Airsoft w zimie, część II – nasz sprzęt

Piotr "Procent" Łopaciński

Gdy mamy już z czego strzelać, warto by pomyśleć o reszcie sprzętu, który podczas airsoftowej zimy może nam się przydać. Oczywiście bierzemy pod uwagę sytuacje, w której leży śnieg (głownie jeśli chodzi o maskowanie).  Co nam się przyda by było nam ciepło? Jak się nie przegrzać? Jak się kamuflować?

Na początek trzeba zaznaczyć, że są pewne kompromisy jeśli chodzi o zimowy sprzęt, ale jeśli naprawdę chcemy biegać i czuć przy tym komfort oraz wygodę, to trochę kasy trzeba wydać. Jeśli chodzi o maksymalna izolacje termiczną, oraz jednoczesną termoaktywność, to wszystko sprowadza się do odpowiedniego, indywidualnego doboru kolejnych warstw ubioru. Idealna sytuacja jest ta, gdy mamy na sobie same warstwy, które transmitują nadmiar wilgoci na zewnątrz. Takim przykładowym setem, z którego akurat ja korzystam jest bielizna termoaktywna, polar oraz kurtka z membraną.

Wersja LUX:

Pierwsza warstwa, czyli bielizna termoaktywna. Na rynku mamy ogromną ofertę związaną z tego typu odzieżą. Niestety, wiele z produktów tej kategorii ma kiepskie właściwości, w porównaniu z deklarowanymi przez sprzedawcę. Dlatego najlepiej wybrać się do dobrego sklepu turystycznego i polegać na dobrych markach. Będzie drożej, ale dobra bielizna termoaktywna to podstawa komfortu, pierwsza warstwa, która, gdy pozostaje sucha, zapewnia najwięcej komfortu i najlepiej chroni przed wychłodzeniem, w porównaniu do kolejnych elementów odzieży, które na bieliznę nakładamy.  Z doświadczenia polecam na zimę te modele, które maksymalnie przylegają do skóry, są bardzo obcisłe, takie najlepiej transmitują nadmiar wilgoci do kolejnej termowarstwy. Jeśli nie chcemy wydawać pieniędzy na drogą, markową bieliznę techniczną, to polecam wojskową odzież, np. z polipropylenu.

1

Przykład kompletu bielizny technicznej firmy Himal Sport. Żródło: himal.com.pl

Druga warstwa z założenia ma zapewniać izolacje termiczną, czyli potocznie mówiąc ma być ciepła i nas grzać. Ciężko wobec tego sobie wyobrazić w tej roli coś innego, aniżeli polar. Najlepiej jeśli będzie to wysokiej jakości tkanina typu fleece, np. materiały firmy Polartec. Z pozoru wygląda właściwie tak samo jak polar z hipermarketu za paręnaście zł, ale w rzeczywistości włókna SA o wiele mniej zbite, przez co przestrzeni, w której można „grzać” powietrze jest więcej. Zwracać uwagę należy na gramaturę materiału, która w prostej linii przekłada się na to, jak ciepła jest nasza odzież. Przykładowo Polartec 100 traktowany jest nawet jako bielizna termoaktywna, Polartec 200 to najpopularniejszy standard, jednak na mrozy polecam co najmniej cos o gramaturze 300 i więcej. I tutaj znowu można znaleźć przykłady grubej, polarowej wojskowej odzieży w zaskakująco niskich cenach (np. amerykański Bear suit).

2

Polar systemu SPEAR, wykonany z materiału firmy Polartec o gramaturze 300. Źródło: usmilitarysurplus.com

Jako warstwa zewnętrzna powinniśmy się wyposażyć w coś, co będzie nas świetnie izolować od wody, wiatru i podłoża. Idealnie sprawdzają się w tej roli produkty membranowe, o właściwościach izolacyjnych podanych powyżej, oraz o relatywnej termo aktywności. Idealne w tej roli okazją się produkty z membraną Gore-Tex. Pamiętać należy, iż wiele wojskowych kurtek z membrana zwykło się potocznie nazywać „goretexami”, chociaż same w sobie Gore mogą nie posiadać. Wojskowe wyroby są natomiast bardzo atrakcyjne cenowo. Odzież oryginalną, armijną z trzywarstwową membraną zwykle można kupić w cenach o parę razy niższych niż produkt o zbliżonych właściwościach w sklepie turystycznym. Pamiętać należy, iż równie ważne jak kurtka, są spodnie o odpowiedniej izolacji. Zaczynamy to doceniać szczególnie siadając na zimnych lub mokrych powierzchniach – pełnia komfortu gwarantowana J. Ponadto warto wspomnieć, ze pojawiają się nowe rozwiązania i technologie, nad którymi można się zastanowić przy poszukiwaniu odzieży zimowej. Są to chociażby produkty zaliczane do kategorii softshell. Zwykle są lżejsze i cieńsze aniżeli klasyczne kurtki membranowe. Przez co są wygodniejsze w noszeniu, a także zajmują mniej miejsca po złożeniu. Cały ich „bajer” polega na tym, iż sam materiał z których są wykonywane ma właściwości membrany. Charakterystyczne jest też to, że zwykle mocno przylegają do ciała i są elastyczne. Dodatkowo, w przeciwieństwie do (szczególnie wojskowych) kurtek czy spodni gore, nie szeleszczą przy poruszaniu się.

3

Kurtka gore-texowa system ECWCS. Źródło:  armsandammo.mags.ru


Kompletny system ECWCS. Źródło: globalsecurity.org

5

7-stopniowy system ECWCS III generacji, zawierający w sobie m.in. odzież softshellową. Źródło: defenceindustrydaily.com

Wersja ekonomiczna:

Co zrobić jednak, gdy nie chcemy przeznaczać paruset złotych na nowe ciuchy, gdyż uważamy, że w naszej szafie mamy wystarczająco elementów, z których zbudujemy sobie swój set na mrozy. Oczywiście się da, tylko trzeba wiedzieć jak no i trzeba się będzie trochę bardziej namęczyć. Podstawą będzie zasada ubierania się „na cebulkę”, czyli lepiej mieć na sobie więcej cieńszych warstw, aniżeli niewiele, ale grubych czy zróżnicowanych. Dlaczego? Działa to na zasadzie manualnej termoaktywnosci. Zakładając lub zdejmując poszczególne elementy ubioru sami regulujemy temperaturę, by byłą optymalna i nie pozwała nam się ani spocić, ani zmarznąć. Każdy musi sobie taki zestaw dobierać indywidualnie i sam wypracować sobie system, co kiedy można ściągać, by było najbardziej komfortowo. Najważniejszą rolę znów odgrywa pierwsza warstwa, czyli to, co bezpośrednio przylega do ciała. Jeśli  posiadamy bieliznę termoaktywną, jako jedyną warstwę transmitującą  nadmiar wilgoci to można założyć na nią dość obcisły T-shirt. Dzięki temu nasz pot chociażby będzie przekazywany przez bieliznę do T-shirta, który będzie go odbierał i wchłaniał. Potem wystarczy wymienić „wkład” w postaci koszulki i można pocić się od nowa J. Jeśli nie posiadamy bielizny technicznej, to jedynym wyjściem jest częsta zmiana tej warstwy, która przylega bezpośrednio do skóry.

Kolejne warstwy zastępujemy tym, co ma nas grzać, czyli bluzy, swetry, bluzy mundurowe itp. Jeśli jest to np. gruby sweter, to lepiej założyć go bardziej na wierzch i nie zakładać na niego bardziej obcisłych elementów (bluzy itp.), gdyż działa on na podobnej zasadzie co polar, czyli przez swoja puszystość i dużo wolnej przestrzeni miedzy włóknami, pozwala on tam stopniowo powietrzu się ogrzewać. Warstwę zewnętrzną mogą Stanowic chociażby wojskowe zestawy przeciwdeszczowe, czyli cos na kształt kurtek ortalionowych. Są one tanie oraz posiadają kamuflaż. Pamiętać należy o tym, iż świetnym elementem grzewczym jest nasze oporządzenie, w szczególności kamizelki balistyczne. Jeśli nosimy je na sobie, to zapewniają one świetną izolacje termiczną, jak i zero termoaktywności. Ale póki ich nie zdejmiemy, świetnie nas grzeją J.

Z innych elementach warto wspomnieć o czapkach i rękawiczkach. Jeśli ktoś nie jest ścięty na naprawdę krótko, to przy nawet chwilowym, wytężonym wysiłku fizycznym (bieg itp.) jego głowa zacznie się mocno pocić. Przy zatrzymaniu głowa szybko się ochładza, a pomaga jej w tym wytworzony pot. Dlatego także i na tą cześć ciała warto się wyposażyć w czapkę, która będzie transmitowała nadmiar wilgoci, np. z Polartecu o gramaturze 100, Ew. można nosić 2 czapki i zakładać je zamiennie. Gdy spocimy się w jednej, ściągamy i dajemy jej wyschnąć, zakładając kolejną. I tak na zmianę. Ze strony dłoni natomiast nie grozi nam raczej późniejsze przeziębienie czy inne dolegliwości infekcyjne, a co najwyżej odmrożenia. Często na polu walki airsoftowej trzeba połączyć ciepłe rękawiczki i możliwość sprawnej obsługi repliki, oporządzenia, np. zawartości ładownic. Generalnie im grubsze rękawice, tym cieplejsze, ale tym gorsze możliwości operowania palcami. Dlatego polecam prosty patent, czyli 2 pary rękawic, nakładane na siebie. Najpierw zakładamy tzw. liner, czyli cienkie rękawiczki, które zapewnia nam bezproblemowy dostęp do oporządzenia, a jednocześnie w niezbyt długim okresie czasu będą w stanie izolować nas od mrozu. Na nie wciągamy już typowe, ocieplane rękawice.

Co z kamuflażem?

Cała teoria kamuflażu zimowego jest dość prosta, jednak wiele osób nie zdaje sobie z niej sprawy. Dość rzadko zdarza się by teren i warunki w pełni sprzyjały stosowaniu białych maskałatów. Dlaczego? Gdyż nawet przy dużej ilości śniegu, tło chociażby lasu w którym się poruszamy zwykle jest ciemne, a nie jasne. Tak więc często poruszając się w zimie w lesie lepiej będziemy się kamuflować w ciemnych, leśnych mundurach. Co czego wiec nam maska łaty? Przede wszystkim są świetne, jeśli mamy się w śniegu po prostu położyć, pod warunkiem oczywiście, że nie są całe białe. Poza tym sprawdzają się dobrze w górach, gdzie nachylenie terenu sprawia, iż mamy za sobą często białe tło. Najtańszym rozwiązaniem jest peleryna/pałatka/poncho w kamuflażu zimowym. Jego atutem jest to, iż możemy je nałożyć i zdjąć w każdej chwili, przykrywa cały nasz sprzęt, a dodatkowo okrywa plecak. Utrudnia jednak poruszanie się, operowanie oraz obsługę oporządzenia (ładownic itp.). Dlatego lepszym wyjściem są maskałaty dwuczęściowe, złożone z kurtki oraz spodni. Zwykle są bardzo obszerne, by móc je swobodnie nałożyć na resztę odzieży, posiadają też dość obszerne kieszenie zewnętrzne, by móc się do nich dostać nawet w grubych rękawicach. Najpopularniejszym, najtańszym i najdostępniejszym w Polsce wojskowym maskałatem zimowym, jest maskałat BW.  Warto zastanowić się także jak zamaskować swoja replikę. Niektórzy naklejają na nią kawałki białej taśmy, inni obwieszają ja białymi paskami materiału, jeszcze inni obwijają poszczególne części białą tkaniną. Każdy sposób jest dobry, ale należy pamiętać, by maskowanie takie nie utrudniało nam obsługi repliki (dostępu do regulacji HU, selektora ognia czy do baterii).

6 7

Wykorzystane do kamuflażu maskałaty BW.

Mam nadzieje, iż powyższe zasady pomogą Wam szczęśliwie, bezpiecznie, ciepło i komfortowo poradzić sobie na zimowym polu walki.


Komentarzy: 4 do wpisu “Airsoft w zimie, część II – nasz sprzęt”

Zostaw odpowiedź

Preview: