Airsoft w zimie, cześć I – nasz AEG

Piotr "Procent" Łopaciński

Zima w tym roku dość długo kazała na siebie czekać, ale właściwie już „pierwszy śnieg” sparaliżował cały kraj. Dla wielu osób będzie to pierwszy zimowy sezon z airsoftem, dlatego też mam zamiar przedstawić tutaj parę rad i pomysłów na to jak przygotować oraz użytkować nasze zabawki w niskich temperaturach. Może też po raz kolejny uda się obalić parę mitów…

Po pierwsze skupie się jedynie na elektrykach. Dlaczego? Gdyż korzystanie z gaziaków w niskich temperaturach jest dość uciążliwe. Tak naprawdę jedynym wyjściem jest stosowanie sprężonego powietrza (HP), ale bardzo niewiele replik ma taką możliwość bez mniejszych lub większych przeróbek. Użytkowanie sprężyn natomiast wiele nie różni się od tego o innych porach roku. Zaznaczyć chcę, że moje doświadczenia z airsoftem zimą dochodzą do -20 stopni. I dużo i mało, ale myślę, że w większości poniżej tej granicy temperaturowej nie używa się elektryków.

Wytrzymałość mechaniczna podzespołów

W tym temacie nie ma co ukrywać, że im więcej tworzyw sztucznych tym lepiej. Są one bardziej odporne na uszkodzenia mechaniczne w niskich temperaturach, głównie jeśli chodzi o pęknięcia, Ew. kruszenie się. Oczywiście nie generalizuje tego na wszystkie materiały z tych dwóch grup, a jedynie te, które są używane najczęściej w replikach, czyli ZnAl i ABS. Coraz więcej jest również replik ze stali i tych rzeczywiście mróz nie rusza. Ponadto zdarzają się produkty wykonane z aluminium, które także jest odporne w sposób wystarczający na niskie temperatury.

Części zewnętrzne narażone są przede wszystkim na uderzenia w wyniku upadku itp. Częstą przypadłością są odłamania odstających elementów replik (np. mechaniczne przyrządy celownicze i ich osłony). Jednakże często występują także uszkodzenia wewnętrzne. Co pada najczęściej? To co może pęknąć, czyli przede wszystkim szkielety GB. Zdarza się to niestety tym częściej, im mocniejsza sprężyna w gearboxie siedzi, chyba, że nasz szkielet jest wykonany z aluminium bądź tworzywa (bodajże STAR takie wykonywał). Zębatki czy tłoki raczej spokojnie zimę przeżywają (jeśli chodzi o ścieranie się). Innymi natomiast elementami podatnymi na uszkodzenia jest dysza oraz komora HU (jeśli jest plastikowa, metal raczej jest niezniszczalny). Pamiętać należy ponadto przy konserwacji o stosowaniu smarów), które nie gęstnieją w niskich temperaturach, a właściwie nie gęstnieją w znaczący sposób, który mógłby utrudnić prace mechanizmów.  Ponadto charakterystykę na mrozie zmieniają także gumki HU, twardnieją one po prostu, przez co tor lotu kulki nie jest płynny. Jeśli nie chcemy wymieniać gumki na silikonową, która lepiej znosi niskie temperatury, to zalecam częstsze smarowanie gumki HU, chociaż i tak zapewne zasięg naszej repliki spadnie w jakiś sposób.

Zasilanie

Znacznie bliższą i „codzienną” bolączką na strzelaninach jest kwestia akumulatorów. Jak wiadomo im zimniej, tym maja one gorszą wydajność zarówno jeśli chodzi o generowane napięcie, jak i pobierany przy tym prąd. Krótko mówiąc działają krócej i słabiej, a często po prostu nie są w stanie naciągnąć sprężyny. To, ze nasza bateria generowała bardzo duży ROF w ciepłych okresach roku, nie znaczy, ze w ogóle będzie sprawna przy niskich temperaturach. Na zależność taką składa się parę czynników.

Pierwszy i podstawowy to oczywiście rodzaj ogniw, ich charakterystyka chemiczna. Wiem z doświadczenia, ze z mrozem bardzo dobrze radzą sobie pakiety Ni-Cd, natomiast znacznie spada wydajność pakietów Hi-Mh (w stosunku do niklowo-kadmowych). Z Li-po nie korzystałem, ale podobno dają radę całkiem nieźle. Kolejnym elementem jest typ ogniwa, jeśli chodzi o rozmiar. Najlepiej radzą sobie ogniwa typu large, co łatwo porównać biorąc baterie o zbliżonym woltażu oraz pojemności, lecz zbudowana na dwóch typach ogniw, gwarantuje różnicę. Tak więc optymalnie jest mieć baterie Ni-Cd na ogniwach large, jednak po pierwsze ten rodzaj ogniw jest obecnie wycofywany z produkcji i dystrybucji w UE, a po drugie ogniwa large, jak sama nazwa wskazuje są duże (a głównie grube), przez co ciężko jest je pomieścić w wielu replikach. Dodatkowo dobrze mieć pakiet z „zapasem mocy”, tzn. taką, która i przy spadku wydajności w zimie zapewni nam dobrą zabawę i odpowiedni ROF.

Co jednak, gdy nie mamy funduszy bądź możliwości na zakup lepszego akumulatora, a wiemy, ze z naszą w zimie nie poszalejemy? Należy zapewnić naszemu źródłu zasilania, także źródło ciepła oraz izolować je od zimna. Jak to zrobić? Można skorzystać z jednorazowych ogrzewaczy chemicznych do ciała, do kupienia w sklepach turystycznych i sportowych za parę zł, grzeją nawet do temperatury 70 stopni (średnio około 50) przez kilka h. Akumulator obłożony jednym lub dwoma takimi ogrzewaczami powinien zachować zadowalającą sprawność. Dodatkowo baterie z ogrzewaczami można obwinąć folią aluminiową, by zapewnić izolacje od mrozu. Uważać należy natomiast na to, czy nie mamy uszkodzonych kabli, gdyż jak wiadomo folia taka w jakimś stopniu prąd przewodzi. Po przeprowadzeniu takiego zabiegu nasz pakiet zwiększy niestety swoje rozmiary i możliwe, ze przestanie się mieścić tam, gdzie zwykliśmy go trzymać. Najlepiej wtedy wyprowadzić zasilanie na zewnątrz, chociażby do ładownicy na kolbę.

Mam nadzieje, że paru osobom  rozjaśni się nieco pogląd na airsoft w zimie po przeczytaniu powyższego tekstu. Często słyszę o tym, że w zimie nie warto strzelać, bo AEGi łamią się jak zapałki itp. Jasnym jest, ze ich wytrzymałość spada, ale tak naprawdę poważne uszkodzenia, to wypadki rzadsze niż częstsze. A w kolejnym odcinku – zimowy gear.


Zostaw odpowiedź

Preview: