M240 i inne nowości w Gunfire

Piotr "Procent" Łopaciński

Coś na rynku wyraźnie się ruszyło, bo o ile ostatnio opisywałem markowe repliki, to tym razem ofercie pojawiło się parę nowych, chińskich pozycji. I to nie byle jakich!
Wszystkie repliki tylko z grubsza pooglądałem i obfotografowałem. Ich obszerniejszych testów możecie się spodziewać w ciągu paru tygodni…

Na początku replika, która robi chyba największe wrażenie, przy której M249 wygląda dość śmiesznie i mikro. Nie jest żadną tajemnicą, ze mowa o M240
Waga i wymiary to zdecydowanie to, co wyróżnia ten produkt. Strzelania bez podparcia dwójnogu nie ma właściwie sensu, w pozycji stojącej, sensownie można z tego siać chyba tylko z biodra, mając to na pasie.

Wykonanie nie odbiera zbytnio od rodziny M60, magazynek oczywiście dokładnie ten sam i wg mnie na tak samo lichym i niepewnym mocowaniu (cóż, przypadłość większości KMów. Za to chwyt do przenoszenia repliki wygląda na wręcz pancerny, w porównaniu z nim, te z M249 czy M60, to tylko jakieś cienkie i delikatne druciki, a w wypadku tego potwora, chwyt taki jest wręcz niezbędne do sprawnego operowania gunem.
Na minus można zaliczyć airsoftowe oznaczenia, które, jak to w oryginalnym M240 są wielkie, przez co rzucają się w oczy, ja na dzień dobry bym je zamalował.

Do środka nie zaglądałem, natomiast nie ma tam gearboxa znanego chociażby z M249, jest coś co nieco przypomina gb v.7.
Więcej powiem, po bliższych oględzinach. Standardowo natomiast replika posiada MOSFET, miejsce na baterie w kolbie.

Drugą repliką, którą oglądałem, było G36c Cymy.
Firma ta, do tej pory nie miała w ofercie żadnej repliki tego niemieckiego karabinka.
Po wyjęciu z pudła, pierwsze co nasunęło mi się na myśl to  – paskudztwo.
Body wygląda jakby było odlane z gorącego, przepraszam za kolokwializm, gluta zawierającego odpadki plastiku w różnych odcieniach szarości, koszmar.
I cóż mogę napisać… jest to najlepiej wykonana wizualnie replika G36 w stosunku do oryginału. W końcu zobaczyłem coś, co przypomina kolorem i fakturą palną wersje (przynajmniej jeśli chodzi o nowe i nieużywane egzemplarze, które H&K prezentuje na różnorakich targach).

To, że sam kolor i faktura mogą nie sprawiać dla laika najlepszego wrażenia, to ogólnie replika wygląda na solidną, chociaż w porównaniu z G36 z WE, które opisywałem tydzień temu, wypada pod tym względem gorzej, widać nadlewki formy i inne drobne niedociągnięcia, aczkolwiek jak na chiński standard jest dobrze.

Cała replika, jak większość Cymowskich produktów, jest idealną kopią układu TM, wiec praktycznie wszystkie rozwiązania są tożsame z układem Tokio Marui.
Piny siedzą pewnie i są zabezpieczane przez gumki. Więcej po wstępnych oględzinach nie jestem w stanie powiedzieć. G36, jak G36, i tyle.

Jeszcze mniej jestem w stanie powiedzieć o drugiej wersji PPSH-41 z Hexagona, gdyż ani trochę nie interesowałem się tą repliką, poza jej zewnętrznym wyglądem, który był bardzo przyjemny.
W nowej wersji zmieniono kolor/rodzaj drewna i dzięki temu replika prezentuje się doskonale.
Elementy metalowe i ich kolor także trzyma poziom. Widoczne spawy, tudzież ich imitacje, dodają wszystkiemu smaczku.
Wszystko odpowiednio toporne i prymitywne, a jednocześnie sprawiające wrażenie wręcz pancernego.
Miło się patrzy, miło się strzela.


Komentarzy: 4 do wpisu “M240 i inne nowości w Gunfire”

Zostaw odpowiedź

Preview: