Kluczowy pojedynek dzisiejszego airsoftu – „chińczyki” vs markowe

Piotr "Procent" Łopaciński

Swego czasu rozwodziłem się nad gazowymi replikami produkcji chińskiej (roboczo, na potrzeby tego artu nazwijmy je II klasą), w porównaniu do markowych produktów (I klasa). Wniosek był taki, że bez dużych inwestycji ciężko te repliki uznać za niezawodne. Natomiast są one także o wiele tańsze od markowych GBB, więc mamy duże pole manewru przy zakupie części.
Ogólnie chińskie GBB to tylko dobra baza do przeróbek. Jak ma się natomiast sprawa z AEGami? Dyskusja o różnicach między replikami G&P czy ICS, a Cymy czy JG toczy się od dawna, każdy ma swoja opinie na ten temat i ciężko być obiektywnym w tym względzie, bo różne opinie wynikają zwykle ze studium przypadku.
Ja więc poniżej przedstawię swoja opinię i swoje doświadczenia, jako serwisanta, człowieka, który tych replik trochę już widział… od środka.

Po pierwsze należy stwierdzić, że zarówno w I jak i II klasie zdarzają się repliki świetne, jak i w ogóle nietrafione, jeśli chodzi o dopracowanie i ogólny ich poziom.
Jako, ze Chińczycy w zdecydowanej części kopiują konstrukcje markowe, to też często jakość pierwowzoru odbija się na poziomie tańszego odpowiednika.
Po drugie zaznaczyć należy, iż Chińczycy bardzo szybko się uczą, korygują błędy, bardzo szybko wypuszczają kolejne wersje i modele replik, przez co jakość ich wyrobów stale rośnie.

Najpierw chciałbym zająć się kwestią wykonania zewnętrznego. Rzadko zdarza się, by replika II klasy zrobiona była tak dobrze, jak droższy odpowiednik.
O wykonanie bardzo dba Boyi w swych najnowszych produktach, oraz Cyma. Ta pierwsza pozytywnie zaskakuje repliką HK 416 oraz swoimi AK. Oba produkty są starannymi kopiami replik VFC, a wiadomo, ze VFC to klasa sama w sobie.
Dlatego też do jakości oryginału im daleko, ale trzeba powiedzieć, ze Chińczycy odwalili kawał dobrej roboty, jeśli chodzi o  dbałość o szczegóły. Druga firma to Cyma, tu także cieszy oko ich linia AK (początkowo bazowała na systemie TM, potem przekonstruowana na VFC), oraz MP5 serii CM .04XX, kopia z kolei CA, które zdecydowanie biją na głowę resztę chińskiej konkurencji. Warto wspomnieć także o systemie EBB (Eliectric Blow Back), który firma zaczęła stosować do swoich replik, miły dodatek.
Kuleje niestety w replikach II klasy jakość materiałów, szczególnie metalu. O ile obecnie AK w wersjach full steel są naprawdę wytrzymałe, to już body w HK 416 wykonano z dość kruchego materiału.
Tak samo często skore do urywania się są zawieszenia da pasów wszelakiej maści, które w markowych replikach są zwykle wykonywane z o wiele wytrzymalszych materiałów (chociaż są i odstępstwa od reguły, np. G&G). Dwukrotnie już zdarzyło mi się urwać uchwyt do zawieszenia w sprzęcie II klasy, a jest to i niebezpieczne i może prowadzić do uszkodzenia repliki.

Kolejna rzecz, to spasowanie elementów (poza GB). Tutaj wychodzą na jaw największe różnice między replikami obu klas.  W G&P czy CA w zdecydowanej większości wszystko jest ładnie spasowane, widać to chociażby przy M’kach, gdzie gearbox jest pozycjonowany względem silnika i lufy paroma pinami w różnych miejscach body.
W „chińczykach” często trzeba użyć młotka i nieźle się nawycinać by pina/body/GB odgiąć tak od osi, by wszedł gdzie trzeba, w I klasie nie ma o tym mowy. Widać to też przy porównaniu SCARa z Boyi oraz tego z CA. By wyciągnąć z tej konstrukcji gearbox, potrzeba odgięcia dwóch ścianek body, w CA idzie to o wiele prościej, w chińskiej wersji można siedzieć i pół dnia, a nic nie zdziałać (wychodzi przy tym różnica w jakości materiałów, chociaż to tworzywo).

W końcu warto przejść do gearboxa, bo to w sumie na tym polu trwają największe spory między fanami obu klas. Które lepsze? Same części, jako pojedyncze podzespoły, częstokroć wytrzymalsze są w „chińczykach”, przez co już na Stocku II klasa osiąga zwykle większe prędkości wylotowe, a do tego możliwy jest jeszcze up-grade. Niekwestionowanym liderem są tu M’ki firmy JG, z najnowszych generacji (w którymś momencie pogubiłem się w ich liczeniu).
Za wzór do konstrukcji tego GB posłużyły części firmy Systema (chociażby charakterystyczne, czerwone tłoki). Nie raz już słyszałem historie, że do stockowego JG ktoś wkładał sprężynę M150 i bez problemu taki zestaw użytkował, podczas gdy w replikach G&P, CA czy ICS, bez wymiany innych podzespołów można zwykle włożyć sprężynę nie większą niż M130. Poza wytrzymałymi zębatkami czy tłokiem otrzymujemy także silnik o świetnych właściwościach (bardzo mocny, o wysokim momencie obrotowym, tzw. torque-up), który zadziwia tym jaką sprężynę potrafi uciągnąć na słabej baterii. Dodatkowo montowany jest w JG MOSFET, który zapewnia stabilność i bezpieczeństwo prądowe.
Fakt faktem repliki JG z takimi GB kosztują niemało i niewiele im brakuje do cen chociażby G&P, a z zewnątrz wykonane są poprawnie, lecz nie zachwycają szczegółami, to zdecydowanie najtańsza i dość pewna opcja tuningu mocowego.

Co możemy zaliczyć na plus I klasy? Znowu jest to jakość i dokładność przy wykonywaniu i składaniu takich układów.
Przede wszystkim jest to wysoka kultura pracy tych replik, nic nie rzęzi, nie ociera się, nie lata luźno. W replikach II klasy najczęściej niewłaściwe jest podkładkowanie, co przede wszystkim przyśpiesza zużycie części, różnie także bywa ze smarowaniem.
Repliki I klasy są gotowe do użycia po wyjęciu z pudełka, nie trzeba w nich nic poprawiać.

Dlatego też, w „chińczykach” części są dobre, natomiast często są po prostu wrzucone do wnętrza bez większego ładu i składu. Najlepiej wszystko rozłożyć, nasmarować i wypodkładkować jak trzeba, Ew. wymienić nieliczne kiepskie części, a replika może nam służyć naprawdę długo i bezawaryjnie.
Niestety, zdarzają się tez słabe punkty, których przeskoczyć się nie da, np.. urywający się ogranicznik kostki stykowej w M’kach JG. Jako, ze jest to element szkieletu GB, to naprawienie tego problemu wymaga pracy, a mianowicie przewiercenia szkieletu i wkręcenia substytutu tego elementu.
Jednakże taka przypadłość trapi też repliki G&P, jeden ze sklepów standardowo zaczął przerabiać szkielety tak, by wyeliminować ten problem.

Tak więc jak widać przelicznik  cena/jakość w przypadku chińskich replik jest o wiele korzystniejszy niż w przypadku GBB. Wewnętrznie „Chińczyki” to często bardzo udane konstrukcje, zewnętrznie do pierwowzorów z wyższej półki mimo wszystko jeszcze dużo im brakuje pod różnymi względami,  ale na pewno są one warte zakupu, tylko trzeba wiedzieć jak się z nimi obchodzić, w sensie jak na start uczynić je lepszymi, wytrzymalszymi i bardziej niezawodnymi.


Komentarzy: 13 do wpisu “Kluczowy pojedynek dzisiejszego airsoftu – „chińczyki” vs markowe”

  • Piotrek Says:

    Chińskie gazówki to rzeczywiście niewypał.Doprowadzenie do używalności AGM061/062 – przekracza cenę stocku WE – i czyni zakup chińskiego GBB czymś bezsensownym – zwłaszcza że jest to adresowane do osób o mniejszych możliwościach finansowych. Co do chińsich AEG-ów (których fanem nie jestem!) – to musimy docenić szybki postęp w poporawie ich jakości – zwłaszcza Cymy i JG. Inna sprawa dotycząca chińskich replik – ważniejsza od ich jakości i osiągów to fakt że wykreowały ASG na tanie i powszechne hobby – z wszystkimi plusami i minusami tego zjawiska!

  • Piotr "Procent" Łopaciński Says:

    No niestety, to chińczykom mam za złe, że były jednym z ważniejszych czynników „psucia airsoftu”. Skutek uboczny, ale jakże dotkliwy. Ale mam nadzieję wkrótce coś więcej o tym napisać.

  • SAper Says:

    Pamiętajmy, każda moneta ma rewers i awers. Tak sporo nieodpowiedzialnych ludzi trafia do ASG (chyba o to chodzi Procentowi) ale też wiele wartościowych osób trafia do gry dzięki produktom ACM.

  • Konrad Pochodaj Says:

    I tu zgodze sie z SAPerem – to tak jakby bariera pieniezna miala wyeliminowac osoby nieodpowiedzialne… W/g mnie nie tedy droga. Wiele razy widzialem, kiedy tatus kupowal synkowi karabin za 1700zl. Wiele tez razy spotkalem sie z ludzmi zwiazanymi z wojskowoscia kupujacych CM028.
    Dlatego stwierdzenie ze „chinczyki” psuja airsoft (bynajmniej w tym znaczeniu o ktorym wspomnialem) jest mylne.

  • Piotr "Procent" Łopaciński Says:

    Oczywiście, że przez ofertę tańszych AEGów do airsoftu dostają się dwie grupy osób, o których wspominacie, jednakże zdecydowanie więcej jest tych, którzy Airsoft traktują na tyle „lekko”, by psuć klimat innym czy to przez swoje spaczone podejście do tego hobby, czy przez cwaniactwo czy przez zwykłe oszukiwanie. W Airsoft bawię się od 6 lat i takie są moje obserwacje. I tak jak pisze, jest to skutek uboczny i niezamierzony, nie możemy oskarżać producentów replik o to, że przez nich środowisko wygląda tak, jak obecnie wygląda, czyli źle. Aczkolwiek jest to okoliczność sprzyjająca. Ale jak mówię, o tym będzie kolejny artykuł.

  • Konrad Pochodaj Says:

    Czekam z niecierpliwoscia :)

  • aquarius Says:

    Witam . W jaki i której firmy karabinek warto zainwestować 1000zł..?

  • JeremyBuddy Says:

    Thankyou for helping out, wonderful info Kancelaria prawna Kraków.

  • JimmyBogart Says:

    Regards for helping out, good info .

  • JeremyBuddy Says:

    You have noted very interesting details! ps nice website.

  • JanetBounty Says:

    Wohh just what I was looking for, thank you for posting.

  • JohnGood Says:

    Very interesting details you have mentioned, appreciate it for posting.

Zostaw odpowiedź

Preview: