Polscy panikarze
Ostatnio świat airsoftowy obiegła wiadomość z USA. Karabinki GBB (przynajmniej te systemu AWSS) zostają w USA zakwalifikowane jako broń palna.
Jak zwykle czujni polscy Maniacy, w ciągu paru godzin są w stanie zbudować szereg teorii dotyczących tego newsa, obudować go własną ideologią, wyśmiać i podważyć zasadność takiej regulacji, a w końcu przepowiedzieć rychły zakaz sprzedaży replik w Polsce.
Ile jeszcze razy to się będzie powtarzać? Kiedy air softowi futurolodzy zamiast gadać głupoty, podejmą próbę namysłu nad jedną kwestią – dlaczego taki a nie inny zapis został wprowadzony? Czy może jest coś głębszego od „głupoty organów odpowiedzialnych” tudzież „durnej polityki”?
Postaram się tu krótko wytłumaczyć dlaczego podjęto takie decyzje i że w świetle amerykańskich regulacji prawnych to całkiem logiczne.
Takiej kwalifikacji replik dokonano po przeprowadzeniu testów mających na celu, najogólniej mówiąc, sprawdzić, czy M’kę WE (tą testowano) da się przerobić na broń palną.
Niestety, takie uogólnienie dość mocno zakrzywia rzeczywistość, gdyż pierwsze co się wszystkim kojarzy, słysząc takie słowa, to proces „jak naszą replikę, przy odrobinie umiejętności, wiedzy, odpowiednich narzędzi i materiałów przerobić na coś, co będzie strzelało wykorzystując ciśnienie spalanych gazów/amunicje prochową itp.” Nie do końca o to chodziło w tym eksperymencie.
Przeróbki samej repliki były bowiem dosyć niewielkie, w zdecydowanej części przełożono elementy palnej wersji, do repliki i tutaj polscy, air softowi specjaliści znowu nie mogli wytrzymać ze śmiechu. „Jaki sens ma przekładanie większości części i zostawianie szkieletu repliki? Przecież to irracjonalne!” Takie głosy dało się słyszeć, a raczej czytać na forach i w komentarzach.
Otóż nie moi drodzy. W USA bowiem, przynajmniej w sztandarowym przykładzie M’ek, numerowane i rejestrowane są tylko lower receivery, natomiast Upper receiver i wszystko co się z nim łączy, czyli cały front set, lufa, suwadło, zamek itp. można kupić bez większego problemu i wymieniać różne wersje do woli, mając tylko jeden Lower receiver (czyli faktycznie jedna sztukę zarejestrowanej broni).
W efekcie test wykonywany w USA nie miał na celu sprawdzenie, czy repliki gazowe da się przerobić na broń palną w prostej linii, ale czy przy pomocy takiej repliki da się stworzyć nierejestrowaną, a co za tym idzie nielegalną broń (w myśl amerykańskiego prawa).
Jak się okazało można, taka sprytnie poskładana hybryda oddała 3 strzały i to wystarczyło, by zakwalifikować repliki gazowe jako broń palną.
Tak wiec po raz kolejny okazuje się, ze nie wszystko jest takie, na jakie wygląda. Okazuje się też (jak zawsze), że nasi kochani Maniacy mają wrodzoną tendencje do panikowania i oceniania czegoś bez głębszego zastanowienia.
A na koniec, mała ciekawostka. Artykuł pisany przez człowieka „z zewnątrz”, na ten sam temat. Jakość… oceńcie sami.
http://www.sfora.pl/Karabin-zabawka-zabija-jak-prawdziwy-Kazdy-moze-go-miec-a20206




25 czerwca 2010 o godz. 20:13
Czyli powinni uznać upper recievera za broń. Bo z odpowiednimi przeróbkami da się oddać z tego strzał. Ba, sama lufa powinna być bronią, bo sprytny tokarz i z tego odpali .223 remmingtona.
Mnie uczyli że elementy najtrudniejsze do wyprodukowania na dziko to lufa i magazynek.
25 czerwca 2010 o godz. 21:27
No ale właśnie nie w tym rzecz. Chodzi o możliwość posiadania w pełni sprawnej, niezarejstrowanej broni. Takiej repliki nie trzeba przerabiać jako takiej, wystarczy włożyć do niej części, których kupno nie jest specjalnie ograniczane. Jak sobie przerobisz tak upper receiver, ze będzie można z niego oddać strzał, to tez będzie uznany za broń, poza tym, że będzie to tak naprawdę broń jednostrzałowa (chyba, że byś się w mocne przeróbki bawił).