„Rozwolniony” GROM

Piotr "Wroobel" Wróblewski

Jak donosi większość naszych mediów polska jednostka wojskowa GROM została zaatakowana przez dość nietypowego przeciwnika. Chodzi mianowicie o mięso w sosie chrzanowym. Najprawdopodobniej padli ofiarą zatrucia pokarmowego. Według „Rzeczpospolitej” u żołnierzy wystąpiły nudności i biegunka.

Ktoś powie, zwykli ludzie, zwykła biegunka. Nic takiego. Błąd! GROM to jednostka szybkiego reagowania i jak podejrzewam w czasie występowania objawów żaden z chorych żołnierzy nie był wstanie szybko zareagować na jakiekolwiek wezwanie.
Rzekomo powodem zatrucia może być również choroba, którą żołnierze mogli „złapać” podczas jednej z ostatnich, zagranicznych misji. Teza postawiona chyba bardziej po to by uspokoić opinię publiczną co do stanu zaopatrzenia polskich jednostek, niż z powodu realnego prawdopodobieństwa „zagranicznej” choroby.

Zdarzenie, według mnie mocno „napompowane” przez media, bo tak naprawdę nic złego się nie stało. Mimo to cała sprawa rzuca światło na jedną ważną rzecz dotyczącą elitarnych grup zarówno wojskowych jak i airsoftowych. Nawet największych „twardzieli” może położyć zwykła biegunka. Wiele pro team`ów skupia się na zaawansowanych technikach procedur i jeszcze bardziej zaawansowanym sprzęcie, zapominając o podstawowych sprawach, takich jak chociażby preparat na owady czy papier toaletowy. Amerykańskie filmy wykreowały nam błędny obraz żołnierza. Żołnierza, który nie je, nie pije, nie wydala. Jedyne co robi to walczy i ocala świat.  Rzeczywistość jest niestety dużo bardziej szara. Pamiętajmy więc, żeby do lasu zabierać papier toaletowy. Nawet grom przegrał z własnymi jelitami, co dopiero my .


Zostaw odpowiedź

Preview: