Jestem Terminatorem i jestem z tego dumny!

Piotr "Procent" Łopaciński

Jesteś terminatorem? Chronicznie nie przyznajesz się do trafień i masz gdzieś zasady? Do tego wszyscy o tym wiedzą?
Świetnie, rób tak dalej, bo prawdopodobnie za twój haniebny czyn… nie spotka Cię żadna kara.

To co tutaj opisze oprę głównie na doświadczeniach z rodzimego, dolnośląskiego podwórka, ale wiem, że w co najmniej paru innych środowiskach w kraju sprawa ma się podobnie. Jednocześnie bardzo chciałbym, byście sami napisali o tym, jak to z tym jest u Was, lokalnie, ew. jak sobie radzicie z tematem, który opisze poniżej.
A o czym dzisiaj? O radzeniu sobie z trudnymi airsoftowcami.

Co rozumiem pod hasłem „trudny airsoftowiec”?
Jest to na przykład tytułowy terminator, ale także osoby, które z upodobaniem sieją długimi seriami z małych odległości, szczególnie po twarzy, albo tacy, których repliki maja dużą moc, a oni nie są zbyt odpowiedzialni, by jej używać.
Na zarzut, że używają replik w zbyt niebezpieczny sposób (piszę „w zbyt”, bo z założenia każde strzał z repliki do innego uczestnika jest niebezpieczny), odpowiedzą Ci, że jesteś ciota i nie powinieneś w airsoft się bawić, bo to zabawa dla prawdziwych facetów, a nie frajerów twojego pokroju.
Są także tacy którzy swą postawą, bądź też twórczością fotograficzną lub filmową pokazują treści o żenującym poziomie, kontrowersyjne, np. szerzą poglądy zakazane naszym kanonem prawnym (systemy totalitarne, ksenofobia itp).
Oczywiście nie można tutaj mówić o aranżowaniu różnych sytuacji tego typu na potrzeby konkretnych scenariuszy, gdzie występują „Ruskie psy” czy „imperialistyczne świnie”. Ale zdarzają się różni „naziści-amatorzy”, którzy z nie za bardzo rozumieją nawet ideologię ruchów z którymi się identyfikują (bo głupi ludzie zbrodniczych ideologii nie tworzyli), nie mają pojęcia czym była Gospodarka Wielkiego Obszaru, robią wielkie oczy na nazwisko Rosenberg, ale pokrzyczeć sobie i popisać po murach jakieś prymitywne hasła lubią.
Nie da się im nic wytłumaczyć, a nawet nie da się z nimi pogadać o ich poglądach, bo po prostu nie potrafią ich uzasadniać. Zwykle gdy głębiej zaczynasz ich wypytywać o światopogląd, to się gubią i zaczynają wykrzykiwać coś o tym, byś wracał do Izraela. Dziwni ludzie :).
Można by wymieniać wiele takich przypadków, jednak wszystkie sprowadzają się do… kwestii ostatecznego rozwiązania

Co zrobić z taką osoba, gdy jest ona niereformowalna, gdy próbowano wszystkiego, a ona idzie w zaparte i psuje zabawę innym, lub (co gorsze) powoduje niebezpieczne sytuacje. Czy jest sposób na wykluczenie człowieka ze środowiska? Odpowiedź jest dość przewrotna – i tak i nie.
Nie można tego zrobić w większości przypadków w aspekcie czysto formalnym, tzn. zakazać danej osobie pokazywać się na strzelaniu, chyba, ze odbywa się ono na prywatnym terenie, co w Polsce jest nadal dość rzadką sytuacją. Można też daną osobę usunąć z grupy, która jest formalnie zarejestrowana (np. w formie stowarzyszenia), jeśli spotkania odbywają się właśnie w ramach takiej formalnej struktury.

Najczęściej jednak mamy o wiele prostszą sytuacje, gdzie wszystko jest nieformalne, wiec jak już pisałem, nie można nikomu niczego zabronić, tzn. można, ale osoba dana nie ma prawnego obowiązku zastosowania się do takiego polecenia, a że nie da się jej nic wytłumaczyć, to najczęściej też ma gdzieś co mówią inni. Rozwiązaniem tego problemu jest chyba tylko ostracyzm grupy, wykluczenie danej jednostki ze środowiska wyrażone przez niechęć (czy jakikolwiek akt woli) każdego z członków środowiska, wobec wykluczonego.Mówiąc prościej wszyscy musza „nie chcieć się z nim bawić”.
Jeśli panuje ogólna zgoda co do tego, ze dana osoba nie powinna brać udziału w rozgrywce, to  sposobów na „wykluczenie” jest co najmniej kilka.
Można np. całkowicie ignorować ja w polu, w czasie rozgrywki, ignorować także oddane przez nią strzały. Można też uporczywie taka osobę eliminować, zmuszając ja do zejścia na respa. Można ją najzwyczajniej w świecie zbanować na forum, gdzie ustawiane są spotkania.

Pomocna w dochodzeniu do konsensusu w środowisku, co do osób „wykluczonych” jest tzw. galeria darwinów (istniejąca już w paru środowiskach). Zamieszcza się tam informacje, bądź nawet zdjęcia osób, które zostały objęte ekskomuniką airsoftową. Problemem takich inicjatyw są zawsze aspekty prawne związane z publikacją wizerunku danej osoby, ale w różnych regionach radzono sobie z tym w różny sposób.

Na przeszkodzie w rozprawieniu się z problematycznym airsoftowcem stoi często bardzo poważna przeszkoda – jego team. Team, który kryje swojego członka, staje za nim murem w sytuacji, gdy reszta atakuje go oskarżeniami chociażby o terminatorkę. I bardzo dobrze robią powiadam Wam. Po to jest team, by chronić swoich. Jest to natomiast często ochrona źle postrzegana. Bo zasada powinna być taka, ze team chroni swojego członka za zewnątrz, stara się być rozjemcą w sporze, ale za to próbuje na niego wpłynąć wewnątrz ekipy. mówiąc wprost opieprza go z góry na dół za karygodne zachowanie, czy lżej, próbuje z nim porozmawiać o tym, co wyprawia. Jeśli osoba taka okazuje się niereformowalna w teamie, to tym bardziej osoby spoza niego nie będą go w stanie przekonać do zmiany postępowania. Wyjście jest drastyczne, ale tylko jedno – wydalenie z ekipy i rzucenie na pożarcie środowisku.

Jak to wygląda w praktyce?
Nawet zwrot „do dupy” byłby zbytnim eufemizmem.
Środowiska lokalne w dużej części, z braku zdolności mobilizacji grupy czy artykulacji jej interesów nie radzą sobie z takimi ludźmi dając im bierne przyzwolenie na partycypowanie w środowisku. Najpopularniejsze próby walki z takimi ludźmi i ich zachowaniami to… wytkniecie im złego zachowania na forum!
Rzadko zdarza się nawet, by ktoś był w stanie takiej osobie powiedzieć coś wprost, na strzelaniu. Jeszcze gorzej jest z osobami, które są członkami jakichś teamów, bo ich ekipy ich bronią i dodatkowo umacniają w przekonaniu, że mogą tak robić, bo nie ma elementu wewnętrznej dyscypliny, kary czy swoistego „wychowania”.
Często kwestie terminatorowania poszczególnych ludzi w drużynie są tematami tabu, ktoś po prostu boi się o tym rozmawiać, bądź uznaje to za niewygodny temat i odkłada go na bok. Nawet w przypadku niezrzeszonych, szczególnie w przypadku dyskusji na forum, znajdzie się ktoś (a najczęściej więcej niż jedna osoba), która nie znając zupełnie sytuacji, w poczuciu obowiązku pomocy uciśnionym, weźmie w obronę naszego „łamiacego zasady”, odwołując się najczęściej do najdurniejszych przykładów i opierając na idiotycznych argumentach.
W taki oto sposób temat ciągnie się przez parę stron forumowej dyskusji, sypia się ostrzeżenia i bany, moderatorzy dostają choroby na K i 7 liter, gdyż zamiast pić piwo na mieście, muszą pracować (i pić piwo przed komputerem), a wychodzi z tego zawsze tylko jedno – nic.

Czas na smutne wnioski.
Taka niemoc środowiska wobec jednostek, jego niezorganizowanie, prowadzą do degradacji airosoftu.
Środowisko cierpi i nic nie zyskuje w imię źle pojętego egalitaryzmu, poprawności politycznej, czy co pod to jeszcze można podpiąć (ja bym to podpiął pod głupotę mas).
Jeśli lokalne społeczności maniaków nie wezmą się za ten temat, to będzie on się tylko nasilał, a problemów będzie więcej. W efekcie strzelania mogą być coraz częściej paraliżowane przez coraz większą liczbę osób, które „zasadom się nie kłaniają”.
Do broni Maniacy! Bądźcie bezwzględni, mordujcie, palcie, gwałćcie… bawcie się dobrze :).


Komentarzy: 6 do wpisu “Jestem Terminatorem i jestem z tego dumny!”

  • Marduk Says:

    W koszalińskim światku ASG niektóre teamy sobie z tym poradziły w dość prosty sposób. Prowadząc strzelanki tylko dla teamów i tylko na zaproszenie, czyli najprościej ujmując zamknięte ćwiczenia teamów. Jeśli na czymś takim trafi się jakiś termos to po prostu jest podawany jego nick dowódcy drużyny. U nas problem niedowierzania został rozpracowany w bardzo prosty sposób,a mianowicie wiele osób od nas zajmuje się montażem filmików robieniem zdjęc itd, wystarczy zamontowac sobie aparat w etui uderzeniowo odpornym albo ściagnąc kamerkę do sportów ekstremalnych tak jak kolega z 75th Rangers RGT w Koszalinie i jak są wątpliwości po prostu puszcza się filmik i sprawa rozwiązana. Jeśli dowódca mimo wszystko nie będzie potrafił usadzic swojego podwładnego wtedy cały team dostaje po uszach np przez brak zaproszenia na następne manewry.

    Krótkie, może drastyczne, ale proste jak je… jechanie rowerkiem po prostej szosie.

  • Piotr "Procent" Łopaciński Says:

    Dobrze, ze drastyczne, takie sposoby w takich sytuacjach są (niestety?) najlepsze, najskuteczniejsze, spełniają najlepiej funkcje prewencyjną.

  • Noah Says:

    U nas to się robi inaczej… 4 chłopa z 500 fps i po prostu idziesz w gościa kierunku strzelając aż Ci się 400 kulek nie skończy w magazynku. Bolesne pod koniec… acz skuteczne!

  • Konrad Pochodaj Says:

    trochę drastyczne… ;)

  • Skura Says:

    „4 chłopa z 500 fps i po prostu idziesz w gościa kierunku strzelając aż Ci się 400 kulek nie skończy w magazynku”
    Tylko jak znajdzie się 4 chłopa i stwierdzi że ty oszukałeś i będą szli na ciebie? nie chciał bym się z wami strzelać

  • Wirus Says:

    „4 chłopa z 500 fps i po prostu idziesz w gościa kierunku strzelając aż Ci się 400 kulek nie skończy w magazynku”

    No rozumiem złość, takiemu można podziękować i go pożegnać ale to co napisałeś jest po prostu idiotyczne.
    Pisze się o terminatorach, a potem taki terminancki komentarz – ale wiocha -.- To już nawet repliki szkoda…

Zostaw odpowiedź

Preview: