Gry i zabawy z zasilaniem

Piotr "Procent" Łopaciński

Jest w replikach elektrycznych taki element, który nie występuje w palnych odpowiednikach.
Tak więc, by nasza replika nie tracił na realizmie należy sprawić by był niewidoczny. Mowa o akumulatorze, którym zasilamy nasza zabawkę.
Odwiecznym problemem maniaków, szczególnie tych, którzy up-grade’ują mocowo replikę, jest to, gdzie upchnąć baterie. Gdyż do uciągnięcia silniejszej sprężyny potrzebujemy  pakietu o większym napięciu, a często do tego dochodzi chęć zwiększenia jego pojemności, to często standardowe miejsca w replice na to przewidziane nie wystarczają. Co wtedy zrobić, by nasza „batka” nie wystawała szpecąc replikę?

Pierwsze co należy zrobić w poszukiwaniu miejsca na akumulator to zorientować się czy kable z GB wychodzą na przód czy na tył repliki. Nie jest to tak oczywiste jakby się mogło wydawać, bo np. w serii AK kable wychodzą przodem i zewnętrznie są prowadzone po szkielecie gearboxa na jego tył. Stąd wniosek, ze nie wszystkie wersje GB mają możliwość wyprowadzenia okablowania w dowolnym kierunku. W dwóch najpopularniejszych konstrukcjach sprawa wygląda następująco – w v.2 jest to możliwe, w v.3 nie. Na tył kable wyprowadzane są najczęściej w przypadku replik ze stałą kolbą.

Druga kwestia, to możliwość wyciągnięcia okablowania na zewnątrz. Jako, że w dalszej części będę podawał różne sposoby na estetyczne umiejscowienie akumulatora poza repliką, to wypada się zastanowić jak równie estetycznie wyprowadzić i doprowadzić tam okablowanie. Bo sama możliwość wyprowadzenia okablowania na 2 sposoby z GB nie oznacza, że z body też da radę je wydobyć na 2 sposoby. Często potrzebne jest albo zrobienie otworu, albo nadpiłowanie jakiegoś elementu body, by powiększyć szczelinę dla kabli (np. w AKS-74 można nadpiłować róg pokrywy komory zamkowej).
Samo maskowanie kabli nie jest takie trudne. Po pierwsze warto je obwinąć czarną taśmą izolacyjną, by nie rzucały się w oczy, po drugie, np. przytwierdzić jeszcze do body czy innych elementów, jeśli jest możliwość. Ważne, by kable nie przeszkadzały w operowaniu repliką i nie zaburzały jej funkcjonalności (regulacji czy składania kolby na przykład).

Jeśli już wiemy gdzie i jak możemy poprowadzić kable, teraz rzecz najważniejsza, czyli gdzie umieścić baterie?
Najpierw zajmijmy się wyprowadzeniem na przód. W wielu modelach standardowo akumulator umieszczany jest w chwycie przednim. Niestety zwykle mieści się tam pakiet bardzo małych rozmiarów.

Rozwiązaniem jest kupno akumulatora o specjalnym kształcie, który lepiej zagospodaruje miejsce w chwycie (np. V-shape w M’kach bez zestawu szyn), ale to także nie pozwala nam stosować całego spektrum akumulatorów. Innym patentem jest zainstalowanie pojemnika na baterie, który najczęściej ma postać repliki LWC. Największym stosowanym do tego celu LWC jest AN/PEQ-2 (i także najpopularniejszym).
Jednak jego repliki posiadające wierne wymiary oryginału nie pozwalają na stosowanie ogniw large. Wchodzą natomiast ogniwa small, nawet 1700mAh w przypadku NiCd, oraz całkiem spore pakiety LiPo.
W przypadku takiego pojemnika mocno wskazane jest posiadanie szyn montażowych MIL-STD-1913. Umieszczanie baterii wzdłuż osi lufy ma jeszcze jeden plus – zwiększa realizm, gdyż w palnych odpowiednikach najczęściej lufy to ciężkie kawałki stali, a w air sofcie – lekkiego aluminium lub innych stopów podobnej wagi.
Przez taki zabieg, dysproporcja wagowa w pewnym stopniu jest wyrównywana. Istnieje także możliwość zamontowania na chwycie przednim ładownicy, w której będziemy przenosić akumulator, lecz w większości przypadków lepszym rozwiązaniem jest zainstalowanie takiej ładownicy na kolbie.

I tym sposobem płynnie przeszliśmy „na tyły”. Najczęstszym i chyba najlepszym sposobem umieszczania zewnętrznie akumulatora w tej części karabinu jest wyprowadzenie go na kolbę, właśnie do wspomnianej już ładownicy.
Można tak uczynić w przypadku właściwie wszystkich M’ek z teleskopową kolbą AK(S)-74(U), MP5 z kolbami składanymi na bok (i pochodnymi modelami, np. UMP) i innych.
Jaka ładownica może nam służyć do tego celu? Idealne są dedykowane do konkretnych kolb ładownice na magazynki, tzw. Stock pouche, służące do przenoszenia magazynka przy broni, gdy nie ma możliwości jego przenoszenia w gnieździe, np. w niektórych bazach wojskowych itp.
Ich zaletą jest stabilny i pewny system mocowania (najczęściej trzypunktowy). Jako Stock pouch może nam służyć jednak jakakolwiek inna ładownica, do której wejdzie nam bateria. Ważne, by nie była ona zbyt luźna, bo wtedy bateria będzie swobodnie w niej latać, co jest pierwszym krokiem do tego, by nam stamtąd wypadła.
Idealne są więc ładownice na 1 magazynek M5/M16 lub 1 magazynek AK, optymalnie z dodatkową gumką do podtrzymywania (np. ładownice typu CQB systemu SPEAR). Mniej estetycznym, ale właściwie nie psującym zbytnio klimatu ani realizmu jest po prostu przyklejenie (np. taśmą) baterii do kolby. Ważne, by odpowiednio ją zamaskować, by nie straszyła swoją oryginalna barwą ogniw (ale to chyba dość oczywiste).
Dodatkową zaleta takiego rozwiązania, jest łatwość dostępu do akumulatora, możliwość jego błyskawicznej wymiany.

Jeszcze innym rozwiązaniem jest wyprowadzenie baterii w ogóle poza replikę, np. do oporządzenia, na kablu. Widziałem takie rozwiązania, pozwalają podpiąć pakiet dowolnej wielkości do dowolnej repliki, jednak w efekcie jesteśmy wprost związani z replika kablem, wiec należy być ostrożnym, by go nie uszkodzić. Widziałem zastosowanie tego sposobu w połączeniu np. z akumulatorami żelowymi, które są duże, ciężkie, ale bardzo tanie.

Ostatni sposób z jakim się spotkałem, to ukrycie akumulatora w pasie nośnym, tzn. przytwierdzenie go do pasa, prowadząc po nim także kabel.
Da się to zastosować przy szerokich pasach nośnych. Akumulator przyklejamy mocną taśmą i tak naprawdę nie jest on zbyt widoczny, przypominać może chociażby comfort pada.
Z uwagi na wagę pakietu, nie możemy natomiast biegać bez założonego na szyję pasa, gdyż wtedy akumulator zwisałby razem z nim swobodnie. Łatwo sobie chyba wyobrazić jak wyglądałoby bieganie z paruset gramowym ciężarkiem na pasku.

Jak widać sposobów jest wiele. Prawie w każdej replice można znaleźć sposób, na zewnętrzne podpięcie akumulatora dużej pojemności, czy z większa ilością ogniw. Wystarczy pomyśleć, a wiadomo, że komfort wynikający z posiadania akumulatora z „zapasem mocy i pojemności” to jedna z podstaw udanej zabawy w airsoft.


Zostaw odpowiedź

Preview: