Zabawy na strzelnicy

Konrad Pochodaj

Jest środek zimy a stagnacja w airsoft’cie praktycznie sięga zenitu. „Komandosi” wszelkiej maści nie jeżdżą strzelać z błahych powodów, takich jak mróz, śnieg, wilgoć czy lenistwo. Osobiście uważam to za troszeczkę irytujące, że większość z nas potrafi się zmotywować do wyjścia tylko w sprzyjających warunkach pogodowych.
Oczywiście nie twierdzę, że każdy powinien być tak twardy, zahartowany i odporny jak przykładowy komandos czy inny członek sił specjalnych ale zgrywanie takiego osobnika tylko podczas wiosny czy lata jest odrobinę bez sensu, prawda?

Dlatego też tym, którzy mają ochotę wymienić trochę kompozytu podczas zimowego zastoju proponuję wyjście na strzelnicę.
Rozwiązanie to jest też przydatne w przypadku, gdy mamy zbyt dużo wolnego czasu w ciągu tygodnia. Więc jeśli chcecie się trochę pobawić zarówno bronią, jak i sprzętem, polecam wyjście na strzelnicę.

Teraz, słów kilka na temat tego, co na owej strzelnicy można przeprowadzić.

Poza wypożyczeniem broni palnej, takiej jak pistolety, strzelby, karabinki czy pistolety maszynowe, i zakupem amunicji, strzelnice pozwalają nam wypożyczyć stanowiska strzeleckie, które wynajmuje się na godziny. Zazwyczaj koszt wynajmu jednego stanowiska jest bardzo mały i oscyluje od 5 zł do 15 zł za godzinę, co pozwala nam na powtórzenie takiego wypadu kilka razy w tygodniu.
Ja, na przykład, korzystam zarówno z krytych i otwartych strzelnic.
To co sama strzelnica nam oferuje to prawidłowe skalibrowanie naszej broni (regulacja systemu hop-up, zerowanie przyrządów i optyki, i tym podobne) Ale wróćmy do tego co można na terenie takiej instalacji robić. Ja i moi znajomi, zazwyczaj idziemy na strzelnicę i trenujemy przeładowania broni krótkiej i broni długiej, procedury postępowania podczas zacięcia lub awarii naszych replik. Jeżeli jednak mowa o przeładowywaniu broni, pistolety, w przeciwieństwie do karabinków ( zazwyczaj AEGów ), uczą poprawnych nawyków. Karabiny, karabinki czy pistolety maszynowe ze względu na elektryczny napęd sprawiają trochę więcej problemów, ponieważ nie każdy posiada broń długą GBB, która daje nam możliwość zaznajomienia się z zasadami operowania jej ostrym odpowiednikiem.
Karabinki GBB funkcjonują dokładnie tak samo jak oryginały, więc używając ich, trzeba pamiętać o możliwości pojawienia się zacięć, zwalnianiu suwadła czy przeładowaniu przed oddaniem pierwszego strzału.

Należy pamiętać, że nie trzeba wystrzelać całego magazynka, żeby przećwiczyć przeładowanie. Wystarczy załadować trzy lub pięć kulek, co zazwyczaj robimy.

Ponadto, otwarte strzelnice umożliwiają nam przestrzelanie i strzelanie z broni snajperskiej, których cele można ustawić na odległościach takich jak 25, 50, 75 i 100 metrów.  Oczywiście, żeby ćwiczyć strzelanie z broni głównej i zapasowej, tarcze i cele można spokojnie ustawić na dystansach 5, 10, 15, 20 i 25 metrów.

Dodatkowym atutem takich wyjść jest możliwość organizowania małych rywalizacji pomiędzy strzelcami. My, na ten przykład, rywalizujemy w różnych opcjach strzelania. Najprostszy „konkurs” obejmuje wystrzelenie pięciu kulek z broni długiej, przeładowanie, wystrzelenie kolejnej porcji pięciu kulek, zmianę na broń krótką, wystrzelenie kilku pocisków, przeładowanie, ponowne wystrzelenie kilku pocisków i schowanie pistoletów do kabur.
Strzelec, który wykrzyczy „GOTÓW!” jako pierwszy, wygrywa. Strzelamy w parach, losowo dopasowując strzelców tak, aby każdy mógł się zmierzyć z każdym. To ćwiczenie można modyfikować dodając strzelanie podczas poruszania się, strzelanie zza zasłon, i tym podobne.

Ponadto, strzelanie pod choćby minimalną, presją uczy nas radzenia sobie z tym a nasze mięśnie zapamiętują ruchy, czyniąc przeładowania i zmiany, szybszymi i skuteczniejszymi. Pamięć mięśniowa zapoznaje się z naszą bronią i rozłożeniem ładownic.
Pomocne jest to o tyle, że nie musimy zawracać sobie głowy rozmieszczeniem pouchy czy położeniem magazynków ponieważ znajdujemy je instynktownie.

Dodatkowo, możemy sprawdzić dopasowanie naszego sprzętu, strzelając w oporządzeniu takim jak pierwsza i druga linia. Nie mówię tu o konieczności strzelania w mundurach i hełmach ale na przykład w kamizelkach kuloodpornych. Ja zazwyczaj strzelam w CIRASie i pierwszej linii. Pas oporządzeniowy jest konieczny ze względu na kaburę do broni krótkiej, ale po co strzelać w kamizelkach? Przecież to może być niewygodne i męczące, nie? Odpowiedź jest prosta. Przez takie ćwiczenia poznajemy nasz sprzęt, uczymy się rozmieszczenia ładownic, magazynków, ruchu ręką do torby na  zrzut.
Ponadto, wychodzi na jaw czy nasza kamizelka jest dobrze skonfigurowana i wygodnie wyregulowana. Wszystkie te czynniki można z łatwością sprawdzić na strzelnicy. Do tego dochodzi uczenie się strzelania w swoim sprzęcie, szybkiego mierzenia do celów. Potwierdzeniem powyższego jest fakt, że niektórzy konfigurują kamizelkę i broń bez jakichkolwiek przymiarek a później, po ubraniu się w sprzęt, nie mogą się nawet złożyć do strzału. Nie popełnijcie tego błędu i przygotujcie się.

Podsumowując, wyjście na strzelnice to bardzo dobra alternatywa spędzania wolnego czasu podczas zastoju, jaki gwarantuje nam zima.
Daje to dużo zabawy, ale jest też bardzo pożyteczne a jedynym jej negatywem jest fakt, że trzeba za to zapłacić. Bardzo polecam wszelkiej maści zabawy na strzelnicy.


Komentarzy: 3 do wpisu “Zabawy na strzelnicy”

  • Doe Says:

    Ja prywatnie nie wychodze odkad zeszlego roku dwa razy pod rzad replika nie wytrzymala -10oC. Sprezyna pekla mi na jednej zabawie, po czym stalo sie to ponownie 2 imprezy dalej. Ewidentnie mroz nie sluzy sprzetowi, a nie mam ochoty wydawac 200zl miesiecznie [+ ewentualne koszty serwisowania] dla 5 godzin radosci [tutaj wiecej bateria nie dala rady]

  • wilq Says:

    a widzisz, a nam zima nie straszna :) i tu dam autorowi plusa bo wielcy zahartowani „terminatorzy” wysypują się „bo zimno”, „bo bla bla” – a przecież w zimie dopiero zabawa się zaczyna :)
    co do strzelnicy – również się zgadzam – brak wiedzy na temat ustawienia kieszeń, ładownic, zasobników itp wychodzi własnie podczas „extremalnej” zabawy – a to któryś łeb zahaczy pasem o coś i się sklinuje i nie dajcie Bogowie strzeli gdzieś „w pole” – strzelnica to świetna zabawa jednak na to również trzeba mieć pieniądze na co nie zawsze może sobie pozwolić „statystyczny airsoftowiec” :) ale raz na jakiś czas polecam zaszaleć – uczy pokory do zabawy

  • Dżunior' Says:

    Hmm.. W ciągu ostatnich 3 miesięcy las odwiedziłem może 3 razy. O ile za pierwszym razem przyszło 3 znajomych, następnie stawił się jeden, to ostatnia „akcja” była solowym patrolem z marszo-biegiem w oporządzeniu.. A więc słabo.
    Strzelnica to rzeczywiście miłe miejsce, aczkolwiek z repliką jeszcze tam nie poszedłem. Zawsze własna wiatrówka lub wypożyczona broń krótka. Powiedzcie mi Panowie, nie śmieją się z Was jak wchodzicie na strzelnicę z „pistoletem na kulki” ?

Zostaw odpowiedź

Preview: