Rekonstrukcja w airsofcie – da się?

Piotr "Procent" Łopaciński

Od pewnego czasu, do naszego kraju napływa, bądź jest generowana (odgórnie bądź oddolnie), moda na „rekonstruowanie czegoś”, armii, formacji, jednostki. Hasło „reko”, rzucane jest na lewo i prawo, ale najczęściej jest ono mocno nadużywane, bo dobre reko i dobry Airsoft bardzo ciężko pogodzić.
Co gorsza, tacy airsoftowi rekonstruktorzy najczęściej nie są dobrzy ani w jednym, ani w drugim. W czym problem?

Najpierw powinniśmy sobie zdefiniować czym jest rekonstrukcja (z angielskiego reenacting, w skrócie reko).
W aspekcie militarnym i indywidualnym jest to wierne odwzorowywanie żołnierza/członka danej formacji wojskowej/militarnej/prywatnej z danego okresu i miejsca/obszaru.
Możemy mówić o rekonstrukcji sprzętowej w węższym znaczeniu, a w szerszym to także działanie wg pewnych procedur, właściwych danej jednostki (rzadziej formacji), a szerzej to przejmowanie wszelkich innych elementów dorobku takowej (np. zwyczaje, charakterystyczny slang, jak to ma się np. w przypadku USMC, gdzie powstałe słowniki nieformalnych zwrotów, używanych w Korpusie mają po paręset wyrażeń).
Co więc wynika nam z tej definicji? Iż rekonstruuje się konkretną jednostkę, więc nie można powiedzieć „rekonstruuje siły specjalne, rekonstruuje piechotę morską, rekonstruuje wojska powietrzno-desantowe, rekonstruuje rozpoznanie. To zbyt szerokie pojęcia, by móc je łączyć z tak wąskim w swym zakresie –reenactingiem. Zwykle w ramach tak szerokiej kategorii znajdziemy jednostki tak zróżnicowane, głównie sprzętowo, że można by ubrać się w cokolwiek z zakresu sprzętu polskiego załóżmy i powiedzieć „rekonstruuje desant”.
Samo reko zakłada budowanie konkretnej postaci, w jak najdrobniejszych szczegółach, dlatego im mniejsza określimy sobie grupę, na której mamy bazować, tym lepiej i łatwiej.
Po drugie reenacting zakłada konkretny przedział czasowy, im węższy, tym dokładniejsza postać. Musimy określić czy skupimy się na sprzęcie, którego dana jednostka używała w konkretnych latach. Jeśli decydujemy się na reko współczesne (powiedzmy od momentu rozpoczęcia Enduring Freedom) to wręcz niezbędnym jest określenie dokładnego roku, np. rekonstrukcja żołnierzy 25. BKPow z 2005 roku.
Ta zasada ma umocowanie w tym, iż obecnie sprzęt bardzo szybko się zmienia, wielkie operacje wojskowe w Iraku i Afganistanie powodują nabywanie nowych doświadczeń, bardzo szybko wychodzą na jaw niedociągnięcia sprzętowe, są wprowadzane modyfikacje.
Dotyczy to wszystkiego, mundurów, kamizelek, broni, ochrony balistycznej, medykamentów itp. Dlatego w ciągu roku potrafi się czasami zmienić połowa całościowego sprzętu, którego żołnierz używa na polu walki (obecnie już tak się nie dzieje, ale w czasie najbardziej intensywnych działań i bezpośrednio po nich, sprzęt wymieniany był i opracowywany z niesamowitą prędkością). A skoro rekonstrukcja zakłada odwzorowywanie konkretnego żołnierza, to nie możemy sobie pozwolić na tzw. mieszanie okresów.

Tak więc mylone są często dwa pojęcia – rekonstrukcja i odwzorowywanie, tudzież „wzorowanie się na”. O ile to pierwsze jest bardzo ścisłe, to drugie z kolei niesamowicie rozległe i trudno ustalić dla niego wspólna kategorii. Ale przez to jest tez bardzo bezpieczne.
Nikt Ci nie zarzuci wiele, gdy powiesz, że się wzorujesz jedynie na jakiejś jednostce. Natomiast jeśli powiesz, że jakaś rekonstruujesz, to rekonstruktorzy (Ci dobrzy i Ci którym się wydaje, że są fajni) są gotowi Cie zjeść, wytykając najdrobniejsze błędy i próbując udowodnić że na reko się nie znasz.

Czym wiec jest reenacting? Jest jedno hasło, które świetnie pokazuje jego istotę. W wolnym  tłumaczeniu na polski brzmi: „Prawdziwi operatorzy starają się mieć na sobie jak najmniej i jak najlżej, rekonstruktorzy odwrotnie” . I wiele jest w tym  prawdy. W praktyce chodzi o to, by mieć jednak na sobie dokładnie tyle, ile realnie noszą żołnierze oraz by wszystko co dostępne i możliwe do kupienia mieć oryginalne. Począwszy od bielizny, butów, mundurów, poprzez jego obszycia, całe oporządzenie, na osłonach balistycznych kończąc.
Do tego dochodzą  oryginalne akcesoria do broni, czy nawet te części broni, które pasują do replik.
Oryginalna radiokomunikacja itp. W ładownicach natomiast magazynki od broni palnej, załadowane dekowanymi nabojami, granaty (najlepiej ćwiczebne bądź ich odlewy w przypadku odłamkowych, oryginalne w przypadku dymnych, flash-bangów itp.). Jest to cały szereg elementów, których u normalnego airsoftowca nie uraczymy, bądź znajdziemy jedynie w postaci substytutów czy kopii. Powstaje więc też problem, chociażby z magazynkami. W myśl reko w ładowniach mamy oryginały, a nie airsoftowe odpowiedniki.
Używać hi-capa, czy pójść na kompromis i latać z realami czy lowami, łamiąc zasady dobrej rekonstrukcji? Granaty w ładownicach zastąpić petardami? W GP puchu zamiast racji żywnościowej przenosić kulki, speedloadera i czerwoną szmatę?

Pewnie wiele osób zastanawia się o czym ja w ogóle tutaj pisze, przecież takie rzeczy to jakieś fanaberie nie mające nic wspólnego z airsoftem. Że trzeba mieć problemy z psychiką, by rozważać takie dylematy w kontekście zwykłych strzelanek. No i właśnie tu leży problem, wiele osób nie rozumie idei i sedna rekonstrukcji.
Dla nich jest to tylko wyraz lansu i chęci pokazania się w tonach sprzętu. Takie osoby nie rozumieją, iż reko daje satysfakcje, nie tylko z noszenia i używania tego sprzętu, ale także jego zdobywania, przeglądania tysięcy fot i cieszenia się nawet najdrobniejszym kupionym gadgetem. To także najczęściej wyraz poszanowania członków prawdziwych sił zbrojnych.
Właśnie dlatego bardzo często rekonstruktorzy porzucają Airsoft, poświęcając się ze swoja grupą, w zupełności reenactingowi.
I znowu niektórzy airsoftowcy mogą stwierdzić że to wyraz znudzenia z powodu nadmiaru pieniędzy i jakieś wydziwianie. Niestety, prawda jest taka, iż reenacting jest dużo starszy, bardziej rozwinięty i zaryzykuje powiedzenie, ze bardziej elitarny od airsoftu.
W Polsce oczywiście jest to głównie okres WWII, ale powstaje też coraz więcej współczesnych grup, tak więc nie jest to nowość wymyślona przez znudzonych strzelaniem bogaczy z klasy wyzyskiwaczy.

Proponuje więcej zrozumienia obu stron dla siebie, każdy robi to co lubi,  a niepotrzebnie podsycany konflikt na linii przeciętnych airsoftowców i przeciętnych rekonstruktorów jest zupełnie niepotrzebny.
Inna sprawa, że najczęściej to niedowartościowane jednostki takie spory toczą, z jednej strony Ci, którzy zazdrosną sprzętu, z drugiej ci, którzy przez ten sprzęt czuja się lepsi, bo nic innego wartościowego w sobie nie znajdują.
Oni właściwie należą do tej samej kategorii, bo gdyby jednym zabrać sprzęt i dać tym drugim, to po prostu zamieniliby się rolami, zapominając o swych poprzednich. I tą smutną konkluzją, kończę moje rozważania :)

P.S. Żeby nie było, że bronię bezmózgich, obwieszonych sprzętem lanserów, którym przyjemność sprawia objechanie każdego, kto ma gorszy sprzęt od nich, to następny wpis poświecę zagadnieniu lansu, jego granicom i rożnym aspektom postrzegania.

Coming soon :)


Komentarzy: 3 do wpisu “Rekonstrukcja w airsofcie – da się?”

  • Kazik Says:

    Nie wydaje mi się, aby w airsofcie było miejsce dla rekonstrukcji. Powodów jest banalny – brak odpowiednich scenerii.
    Co z tego, że dana osoba (rekonstruktor) będzie na sobie koszerny w 200% sprzęt, skoro będzie biegać po typowym europejskim sprzęcie, kiedy faktycznie powinna biegać po przedmieściach Bagdadu? Niby nic, ale mi osobiście sprawia problem „wczucie” się w takiej sytuacji, dlatego rzadko biegam w swoim sprzęcie rekonstrukcyjnym na strzelankach.

    Nie wspominając o tym, że przy spotkaniach airsoftowych rzadko kiedy obie strony konfliktu na strzelance są ze sobą „kompatybilne” mundurowo (np. po obu stronach konfliktu znajdą się osoby w mundurach amerykańskich i do tego zazwyczaj z kompletnie różnych okresów).

  • Kazik Says:

    *po typowym europejskim lesie

    Literówka

  • Piotr "Procent" Łopaciński Says:

    Jasne, ja przedstawiłem tylko jeden aspekt na linii airsoft-rekonstrukcja. Natomiast jeśli mamy ekipę reko, to gdy przyjeżdżamy z nią na strzelanie, to myślę, iż jest to już wystarczająca grupa, i nie jest konieczne, by cała strona była jednolita, jeśli będzie się działać w swojej ekipie.

Zostaw odpowiedź

Preview: