Lans a użyteczność – optyka w airsofcie

Piotr "Procent" Łopaciński

Zwykle, prędzej czy później, po kupnie AEGa, airsoftowcy zaczynają się zastanawiać jak uczynić swoja replikę piękniejszą.
W większości przypadków, pierwszym „upiększaczem”, nad jakim się zastanawiają jest luneta lub kolimator.
Ma to wyraźnie służyć lansowi, tudzież zaspokojeniu własnego ego, gdyż  zwykle mogliby na tym etapie swojej przygody z airsoftem kupić o wiele więcej przydatnych rzeczy (chociażby porządną baterie i ładowarkę, bo te dodawane do chińskich replik dalekie są od doskonałości).
Dzisiaj więc przegląd 4 rodzajów urządzeń ułatwiających celowanie, oraz ocena ich przydatności.

Zacznijmy od czegoś prymitywnego, ale jakże praktycznego.

Mechaniczne przyrządy celownicze

Z grubsza możemy je podzielić na 2 najpopularniejsze grupy. W obu z nich, przednim przyrządem jest muszka, różnią się natomiast tylnym, jest to albo szczerbinka albo przeziernik.
W większości nowych konstrukcji stawia się jednak na przezierniki, które prosto, obrazowo i „na chłopski rozum” można opisać jako „kółko (kwadrat) z dziurką”.
Na początku oczywiście należy nasz celownik wyregulować. Kluczowa jest odpowiednia regulacja w płaszczyźnie poziomej, łatwiej korygować podczas strzelania natomiast płaszczyznę pionową.  Nauka zgrywania przyrządów i sprawnego celowania, wymaga pewnego treningu, ale zwykle sprowadza się to do wyrobienia odpowiedniej pozycji strzeleckiej, pamięci mięśniowej, dzięki której, przy każdym złożeniu się do strzału, będziemy przyjmować taka postawę, gdzie muszka i przeziernik będą już prawie idealnie zgrane.
Najprostszym ćwiczeniem jest dobywanie i wycelowanie z repliki na dowolny sygnał, gdzie w pozycji wyjściowej stoimy swobodnie, nie trzymając repliki w ręce (a na zawieszeniu).
Do celowania w warunkach słabej widoczności przydają się przyrządy z naniesionymi punktami celowniczymi z trytu.
Tryt to promieniotwórczy izotop wodoru, który „świeci” w wyniku reakcji rozpadu. Rzadko jednak jest możliwość pozyskania takich przyrządów (dostępne głównie do rodziny AK, z wyposażenia WP, lub do broni krótkiej).
Sposobem możliwym do zastosowania na każdej replice, jest zaznaczenie punktów celowniczych farbą fluorescencyjną. Wadą jest oczywiście to, że z czasem świeci ona coraz gorzej. W ostateczności można nanieść punkty białą farbą, która też jest dobrze widoczna w warunkach słabej widoczności, jednak przy niskiej iluminacji księżyca i braku innych źródeł światła sprawdza się raczej kiepsko.
Główną zaletą tego typu celownika jest oczywiście jest uniwersalność, w airsofcie sprawdza się na każdej odległości, nie wymaga baterii, nie pogarsza widzenia w przypadku małej ilości światła (co jest wadą lunet, szczególnie tańszych, które „pochłaniają” część światła).
Bez obaw wejdziemy też z takim do wody, nie zaparuje nam on, nie porysuje się, nie zniszczy go też kulka przeciwnika, nie zwiększa on wagi repliki.

Kolimatory/celowniki holograficzne

Najpopularniejsze akcesorium do lansu.
Niestety duża część airsoftowców, która takie celowniki posiada, nie korzysta z nich, bądź nie potrafi z nich korzystać.
Mają, włączają, jest kropka, krzyżyk, jest fajnie. Najczęściej nawet nie podejmują trudu wyregulowania takiego urządzenia. Nadmienić należy, że kategorię tą w airsofcie możemy ograniczyć jedynie do kolimatorów, gdyż HWSy występują w airsofcie bardzo rzadko, z uwagi na to, ze nikt nie podjął się jeszcze stworzenia ich kopii (wszelkie celowniki wyglądające jak np. produkty firmy EoTech, to zwykłe kolimatory).
Na czym polega cały bajer z urządzeniami tego rodzaju? Bajery są dwa, po pierwsze nie ma konieczności zgrywania dwóch przyrządów, bo mamy jedną kropkę, co przyśpiesza celowanie. Po drugie nie musimy zamykać drugiego oka. Obserwując obuocznie otoczenie, patrząc przez kolimator widzimy w efekcie całe otoczenie i w jednym jego miejscu, kropkę kolimatora. Tubus celownika praktycznie w żaden sposób nas nie ogranicza.
W warunkach niskiej widoczności kolimatory sprawdzają się zdecydowanie najlepiej. Nie ograniczają ilości światła (a nawet jeśli, to i tak nie ma to znaczenia, nie skupiamy się na tym, co widzimy przez tubus). Oczywiście przy założeniu, że ktoś z głową zrobił regulacje plamki i rzeczywiście najniższe stopnie maja niski poziom intensywności.
W niektórych kolimatorach niestety jest to rozwiązane tak, że najniższy poziom świeci niczym laser w oczy (dotyczy to zarówno produktów chińskich jak i markowych). 2 dodatkowe wady, to podatność na uszkodzenia w kontakcie z kulką i możliwość i możliwość tworzenia refleksów świetlnych zdradzających pozycje.
Najprościej jest zamknąć przednią klapkę (co nadal pozwala bez większych problemów celować). Można także zakupić tzw. flashkillera, czyli przesłonę układającą się w plaster miodu, która ogranicza refleksy i chroni przed kulkami.
Do kolimatorów można także dokupić przystawki powiększające, zmieniające je w pseudo-lunety, zwykle o powiększeniu 3x lub 4x. W ogólnym rozrachunku jednak, w kolimatorach więcej lansu niż użyteczności (tzn. w takim charakterze większość osób ich używa).

Lunety

Optyka w klasycznym wydaniu. w przeciwieństwie do poprzednich grup, tutaj kluczowe znaczenie ma szereg parametrów, z których tylko niektóre są przez sprzedawców podawane i uznawane za „ważne”.
Dzieje się to szczególnie w kategorii tanich lunet, różnorakich kopii do airsoftu, bo w segmencie profesjonalnej optyki (głównie myśliwskiej, ale też wojskowej), zwykle wszystkie niezbędne informacje znajdziemy.
Dla przeciętnego airsoftowca liczą się zwykle 2 parametry, czyli „powiększenie” oraz średnica okularu. Teoretycznie im większa średnica okularu, tym nie tylko większy zakres widzianego obrazu, ale też większa „jasność” lunety.
Z jasnością w skrócie chodzi o to, ile światła mniej, dociera do ostatniej soczewki, a w efekcie do oka strzelca względem tego, które wpada do lunety. Im mniejsza jasność, tym oczywiście gorsza jakość obrazu w warunkach słabego oświetlenia.
Wracając do średnicy okularu, to jak już pisałem, powinien mieć on przełożenie na jasność… ale w praktyce, szczególnie w tańszych lunetach nie ma, tzn. jakość ich optyki jest tak kiepska, że obraz widziany przez lunetę jest daleki od doskonałości.
Inną kwestia jest to, że prócz funkcji celownika, luneta w airsofcie jest często wykorzystywana do obserwacji pola. Dlatego dobrym rozwiązaniem są lunety o zmiennym zakresie powiększenia.
Przydatnym „bajerem” jest też podświetlany w lunecie krzyż. Przydaje się w warunkach słabego oświetlenia… pod warunkiem, że nasza luneta, nie gubi takiej ilości światła po drodze, że nic przez nią nie widzimy.
Zwykle wśród kopii, bardzo dobrą jasnością mogą się pochwalić różnorakie krótkie układy optyczne, na przykład ACOG, czasami wręcz zaskakują jakością obrazu. Ogólnie rzecz biorąc lunety (poza takimi jak ACOG, Elcan itp.) są mniej lanserskie z wyglądu niż kolimatory, dlatego częściej zdają się być używane zgodnie z przeznaczeniem, a nie po to by wyglądać.

Wóda, dzi*ki i…

…lasery! Celowniki laserowe, laserowe wskaźniki celu itp.
Relatywnie rzadko (w stosunku do innej optyki) spotyka się je w airsofcie. Tzn. dość często występują pod postacią pojemników na baterie (kopie PEQ), ale nieczęsto spotyka się jakieś działające urządzenia.
Jak się znajdzie jakieś, to najczęściej ich możliwości sprawnego działania są znikome, gdyż nie posiadają regulacji padania promienia, a nawet jeśli maja to nikt tego nie reguluje wychodząc z założenia, że to i tak tylko bajer, z którego korzystać nie zamierza w walce.
W praktyce zabawki takie przydają się właściwie tylko w CQB, na małych dystansach, gdzie po pierwsze precyzja regulacji takiego lasera nie jest kluczowa, a po drugie przestrzenie są czasami tak małe, że utrudnione jest przybranie poprawnej pozycji strzeleckiej i korzystanie z normalnego celownika.
Szczególnie przydatny okazuje się celownik laserowy podczepiony pod replikę/broń krótką, gdyż po pierwsze zwykle jest  współosiowy pionowo, po drugie pozwala wykorzystać w pełni małe rozmiary jednostki krótkiej i w miarę celne strzelanie z dowolnej pozycji, bez długiego treningu.
Przydatne są też LWC widoczne tylko w podczerwieni, do współpracy z noktowizorami.
Nie trzeba na taki zestaw wcale wydawać parunastu tysięcy zł, a w nocnych walkach bardzo ułatwia celowanie.

Jak zwykle w podsumowaniu zestawie to, co powyżej napisałem, z rzeczywistością.
A rzeczywistość jest taka, że zdecydowana większość airsoftowców strzela „po kulkach” niezbyt zwracając uwagę na jakiekolwiek przyrządy celownicze. Smutne, ale prawdziwe.
Nawet posiadając lunetę „wstrzeliwują się” oni w cel patrząc na kulki przez optykę. Tak wiec cały mój powyższy artykuł nie ma zastosowania praktycznego, bo duża rzesza airsoftowców ma gdzieś jakikolwiek realizm, znów sprzeciwiając się idei airsoftu i nawet nie potrafi korzystać ze swojej repliki poprawne (w tym wypadku z przyrządów celowniczych, mechanicznych, czy optycznych).


Komentarzy: 6 do wpisu “Lans a użyteczność – optyka w airsofcie”

  • Łukasz Sikora Says:

    Sam korzystam z tego co po prostu sprawdza się najlepiej. Jeśli przyrządy celownicze nie są w danym momencie przydatne to ich nie używam. Proste.

    Zgadzam się jednak że warto wiedzieć jak używać przyrządów celowniczych w które jesteśmy wyposażeni.

    btw. Może poza pisaniem z wyższością że ktoś ma coś gdzieś, jeśli tak bardzo zależy nam na idei warto byłoby edukować, również przez takie artykuły i przedstawiać korzyści z takiego a nie innego zachowania?

  • Piotrek Says:

    Co do kolimatorów – to rzeczywiście często widzę chłopaków celujących przez nie – z przymkniętym okiem – to odnośnie „umienia”.W praktyce wg. mnie kolimator wyregulowany pod praktyczny-płaskotorowy zasięg strzału repliki (dla jednego jest to max 20m, dla kogoś z mocniejszym tunningiem ok. 50m) jest bardzo pożytecznym gadżetem. Oczywiście warunkiem instalacji jakiejkolwiek optyki jest możliwie najlepsze ustawienie zbioru: Lufa precyzyjna-gumka+komora Hop-Up+wysokiej jakości kulki (+ ewentualnie tunning mocowy-to już wg uznania i nieobowiązkowo).Bez tego przypadkowa celność uniemożliwia jakiekolwiek ustawienie optyki. Druga sprawa to fakt że musimy uznać celowanie nie w sensie „spotowym” – tj. np. tarcza i punkty – lecz w ujęciu sylwetkowym – na zasadzie trafiony/Nie trafiony (0-1).Nadto w nocy jak dla mnie kolimator jest bezcenny. Co do optyki – nie bawiłem się nigdy w sniping – więc nie wypowiadam się o roli lunet celowniczych.Do M4 GBB (które w upał wyciąga ok. 520 fps) stosuję AGOG-a 4x – i powiem szczerze że używam go raczej do rozpoznania terenu…z uwagi na niewielki kąt widzenia i problem z wstrzelaniem sę w punkt (typowym dla całego ASG) stosowanie lunety celowniczej na dystansie krytycznej celności jest frustrujące (rosnący rozrzut…)-nawet względem dobrej wiatrówki – nie wspominając o broni palnej…

  • Gal Anonim Says:

    A ten znowu o lansie ;/

  • black diamond dermarose best best rated anti wrinkle Says:

    black diamond dermarose best best rated anti wrinkle…

    Lans a użyteczność – optyka w airsofcie | Blog Gunfire…

  • icloud activation bypass v3.2.4 Says:

    icloud activation bypass v3.2.4…

    Lans a użyteczność – optyka w airsofcie | Blog Gunfire…

  • coffee Vending machine Says:

    coffee Vending machine…

    Lans a użyteczność – optyka w airsofcie | Blog Gunfire…

Zostaw odpowiedź

Preview: