Airsoft a WOŚP – pomagaj z głową!

Piotr "Procent" Łopaciński

W drugi weekend nowego roku po raz kolejny zagra Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy.
Z roku na rok oryginalnych sposobów na jej wspieranie przybywa.
Od paru lat airsoftowcy pożytkują swój fachowy i sprzętowy potencjał na pomoc WOŚP. W uwielbiającym afery środowisku dolnośląskim, w związku z kolejnym finałem akcji, powstała inicjatywa pomocy, która wywołała duże kontrowersje. Równie zdeterminowani są zwolennicy, by ja przeprowadzić, jak też przeciwnicy, by ją zablokować, a właściwie wytłumaczyć entuzjastom, że może nie do końca taki sposób współpracy z WOŚP odniesie oczekiwane czy pozytywne skutki.

Wszystko rozgrywa się w jednym temacie na podforum „Dolnośląskie” w ramach WMASG.
Już pierwszy post autora tematu, nie wzbudził mojej przychylności ku niemu (zarówno ku autorowi jak i ku tematowi), nawet nie tyle ze względu na treść, a formę, innymi sowy mówiąc: był napisany tak nieczytelnie i niepoprawnie, że ciężko było wywnioskować o co dokładnie chodzi. Pozwolę sobie zacytować, by każdy sam mógł ocenić:

Jak już czytałem na Forum wyszła propozycja żeby „eskortować” dzieciaki zbierające kase do puszek.
Proszę o wiadomości prywatne kto był by chętny na takową imprezke i czy chcielibyście ruszać z MOK’u czy z MayDay’a im szybciej sie zorganizujemy tym lepiej bo organy organizujące zbiórke muszą wczesniej podac policji ,ze ew. takowa grupa bedzie chodzic po mieście

Dodać należy jeszcze, że autor jest użytkownikiem z Głogowa, wiec należało domniemywać, że to właśnie o tym mieście mowa w poście. Po kolejnych odpowiedziach, okazało się, iż cała akcja miałaby polegać na chodzeniu w sprzęcie i z replikami z wolontariuszami, po to by ich chronić, przed potencjalną kradzieżą puszki z pieniędzmi. Dodatkowym atutem miałby być wygląd airsoftowców, który zaciekawiałby, co wpłynęłoby z założenia pozytywnie na wysokość zbiórki.
Myślę, że wiele osób, po doczytaniu do tego momentu już ma wątpliwości co do jednoznacznie pozytywnego (potencjalnego) odbioru takiej akcji przez szeroko rozumiane społeczeństwo. W temacie padały różnorakie argumenty. Parę z nich przytoczę, parę rozszerzę oraz dodam też trochę swoich.

Na wstępie określę swój stosunek do inicjatywy chodzenia z replikami i w sprzęcie z wolontariuszami – jest on negatywny (oczywiście w stosunku co do formy, a nie do celu).
Swój punkt widzenia dzielę z wieloma użytkownikami, którzy także oponują przeciw takiej formie wolontariatu. Zwolennicy pomysłu mówią, że to dobry sposób an promocje airsoftu, ale nasuwa się jedno, proste pytanie – po co airsoftowi promocja?
Wróćmy jednak do pierwotnego zadania naszych dzielnych Maniaków, czyli ochrony wolontariuszy. Z założenia jak rozumiem mieliby oni pełnić funkcje prewencyjną, może dla niektórych odstraszaczem by byli, ale np. tylko przy założeniu odpowiedniego wieku „odstraszających”.
Poza tym, zakładając, że jednak do kradzieży mimo wszystko dochodzi, na oczach airsoftowca, to ja się pytam, co on ma w tej sytuacji zrobić? Z repliką i w sprzęcie ma zdecydowanie gorsze możliwości pościgu, a wydaje mi się, ze niektórym mogłoby przyjść do głowy, by oddać serię w kierunku złodzieja, jedno gorsze od drugiego.

Jeśli chodzi o argumenty z dyskusji, to jednym z bardziej wartościowych był ten, który mówił o możliwej reakcji niektórych osób na widok takiej „eskorty”. Szczególnie osoby starsze, mające doświadczenia wojenne mogą na takie coś źle zareagować.
Jakby nie patrzeć, Jurek Owsiak od zawsze głosi raczej pacyfistyczne hasła i ciężko jego czy fundacji, z tym nurtem nie kojarzyć. Taki airsoftowiec przy wolontariuszu może wywołać po prostu dość agresywne myśli czy skojarzenia.
Pół biedy, jakby to jeszcze byli ludzie w polskich mundurach i najlepiej z polskimi flagami na ramionach, ale już flagi USA, a nie daj Boże niemieckie to byłaby delikatnie mówiąc duża niezręczność.

Nie sposób nie wspomnieć też o przeciwnikach Orkiestry, którzy nie tyle nie biorą udziału w finale, w sensie nie wrzucają kasy do puchy (a taka postawa to przecież jeszcze nic złego), ale otwarcie starają się dyskredytować wolontariuszy, czy wręcz napadają na nich słownie. Ja sam od wielu lat biorę udział w finałach WOŚP jako wolontariusz i najlepiej mogę zaświadczyć, że takie rzeczy się zdarzają.
Pamiętam finał sprzed paru lat, w przeddzień którego TV Trwam wyemitowała program traktujący o WOŚP, a dokładnie o tym, że część pieniędzy ze zbiórki jest przeznaczana na organizacje Przystanku Woodstock. Film okraszony był oczywiście stosownymi materiałami z „Przystanku”, w stylu błotnych kąpieli itp.
Gdy jako wolontariusze, następnego dnia pojawialiśmy się w okolicach kościołów, to byliśmy wyszydzani, obrażani i wyzywani przez starsze osoby, które odwoływały się do materiału dokumentalnego z poprzedniego wieczora.
Dowiedziałem się, ze jestem człowiekiem diabła, że za te pieniądze będę się odurzał i że jak mi nie wstyd przychodzić pod kościół zbierać pieniądze dla szatana.
Oczywiście nie dało się takim ludziom nawet słowa powiedzieć, a poziom agresji był niewyobrażalny. Jedna starsza pani zrezygnowała z rzucania we mnie przekleństwami dopiero po tym, jak podeszła do niej młodsza kobieta, z paroletnim dzieckiem i powiedziała, że gdyby nie WOŚP, to jej dziecko by nie przeżyło, ze zostało uratowane dzięki sprzętowi zakupionemu przez fundacje Jurka Owsiaka.
To było też bardzo motywujące dla nas, wolontariuszy, spotkać kogoś kto żyje, dzięki pieniądzom, jakie zbieramy.

W tym całym środowisku napięcia, wystawianie airsoftowej eskorty byłoby chyba tylko dolewaniem oliwy do ognia.
Tym bardziej, że kradzieże puszek oczywiście się zdarzają, ale w skali kraju nie jest to wiele tego typu incydentów, wiele jest za to przypadków fałszywych zbiórek, np. z identyfikatorami z poprzednich finałów (identyfikatora się nie zdaje), lub tez wolontariuszy, którzy okradają własne puszki.

Na koniec rzecz kluczowa, która jest chyba głównym elementem spornym w topicu, o którym mowa na początku wpisu, a wynika z niezrozumienia, lub braku umiejętności czytania ze zrozumieniem. Zwolennicy airsoftowej eskorty, zarzucają przeciwnikom, ze każdy sposób na pomoc jest dobry, że airsoft jest równie dobry i wymieniają przykłady z poprzednich finałów, z całej Polski, gdzie airsoftowcy wspomagali WOŚP w różnych akcjach.
Nie zauważają chyba tylko, że te akcje miały inny charakter. Nasze hobby jest bardzo wdzięcznym i szerokim tematem, który w różnych formach może być wykorzystany do akcji charytatywnych, jednak kluczem jest umiejętne zaplanowanie przedsięwzięcia.
Zamiast chodzić po mieście z wolontariuszami i straszyć ludzi, to lepiej w centrum danej miejscowości, tam gdzie odbywa się większość imprez towarzyszących WOŚP, rozłożyć punkt ze sprzętem i replikami i w taki sposób zbierać do puchy.
Jak ktoś podejdzie pooglądać, popytać, to zapewne wrzuci pieniądz. Można np. dać możliwość zrobienia sobie zdjęcia z airsoftowcem, bądź ubrania się w sprzęt, w zamian za wspomożenie WOŚP. Można zorganizować na tej samej zasadzie strzelnice airsoftową (wystarczy odpowiednio zabezpieczony namiot typu NS bądź podobny, by zachować pełnie bezpieczeństwa).
Pomysłów i możliwości jest całe mnóstwo, wszystkie raczej nie budzą większych kontrowersji, tylko zwykle wymagają więcej zaangażowania.

Tak więc, tak jak w tamtym roku, zachęcam do podejmowania różnorakich inicjatyw na rzecz WOŚP, wykorzystując potencjał jaki daje nam bycie militarystami, posiadanie sprzętu, wiedzy i umiejętności. Łączymy wtedy przyjemne z pożytecznym… jakże pożytecznym.


Jeden komentarz do wpisu “Airsoft a WOŚP – pomagaj z głową!”

Zostaw odpowiedź

Preview: