Czarny dzień
Zdaje sobie doskonale sprawę, że komercyjny blog nie jest idealnym miejscem, do przekazywania swoich osobistych przemyśleń na temat tragicznych, sobotnich wydarzeń, aczkolwiek jako, ze już często przelewałem tutaj swoje własne myśli, to i teraz mam potrzebę to uczynić. Na gorąco i spontanicznie. Moje odczucia, wrażenia, obserwacje z ostatnich 48h, a zbiera się ich bardzo dużo. Wybaczcie z góry jeśli wpis będzie nieco chaotyczny, tworzę go zbierając wiele myśli kłębiących się w głowie…
Wydarzenia ze Smoleńska śledzę od samego początku, od sobotniego poranka, pierwszych informacji o problemach z lądowaniem, jeszcze nim ogłoszono jakąkolwiek informacje o ofiarach. To jakże tragiczne i smutne, ale i wyjątkowe doświadczenie przeżywania pierwszych emocji, które dopiero wtedy docierały do mediów, pierwsze poruszenie ludzi, którzy nie tylko się o tym dowiadywali, ale też musieli to przekazać innym.
I – załoga
Jedna z rzeczy, która zaczęła mnie dręczyć, podczas śledzenia na bieżąco kolejnych doniesień, to lista ofiar. Bardzo długo bazowano jedynie na tej, dostarczone przez źródła rządowe, a na niej czegoś brakowało… brakowało nazwisk załogi. Przez bardzo długi czas była to anonimowa grupa „8 członków załogi”. Było mi niesamowicie przykro, że Ci ludzie są bezimienną zbiorowością, niejako na boku wszystkich innych, lecącym tym samolotem. To takie właściwie poboczne elementy tej całej historii ruszały mnie najbardziej. Na szczęście chociażby dzisiaj już dużo się mówi właśnie o załodze, zarówno wojskowej, jak i cywilnych stewardesach, które zginęły w wieku 20paru lat.
II- Żałoba
Oczywiście nikt nie czekał do ogłoszenia żałoby, czy do jej rozpoczęcia, by dać wyraz swojemu smutkowi, żalowi, rozgoryczeni czy innym emocjom, które wzbudzała katastrofa. Mimo, iż formalnie ten tygodniowy okres rozpoczynał się o godzinie 1800, to już przed południem na Pałacu Prezydenckim flaga narodowa została opuszczona do połowy masztu, spontanicznie rodziły się kolejne inicjatywy czczenia pamięci ofiar katastrofy, w wielu miejscach płonęły znicze i składano kwiaty. Patrząc na to wszystko, na kolejne godziny, widząc te ludzkie akty, słysząc wypowiedzi zwykłych ludzi w mediach dochodziłem do jednego wniosku. Jakże paradoksalnego, czy może nawet z pozoru irracjonalnego. Pomyślałem sobie bowiem, iż kocham ten naród w chwilach tragedii, że jestem z niego dumny bardziej niż na co dzień, widząc to zjednoczenie, te piękne słowa prostych ludzi. Piękne bo spontaniczne, czasami pewnie takie, których nigdy nie wypowiedzielibyśmy w innej sytuacji, a które nosimy w sobie od dawna. Polacy dali piękne świadectwo tego, że kraj, naród jest dla nich bardzo ważny, i mimo tego, iż na co dzień może tego nie okazują, bądź wręcz to maskują, to jednak noszą w sobie tą głęboką świadomość obywatelską, głównie w wymiarze aksjologicznym.
Jednakże ten idealny obraz został zachwiany dość szybko. Byłem niesamowicie zły i przebijał się gdzieś wstyd, gdy widziałem zachowania i inicjatywy niektórych. W czym rzecz? Otóż uderzyło mnie to, ze niektórzy w tak ważnych chwilach nie potrafią zachować jakiejkolwiek powagi. . Gdy wciągu tych ostatnich dni spotykałem się z mniej lub bardziej znajomymi sobie osobami, w różnych grupach, to przytłaczał mnie ich śmiech, żarty, zachowanie jakby nic się nie stało, albo co gorsza, jakby ta żałoba była jakimś beznadziejnym i smutnym obowiązkiem. Nie oczekuje w żadnym wypadku od każdego, że się przejmie tą tragedią, że wzbudzi to w nim przez chwile chociaż żal albo jakąkolwiek refleksje, nie o to tu chodzi. Rzecz w tym, ze niektórzy nie mają za grosz godności, by pozwolić te smutne chwile przeżywać tym, dla których to było naprawdę ważne wydarzenie, które chcą godnie przeżywać, na swój sposób. Nie mówiąc już o niewyobrażalnych aktach, dla których nie mogę znaleźć negatywnych słów, w postaci po prostu głupich żartów, czy to słownych czy graficznych, drwiących z tej katastrofy. Co innego, gdy pojawiają się one w prywatnych rozmowach, ale ich publikacja w sieci… to jedna z niewielu sytuacji, w której po prostu brakuje mi słów, by opisać moje emocje i stosunek do tego typu zachowań. Człowiek musi się wstydzić w takich chwilach za niektórych mieszkańców tego kraju, to niesamowicie dla mnie przykre. Powstaje bowiem pytanie, czy takich ludzi cokolwiek jest w stanie poruszyć? Czy jakiekolwiek wydarzenie uznają za tragedię? A może ich egoizm pozwala uznać za takowe jedynie ich własną śmierć…
Lecz mimo tych, mam nadzieje nielicznych, zachowań krzepiące są postawy jedności i solidarności naszego narodu, które dla mnie są zdawaniem testu z wartości chociażby takich jak patriotyzm.
III –żałoba w sieci
Jest to osobny temat, gdyż w społeczności sieciowej zupełnie inaczej patrzy się i dostrzega wiele elementów. Jak wiemy jest to najbardziej otwarta przestrzeń wymiany myśli, odczuć i poglądów. To tam właśnie widać także najwięcej negatywnych aktów opisanych powyżej. To tam widać jak ludzie szybko wracają do normalności. Niektórzy już w sobotę wieczorem nie mogli się powstrzymać, by wrzucić na portale społecznościowe roześmianych zdjęć z imprez, czy wesołych komentarzy określających ich stan emocjonalny (co najmniej jako szczęśliwy). Cóż, zachowanie powagi polegające na wstrzymaniu się od pewnych zachowań zapewne nie jest wszystkim dane. Straciłem wiele szacunku do wielu ludzi, których uznawałem za poważnych.
Na drugim biegunie natomiast znajdujemy zachowania przez wielu odczytywane jako sztuczne czy fałszywe. Naczelnym przykładem tego jest zapalanie wirtualnych zniczy i reakcje na to. Bardzo często można spotkać przy okazji tego głosy, iż zamiast wstukać parę symboli i posłać „w eter”, lepiej iść do kościoła, pomodlić się czy zapalić realny znicz. Ja sam nie palę wirtualnych zniczy przy tej okazji i też uważam to w wielu przypadkach za co najmniej naciągany akt przeżywania tych dni, jednakże uważam, ze jest pewnie całkiem sporo osób, które wklepując apostrof pomiędzy nawiasy tak właśnie przeżywają tą żałobę. Że taki wirtualny akt solidarności pomaga im przeżyć głębiej te wydarzenia, a nie jest tylko bezmyślnym wciskaniem klawiszy w myśl zasady owczego pędu. To, że my możemy uważać takie znicze za śmieszne, nie znaczy, że inni nie czują się lepiej, solidarniej, bliżej przez taki akt. Mówimy tutaj o ludzkiej uczuciowości, a jest to temat bardzo śliski i ciężki do obiektywnej oceny.
IV – Rosja
Mimo, iż w rosyjskich mediach, a właściwie to chyba jedynie na forach i innych miejscach sieciowej dyskusji pojawiają się prześmiewcze czy mało przyzwoite komentarze po sobotniej katastrofie, to jednak w Polsce praktycznie wszyscy zgodnie przyznają, że władze Federacji robią wszystko, by Polakom pomóc w każdym wymiarze tej tragedii. Niechętnie, bo niechętnie, ale przyznają to nawet rusofobi. Chodzi zarówno o akty symboliczne, obecność premiera Putina na miejscu katastrofy, dwukrotna. Przy czym za pierwszym razem Putin spędził tam pare godzin, towarzysząc i pomagając przeżywać to wydarzenie m.in. Donaldowi Tuskowi. Były prezydent federacji, w Polsce znany głównie jako twardy i bezwzględny polityk na każdym kroku okazywał ludzkie odruchy i był postacią okazującą wiele empatii. Innym tego typu gestem jest emisja filmu „Katyń” w państwowej TV, w czasie największej oglądalności (2120 czasu moskiewskiego), który w obliczu tych granicznych wydarzeń na pewno przyciągnie przed ekrany telewizorów dziesiątki milionów Rosjan. To bardzo potrzebny gest solidarności obu narodów. Poza, jak już pisałem, takimi symbolicznymi zachowaniami chodziło też o działania czysto funkcjonalne czy proceduralne. Powołanie specjalnej komisji do zbadania okoliczności wypadku pod kierownictwem premiera, pełna współpraca z polskimi specjalistami przy badaniu skutków katastrofy (pracują nad ich ustaleniem 3 komisje, wszystkie łączone, polsko-rosyjskie), deklaracja natychmiastowego i bezproblemowego wydania wiz do Rosji, dla rodzin ofiar, organizacja pobytów tych rodzin w Moskwie, której koszty postanowiły pokryć władze tej stolicy. Także cała organizacja i sposób przeprowadzenia identyfikacji ciał pokazuje, ze Rosjanie stanęli na wysokości zadania, nie mówiąc o reakcjach rosyjskiego społeczeństwa.
Oczywiście można w tym momencie zarzucić władzom Federacji, że wszystko co robią jest polityczną grą, którą mogą ugrać wiele zarówno w Polsce jak i u siebie. Można tak powiedzieć i ciężko taka tezę obalić, ale równie ciężko jednoznacznie jej udowodnić. Żałuje jednak, iż niektórzy nie są w stanie po prostu pomyśleć, ze rosyjscy dygnitarze to też ludzie i w takich chwilach odkłada się na bok wszelkie awersje i stara się pomóc nie zważając na koszty, w każdym wymiarze, po prostu czuje się smutek i potrzebę pomocy.
V – Prezydent
Prawie na koniec o tym, o czym wszędzie mówią na początku, w żadnym wypadku nie z braku szacunku, czy umniejszania znaczenia tego stanowiska. Jak wiemy tragicznie zmarły Lech Kaczyński przez szerokie rzesze polskiego społeczeństwa był oceniany negatywnie, zarzucano mu wiele, mówi się też, iż wiele mediów kreowało jego negatywny wizerunek. Obecnie obserwuje się realizacje zasady, iż o zmarłych mówi się dobrze, lub wcale. Duża część osób jest oburzona, jak to ludzie, którzy byli do prezydenta w ostrej opozycji mogą się teraz pochylać nad jego trumną. Po pierwsze najczęściej była to opozycja wynikająca z konfliktów politycznych, a wielu Polaków specyfiki takich sporów nie rozumie. Po drugie nie pojmują oni, iż oddaje się hołd nie tylko osobie, ale i urzędowi Prezydenta RP, który na szczęście ma jeszcze w społeczeństwie dużo szacunku i autorytetu. I to też nie jest do końca tak, że ludzie, którzy Lecha Kaczyńskiego po prostu nie darzyli sympatią, nagle nabierają do niego zupełnie innego stosunku, tylko z powodu faktu jego śmierci. Należy zauważyć, iż nagle poznajemy go po prostu od zupełnie innej strony, tej ludzkiej, nieco prywatnej. Nagle, słuchając wspomnień jego kolegów, przyjaciół, współpracowników możemy odkryć jak fałszywy jego obraz do nas docierał. Jak powiedział wczoraj prezydent Gruzji, Michaił Sakaszwili, największą wartością naszego prezydenta było to, iż potrafił podejmować niepopularne społecznie decyzje, ale zgodne ze swoimi przekonaniami. Nagle właśnie ta zdolność zmienia zabarwienie emocjonalne. Jestem pewien, że Lech Kaczyński zostanie zapamiętany o wiele cieplej, niż jakby miał po prostu zakończyć swoją kadencje.
Z drugiej strony wcale nie jestem zwolennikiem wybielania danej osoby, tylko przez fakt jej śmierci. Należy dalej pamiętać o jej wadach i zaletach, o dobrych i złych decyzjach, o potrzebie obiektywnej oceny, bo ze skrajności popadniemy w skrajność, a właśnie obiektywizm pozwoli przekonać wielu przeciwników osoby Lecha Kaczyńskiego, do popatrzenia na niego w nieco innym świetle, aniżeli ślepa gloryfikacja.
VI – zbiorowa pamięć
Ostatnim aspektem, który mi się nasuwa jest straszna niesprawiedliwość losu, w odniesieniu do bardzo konkretnej rzeczy – do pamięci o tych co zginęli. Straciliśmy wiele postaci naszej elity intelektualnej, z wielu dziedzin życia. Żałuje niesłuchanie, że przez ten fakt, w mojej opinii wiele osób, które stały się ofiarami tego wypadku lotniczego, nie zostanie doceniona tak jak powinna. Po śmierci jakiejś znanej osoby czy osobistości zawsze mówi się o niej dużo. W tych chwilach ludzie albo dowiadują się wiele o niej samej, albo nabierają na dana postać nowego spojrzenia. W prostych słowach, taka zmarła osoba ma swoje „5 minut chwały”. Może to trochę brutalnie bezpośrednie, ale takie mam odczucie. W tym przypadku niestety, w wypadku wielu nazwisk takiej refleksji i wspomnienia nie będzie, a na pewno będzie go o wiele za mało. To bardzo niesprawiedliwe w obliczu tego, co zrobili dla tego kraju, ale jak już pisałem, to niesprawiedliwość losu, bo przecież nikt nie jest w stanie tego zmienić, takie przedsięwzięcie jest po prostu niewykonalne.
Na koniec, w ramach podsumowania, chciałem powiedzieć, iż jestem przekonany, że Polska po tej stracie podniesie się wyżej, aniżeli przed nią. Wiem, że ludzie, którzy teraz są odpowiedzialni za odbudowę struktur państwa, zrobią wszystko i będą pracować jak najlepiej potrafią, by to uczynić. Odkładając na bok swoje polityczne awersje i poglądy, wzbijając się ponad to, wychodząc z założenia, ze teraz jesteśmy przede wszystkim Polakami, a dopiero potem z prawicy, lewicy, wierzący czy niewierzący…



