się w taktyce zielonej, czarnej lub w zasadzie obu po trochu.
Wraz z pojawieniem się tego „odłamu” ze świata plastikowych kulek, pojawiła się potrzeba zgromadzenia i dostosowania odpowiedniego sprzętu, który w mniejszym lub większym stopniu ciężko dostać.
Żeby Was nie zanudzić listą szpeju, skupię się na kilku rzeczach dla czarnej taktyki.

Jakoś tak wyszło, że od długiego już czasu bierzemy udział w imprezach, które wymagają czyszczenia pomieszczeń.
I nie mówię tutaj o konserwowaniu powierzchni płaskich, tylko o szkoleniach i milsi mach CQB różnej maści.
Z wyjazdu na wyjazd uczyliśmy się czegoś nowego i poprzez zdobyte doświadczenia dostosowywaliśmy i ulepszaliśmy nasz sprzęt. Zaczęliśmy od ujednolicenia się i zakupu jakże popularnych nomexów amerykańskich lotników, modyfikowania kamizelek oraz hełmów/kasków, organizacji komunikacji wewnątrz poszczególnych fire-teamów.
Ludzie przyjęli również różne funkcje, znalazł się chętny na medyka, kto inny podjął się dowodzenia.
W moim przypadku wybór padł na bycie breacherem. Kontynuując unifikacje, przerobiliśmy tematy lightsticków, naszywek sekcyjnych, a nawet położenie opatrunków, żeby każdy mógł je łatwo znaleźć w sytuacji, która by tego wymagała.

Wróćmy jednak do specjalnego sprzętu, którego wymagała ode mnie rola wyważeniowca.
Ciężcy, bo tak określa się breacherów, noszą dodatkowy sprzęt w postaci strzelb, dodatkowej amunicji czy ładunków pirotechnicznych.
Broń to nie problem, zazwyczaj wisi na zawieszeniu i nie przeszkadza za bardzo. Ponadto, jeżeli używamy weapon’s catch’a, to możemy o danej jednostce broni zapomnieć do momentu jej użycia. Idąc dalej, ładunki i granaty wkładane są do dedykowanych dla nich ładownic. Brak takich pouchy to nie problem z racji tego, że z łatwością można zaadaptować inną ładownicę, która rozwiąże nasz problem. Jeżeli wszystko jest takie bajkowe i proste to w czym tkwi problem?
Schody zaczynają się w momencie posiadania sprzętu wyważeniowego, używanego do subtelnego otwierania drzwi, krat, i tym podobnych.
Na początku moich zabaw z CQB, kiedy to po raz pierwszy kompletowałem taki „profesjonalny” zestaw , wszystkie jego elementy pochodziły ze sklepu typu Castorama. Nie było to jakieś cudo ale robiło swoją robotę. Praktycznie wszystko kręci się wokół trzech narzędzi – młota, przecinaka do łańcucha i łom/hallagan. Pamiętam jak dziś, że wpakowałem to wtedy na plecy swojej kamizelki używając do tego kilku prostych ładownic, zipów i fastexów. Wyglądało to nieźle, i w zasadzie tylko wyglądało. Dlaczego?
Dlatego, że czas jaki potrzebny był na wyciągnięcie danego narzędzia, nie wspominając już jego schowaniu.

To i kilka innych czynników pchnęło mnie do poszukiwać czegoś bardziej kreatywnego.
Przeszukałem sieć w poszukiwaniu zestawów wyrażeniowych, i znalazłem, całe ich mnóstwo. Niestety każdy jeden dostępny był dla wojska/policji, więc załatwienie czegokolwiek graniczyło wówczas z cudem. I znów, minęło trochę czasu i ów cud miał miejsce. Pomijając szczegóły, wszedłem w posiadanie zestawu wyważeniowego firmy Blackhawk Industries, który chcę Wam dzisiaj przedstawić.

Zestaw od BHI składa się z 4 elementów:

- Plecaka na narzędzia,
– Młota,
– Narzędzia Hallagana, zwanego hooliganem,
– Nożyc,

Według producenta, wszystkie narzędzia nie przewodzą prądu aż do 100 volt oraz nie powodują iskier podczas ich używania.
Każda rękojeść została profesjonalnie zaprojektowana w celu zachowania pewnego chwytu i praktycznie uniemożliwienia przypadkowego „rzutu” danym elementem zestawu.
Teraz słów kilka o samych narzędziach.

Nożyce – toporne, trwałe, masywne. Powinny poradzić sobie z każdym łańcuchem i kłódką. Póki co, nie znaleźliśmy czegoś, co wygrało by z nimi.

Młot – równie toporny jak nożyce. Specyficzny o tyle, że z jeden koniec to młot, drugi to siekiera.
W zależności od sytuacji, wykorzystujemy to czego nam akurat trzeba. Ponadto, w połączeniu z hooliganem, można rozbroić praktycznie każdą kłódkę lub wyważyć drzwi.
Lekkie ale ma moc.

Narzędzie Hallagana – połączenie łomu i klucza.
Końcówka narzędzia zaprojektowana jest do zakręcania zaworów gazu/wody.
Narzędzie to jest szeroko wykorzystywane przez strażaków.
Drugi koniec narzędzia zaprojektowany jest do wyważania drzwi i rozwalania kłódek. Narzędzie wyposażono również w zawieszenie, które umożliwia komfortowe przenoszenie.

Plecak – tutaj diabeł tkwi w szczegółach. Plecak ten jest świetnie zaprojektowany.
Jak już wrzucimy cały, nielekki, zestaw na plecy, rozkłada on idealnie ciężar i już po chwili zapominamy o tym, co mamy na plecach. Ponadto, jest bardzo wygodny, można go swobodnie regulować i w razie potrzeby „wesprzeć” plecak poprzez zapięcie pasa biodrowego.
Każde narzędzie ma w plecaku swoje miejsce. Wystarczy włożyć je do odpowiedniej kieszeni i zapiąć Velcro.
Nie ma mowy, żeby samo coś wypadło. I dobrze, bo gdyby wyobrazić sobie sytuację, w której hallagan spada na czyjąś stopę to mnie to trochę przeraża.

Póki co, zestaw ten od ponad roku nas nie zawiódł i przechodzi przez wszystko jak burza.
Mam nadzieję, że to się nie zmieni a to małe przedstawienie wszystkich elementów wyważeniówki Was zainteresuje.


Komentarzy: 4 do wpisu “Puk, puk. Kto tam? Breacher.”

  • Piotrek Says:

    Mnie zainteresowało bardzo. Jako że szturmowym CQB się nie zajmuję (brak sensownego obiektu…) chętnie poczytam o rozwiazaniach jakie koledzy stosują. A jak z pirotechniką w brechingu? Niestety samodzielna produkcja, wyrób i posiadanie takich substancji (które moga np. wywalić dżwi z zawiasów nie mówiąc o usunięciu przeszkody formatu muru ceglanego) jest nielegalne…

  • Jakub Says:

    Witam. Iteresuje mnie gdzie można zakupić taki sprzęt?

  • Piotr "Procent" Łopaciński Says:

    @Jakub: Np. tutaj: http://www.uscav.com/productinfo.aspx?productid=10710&tabid=548&catid=2659 . Nie jestem natomiast pewien, czy te zestawy są dostępne w powszechnej sprzedaży i każdy może takie nabyć (w podanym linku jest jako „special order”).

    @Piotrek: Do breachingu zostają nam właściwie jedynie narzędzia takie jak te, bo rzeczywiście pirotechniką wyrażeniową raczej się nie bawimy. Narzędzia mają ten minus, ze eliminują efekt zaskoczenia w wielu przypadkach, po prostu nie da się wejść tak szybko, jak po wywaleniu drzwi piro. Natomiast jako, ze naprawdę niewiele jest obiektów w dobrym stanie, gdzie możemy korzystać z drzwi, to nie w smak nam ich niszczyć :).

  • Piotr „Black Hawk” Lorenc Says:

    Procent w zasadzie odpowiedział na większość. Ja dodam, w sumie potwierdzę, że narzędzia te sprzedają tylko ludziom z wojska/policji/agencji itd. Przynajmniej tak to działa za oceanem.
    Skąd ja to załatwiłem to pominę :)

Zostaw odpowiedź

Preview: