Jak nisko jeszcze, upadnie nasz airsoft? (część III)

Piotr "Procent" Łopaciński

Tym razem zając bym się chciał kwestią kluczową dla „starych wyjadaczy”, pytaniem postawionym w pierwszym wpisie tej serii „Czy może być tak jak kiedyś?”. Oczywiście… że nie, chociaż bardziej odpowiednią byłaby odpowiedź nieco bardziej optymistyczna „i tak i nie”. Gdzie ta tajemnica?

Walka z ludźmi o to, by respektowali i szanowali hmmm… „prawdziwego ducha airsoftu”, tak to nazwijmy, jest bardziej karkołomna od walki z wiatrakami. Ludzie albo wiedzą lepiej, albo po prostu nie mają zamiaru angażować się w to hobby w stopniu wyższym, aniżeli niezbędnie minimalny.
Wszystkie wywody o klimacie, odpowiednim zachowaniu, kulturze czy sprzęcie są dla nich czczą gadaniną. Można o to walczyć skupiając się na konkretnych przypadkach, gdy widzimy, ze ktoś rokuje dobrze, tylko trzeba mu parę rzeczy powiedzieć, natomiast w skali globalnej za dużo się nie zmieni.
To jak walka ze smokiem z wieloma głowami, gdy odetniemy jedną, na jej miejsce wyrasta parę nowych.  Skoro problemu nie da się rozwiązać, to trzeba go obejść.

Tak więc należy stworzyć małe, własne stronnictwo/obóz/grupę/środowisko itp.
Zbieramy ludzi konkretnych i bawimy się we własnym sosie. Taka wersja zresztą pojawiała się najczęściej w komentarzach do poprzedniego wpisu. Będzie nas mniej? Tak, ale przecież idziemy na ilość, a nie jakość.
Najlepsze strzelania w których uczestniczyłem liczebnie nie przekraczały 12 osób, zwykle koło 12-16. Kluczem do sukcesu takiego przedsięwzięcia secesji, jest nieformalizowanie takiej struktury. Im mniej jesteśmy formalnie, tym dłużej pożyjemy wg tych założeń, jakie zostały poczynione na początku. Możemy natomiast ustalić własne zasady dotyczące rozgrywki i spraw wokół niej. Nie należy natomiast formalizować czy strukturalizować procesu i sposobu wejścia nowych osób do takiego środowiska.
Każdy przypadek osoby, która chciałaby „bawić się razem z nami” powinien być rozpatrywany indywidualnie, bo trochę dziwnym jest sytuacja, gdzie osoba, którą generalnie chcielibyśmy u siebie nie spełnia jednego z punktu jakiegoś założonego przez nas regulaminu i zaczynamy się zastanawiać, czy w tym momencie warunkowo ja dopuścić. Jedynym wyjątkiem od tej reguły mogłyby być kwestie wieku.

Zwykle oczywiście nie należy (wg mnie wręcz niedopuszczalne jest) przyjmowanie ludzi zupełnie „z zewnątrz”. Jak ktoś nam pasuje i wyłapiemy go na jakichś imprezach „ogólnośrodowiskowych”, to należy mu zaproponować zabawę w naszym towarzystwie. Nie wprost, zaprosić go na jedną imprezę organizowaną przez nas i patrzeć na reakcje, na nastawienie i zachowanie.

Teraz czas na studium przypadku, czyli jak to wyglądało we Wrocławiu i okolicach.
Wiele powstało na zasadzie opisanej powyżej mniejszych środowisk, niezależnych od tego głównego. Najbardziej spektakularną (mniej lub bardziej zamierzoną) próbą zrobienia czegoś, by uciec od degradacji środowiska, było stworzenie grupy osób skupionych wokół jednego słowa – MilSim.
Środowisko przez długi czas był wręcz zamknięte, imprezy odbywały się na zaproszenie, a sama formuła tych imprez pełniła rolę wstępnej selekcji, bo niewiele jest osób, które zamiast weekendowego wylegiwania się na kanapie wolą wylegiwanie się w nocy na karimacie w deszczu i na wietrze, brak snu i wizja chodzenia przez 2 dni z repliką, by wystrzelić parę kulek, lub nie wystrzelić takowej w ogóle. Wtedy poczułem naprawdę klimat starych dni, a nawet jeszcze więcej. Do dziś najlepiej wspominane są właśnie te pierwsze MilSimy.
Niestety, minął rok, dwa, organizatorzy MilSimów zapragnęli organizacji przedsięwzięć tego typu dla większej liczby osób, w efekcie czego i na MilSimy powoli udają się osoby, które kompletnie nie czują klimatu tego typu imprez i przyczyniają się do psucia takowego innym.

Tak więc drodzy airsoftowcy, odrywajmy się od głównego nurtu, róbmy swoje, bawmy się po swojemu, a na zwykłe strzelania zaglądajmy od czasu do czasu, by wyłowić nowe, ambitne twarze i zobaczyć… jak nisko upadł nasz airsoft…

zp8497586rq

Komentarzy: 7 do wpisu “Jak nisko jeszcze, upadnie nasz airsoft? (część III)”

  • Piotrek Says:

    Panowie – ASG nie jest żadnym wyjątkiem! W każdej dziedzinie aktywności „mainstream” reprezentuje średni lub niski poziom…tak to już jest – w porównaniu do żeglarstwa, sportów motorowych, nurkowania czy nawet wspinaczki (zwłaszcza zimowej) próg cenowy wejścia w ASG jest na prawdę niski (nawet na markowych replikach i ekwipunku…). Czego zatem od nas wszystkich oczekiwać? We wszystkich powyższych dziedzinach aktywności są elitarne grupy przyjaciół/znajomych (często mocno oddalone od siebie) które podejmują swe działania żadko – ale z głową i na jakimś sensownym poziomie. To jedyne wyjście dla tych którzy nie chca w ASG utonąć w przeciętności i „zabawowej” odmianie naszej aktywności.

  • stefan Says:

    Więc po pierwsze panie Procent to sam pan jesteś burak skoro uważasz się za kogoś lepszego od innych bo stać pana na sprzęt za tysiąc parę złotych swoja drogą zastanawia mnie skąd było pana stać na taką drogą replikę w wieku 14 lat? Po drugie żałosne jest to dążenie „prawdziwych” airsoftowców do bycia elitą,znaczy elitą czego? Dużych chłopców latających po lesie z karabinem na kulki udających super oddziały specjalne? A ilu z was „prawdziwych” graczy było w prawdziwym wojsku ,a ilu ma taką kategorie że się nie nadawali? Może z tond to poniżanie innych teoretycznie gorszych od siebie graczy to nie spełnione ambicje kogoś kto nawet do armi się nie nadawał. Skoro chcecie być elitą to armia Rzeczypospolitej czeka na was,jest wiele jednostek specjalnych do których się można zgłosić i pokazać jakim jest się kozakiem i w tedy nazywać się elitą.Po trzecie a zarazem chyba najbardziej zabawne piszesz pan panie Procent ten artykuł na blogu firmy która sprzedaje akcesoria airsoftowe i niejako ją w tym miejscu reprezentujesz i jakoś nijako pasuje mi tu ten pański wpis do strategi firmy handlowej której głównym założeniem jest sprzedać jak najwięcej replik i osprzętu oraz jak największym propagowaniu tej zabawy wśród ludzi,sami z resztą wy starzy wyjadacze kiedyś do tego dążyliście aby propagować i szerzyć idee airsoftu wśród ludu.Sami sobie przeczycie tworząc teraz gildę wybrańców,elitę która nie będzie się bawić z szarakami co biegają z tanim chińczykiem i zielonej bluzie bo na mundur już nie starczyło. Tworzycie niezdrowe podziały które niczemu dobremu nie służą, dojdzie do tego że ci nowi gracze się na was wypną stworzą własne środowisko przyjazne każdemu,takie jakim było wasze zanim wam się w głowach po przewracało od tego lansu ,postanowiliście być lepsi od innych i będziecie się kisić we własnym sosie kozaków,ale komu wtedy zaimponujecie swoim sprzętem i umiejętnościami? Zastanówcie się może to nie z wszystkimi nowymi w tym środowisku jest źle tylko z wami,wiadomo zawsze znajdą się czarne owce co będą biegały po rynku z giwerą ale na to nikt niema wpływu debile byli są i będą nawet i za waszych starych dobrych czasów na pewno takie rzeczy się zdarzały.
    Chciałbym jeszcze poruszyć jedną kwestię która była zawarta w tym trzy częściowym wpisie a mianowicie kwestie kolekcjonerstwa. Wielu maniaków kolekcjonuje akcesoria i gadżety militarne obnosząc się mniej lub bardziej z tym na spotkaniach i to bardzo dobrze lasować się trzeba ale zastanawiam się dlaczego ci którzy tego nie robią są uważani za gorszych,przecież Airsoft z samej nazwy nie mówi nic o kolekcjonowaniu wszystkiego co związane z wojskiem i wojskowością rozumiem że jeśli chodzi o idee samego airsoftu to ma to pełne uzasadnienie ale czy żeby byc prawdziwym graczem muszę to robić?? Czy nie wystarczy jeżeli przyjdę na strzelanie ze zwykłym „chńczykiem” ale będę zachowywał wszelkie zasady współpracy i współdziałania na polu walki będę wartościowym członkiem oddziału to czy będzie miało wtedy znaczenie czy jestem obwieszony kamizelkami i sprzętem czy będę psuł komuś w tedy zabawę i klimat??
    Napisałem to w imieniu wszystkich nowych graczy którzy chcą się bawić w airsoft z zachowaniem wszelkich zasad i regulaminów lecz niekoniecznie mają ochotę na całą otoczkę tej zabawy na kolekcjonerstwo na które może i ich nie stać albo nie mają ochoty żeby ich dom przypominał koszary wojskowe ,myślę że takich ludzi jest dużo i jest to powód do podjęcia takiej dyskusji na większym forum choćby na wmasg.pl, nie dzielmy się na graczy A i B na elitę i pleps bo to już niema chyba zbyt wiele wspólnego z ogólna ideologią A.S.G. .

  • Piotr "Procent" Łopaciński Says:

    „Więc po pierwsze panie Procent to sam pan jesteś burak skoro uważasz się za kogoś lepszego od innych bo stać pana na sprzęt za tysiąc parę złotych”

    Mocno zaczynasz, szkoda, że już na wstępie wpadasz we własne sidła, bo wpis w żadnej mierze nie był o tym, że elita jest bogata i ma pieniądze, a nowi są biedni i jej nie mają. Chyba, ze pijesz do tego fragmentu o tym, że kiedyś było drożej i był to naturalny sposób eliminacji niektórych osób, ale proponuje ten fragment przeczytać jeszcze raz i go zrozumieć.

    „zastanawia mnie skąd było pana stać na taką drogą replikę w wieku 14 lat? zastanawia mnie skąd było pana stać na taką drogą replikę w wieku 14 lat?”

    Żadna tajemnica, rodzice sfinansowali, a ja im się spłacałem przez kolejne pół roku nie jedząc, nie pijąc, sprzedając rożne rzeczy itp. Da się? Da się.

    „Po drugie żałosne jest to dążenie “prawdziwych” airsoftowców do bycia elitą,znaczy elitą czego? Dużych chłopców latających po lesie z karabinem na kulki udających super oddziały specjalne?”

    Widzisz, znowu nie załapałeś przekazu. Proponuje odłożyć złość czy zazdrość na bok i jeszcze raz przebrnąć przez niektóre fragmenty tekstu. W kontekście elity nie pisałem o udawaniu elity, zupełnie nie w tym rzecz. Pisałem o ideałach, o zasadach, o fair play, o grupie kumpli. O środowisku, które było zintegrowane i można było tym ludziom zaufać, można było się z nimi strzelać, a potem iść do knajpy i się napić. I o to głównie chodzi, ale jeśli odnosisz to do udawania SFów, to niestety, ale podświadomie sam piszesz o co tak naprawdę Ci chodzi i co Cie w tym wszystkim boli.

    „A ilu z was “prawdziwych” graczy było w prawdziwym wojsku ,a ilu ma taką kategorie że się nie nadawali? Może z tond to poniżanie innych teoretycznie gorszych od siebie graczy to nie spełnione ambicje kogoś kto nawet do armii się nie nadawał.”

    Tak na marginesie powiem, że ciężko teraz dostać kategorie inną niż „A”. Poza tym możesz się zdziwić, ale całkiem sporo osób z formacji mundurowych (policja, wojsko, SG itp) bawi się w airsoft. Większość z nich natomiast ma dokładnie takie samo podejście jak ja i działają właśnie w tych zamkniętych środowiskach. I przykro mi, że nie znasz realiów wojskowych skoro piszesz takie rzeczy, bo ludzie nawet z takich jednostek jak 25. BKPow zaczynają działać w airsofcie tudzież dziedzinach mu pochodnych, bo w wojsku po prostu maja za mało wojska (historia prawdziwa). Poza tym zdarzają się tam nawet ludzie z tak elitarnych formacji jak 1. PSK. Proponuje zainteresować się tym, co dzieje się w WP a potem pisać takie rzeczy.

    „Skoro chcecie być elitą to armia Rzeczypospolitej czeka na was,jest wiele jednostek specjalnych do których się można zgłosić i pokazać jakim jest się kozakiem i w tedy nazywać się elitą.”

    Po pierwsze Armia Rzeczypospolitej to może istniała w wiekach średnich, chociaż i tego nie jestem pewien, teraz mamy Wojsko Polskie i chociażby z szacunku dla tej formacji powinno się poprawnie pisać tą nazwę. Po drugie jednostek specjalnych to mamy 3, a dostanie się do nich jest raczej trudne, bo każda już obecnie chyba ma selekcje. Po trzecie nie rozróżniasz dwóch rzeczy – pracy i zabawy. Wiele osób po prostu nie chce pracować w ten sposób, woli się bawić w ten sposób wtedy kiedy oni maja na to ochotę, a nie wtedy kiedy muszą. Bo praca w wojsku to służba przecież, a nie „podbijanie kart na zakładzie od 7 do 15″.

    „Po trzecie a zarazem chyba najbardziej zabawne piszesz pan panie Procent ten artykuł na blogu firmy która sprzedaje akcesoria airsoftowe i niejako ją w tym miejscu reprezentujesz i jakoś nijako pasuje mi tu ten pański wpis do strategi firmy handlowej której głównym założeniem jest sprzedać jak najwięcej replik i osprzętu oraz jak największym propagowaniu tej zabawy”

    Proponuje przeczytać moją notkę bio w zakładce „redaktorzy bloga”, może wtedy zrozumiesz więcej.

    „z resztą wy starzy wyjadacze kiedyś do tego dążyliście aby propagować i szerzyć idee airsoftu wśród ludu.”

    Ta, lataliśmy po ulicach z transparentami i wyrzucaliśmy ulotki z samolotu. Oczywiście, że szukało się nowych ludzi, ale możliwości selekcji były o wiele większe, a większość osób było znajomymi znajomego.

    „Sami sobie przeczycie tworząc teraz gildę wybrańców,elitę która nie będzie się bawić z szarakami co biegają z tanim chińczykiem i zielonej bluzie bo na mundur już nie starczyło.”

    Czy Ty masz jakiś straszliwy kompleks, ze pijesz jedynie do aspektu finansowego, mimo iż to był tylko jeden z wielu aspektów tego felietonu? Boli Cie coś?

    „Tworzycie niezdrowe podziały które niczemu dobremu nie służą, dojdzie do tego że ci nowi gracze się na was wypną stworzą własne środowisko przyjazne każdemu,takie jakim było wasze zanim wam się w głowach po przewracało od tego lansu ,postanowiliście być lepsi od innych i będziecie się kisić we własnym sosie kozaków,ale komu wtedy zaimponujecie swoim sprzętem i umiejętnościami?”

    A po co imponować? Naprawdę myślisz, że to o to chodzi? To tylko część zabawy. Poza tym czekam, aż ktoś stworzy takie przyjazne środowisko o którym mówisz, bo obecnie często jest tak, że to nowi właśnie nie chcą się jakkolwiek integrować. I dziwnym jest to co piszesz, bo do mnie nadal pisze wiele osób, które są początkujące i chcą pomocy. I poza skrajnymi przypadkami każdemu staram się doradzać jak mogę najlepiej. To jest nieprzyjazne? Co mam jeszcze robić? buty im czyścić, byś uznał, że nie uznaje się za mega elitę i gardzę początkującymi?

    „Zastanówcie się może to nie z wszystkimi nowymi w tym środowisku jest źle tylko z wami”

    Przecież napisałem, że nie ze wszystkimi jest źle, czytanie ze zrozumieniem się kłania. Ale właśnie nieświadomie poparłeś tezę, o której mówię w tekście. Miło mi :).

    „lasować się trzeba ale zastanawiam się dlaczego ci którzy tego nie robią są uważani za gorszych,przecież Airsoft z samej nazwy nie mówi nic o kolekcjonowaniu wszystkiego co związane z wojskiem i wojskowością rozumiem że jeśli chodzi o idee samego airsoftu to ma to pełne uzasadnienie ale czy żeby byc prawdziwym graczem muszę to robić??”

    W takim razie jeszcze raz zapytam, dlaczego w ręku masz replikę, która wygląda jak prawdziwa broń? Zapewne dlatego, że w zamyśle, jest to element większej całości i obok repliki jest mundur oraz oporządzenie. Jeśli natomiast wszystko Ci jedno, to czy tak samo fajnie biegałoby Ci się z markerem paintballowym w ręku? Airsoft ma być symulacją realnych działań, a wyłączanie z tej symulacji jakiegokolwiek elementu (np. kwestii sprzętowej) zubaża ją już. Proste?

    „nie dzielmy się na graczy A i B na elitę i pleps bo to już niema chyba zbyt wiele wspólnego z ogólna ideologią A.S.G. .”

    ASG to repliki, airsoft to nasze hobby to raz. Dwa, to niestety bardzo często to nowi gracze (jak już wspominałem) nie mają woli się jakkolwiek integrować, mimo szczerych chęci niektórych starszym stażem. To działa w dwie strony, szkoda, że tego nie zauważasz.

    Poza tym wybacz, ale swój poziom sam obniżasz przez tragiczny poziom swojego języka. A nie powiesz mi, że język o człowieku nie świadczy?

    Tyle

    Procent

  • Konrad Pochodaj Says:

    Ze strony przedstawiciela sklepu dodam tylko (rozwijając myśl Procenta) odnośnie słów:

    „ten artykuł na blogu firmy która sprzedaje akcesoria airsoftowe i niejako ją w tym miejscu reprezentujesz i jakoś nijako pasuje mi tu ten pański wpis do strategi firmy handlowej której głównym założeniem jest sprzedać jak najwięcej replik i osprzętu oraz jak największym propagowaniu tej zabawy wśród ludzi,sami z resztą wy starzy wyjadacze kiedyś do tego dążyliście aby propagować i szerzyć idee airsoftu wśród ludu”

    Blog ten powstał po to, aby każdy mógł wyrazić swoją opinię. Napisać co sądzi na różne tematy związane z airsoftem, wojskowością etc.

    Twoje słowa jakoby powinniśmy cenzurować czyjekolwiek wypowiedzi są nie na miejscu, ponieważ nie to jest celem bloga.
    Wpis procenta, stanowił jego punkt widzenia, Twój wpis – twój punkt widzenia. Ja szanuje ludzi, którzy mają swoje zdanie. Każdy ma prawo wyrażać tu to co myśli i niczyje wypowiedzi nie będą usuwane czy cenzurowane.
    Idąc dalej – Procent nie jest w żaden sposób związany ze sklepem, jest redaktorem piszącym na blogu.

    Odnośnie samego wpisu Procenta – nie mogę się jedynie zgodzić (o czym już zresztą pisałem), że to tanie repliki psują airsoft.
    Kiedyś, kiedy airsoft był mniej popularny, repliki były drogie, odsetek osób „źle odbierających airsoft” był niewielki – ponieważ niewiele ludzi znało ASG, obecnie wraz ze wzrostem popularności ASG, odsetek ten się powiększa, dlatego nie widzę w tym złowieszczego wpływu tanich replik :)

  • Piotr "Wroobel" Wróblewski Says:

    Elity są złe, Procent to snob, który gardzi gorszymi, a jak nie masz kasy to mają Cię za debila.

    Wpis Stefana w bardzo dużym skrócie.

    To może ja przedstawię moją historię, która ściśle wiąże się z poruszonym tematem.

    Nie pochodzę z nadzwyczaj zamożnej rodziny. Powiedzmy, że finansowo nie zaliczam się do elit airsoftowych. Zaczynając przygodę z ASG miałem podobne podejście do większości dzisiejszego śrdowiska. Tanio i bez wczucia. Poznałem wtedy na jednym z for Procenta. Nie będe opisywał wszystkiego po kolei, ale powiem tylko, że gdyby nie on, dalej tkwiłbym w przekonaniu, że ak cymy to szczyt techniki airsoftowej. Procent pomagał mi w wyborze replik, elementów sprzetu, odpowaidał na najbardziej durne pytania. W dużym stopniu ukierunkował mnie w airsofcie. Pomógł. Mimo, ze nie mialem co miesiąć 2 tysiecy na sprzęt. Pomagał mi wybierac optymalne rozwiazania za najmniejszą kasę. Czesto zmiana mojego, nazwijmy to wprost, głupiego stanowiska w kwestii zakupu sprzetu wymagała od Niego sporo cierpliwości. A najlepsze jest to, ze nie musiał tego robić. I to jest tylko przykład. Taki osob jest więcej. Takich sytauacji jest mnóstwo, tylko trzeba umieć z tego z korzystać. Elity nie są złe, musimy tylko zrozumieć, ze nie pozjadalismy wszystkich rozumów i jak ktoś starszy stażem mówi, ze określony pomysł jest beznadziejny to może mieć rację.

  • Watchmam Says:

    Co za bucostwo – bucostwo w czystej formie. Nic mnie tak nie wkurza, jak grupki ludzi, którzy przyznają sobie prawo do wyznaczania jedynie słusznych standardów i podejścia do zabawy w ASG. Podkreślam słowo ‚zabawy’. Jeśli natomiast osoby te jeszcze uważają, że wyznacznikiem wartości człowieka, jest ilość gadżetów, którymi się obwiesi i kasy, jaką na nie wyda, to normalnie scyzoryk się sam w kieszeni otwiera.

    Spadek cen spowodował napływ buractwa? Po tych wpisach dochodzę do wniosku, że buractwo w ASG już obecne było.

  • Jahu Says:

    Sam mam 16 lat, a rozpocząłem swoją przygodę z ASG w wieku lat 14. Zaraziłem się nim od znajomych oraz kuzyna, który to użyczył mi swoja replikę M4. Potem wiadomo zacząłem coś zbierac, i w efekcie czego mam teraz fajnego kałacha z M203. Wiem że chyba w żadnej armii się tego nie uraczy, więc przerzucam się na wojska brytyjskie. Zacząłem od OSPREYA, potem PLCE, mundur, wiadomo. Ale mniejsza z tym. Smuci mnie tylko to, że chciałbym zacząc rekonstruowac jakąś grupę, niekoniecznie brytyjskich żołnierzy, ale moi znajomi pozostali na etapie ” niedzielnych strzelanek” a to jeden lata w samym mundurze i mp5 w ręku, a to inny nie idzie sie postrzelac, bo mżawka jest. Zgadzam się ze stwierdzeniem, że Airsoft staje się imprezą masową. Z drugiej jednak strony, nie każdego stac na wyposażenie od Eagle Ind. naprzykład, więc kupuje tanie zamienniki, tańsze o 600 ( czasem więcej) złotych. Jendak z racji, że jeszcze nie pracuję, nie wydaje mi się to złe, jednak obiecuję że jak skończę studia to się tym zajmę.
    Tyle ode mnie.