Airsoftowe multimedia

Piotr "Wroobel" Wróblewski

Ostatnio jakoś krucho z wpisami opatrzonymi moim nazwiskiem. Nie chcę się usprawiedliwiać maturą itp. Muszę jedynie stwierdzić, że ogromna ilość wolnego czasu nie sprzyja wypełnianiu ani domowych ani zawodowych obowiązków.
Stawiając czoło niesprzyjającym warunkom biorę się za pisanie kolejnego artykułu. Dziś podzielę się moimi refleksjami dotyczącymi airsoftowych multimediów: zdjęć, filmów, stron internetowych itp.  Jak zwykle zapewne więcej będzie krytyki niż pochlebstwa. Oczywiście każde nieprzychylne słowo podepnę sprytnie pod szeroko rozumianą „konstruktywną krytykę” ;)

Może na początek na tapetę weźmiemy fotki. Nie jestem, żadnym profesjonalnym fotografem toteż nie będę się rozwodził o kwestiach technicznych. Przedstawię jedynie odczucia moje jako odczucia potencjalnego odbiory.
Aby bardziej przybliżyć strukturę fotograficznej twórczości militarystów przejrzałem galerie kilku ekip i przede wszystkim przyjrzałem się zdjęciom moich militarnych znajomych na najbardziej lanserskim portalu internetowym, mianowicie NK.

Przejrzałem wiele podobnych zdjęć, zdjęć przeciętnych. Takich do których nie ma się jak przyczepić, a jednocześnie nie wprawiają one w zachwyt.
Wśród tych „średniaków” było jednak sporo popisów fotograficznej fantazji. Pierwszy z nich to fotek robione w domu. Można powiedzieć, że ktoś chce pokazać cały zakres swojego sprzętu. No i to wytłumaczenie jest słuszne w przypadkach gdy ktoś ma coś ciekawego i nietypowego do pokazania. Co jednak mówić kiedy na tle pięknego, drewnianego regału, w salonie, stoi (oczywiście w skarpetkach ) ubrany w DPM`a człowieczek z repliką osławionego AK-47 cymy? Takie fotki są według mnie co najmniej żałosne.
To samo tyczy się zdjęć pozowanych w plenerze. I nie chodzi mi tu o fotki, gdzie pod drzewem ktoś pozuje do zdjęcia, bo to normalne.  Chodzi mi o zdjęcia gdzie z wczuciem, którego pozazdrościłyby największe gwiazdy światowego kina, jedna z osób udaje rannego, a druga wbrew wszelkim zasadom udzielania pierwszej pomocy bandażuje mu głowę bądź inną część ciała. To oczywiście jedynie przykład, ale podobnych przypadków filmowych scen rodem z tanich filmów akcji lecących w sobotnim kinie „dwójki” jest więcej.
Pamiętam jak na pewnym forum tematycznym jeden z młodych użytkowników wkleił zdjęcia, na których widać jak jeden z „żołnierzy” klęczy z żałobną miną nad improwizowanym „grobem” kumpla z pola walki. Wbity w ziemię bagnetem karabin m16, na nim hełm oraz nieśmiertelniki, a przed tą kompozycją buty poległego. Wszystko oczywiście w odcieniach szarości. Miał być klimat wyszła żenada.  Fotki spotkały się oczywiście z ostrą krytyką reszty userów tegoż forum, niemniej jednak sytuacja pokazuje na jakie pomysły stać nasze genialne społeczeństwo.

Oprócz wyraźnej żenady są jeszcze fotki na których nie ma nic. Ale jak to? Są puste? Nie. Po prostu nie przedstawiają nic.
Fotka z respa czy zdjęcie terenu z dużej odległości okraszone sylwetkami graczy. Niby coś na tych zdjęciach jest, ale nie ma nich nic co sprawia, że zaraz po otworzeniu całej fotografii nie będę chciał kliknąć w napis „następne zdjęcie”.
Rozumiem kwestię, że zdjęcie gdzie teoretycznie nie ma nic interesującego, może być upamiętnieniem jakieś niezapomnianej akcji. Nie zmienia to jednak faktu, że dla potencjalnego odbiorcy taka fotografia jest bezwartościowa, a musimy brać pod uwagę, że upubliczniając zdjęcie ma ono zainteresować szczersze grono niż tylko osoby znajdujące się na nim.

Nie zapomnijmy o kwestii ingerencji w zdjęcia. Jakieś komputerowe poprawki to norma, lecz nadmierne używanie  popularnego photoshopa może przynieść skutek co najmniej odwrotny do zamierzonego. To znaczy, że zamiast poprawić walory fotki, pogorszymy je. Jeżeli natomiast mocno chcemy diametralnie zmienić wygląd naszego zdjęcia to róbmy to jakoś oryginalniej, bo z tego co zauważyłem to większość przeróbek opiera się na ustawieniu wysokiego kontrastu kolorów lub nałożeniu sepii. Kwestie wszelkich ramek i innych dodatkowych elementów uważam za na tyle oczywistą, że nie trzeba tłumaczyć jak bardzo nieestetycznie to wygląda.

Mimo moich nadzwyczajnych predyspozycji do krytykowania muszę jednak powiedzieć, że coraz więcej ludzi ( przynajmniej moich znajomych ) publikuje coraz atrakcyjniejsze zdjęcia. Z moich obserwacji wynika, że najlepiej wychodzą fotki niepozowane.  I coraz więcej takich można uraczyć. Chodzi mi o fotki, gdzie aparat jest na drugim miejscu, gdzie ludzie zapomnieli, że ich popisy są dokumentowane i po prostu oddali się strzelaniu bądź też treningom. No i bez większego zastanowienia muszę przyznać, że najlepsze zdjęcia mają ekipy reko.

Dość tego pastwienia się nad militarnymi fotografami. Teraz skupimy się na radosnej twórczości kamerzystów. Tutaj kolejne plusy dla wszelkich ekip reko. Takie składy kręcą konkretne materiały, tną je dobrze i składają tak, że przyjemnie się to ogląda. No ale oprócz filmowych „perełek” jest ogromna ilość chłamu.

Moi drodzy kamerzyści, film powinien być ciekawy. Ile ja już widziałem filmów gdzie na pierwszym planie mamy zarośla, a ścieżka dźwiękowa składa się z odgłosów karabinów AEG dochodzących zewsząd. Może to i kogoś ciekawi, ale z pewnością nikogo normalnego.
Wiem, że czasem ciężko jest złapać kilka ciekawych ujęć, zwłaszcza na strzelance, ale jeżeli już ktoś decyduje się kręcić film to niech go kreci, a nie tylko wciela się w role statywu do kamery.
Rola kamerzysty często wymaga więcej wysiłku niż bycie nagrywanym. Do tego osoba, która ma obsługiwać sprzęt powinna mieć jakąś inwencję twórczą. Pamiętam jak z kumplem jadąc na Afgaraq 4 postanowiliśmy w ostatniej chwili zabrać kamerzystę. Jako, że pomysł wpadł nam do głowy w ostatniej chwili to i wybór operatora nie był zbyt długi. Padło na średnio znaną nam dziewczynę. Po imprezie mieliśmy piękne 2 h materiału, na którym były wszystkie odprawy oraz przepiękne ujęcia tyłów głów uczestników stojących w dwuszeregu.

Sam dobry materiał to dopiero połowa sukcesu. Wymaga on bowiem obróbki.
Film trzeba pociąć, posklejać sceny, podłożyć muzykę. Ogólnie rzecz biorąc trzeba nadać mu jakiś charakter. I znów muszę powiedzieć, że większość filmów takiego charakteru nie posiada. Wszystko najczęściej sprawia wrażenie pociętego zupełnie przypadkowo. Do tego muzyka z jakichś wielkich amerykańskich produkcji kinowych pokroju Black Hawk Down lub też inne średnio oryginalne kawałki. Wszystko okraszone efektami rodem z Windows Movie Maker.

Rzadko zdarza się, żebym mógł obejrzeć militarny filmik, na którym widać będzie, że muza nie jest dobrana droga przypadku, że sceny pocięte i sklejone są tak aby komponowały się z podkładem, że efekty czy przejścia są oryginalne i nie ma ich nadmiaru. Rozumiem, że nie każdy jest w stanie zrobić film z takich rozmachem jak Ridley Scott, ale jeżeli już podejmujemy się takiego wyzwania to warto zobaczyć jak robią to lepsi i niejako się na nich wzorować.

Nie mogę nie wspomnieć o stronach internetowych. Tutaj również można uraczyć ogrom różnego rodzaju „smaczków” czy to w grafice czy w samych zasobach strony. Jeżeli chodzi o wygląd, to sprawa jest dyskusyjna, każdy ma inny pogląd na to, ale wiele osób nie potrafi pojąć, że skromniej i bardziej stonowanie nie zawsze znaczy gorzej.

Z treściami strony jest już ciekawsza sprawa, bo w większości strona jest tylko i wyłącznie dla działu skład, a cała reszta to dodatki.  Rzadko zdarza się, żeby móc przeczyta coś o historii czy charakterze grupy. Wracając jeszcze do kwestii składu to, w tej dziedzinie też ludzie prześcigają się w co raz to nowych rozwiązaniach.
Chodzi głównie o indywidualny opis każdego z członków. Imię, nazwisko, wyposażenie czy kilka słów o sobie to norma. Śmieszą mnie jednak rubryki takie jak funkcja w grupie. Dlaczego? Bo w większości przypadków, człowiek o danej specjalizacji nie ma nawet małym stopniu przystosowanego wyposażenia do pełnionej roli, nie mówiąc  już o odpowiednim wyszkoleniu.

Ktoś powie, że strasznie dużo krytyki w tym wpisie. No i ma rację, ale mimo wszystko byłem w nim łagodny, bo jest jeszcze wiele innych spraw, do których można by się przyczepić. Pokazałem jedynie te, które najbardziej mnie uderzają.

Wpis w nieco innym niż zwykle stylu, ale mam nadzieję, że się podoba. Pozdrawiam!


Komentarzy: 6 do wpisu “Airsoftowe multimedia”

  • Konrad Pochodaj Says:

    „Nie zapomnijmy o kwestii ingerencji w zdjęcia. Jakieś komputerowe poprawki to norma, lecz nadmierne używanie popularnego photoshopa może przynieść skutek co najmniej odwrotny do zamierzonego. To znaczy, że zamiast poprawić walory fotki, pogorszymy je. Jeżeli natomiast mocno chcemy diametralnie zmienić wygląd naszego zdjęcia to róbmy to jakoś oryginalniej, bo z tego co zauważyłem to większość przeróbek opiera się na ustawieniu wysokiego kontrastu kolorów lub nałożeniu sepii. Kwestie wszelkich ramek i innych dodatkowych elementów uważam za na tyle oczywistą, że nie trzeba tłumaczyć jak bardzo nieestetycznie to wygląda.”

    Podpisuje się rękami i nogami!
    Jak zrobić supraśną sweetfocie? Kontrast na maxa, podbić kolory, walnąć winietkę, ew. jeszcze sepia lub bw i gotowe… tylko co?
    PS to narzędzie a nie sposób robienia zdjęć!

  • Piotr "Wroobel" Wróblewski Says:

    Konrad, zapewne słyszałeś stare powiedzenie, że „w sepii nawet g..no wygląda dobrze”. To samo tyczy sie chyba wszelkich innych standardowych sposobów przerabiania zdjęć. :)

  • besol Says:

    ludzie ratują się softem w obliczu braku sprzętu. Rzecz normalna. Cóż, są gusta, ludzie zajmują się zdjęciami jak potrafią i jak uważają – za najlepsze. A gusta Polaków kreuje moda i media. Następuje naśladownictwo, często nieudolne i są efekty. Widocznie mało jest przykładów do naśladowania uznanych za lepsze. Co do filmów to polecam BlowBack Party z zeszłego roku (na YT) oraz serię Minus Two Zero (również na YT).

  • Konrad Pochodaj Says:

    Nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że ludzie softem rekompensują braki sprzętu.
    Osobiście znam wiele osób, które mając sprzęt naprawdę z górnej półki robią to samo a jak wiadomo nie sprzęt czyni fotografa.
    Jest to raczej pokierowane tym, że dodając tego typu „efekty”, zdjęcie nie wygląda już normalnie – czyli nie oddaje wiernie rzeczywistości a właśnie do tego dąży autor. A ponieważ ów autor nie potrafi uzyskać tego łapiąc ciekawe światło czy wymyślając ciekawy kadr, po prostu przychodzi do domu, wrzuca zdjęcia do PS-a czy Lightrooma, suwaczki i… jaaaaazda :) Niestety jak mawiali starzy Polacy „z gó*na bata nie ukręcisz” :D

    Korzystając z okazji – jest jeszcze jedna rzecz, która budzi u mnie szczere politowanie – „fotografowie” (wielu z nich można spotkać w okolicach rynku czy Ostrowa Tumskiego), z lustrzankami za ładnych parę tysięcy na szyi, a na pokrętle trybu fotografowania ustawienie „full auto” lub jakieś pre-definiowane ustawienie typu „portret”… :) o Bosz… Będąc na mieście zwróćcie na to uwagę – zdziwicie się jak wielu ich jest :)

  • besol Says:

    Zgoda zgoda, ale zdjęcie na Full auto w cyfrówce i lustrzance to przepraszam – dwie różne bajki ;) I zdjęcia o których mówimy nie są przerabiane w większości z lustrzanek, a z cyfrówek właśnie ;) Choćby rozmazywanie dalszego planu trzeba poprawiać, o kontraście omawianym nie wspominając a o kolorach to już w ogóle. Retusz zawsze zaczyna się od drobnych poprawek, ale niekiedy następuje błędna reakcja łańcuchowa (że np. poprawkę kolorów, trzeba poprawiać poprawką kontrastu, a to z kolei poprawką światła i tak dalej i mamy obraz malarski a nie zdjęcie). A ten kto i PS potrafi się dobrze posłużyć to uwierz mi, że ukręci z g**na bata ;). Tylko podobnie jak robić zdjęcia, tak je edytować trzeba po prostu – POTRAFIĆ ;)

Zostaw odpowiedź

Preview: