Rekonstrukcja USMC z okresu I Wojny w Zatoce Perskiej.

Piotr "Wroobel" Wróblewski

Jak to napisałem w notce biograficznej w dziale „redaktorzy bloga” , swego czasu zajmowałem się rekonstrukcją USMC z okresu pierwszej wojny w Zatoce Perskiej.
Wiele osób pytało mnie ostatnio o szczegóły sprzętowe dotyczące właśnie Mrines walczących podczas pustynnej burzy. Postaram się w miarę możliwości opisać główne elementy wyposażenia takiego żołnierza.

Pierwszą, podstawową sprawą jest mundur.
Tutaj nie ma raczej żadnej polemiki. Mimo teorii niektórych znawców mówiących, że Marines „biegali” tam w kamuflażu 3c, śmiało można powiedzieć, że używali munduru pustynnego w wersji sześciokolorowej.
Co prawda podczas przeglądania zdjęć z tego okresu natknąłem się na kilka fotek przedstawiających żołnierzy właśnie w 3c, myślę jednak, że byli to żołnierze innych jednostek ( w końcu Marines w Zatoce było tylko około 100 tys. ;) ), świadczy o tym chociażby brak „ostemplowania” (co zaraz wyjaśnię ) na bluzach.
Wspomniałem o „ostemplowaniu” , już spieszę z wyjaśnieniem o co chodzi. Mianowicie, we wcześniejszych latach ( również w roku 1991 ) Korpus, tak samo jak teraz robi to wyszywając swoje „logo” na marpatach, oznakowywał wszystkie swoje bluzy.
Na lewej, górnej kieszeni stawiano czarny stempel przedstawiający EGA ( skrót, którym określa się godło USMC, oznacza: Eagle, Globe and Anchor – orzeł, glob ziemski i kotwica, elementy widniejące w godle), a pod nim litery USMC ( United States Marine Corps – Korpus Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych ) .
Nie wiem jak jest teraz, ale jeszcze kilka miesięcy temu można było dostać w Polsce naklejki, które zaprasowane na bluzie dawały podobny efekt, mówię podobny, bo po pierwsze nie były w 100 % wierne oryginałowi, gdyż składały się jedynie z emblematu korpusu, bez wyżej wspomnianych liter USMC, co z punktu widzenia rekonstruktora jest rzeczą niezwykle istotną. Ponadto użytkownicy takich naklejek narzekali na ich trwałość, ścierały się równie łatwo jak naklejały. Dla porównania na mojej bluzie po ponad 20 latach, EGA jest w stu procentach czytelne, jest kilka miejsc gdzie stempel zszedł, ale sam wizerunek logo oraz napisu jest zupełnie zadowalający.
Radzę więc szukać kontraktowych mundurów. Półśrodki nie dają rady. Do tego wszystkiego trzeba dodać, że amerykanie wtedy szyli sixcolory z ny-co, teraz w większości produkowane są w rip-stopie.

Kolejnym zagadnieniem, które trzeba poruszyć są buty.
Tutaj często błędnie wiązano Zatokę Perską wyłącznie z butami określanymi jako „G.I. STYLE COMBAT BOOTS”. Prawdopodobnie za sprawą filmu Sama Mendesa „Jarehead”, w którym Swoff i jego kumple biegali w wyżej wymienionych butach.
Film, o dziwo (bo różnie to bywa z produkcjami kinowymi ;) ), jest dość wiernym źródłem informacji sprzętowych, nie zmienia to jednak faktu, że obok tego źródła są jeszcze inne, jak chociażby fotki, a na tych, obok wymienionych wyżej butów, często można spotkać zwykłe jungle.
Kupując ów popularne jungle, wiele osób daje się skusić niskim cenom średniej jakości kopii. Prawda jest taka, że bo stosunkowo krótkim poszukiwaniu, można w tej samej cenie dostać kontrakty w dobrym stanie.

Skupmy się teraz na nakryciu głowy. Podstawa to „marineska”, ośmiokątna czapka USMC obowiązkowo z EGA na „czole”.
Pojawiają się cholernie rzadko na allegro, nawet e-bay`u ciężko ją dostać. Mówię oczywiście o wersji kontraktowej w 6c. Ważne słowo: kontraktowa.
Marineska jest elementem całego kultu Korpusu, jak chociażby słynne „Semper Fi” czy historia Dan`a Daly`ego. Z tego względu zasługuje na szacunek, a co się z tym wiąże noszenie jedynie kontraktów. Kopie wyglądają żałośnie. Wykorzystam okazję do podzielenia się kilkoma słowami o sposobie noszenia jej.
Może zdziwię niektórych, ale nie nosi się tej czapki jak patrolówki! Naciąga się ją tak, żeby czubek głowy nie wypychał góry czapki. No zawiodę was jeszcze w jednej kwestii, nie nosi się jej poza jednostką, obozem etc.

W warunkach polowych używano natomiast kapeluszy (tzw. bonie hat.)
Żołnierze nosili je na patrolach gdzie kontakt z wrogiem był mało prawdopodobny. W momencie kiedy możliwość wymiany ognia wzrastała, na głowę wkładano hełmy.
Jakie? Stare poczciwe hełmy należące do systemu ochrony balistycznej PASGT (Personnel Armor System for Ground Troops ). Na nich pokrowce w kamuflażu, o którym mówiłem wcześniej, na to opaski cat eyes i gogle SW&D ( Sun Wind and Dust ). Hełm oczywiście z fasunkiem w wersji z dwupunktowym zapięciem.

Jeżeli dotknąłem już w kwestii systemu PASGT to od razu powiem kilka słów na temat kamizelki balistycznej oznaczonej tym samym akronimem.
Tak, tak panowie PASGT to nie tylko hełm. Kamizelka sama w sobie występuje tylko w wersji woodland, dlatego też amerykanie wymyślili pokrowce na nią w 6c. Mimo to na wielu materiałach widać jednak Marines ubranych w „zielone” kamizelki. Nie wiem czy to ze względu na małą ilość wprowadzonych pokrowców czy indywidualny wybór żołnierzy. O współdziałaniu kamizelki z szelkami oporządzeniowymi opowiem później.

„M16, broń ręczna chłodzona powietrzem, kaliber 5.56, prędkość wylotowa pocisku: 850 metrów na sekundę.
To mój karabin. Powtórz!” Cytat z filmu Jarhead opisujący najpowszechniejszą broń używaną przez Marines. Mowa oczywiście o najzwyklejszym piechurze. Wersje m16 jakie odwiedziły Zatokę na początku lat 90-tych to M16A1 (z opcjonalnie podwieszanym granatnikiem m203) oraz m16a2. Snajperzy używali natomiast m40 oraz barrett`ów M82A1. Jako broń boczna wykorzystywana była beretta M9 noszona w m12 bianchii.

Kolejnym istotnym elementem jest oporządzenie.
Podstawą był wtedy system ALICE, na który składały się: szelki ALICE typu Y, pas LC-2, dwie manierki, dwie lub cztery ładownice na 3 magi do m16, cargo, a na nim IFAK, do tego opcjonalnie kompasówki ( nie wiedzieć czemu nazywane medical`ami ).
Do tego bagnet m7. Jak to wszystko było spięte? Cargo nad tyłkiem ( pewnie stąd inna nazwa: nadupnik ), zaraz obok, po jednej manierce na stronę i dalej ładownice m16. Wiele osób robi pewien błąd. Przypinają z tyłu szelki do pasa, zamiast do d-ringów przyszytych do cargo.
Trzeba jeszcze wspomnieć o sposobie noszenia tego zestawu na kamizelce. Szelki mają znajdować się na kamizelce, ale pod naramiennikami PASGT, które specjalnie w tym celu mają możliwość częściowego odpinania.

Plecaki to przede wszystkim ALICE oraz pokrowce na nie, oczywiście w 6c. Dla snajperów dodatkowo sniper drag bag.

Do tej gromady sprzętu dochodzi jeszcze kilka elementów takich jak na przykład: okulary BLSP, desert scarf, torba udowa m17, a w niej maska m17a1, kombinezon NBC, rękawice nomexowe oraz wiele innych.
Sprzętowy obraz szarego Marines z okresu I Wojny w Zatoce Perskiej, który tu przedstawiłem, ma charakter bardzo ogólny. Przybliżone są w skrócie podstawowe elementy wyposażenia, od których powinno zaczynać się przygodę z rekonstrukcją tejże jednostki.
Dokładne opisanie całego sprzętu jaki był wtedy używany, zajęłoby dużo więcej czasu i tekstu, a przecież nie o to w rekonstrukcji chodzi, żeby mieć wszystko podane jak na tacy. Największą frajdę sprawia przecież szukanie ciekawych i niezwykłych informacji na temat wyposażenia oraz szukanie i kupno unikatów sprzętowych

Wpis ten publikuję, z nadzieją, że pomoże chociaż jednej osobie nie zniechęcić się do rekonstrukcji historycznej i jednocześnie pozostać przy czymś bardziej oryginalnym niż aktualne reko Marines.


Komentarzy: 3 do wpisu “Rekonstrukcja USMC z okresu I Wojny w Zatoce Perskiej.”

Zostaw odpowiedź

Preview: