M 60 – obiektywny test repliki GF60

Piotr "Procent" Łopaciński

Wczoraj miałem okazje, do kontaktu z repliką M 60 oferowaną przez GF i mogę się z Wami podzielić paroma spostrzeżeniami.

Replika ma oznaczenie GF60. W jej opisie możemy przeczytać, że mamy do czynienia z wersją E4, co oczywiście prawdą nie jest (mimo, iż na samej replice także istnieje oznaczenie M60E4), gdyż jest to pierwsza wersja, M60, po prostu. Ale do rzeczy.
Pierwsze, co mnie uderzyło, po wcześniejszym obcowaniu głównie z Minimi w temacie replik karabin(k)ów wsparcia, to rozmiary tej „Świni” (jak zwykło się w żargonie określać M60 pierwszej wersji). KM jest o 10 cm dłuższy od M16, co sprawia, ze operowanie nim jest naprawdę ciężkie, szczególnie przy jego wadze, ok. 7kg.

I o to chodzi! M60 jest ciężkie i nieporęczne, ale to w końcu prawdziwy, pełnowymiarowy karabin maszynowy.
Minimi przy nim wygląda mało pokaźnie i wydaje się być szczytem ergonomii oraz poręczności. Nie chcę tutaj pisać, co nam może rekompensować te niedogodności GF60, bo w gruncie rzeczy nie można tych cech postrzegać w tej replice za niedogodności, a za błogosławieństwo.
Ktoś, kupując tą replikę musi być świadom co go czeka. Natomiast w zamian otrzymujemy kawał metalu o niepowtarzalnym klimacie, przez wiele lat dla airsoftowców i rekonstruktorów był to obiekt marzeń, a musieli się zadowolić co najwyżej, plastikową i bardzo awaryjną repliką firmy TOP, która kosztowała do tego 3x więcej niż omawiana tutaj.

Samo wykonanie na pierwszy rzut oka nie budzi zastrzeżeń. Jak na klasę chińskich replik, to jest co najmniej dobre.
To co ma być z metalu, jest z metalu, reszta to bardzo przyjemnie spasowany plastyk.  Jedynym, aczkolwiek dla mnie poważnym mankamentem jest chwyt transportowy, który pełni jedynie funkcje dekoracyjną. Jest zbyt lichy, by z niego korzystać przy przenoszeniu repliki(przyznaje to otwarcie nawet producent). A szkoda, bo w KM’ach, to jedna z przydatniejszych rzeczy (o czym w

iedzą właściciele Minimi).
Pytanie natomiast, czy słaby konstrukcyjnie jest sam chwyt, czy jego mocowanie, bo chwyt można bez większych problemów dokupić, od ostrego odpowiednika, na zagranicznych serwisach (tak, jest to w pełni legalne, jeśli kogoś to interesuje). Drugim wrażliwym elementem jest mocowanie magazynka.
Trzeba pamiętać, że cały magazynek trzyma się na jednym pałąku, nie urwie się to ani nie pęknie od biegania z tym, czy zahaczenia o oporządzenie, ale jako, ze magazynek mocno wystaje poza obrys repliki, to należy o tym pamiętać. 
Poza tym trzymając w ręce replikę, nawet za sam chwyt pistoletowy, jestem pewien, że ten chwyt transportowy to zdecydowanie jedyna, tak słaba część jego konstrukcji.
Reszta jest zwarta, nie ma żadnych luzów, nic nie lata i się nie kiwa.

GF60 ma jeszcze jedna bardzo dużą zaletę. Duża waga i długa lufa nie są tylko na pokaz, replika w stocku ma bowiem około 450 fps, co robi z niej właściwie już na starcie, pełnowymiarowy karabin wsparcia. Sam szkielet GB konstrukcyjnie bardzo przypomina ten z Minimi.
Dla wymagających, dochodzi jedynie wymiana baterii, by zwiększyć dodatkowo ROF (chociaż zapewne zwiększy się go wtedy poza ROF ostrego odpowiednika).
Co ciekawe, pod lufą jest pokrętło umożliwiające regulacje szybkostrzelności w pewnym zakresie. I to działa!

Na koniec warto wspomnieć o dwóch pokrowcach na magi, dodawane do repliki (nie są to 2 magazynki!). Oba podobno wykonane z Cordury, co zdaje się potwierdzać metka na nich umieszczona. Jeden, jak w oryginale jest w oliwce, drugi w czymś na kształt MultiCama, nie ma to wiele wspólnego z klimatem oryginału, ale może komuś przypaść do gustu.

Podsumowując replikę M60 GF60 – za taką cenę, to świetna replika dla kogoś kto jest świadom jej wagi i wymiarów. Producent odwalił kawał świetnej roboty robiąc tak ciężką replikę, o tak zwartej konstrukcji.

Oto kilka fotek, ukazujących karabin (zdjęcia są duże więc Bądźcie cierpliwi):

zp8497586rq

Komentarzy: 5 do wpisu “M 60 – obiektywny test repliki GF60”