AON. Część kolejna.

Piotr "Wroobel" Wróblewski

Po ponad trzech miesiącach pobytu i nauki na Akademii Obrony Narodowej przyszedł czas na klika słów konkluzji. Kilka zdań o tym co oferuje ta uczelnia i jak studiowanie tutaj wygląda w codziennej rzeczywistości.

Pierwszym co przykuwa uwagę nowego studenta jest już na samym początku pełna patosu brama wjazdowa i zaraz obok niej wielki napis Akademia Obrony Narodowej.
Teren akademickiego kampusu to przede wszystkim drzewa i ogólnie panująca ( oczywiście nie grudniu ) zieleń, wśród której rozlokowane są zarówno budynki należące do uczelni  jak i prywatne domy i niewielkie bloki mieszkaniowe.
Okolica spokojna i ( nie licząc dobiegających z poligonu odgłosów wystrzałów) cicha.
Dużo częściej niż policje widać tu ŻW, która wbrew ogólnym przesądom nie jest jakoś specjalnie niemiła. Klimatu dopełnia ogromna liczba mundurowych, których pełno na każdym kroku…

Pierwszą kwestią, którą chciałem poruszyć jest zagadnienie związane bezpośrednio z nauką, mianowicie budynki, w których odbywa się trudny i mozolny proces kształcenia wyższego. Zajęcia odbywają się głównie na dwóch wydziałach, Bezpieczeństwa Narodowego oraz Zarządzania i Dowodzenia.
O ile o pierwszym wiem niewiele ponad, to jak wyglądają schludne korytarze i jedna z sal wykładowych, w której odbyło się spotkanie rekrutacyjnie JS 1313, to o drugim z nich mogę powiedzieć nieco więcej.
Wykłady dla mojego kierunku odbywały się do tej pory w 2 salach wykładowych. Obydwie są bliźniaczo do siebie podobne i mimo, iż poza kilkoma „ślepymi” miejscami, nie ma się do nich jak przyczepić, to każda z nich pachnie PRLem.
Przypominają one bardziej stare wagony PKP ( w kwestii konstrukcji oczywista, nie w kwestii higieny ) niż nowoczesne sale wykładowe, nie zmienia to jednak faktu, że nauka w nich jest stosunkowo przyjemna i bezproblemowa. Jest czysto i schludnie, a wszystkich fanatyków licealnej twórczości ławkowej muszę z przykrością powiadomić, że penisów na oparciach krzeseł nie uraczą.
Jedynym mankamentem może być słaba cyrkulacja powietrza przy pełnej, co rzadko zdarza się w tej części semestru, sali. Sale ćwiczeniowe są jednakowo wyposażone i ani nie robią pod tym względem szału, ani nie załamują. Wszystko w nich działa bez zarzutu, ale zachwytu, przynajmniej w mojej osobie, nie wywołują.

Zajęcia odbywają się również w Klubie AON, który do tej pory pozostał dla mnie enigmatycznym miejscem, oraz w budynku biblioteki, na nowej sali im. gen. Józefa Kuropieski. Niebieskie, nowoczesne, wyściełane fotele, przestronne pomieszczenie, łukowate ułożenie miejsc słuchaczy i innowacyjny design decydują o tym, ze jest to sala iście reprezentacyjna, na której odbywają się wszelkie ważne spotkania ze znanymi i cenionymi osobistościami, czego dowodem jest chociażby omówione w moim poprzednim artykule spotkanie z generałem Sławomirem Petelickim. Ze swojej strony mogę dodać, że świetnie się w niej przesypia wykład z technologii informacji.

Jest również Studium Języków Obcych, które zajmuje się kształceniem w zakresie lingwistycznym.
Wyposażenie spełnia ogólnie przyjęte normy, tak samo jak kadra. Poziom nauczania? Hmmm…

-Proszę mi powiedzieć wszystko na temat czasu Present Simple.
-Przepraszam, ale nie uczyłem się.

Poziom B2, czyli średnio zaawansowany.

Kolejną, bardzo ważną w mojej opinii kwestią jest sprawa kształcenia w zakresie wychowania fizycznego.
Studiów języków obcych oferuje dwie sale gimnastyczne, basen, siłownię oraz salę sportów walki.
Z większości tych obiektów można korzystać również hobbystycznie, poza blokami zajęciowymi WF. Sale gimnastyczne są zazwyczaj zarezerwowane przez sekcje badmintona, siatkówki, piłki nożnej. Na Sali sportów walki prowadzone są zajęcia judo, natomiast basen okupowany jest przez sekcje pływacką.
Ludzie, chcący oczywiście skorzystać z basenu rekreacyjnie mogą to zrobić, tak samo jak przypadku siłowni, codziennie  w wyznaczonych godzinach. Co ważne, studenci korzystają z basenu i siłowni nieodpłatnie.
Dla chcących pobiegać, mamy ogromny kompleks leśny i, dla desperatów, poligon wojskowy.

Jestem mieszkańcem akademika, więc mam prawo wypowiadania się w kwestii zakwaterowania oferowanego przez AON.
Pokoje są jedno, dwu lub trzyosobowe, przydzielane losowo. I kosztują kolejno 380, 330, 280 zł za miesiąc.
Ceny niezbyt wygórowane, zwłaszcza jak na warszawskie realia. Warunki mieszkaniowe? Mocno średnie, jeżeli jesteś człowiekiem ceniącym sobie spokój, czystość i prywatność to z całą pewnością nie jest to opcja dla Ciebie.
Wytrzymać się da i wbrew pozorom i powszechnym stereotypom to nie nadmiar imprez i brak ciszy i spokoju są największa zmorą akademików.
Nie chce nikogo obrażać, ale w tym akademiku spora część osób nie wie co to kultura osobista i poszanowanie czyjejś pracy. Widać to zwłaszcza w podejściu do pomieszczeń sanitarnych. Szczegóły jednak pozostawię dla siebie.

Prawie zapomniałem o najważniejszym dla niektórych miejscu, mianowicie akademickim kasynie.
Kasynem jest to tylko z nazwy, do tej pory nie wiem dlaczego tak, pewnie kiedyś rzeczywiście było tam kasyno.
W dwupiętrowym budynku nad stołówką, znajduje się miejsce gdzie niektórzy spędzili większość studiów czyli akademicki bar. Można się tam zrelaksować przy różnych trunkach i nie wydać zbyt dużej ilości pieniędzy, gdyż ceny są tam dostosowane do zawartości portfela  przeciętnego studenta.

Opisując akademickie budowle, nie można zapomnieć, że AON to nie tylko budynki, to przede wszystkim ludzie.
Największą grupę stanowią oczywiście studenci, a Ci, jak na każdej innej uczelni, są różni. Zdarzają się ludzie, którzy znaleźli się tu chyba za sprawą jakiegoś niewyobrażalnego zbiegu okoliczności. Co ja mam powiedzieć kiedy, ktoś musząc jechać na dworzec wschodni mówi, że nie wie gdzie to i słabo zna stolicę ( dworzec wschodni od PKP Rembertów to jedna stacja, a dojście na PKP Rembertów jest proste jak obsługa cepa ).
To tylko jeden przykład, takich „kwiatków” jest ogrom. Zdarzają się również ludzie wartościowi, mający ciekawe doświadczenia, z którymi można porozmawiać na naprawdę ciekawe tematy. Ludzie mający jakieś ciekawsze osiągnięcia niż zdolność opróżnienia piwa z biedronki poniżej 10 sekund.
Nie będę pisał kto konkretnie, bo jeszcze któraś z tych osób przeczyta i pomyśli, że ją lubię.

Oprócz studentów jest również kadra. Wykładowcy i ćwiczeniowcy, przynajmniej ci, którzy uczą mnie, są naprawdę przyjaźni i raczej nie ma większych problemów.
Z każdym z nich jest dobry kontakt, zarówno osobisty jak i elektroniczny.
Sesji jeszcze nie było wiec może to jest powodem mojego pozytywnego stosunku do nich wszystkich.

Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że praca dziekanatu czy sekcji spraw studenckich pozostawia wiele do życzenia, załatwienie czegokolwiek jest ogromnym problemem.
Przez niekompetentność jednej pani z biurokracji, odpowiedzialnej za stypendia jestem „w plecy” pewną czterocyfrową kwotę.
Takich ludzi jak ja jest niestety więcej, pozostaje pisać odwołania i tracić czas na stanie w kolejkach do kolejnych uczelnianych instytucji.

Akademia ma swój urok i bez wątpienia nie jest normalną uczelnią cywilną, podobną do setek innych.
Mimo, że nie jest to szkoła oficerska to czuje się militarny akcent, a każdy kto choć w małej części czuje się militarystą na pewno to doceni.


Komentarzy: 6 do wpisu “AON. Część kolejna.”

  • Wilq Says:

    Piotrek , że tak na „Ty” przejdę nieumiejętnie – oni (np. dziakant, grafiki etc) po prostu przyzwyczajają do MONowskich realiów. Potem idziesz np. do BBN i masz ten sam syf. ;) Co do Warszawskiej ŻW też mam podobne zdanie, jedyne w czym poznałem ich bezwzględność za czasów „zieleni” to kontrole transportu wojska/sprzętu. Rembertów to spoko okolica a do jw2305 tez niedaleko ;)

  • Piotr "Wroobel" Wróblewski Says:

    Muszę przyznać, że nie wziąłem tego pod uwagę. Cóż tylko dziękować akademickim instytucjom, za tak wielką troskę. Szkoda tylko, że aż tak drogo kosztuje takie przygotowanie do realiów MONu.

    Co do jw2305 to postaram się przyjrzeć się im bliżej i zdobyć kilka ciekawych informacji wartych opublikowania na blogu; ale to ja się zrobi nieco cieplej, bo dzisiejsza aura nie zachęca do wychodzenia z ciepłego akademika.

  • Piotrek Says:

    - Czy AON dysponuje sztuczną ścianą wspinaczkową bądz zewnętrznym obiektem do zajęć wysokościowych? Czy jest tam jakiś – klub lub stowarzyszenie o charakterze górskim – bądz licencjonowani instruktorzy?

  • Piotr "Wroobel" Wróblewski Says:

    dzięki za info o kasynie. człowiek uczy się całe życie

    Piotrek, na AONie nie ma ściany wspinaczkowej ani niczego podobnego. Stowarzyszenia też nie ma. O instruktorach nic nie słyszałem, więc albo ich nie ma, albo siedzą bardzo cicho.

    Pozrawiam

  • Piotrek Says:

    O ścianę pytam z „zawodowej” ciekawości. Przygodę ze wspinaniem zacząłem w 1990r (była to tak na prawdę inna epoka…) – wtedy pamiętam widziałem folder reklamujący francuską EMHM – szkołę wojskową (uczącą też na cywilnych kierunkach)-a specjalizującą się w działalności w terenie górskim. Pózniej uzupełniłem swoja wiedzę na temat tej instytucji:poziom wyszkolenia wspinaczkowego był tam niewyobrażalnie wysoki, szkolny klub wysokogórski eksplorował szczyty wszystkich kontynentów (ech te pieniądze…) a obiekty wspinaczkowe EMHM były wspaniałe (w PL nie ma takich do dziś).Będąc zwiazany ze środowiskiem krakowskim (nieformalnie) widziałem wielokrotnie szkolenia wiosenne pododdziałów z krakowskiej 6 PDPD – nie był to najwyższy poziom,mimo zaangażowania i szkolących i szkolonych.Z tego co wiem na szkolenia lodowe nie są obecnie organizowane – sorry za off top – ale z uwagi na to że ten temat jest mi szczególnie bliski – byłem ciekaw jak AON odnosi się to tej gałęzi kultury fizycznej.

Zostaw odpowiedź

Preview: