GBB- blaski i cienie

Piotr "Procent" Łopaciński

Długie repliki GBB (tak, chodzi o repliki karabinków, karabinów i PMów, tylko o tych będę dzisiaj pisał) obecnych generacji na rynku są już dobrych parę lat.
Na rynek wchodzą nowe modele, a obserwujemy także rozwój prototypowych konstrukcji. Jednakże w Polsce popyt na tego typu repliki jest nadal mały.
Ludzie, którzy nawet chcieliby GBB, najczęściej boją się albo o rzekomą skomplikowaną obsługę, albo o koszta eksploatacji. Jak jest naprawdę i czego należy się bać?

Pierwsza obserwacja jaką należy poczynić to taka, iż są to repliki sezonowe. W temperaturach poniżej parunastu stopni Celsjusza nie zastąpią nam one AEGa.
Strzelać będą, ale o wiele gorzej, więc nie ma zabawy.  Ani GG ani CO2 sobie nie poradzą, jedynym rozwiązaniem może być HP, ale pod GBB jeszcze takich rozwiązań nie opracowano (tym bardziej bez użycia zewnętrznego źródła zasilania). Tak wiec kupując GBB kupujesz replikę na wiosnę i lato.

Druga kwestia to koszty eksploatacji.
Przede wszystkim to gaz. Warto poszukać tańszej alternatywy niż GG, np. zasilanie propanem z dużych butli, napełnianych powtórnie.
Jeśli uda nam się opracować sensowny system pozyskiwania taniego gazu z możliwością dozowania go do naszej repliki, to koszta zasilania naszego GBB staja się minimalne.
Jednakże na poczet tych kosztów należy doliczyć także magazynki, gdyż nie ma tu kompromisów. Magi są drogie, więc prosiłoby się, przynajmniej na początku o hi-capa.
Hi-capów niestety do GBB nie ma, a nawet jakby były, to nie miały by realnej racji bytu, gdyż to w magazynku mamy zbiornik z gazem, więc po pierwsze nim skończyłyby się kulki, to skończyłby się gaz, poza tym im dłużej strzelamy z jednego magazynka, tym bardziej układ się chłodzi, wiec wzrasta ryzyko syfonu oraz zmniejsza się ciśnienie gazu -> moc repliki.
Co więcej magazynki takie są o wiele delikatniejsze od tych AEGowych. Nie polecam nimi rzucać o ziemie, uderzać o hełm itp. w razie zacięcia.
Co za tym idzie, przez bardziej skomplikowaną konstrukcje od magów do AEGów są o wiele bardziej podatne na awarie, głównie rozszczelnienia.
Wniosek z tego taki, że kupując GBB musisz się liczyć z większymi kosztami obsługi takiej repliki, niż w przypadku AEGa.

Trzecia kwestia jaką chciałbym poruszyć to awaryjność.
Czy jest większa niż w AEGach? Zwykle jest wtedy, gdy ktoś nie potrafi się replikami tego typu posługiwać. Wymagają one staranniejszej i częstszej konserwacji.
Wszelkie elementy odpowiadające za szczelność układu trzeba regularnie smarować, wszystkie ruchome elementy układu czyścić z piasku i kurzu. Śmiem twierdzić, że GBB nie mają poważnych awarii częściej niż AEGi, ale wymiana części jest już zwykle o wiele droższa niż w AEGu, bo jeden element potrafi kosztować np. 500 zł (w AEGu jak się uprzeć, to jedynym pojedynczym elementem, który tyle kosztuje jest korpus, ale żadna z części wewnętrznych).
Na szczęście w wielu przypadkach do replik GBB pasują tańsze zamienniki… z broni palnej. Tak wiec kupując GBB musimy się liczyć z wysokimi kosztami napraw, a do tego też z mniejsza dostępnością części, przy czym nadmienić należy, iż do systemu Magna (najpopularniejszego) bez problemu dostaniemy większość części i to w paru wersjach, do AWSS firmy WE części praktycznie nie ma.

Powstaje więc pytanie. Po co w ogóle kupować GBB? Czy jest coś co za tym przemawia? Oczywiście, ze jest.
Jedna rzecz, której AEG nie da, choćby nie wiem jak się starał i był przerabiany – realizm. Realizm konstrukcji, obsługi, konserwacji i działania.
Dla fanów realizmu czyszczenie GBB to czysta przyjemność. Nawet zacięcie, które można usunąć w sposób analogiczny do oryginału to kupa frajdy.
Nie mówiąc już oczywiście od o ruchu suwadła, które powoduje „kopnięcie” w ramię, czy wymianie magazynka, które musi być przeprowadzone tak jak w broni palnej, gdzie np. w rodzinie M’ek bolt catcha nie wystarczy jakkolwiek wcisnąć jak w PTW, bo to tylko styk elektryczny, ale czasami trzeba włożyć odpowiednia ilość siły, by zwolnić suwadło.
Tak samo wyważenie o wiele lepiej odpowiada rzeczywistości, gdyż np. w większości przypadków lufy GBB (zewnętrzne) są stalowe, a nie wykonane z jakichś lekkich stopów. Różnicę naprawdę czuć.

Poza tym, jak już wspomniałem, do GBB pasuje wiele części z realnych odpowiedników, zarówno wewnętrznych (np. cocking handle, sprężyny powrotne) jak i zewnętrznych (kolby, chwyty, zestawy szyn i szereg innych elementów).
Plusem jest właśnie to, ze często są tańsze niż airsoftowe odpowiedniki, a do tego oczywiście wytrzymalsze lub lepiej wykonane.

Tak wiec kupując GBB musimy mieć świadomość, że to dodatkowa replika, na pewne okresy w roku, która będzie od nas wymagać dużo naszej dbałości, pracy przy konserwacji, oraz naszych pieniędzy. Odwdzięczy się natomiast przy każdym strzale, z którego czerpać będziemy kupę radości.


Komentarzy: 7 do wpisu “GBB- blaski i cienie”

  • Budyń Says:

    Ja zawsze mówię, że podstawą do posiadania GBB jest posiadanie działającego AEG :P

  • Piotrek Says:

    Ad.1. Oczywiście że GBB są sezonowe – jak np. jazda na nartach – w żadnym stopniu nie ujmuje to im funkcjonalności…po prostu trzeba dobrać replikę do pory roku (ja używam M4 WE przez nie więcej niż 4 miesiące w roku – na pozostałe miesiące mam 2 AEG-i)
    Ad.2.Koszta eksploatacji – są wyższe niż w AEG-u ale co to znaczy drogie? Dla jednego używany chiński AEG za 300 PLN to dużo, dla innego rasowana Systema za +5000 będzie okazją. Osobiście uważam że np karabinek WE + 4 zapasowe magi (ok. 1700 PLN) to nie dużo jak na było nie było sport strzelecki – za to nie ma nawet porządnej wiatrówki…Co do kosztów eksploatacji – dla mnie odniesieniem jest koszt eksploatacji broni palnej. Na przykładzie WE (używałem SCARA, teraz przesiadłem się na M4, testowałem tez WA i jego klona z AGM) – przeciętna strzelanka to 1 butla G.Gazu +co kilka strzelanek smar silkionowy i kulki (koniecznie dobre…) – zatem kosztuje to + 50 PLN (to ok.25 strzałów z 9mm PARA lub ok.60 strzałów z 5,56 mm LR – w zależności od strzelnicy). Tu wypada ok.20 pełnych magazynków.Wg mnie to tanio.
    Ad.3.Awaryjnośc jest zapewne nieco większa niż w dobrym AEGu – ale nie ma w tej chwili większego realizmu dla jego zwolenników niż GBB, każdy kto spróbował wie o czym mówię…niestety np. TM SOPMOD mimo dobrego kierunku nie dał tu rady. Jeśli kiedys powstanie replika zasilana elektrycznie,z odgłosem pracy większym niz GBB, z symulacją odrzutu tej mocy, ze stopem na pustym magu (czy działającym boltcatchem w niektórych replikach), nadto wykonana z wysokowytrzymałych materiałów – to sam sie na nią przesiądę. Dla mnie np. brak symulacji odrzutu dyskwalfikuje systemę – to bardzo konkretna replika ale wyrasta bezpośrednio z idei AEG-a.

  • Piotr "Procent" Łopaciński Says:

    Widzisz, to zależy od punktu odniesienia, Ty to odnosisz do broni palnej, a ja do airsoftu, bo zdecydowana większość airsoftowców będzie przenosiła tutaj koszta z AEGów, bo z nich korzysta i wtedy będą dużo wyższe w przypadku GBB. Patrząc na temat całościowo trzeba równać do średniej, a nie do wyjątków.

    Zgadzam się natomiast, że PTW, to nic innego, jak zmodyfikowany AEG, któremu niestety to realizmu daleko, w porównaniu z GBB chociażby.

  • Piotrek Says:

    Koszta eksploatacji AEG-a (który jest nowy lub świeżo po przeglądzie) są równe kosztom kul. Trudno nazwać kosztem cenę prądu do ładowarki – ponieważ jest to tak znikoma energia że nawet specowi trudno ją policzyć.Dlatego w sportach strzeleckich jest to żaden koszt. Np. koszt eksploatacji wiatrówki pirotechnicznej Keseru lub RAM-a (w wersji łuskowej)- jest na poziomie broni palnej-sportowej na amunicję 5,56 mm LR – tj ok. 0,80 PLN za strzał. Niestety w ASG jest największy ze wszystkich sportów strzeleckich odsetek nieletnich (co za tym idzie mniej „dochodowych” osób). Dlatego też trudniej przyjmuja się „zabawki” które nie tyle drogo kosztuję ile – dużo kosztuje ich eksploatacja.Każdy rozumie że firmowy AEG koszuje +1000 PLN – eksploatacja (nie mylić z tuningiem czy przeróbkami) jest za półdarmo.A np. dla strzelca IPSC zakup broni to znikomy ułamek kosztów amunicji zurzytej na treningach i zawodach.
    PS Jeśli traktujemy ASG jako poważny sport strzelacki – to porównanie z kosztem eksploatacji broni palnej czy pneumatycznej jest jak najbardziej na miejscu!
    Pozdrawiam!
    Piotrek

  • Piotr "Procent" Łopaciński Says:

    No ja jestem akurat daleki od nazywania airsoftu jakimkolwiek sportem, co wielokrotnie już podkreślałem na blogu. Stąd prawdopodobnie nie znajdziemy wspólnego języka :).

    Jestem natomiast gorącym zwolennikiem profesjonalizacji airsoftu, profesjonalnego podejścia do niego i tutaj chyba się zgadzamy. Ja jednak postrzegam to głownie jako symulacje i trening pewnych aspektów działań małych oddziałów wojskowych, o określonym profilu (np. pluton rozpoznania), co pociąga za sobą konieczność o wiele szerszego spojrzenia na temat, niż tylko przez pryzmat repliki i strzelania z niej. I wtedy w koszta airsoftu wchodzi także cały sprzęt, oporządzenia, ale także koszta szkoleń itp.

    Jednak znowu wracając na ziemię. I moje i twoje podejście odstaje nieco od „średniej airsoftowej”, gdzie w tej średniej koszta liczone są nieco inaczej i zarówno moja wizja airsoftu, jak i twoja wydają się być dużo droższe od „standardu.

  • Piotrek Says:

    Niestety (…a może „stety”) standard airsoftowy to chiński aeg + 1 hicap + plus mundur polowy. Wszystko to co powyżej postrzegam z uznaniem. A jeśli ktoś stosuje realcapy/lowcapy – to jest już wspaniale. Ekonomiczną specyfiką ASG i pewnym fenomenem jest dla mnie to powszechne narzekanie na wysokośc kosztów – np. każdy rozumie i nie neguje że np.dobry rower górski jest drogi, nurkowanie jest drogie (sprzęt + dojazdy), sporty motorowe (np. quady czy motocross)są kosztowne. Natomiast czytając posty na WMASG.pl po ukazaniu się jakiejkolwiek nowości – od razu pojawia się seria komentarzy nie merytorycznych lecz podważających samą cenę…Wiem po sobie z dawnych lat ze czasem zbierając na coś pieniądze można to właściwie docenić – a obecnie ceny i różnorodność chińskiej oferty ASG jest potężna a asg w stosunku do przeciętnych dochodów jest (nawet teraz – przy niekozystnym kursie) atrakcyjna.

  • Piotr "Procent" Łopaciński Says:

    No ale czy nam to pasuje czy nie, standard jest taki a nie inny. Dla mnie jest tragiczny i generalnie mija się z ideą airsoftu w pełnym wydaniu, ale przyrównując do niego, GBB to drogie zabawki i tyle.

Zostaw odpowiedź

Preview: