Spotkanie z gen. Sławomierem Petelickim – twórcą GROM

Piotr "Wroobel" Wróblewski

8 grudnia bieżącego roku na Akademii Obrony Narodowej miało miejsce spotkanie z generałem Sławomirem Petelickim, założycielem i pierwszym dowódcą chluby naszych Wojsk Specjalnych, znanej na cały świecie jednostki GROM; oraz Michałem Komarem; współtwórcą i autorem książki „GROM. Siła i Honor”.
Spotkanie zostało zainicjowane przez Koło Naukowe studentów wydziału Bezpieczeństwa Narodowego AON.
Głównym tematem wystąpienia generała było szeroko pojęte zarządzanie ryzykiem. Nie przypadkiem użyłem tu słów „szeroko pojęte”, gdyż zarówno wypowiedź generała jak i późniejsza dyskusja, poruszały wiele innych, równie poważnych tematów, zaledwie ocierając się o temat zarządzania ryzykiem.

Spotkanie miało też charakter promujący wcześniej wspomnianą książkę „GROM. Siła i Honor”.
Gen. Petelicki mówił otwarcie, że przyjechał na AON w celach innych niż promocja tej pozycji bibliotecznej, ale stoisko wydawnicze z możliwością kupna książki i ogromny slajd reklamowy za plecami przemawiającego generała, świadczyły o czymś innym.
Chcąc, nie chcąc, reklama była udana, bo książki rozeszły się wśród studentów i wąskiego przedstawicielstwa kadry AON jak świeże bułeczki.

Musze przyznać, że do tego momentu nie znałem gen. Petelickiego go większej mierze, niż podaje Wikipedia czy inne, ogólnodostępne źródła.
Dlatego też moje zdziwienie było jeszcze większe kiedy za mównicą stanął siwy, charyzmatyczny, pewny siebie i swoich poglądów człowiek.

Generał rozpoczął swoje wystąpienie od opowieści o początkach GROM, o przeciwnościach jakiego go spotkały.
Przyznał otwarcie, że w trudnych początkach tej jednostki to właśnie Akademia Obrony Narodowej ( a właściwie wtedy jeszcze ostatnimi laty funkcjonowania Akademia Sztabu Generalnego) „otworzyła przed nami serce”. Funkcjonariusze mieszkali w jednym z akademickich internatów, idealnie wtapiając się w brać studencką. Petelicki żartował, że tylko sprzątaczki widziały o ich prawdziwych zadaniach, gdyż widziały jak trenowali na korytarzach internatu.
Abstrahując nieco od tematu muszę się pochwalić ( a patrząc na warunki pożalić), że mieszkam w jednym z pokoi, w którym kiedyś „urzędowali” GROMowcy. Wracając jednak do opowieści generała, obok możliwości konspiracji kolejnym atutem AONu był ogromny Rembertowski poligon, z którego korzystanie wbrew pozorom nie było wcale takie łatwe.

„Pan minister obrony, nabzdyczony jak zwykle… Nie wszyscy byli nabzdyczeni, bardzo przepraszam, ale ten był… Admirał Kołodziejczyk dał nam taki teren- bagna pod Zielonką, gdzie wykonywała próby artyleria; i mówi <niech frajerzy wezmą, nie ma dojazdu. A frajerzy poprosili znanych obecnie profesorów, kiedyś kolegów ze studiów, między innymi byłego Prezesa Trybunału Konstytucyjnego, żeby im pomogli.
No i oni znaleźli taki drobiazg, że MON przez swoją arogancję, nie miał prawa wyłącznego użytkowania ( i chyba dalej nie ma )dla tego całego terenu między Zielonką, a Rembertowem. Napisaliśmy więc pismo do Ministra Ochrony Środowiska i Lasów Państwowych i on nam przyznał sam środek tego poligonu”
Takimi słowami gen. Petelicki wspomina walkę z MONem o podwarszawski poligon.

Petelicki przytoczył również ciekawą anegdotę, o tym jak żołnierze GROM, szkolili się strzelać obok żywego celu, trenując na swoim dowódcy w „kill hous`ie”, który notabene sami, własnoręcznie zbudowali. Jak widać początki naszej elitarnej jednostki, nie były takie łatwe i nie zapowiadały tak ogromnego sukcesu.

Generał zwrócił szczególną uwagę na to, że przez 20 lat istnienia jednostki były tylko trzy ofiary śmiertelne z czego żadna z nich nie zginęła podczas operacji bojowej. Jedną ofiarą był funkcjonariusz, który podczas skoku spadochronowego przy fatalnej pogodzie wylądował w morzu i utopił się.
Pozostałych dwóch żołnierzy GROM zginęło pod banderą ówczesnego Black Waters. Podsumowując słowami Petelickiego: „ jesteśmy jedyną na świecie taką jednostką, która w ciągu 20 lat nie straciła w akcji żołnierzy.”
Wspomniał on tez o akcji, dzięki której o Grupie Reagowania Operacyjno Manewrowego dowiedział się cały świat. Mianowicie o zdobyciu zaminowanej platformy Umn Quasr. Gdyby nie sukces Polaków (oraz amerykańskiego 15th MEU i brytyjskiej jednostki 3 Commando Brigade) , wejście do irackiego portu byłoby na długo zablokowane, gdyż zdetonowanie ładunków wywołałoby zaplanowane przez Saddama „morze ognia” i ogromną katastrofę ekologiczną w Zatoce Perskiej.

Poruszony został również dość trudny temat polityki i partactwa na najwyższych szczeblach politycznych.
Generał mówił, ze dowodzenie i zarządzanie jednostkami specjalnymi jest jak operowanie na otwartym sercu; wymaga najwyższej klasy specjalistów w tej dziedzinie. Dentysta, nawet najlepszy nie podoła temu wyzwaniu. Niestety według generała najwyższe stanowiska MON są obsadzone właśnie takimi dentystami.
Trudno się z tym nie zgodzić, kiedy Minister Obrony Narodowej jest absolwentem Akademii Medycznej w Krakowie.

Padły również optymistyczne słowa. Gen. Petelicki stwierdził, że w polityce nadszedł czas na nowych ludzi, którzy będą zadawać trudne i niewygodne pytanie. Czas ludzi, „ na których nie ma haków”, których nie można uciszyć. Pokazać ma to zwłaszcza nadchodzący rok 2011, o którym generał wyrażał się z dużym optymizmem. Jak będzie? Przekonamy się…

Przed częścią poświęconą pytaniom usłyszeliśmy, krótkie zakończenie, w którym zostało wyróżnione nazwisko Krzysztofa Kozłowskiego, byłego Ministra Spraw Wewnętrznych jako tego, który zasługuje na szczególne uznanie w kwestii powstania GROMu. Na koniec generał wspomniał o wystawie w Muzeum Wojska Polskiego „ Zanim uderzył GROM” dotyczącej historii wojsk specjalnych i powietrzno- desantowych po II WŚ. Gorąco zapraszał on do odwiedzenia wystawy mówiąc, że jest w niej tyle ciekawostek i informacji, że o niektórych on sam nie wiedział.

Część pytań był zdecydowanie zbyt krótka.
Na wypełnionej po brzegi Sali im. gen. Józefa Kuropieski znalazło się wiele osób mających miej lub bardziej ciekawe kwestie do poruszenia. Wśród natłoku pytań znalazło się również miejsce na moje. W kontekście ostatnich spotów reklamowych i listu z WKU zapytałem o stosunek generała do NSR.
W odpowiedzi została przywołana i pochwalona teoria „miecza i tarczy”. Miecz jako silna zawodowa armia oraz tarcza jako siły rezerwowe. Pomysł genialny, wykonanie, jak większość rzeczy w naszym kraju, koszmarne.

Jedno z pytań dotyczyło sprawy Tyrmanda, którą rzekomo Petelicki nadzorował. Generał powiedział tylko, że widział akta sprawy, nic więcej. Natomiast informacja jakoby sprawował kontrolę nad zbieraniem informacji o Leopoldzie Tyrmandzie została „wrzucona do wikipedii, bo pewnym ludziom nie spodobało się, mój ( Petelickiego) życiorys.”

Pytań było wiele, jeszcze więcej tych, na które nie było czasu. Moje kilka słów o tym spotkaniu na pewno nie oddaje jego przebiegu, ani przekazu, chciałbym jednak zachęcić do spotkań z takimi ludźmi jak generał Petelicki.
Nawet jeżeli nie zgadzamy się z nimi, to są oni ciekawą, konstruktywną i silną opozycją do naszych osobistych przekonań.


Komentarzy: 6 do wpisu “Spotkanie z gen. Sławomierem Petelickim – twórcą GROM”

  • Piotrek Says:

    - Książka jak najbardziej warta przeczytania. Po lekturze wszystkich książek J.Rybaka dot. Gromu, książki Huberta Królikowskiego, obydwu książek Gen Polko oraz bieżącej pozycji Gen.Petelickiego – wyłania się dosyć obszerny obraz polskiej specjednostki. Pamiętajmy także że wszystkie te pozycje opisują tylko to co można oficjalnie ujawniać…na prawdę ciekawe książki wyjdą za kilkadziesiąt lat…Moim prywatnym zdaniem – w tak skostniałych strukturach wojskowych jak nasze – powstanie tej jednostki jest prawdziwym cudem, wielkim wydarzeniem. A największym wrogiem jej istnienia jest SG i koniunkturalny polityczno-wojskowy beton. Przypomnijmy sobie rozliczne skandale wokół gromu – które po głębszym sprawdzeniu okazywały się pozbawione podstaw. Byłoby żle gdyby Grom podzielił losy czeskich Specjalsów (wykończonych medialnie i politycznie…). Co do samej ksiązki – to brakuje mi nieco dystansu do samego siebie i skromności – niegdyś ważnej cnoty rycerskiej. Ale było nie było: Gen. Petelicki jest jednym z ważniejszych żołnierzy Rzeczypospolitej – a jego wkład w rozwój polskiej obronności doceni się właściwie po latach. Dla mnie ważne jest że człowiek ten Urzeczywistnił, Zmaterializował Wizję – a to u nas udaje się mało komu…

  • Piotr "Procent" Łopaciński Says:

    W kontekście „książek kilkadziesiąt lat po”, to właśnie ciekawą lekturą są pozycje opisujące byłe polskie jednostki specjalne, czyli głównie KSy.Zresztą wymieniony pan Rybak też jedną napisał o chłopakach z Bolesławca. Szczególnie opisy „Kaskad” są nieprawdopodobne. Niewiarygodne, ze takie rzeczy działy się w PRLu.

  • Wilq Says:

    Są 3 najpiękniejsze miejsca na świecie. Las Palmas, Las Vegas i Las Rembertów. Kto wie niechaj milczy, a nasza historia została na piaskach pasu taktycznego ;)

    A co do Pana Generała. To konkret facet, żałuję że nie dotarłem. Bardzo fajnie „zgnoił” na wizji Gen. Polko, który nie dowodził żadną misją bojową i jest tylko medialną postacią. On i Skrzypczak powinni trząść MONem -ale wiecie sami BETON BETON i BETON. A było coś o tym ja GROM uszczelniał granicę, bo były problemy z mafią na wschodzie? Ciekawa sprawa sprzed paru lat…

  • Piotr "Procent" Łopaciński Says:

    „Są 3 najpiękniejsze miejsca na świecie. Las Palmas, Las Vegas i Las Rembertów.” – W zależności od rodzaju wojsk, wersje są różne :P.

  • Piotrek Says:

    do Wilq – zestawiając Gen. Petelickiego z Gen.Polko zachowajmy umiar w ocenie. Pan Petelicki stworzył to co Pan Polko utrzymywał (w wysokiej formie…). W ocenie Romana Polko ważne jest że doszedł do szlifów i wysokiej pozycji od zera, nie pochodził z rodziny wojskowej czy umocowanej politycznie – Gen. Petelicki – jak sam pisze w swej książce „załatwił” sobie pracę w wywiadzie PRL. Oczywiście nie ujmuje mu to kompetencji – bo sprawdził się w tej roli. Pamiętajmy – protekcja i znajomości – w połączeniu z ambicją i MOŻLIWOŚCIAMI – są gwarancją sukcesu. Bez nich jest ciężko. Podkreslam tu że np. syn Gen. Skrzypczaka tez jest oficerem. Podobnie obaj synowie Gen.Bieńka (bodajże już w stopniu majora czy półkownika). Na pewno to zdolni ludzie z potencjałem – ale ich pochodzenie na pewno pomaga – w żadnym razie nie przeszkadza. Pamiętajcie o tym wybierając zawód…

  • Wilq Says:

    Wybacz,że to wstrzeliłem w komentarz, ale mam urazę do Romana P. za oficjalne wypowiedzi nt Nangar Khel.
    Pochodzenie pomaga bo „plecak” to zawsze atut.
    A do weselszych rzeczy: owszem są inne rzeczy, na przykłąd Drawsko i Lotnisko w Mirosławcu (Anakonda 2006) czy CSNPMP w Kielcach (bardzo dobry ośrodek swoją drogą).

Zostaw odpowiedź

Preview: